Po moim pierwszym szkoleniu otwartym. Podsumowanie, raport, wnioski.

7

Tydzień temu, 18 listopada, odbyło się moje pierwsze szkolenie otwarte. Zapraszałem na nie tutaj, na blogu, jak i różnymi innymi kanałami. Kilka osób pytało mnie: jak się udało? Czy wyszedłem na swoje? Czy będę robił kolejne?

Akcja: BLOGvember! Post nr 20.
W listopadzie w każdy roboczy poranek na devstyle.pl znajdziesz nowy, świeżutki tekst. W sam raz do porannej kawy na dobry początek dnia.
Miłej lektury i do przeczytania jutro! :)

Jak już wielokrotnie pisałem, w 2016r nie mam przez Czytelnikami tajemnic. Chyba żadnych. Pytasz – odpowiadam. Dzięki temu może to być nasza wspólna podróż. No to siup.

Założenia

Organizując szkolenie trzymałem się kilku zasad (oprócz najważniejszej: zrób coś, czego się bardzo boisz – bo tego się naprawdę bałem).

Po pierwsze: jeden dzień, żeby na pierwszy raz nie komplikować zbytnio spraw. W swojej ofercie mam szkolenia 2- i 3-dniowe. Chciałem jednak maksymalnie uprościć cały proces. I tak woziłem się z tym zamiarem przez ponad rok.

Po drugie: sprawdzony materiał, pozytywnie oceniony przez dziesiątki uczestników szkoleń zamkniętych. Mój konik to testy, więc naturalnie stanęło na jednodniowym materiale z tego tematu.

Po trzecie: Warszawa. Bo najwięcej firm, najwięcej ludzi. Bo kilka razy występowałem na tamtejszej grupie .NET oraz na wielu konferencjach. I w miarę blisko od domu. Jak gdziekolwiek ma się udać, to właśnie tam.

Po czwarte: normalne szkolenie, normalna cena. Bez kompleksów. 2 000 + vat za osobę za 1 dzień. Nie jest to mega-drogo, ale też nie tanio. Z takiej kwoty można dodatkowo schodzić różnymi promocjami. Finalnie, zgodnie z oczekiwaniami, nikt nie zapłacił pełnej ceny.

Efekty

W szkoleniu uczestniczyło 6 osób. Bardzo optymalna liczba. Zdarzało mi się prowadzić szkolenia zamknięte dla grup 3-osobowych jak i 20-osobowych. Dzięki takiej liczebności grupy każdy mógł rozpocząć dyskusję, zadać pytanie, nikt nie ginął w tłumie.

Dość rzadko na szkoleniach zdarzają się żywiołowe dysputy. Tutaj nie było inaczej: dzień upłynął raczej spokojnie. Co nie dziwne, w końcu Uczestnicy nie znali się wzajemnie. Zupełnie nowa dla mnie sytuacja.

Bardzo chciałem zorganizować takie szkolenie, żeby mieć na sali grupę złożoną wyłącznie z programistów, którzy szczerze chcieli być tego dnia na miejscu. Na szkoleniach zamkniętych wygląda to różnie, czasami nawet w agendę nikt wcześniej nie spojrzy. Tutaj albo trzeba było zapłacić z własnej kieszeni albo wydusić delegację z firmy. Nie było więc przypadkowych obserwatorów. I dało się to zauważyć.

Zaskoczyło mnie, że połowa Uczestników dojechała spoza Warszawy! Mieliśmy krakowiaków, był nawet białostoczanin. Więc może organizacja w Warszawie wcale nie była konieczna?

Finanse

Dokładnie co do złotówki nie będę rachunków pokazywał. Ale żeby jednak jakąś wartość tutaj także zostawić, to koszty po mojej stronie wyglądały w przybliżeniu tak:

  • sala + catering + obiad: 1 000 zł (Golden Floor / Millenium Plaza)
  • rejestracja (evenea): 350 zł
  • nocleg + parking: 230 zł
  • benzyna: 200 zł
  • reklama na fejsie: 100 zł
  • grafika – foto: 50 zł

Ciekawostka: na Stadionie Narodowym za samo wynajęcie rzutnika zapłaciłbym więcej, niż tutaj za całość lokalu :). Co prawda tutaj wyszło jakoś podejrzanie tanio, może temu że przez pół dnia nie było wody i do łazienki trzeba było zjeżdżać 25 pięter w dół.

Sumarycznie jestem do przodu, jednak nie są to góry złota. Zbliżone wynagrodzenie pobieram za dzień “normalnego” szkolenia zamkniętego, w którym jedyna sprawa organizacyjna po mojej stronie to zabukowanie hotelu. Gdybym więc organizował to tylko i wyłącznie dla kasy, to… to bym więcej nie zorganizował :).

Feedback

Zawsze po szkoleniach proszę o wypełnienie ankiet. Pytania są albo otwarte, albo w skali 1-3. W Bottedze nauczyłem się dobierać odpowiednią skalę: 1 (poniżej oczekiwań) – 2 (zgodnie z oczekiwaniami) – 3 (powyżej oczekiwań). Oceną “1” trzeba się przejmować, ocena “2” jest pożądana, a oceną “3” można się mega-jarać.

Nie wszyscy jeszcze wypełnili ankietę po tym szkoleniu, ale dotychczasowe wyniki przedstawiają się następująco:

clip_image001

Po odpowiedziach otwartych widać, że bardzo ciężko jest dobrać odpowiedni poziom trudności ćwiczeń oraz czas na ich wykonanie. Faktycznie w przyszłości powinienem chyba bardziej postarać się GENEROWAĆ dyskusję. Challenge accepted.

clip_image002

Dobre oceny mojej osoby cieszą zawsze, ale już nie dziwią. Jest na to genialna recepta: prowadzę szkolenia tylko i wyłącznie z tematów, w których jestem ekspertem. Proste? Niby tak, choć różne historie się słyszy, szczególnie o szkoleniach autoryzowanych.

I znowu podobny zarzut: nie do końca sprawdziłem się jako “host”/zabawiacz/moderator w przerwach. Jak już pisałem, nową sytuacją było dla mnie to, że Uczestnicy nie znali się wzajemnie. Wylatywało mi to z głowy. Choć z drugiej strony… jeśli jedyny zarzut to że nie jestem Oprah, to tylko się cieszyć :).

clip_image003

Tutaj właściwie bez komentarza. Cieszę się po prostu.

clip_image004

Znowu widać, że nie da się materiałem uszczęśliwić każdego :). Powoli skłaniam się jednak do wyrzucenia z tego programu testowania scenariuszy wielowątkowych i wstawienia w to miejsce testowania baz danych. Bardziej praktyczne, choć mniej… pasjonujące.

Co można było zrobić lepiej?

Z całego tego zamieszania jestem całkiem zadowolony, choć czuję, że nie do końca wykorzystałem potencjał. No ale… pierwsze koty za płoty.

Na pewno postaram się poprawić to, co zostało wytknięte w ankietach: bardziej stymulować dyskusje. Nie wiem jak to wyjdzie, wydawało mi się, że zadaję bardzo dużo pytań i wystarczająco długo czekam na odpowiedzi, ale… skoro napisano, że można lepiej, to można lepiej :). Będę się uczył.

Mogłem też chyba uzyskać liczniejszą grupę poprzez bardziej zorganizowaną promocję. Zbyt mało informacji puszczałem na blogu (tylko jedna), na fejsie i twitterze (chyba tylko po 2x) i na newsletter (tylko raz). Co bardzo ciekawe: z dwoma Uczestnikami kontaktowałem się przez… Snapchata!

Wiem, że nie mam “lejka sprzedażowego“. Że podszedłem do tematu amatorsko. Że “online content marketing” to się robi inaczej… Blah, blah, blah. Zrobiłem jak chciałem i wyszło dobrze. Na znikomą ilość energii wpompowanej w ten proces, to być może nawet najlepiej jak mogło.

Podejrzewam również, że czas równo 1 miesiąca pomiędzy pierwszym ogłoszeniem a dniem szkolenia to trochę za mało. Korpo-procedury jednak trwają. Doszły mnie też słuchy, że koniec roku to nie jest najlepszy czas na wyciągnięcie dodatkowych kilkunastu stów z budżetu szkoleniowego. Lepiej byłoby to zrobić na wiosnę.

Wpadł mi do głowy pomysł, żeby zorganizować podobną akcję przed jakąś sporą konferencją. Wiem, że konferencje zapraszają na własne warsztaty i że musiałbym z nimi konkurować, ale… może warto? Zastanowię się.

A może Ty masz jakieś propozycje i sugestie? Co Ciebie mogłoby zachęcić do zapisania się na takie szkolenie?

I wreszcie: czy będzie kolejny raz? Teraz, po fakcie, przyznam, że bardzo się bałem. Bałem się, że zapisze się max jedna osoba. I będzie wstyd. Na szczęście udało się świetnie (biorąc pod uwagę wszystko co napisane powyżej), jednak na chwilę obecną raczej nie chciałbym przez takie nerwy przechodzić po raz kolejny.

Najbardziej cieszę się chyba z tego, że mogę odhaczyć “Szkolenie otwarte” ze swojej listy “todo w najbliższych latach” :).

I przy okazji serdecznie dziękuję Uczestnikom za przybycie. Bardzo mnie raduje, że jesteście zadowoleni.

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

7 Comments

  1. Z mojego doświadczenia ze szkoleniami, a poprowadziłem ich też dobre kilkadziesiąt – zarówno otwartych jak i zamkniętych, wychodzi, że nie da się (ale serio nie da) tak dobrać trudności zadań i czasu na ich wykonanie żeby wszyscy zawsze byli zadowoleni.
    Przy szkoleniach otwartych, jak bardzo wielkimi literami byś nie napisał jakie są “wymagania” czy “oczekiwania” jeśli chodzi o umiejętności uczestników to i tak często poziom będzie nierówny, czasami bardzo. No i będą tacy co się lekko wynudzą momentami oraz tacy, których to lekko przerośnie. Nie ma też takiego czynnika wzajemnego podciągania się ludzi, jak to jest na kolegach z jednego zespolu przychodzącego na szkolenie zamknięte. Przy otwartych ludzie są obcy i przepływ wiedzy i umiejętności między nimi nie działa tak jak na zamkniętych (albo nie działa wcale).

    Pewnym rozwiązaniem są faktycznie te dyskusje, tylko tutaj trzeba osobiście bardzo zadbać o to, żeby każdy był odpowiednio ośmielony żeby się włączyć, a nie tylko szybka piłka i odpowiedzi od tych “lepszych”. To nie zawsze jest łatwe, ja duszą towarzystwa chyba nie jestem, ale wtedy trzeba wziąć na klatę i faktycznie taką dyskusją kierować, ośmielać jednych i z wyczuciem hamować innych.
    Dyskusje mają niestety także konkretną wadę – z racji swojej otwartej koncepcji potrafią mocno poturbować plan czasowy. Przyznaję, że miałem łatwiej – prowadziłem zwykle długie, 5-dniowe szkolenia i szczególnie na początku, który był kluczowy dla jakiegoś wyrównania poziomu uczestników w podstawowym zakresie, można było sobie pozwolić na lekkie naciągnięcie ram, żeby potem troszkę przycisnąć i nadgonić. Szkolenie otwarte to niestety zawsze większy zestaw niewiadomych i idealnego rozwiązania nie ma. Dobrze jest mieć pewnie poszerzony zestaw zadań praktycznych i dobierać warianty w zależności od grupy, inaczej to się często nie zepnie. Nie na szkoleniach praktycznych, gdzie ludzie mają coś faktycznie sami zrobić, jeszcze kreatywnie, a nie tylko obejrzeć prezentację i wypić kawę :)

    A tak poza tym to fajny post. Obecnie nie prowadzę szkoleń, ale lubiłem to i miło mi się powspominało. Dzięki za podzielenie się wrażeniami :)

  2. Kapiszon on

    Polecam zmienić taśmę, bo testy choć są potrzebne (naprawdę nic do nich nie mam!) to w rzeczywistości są nudne i nie warte wydania 2k dla nie-korpoludków.

    Choć nie programuje w C# to na Twoim blogu lubię czytać artykuły dotyczące projetowania/wzorców/dobrych praktyk. Może warto z tego coś ulepić (cykl refaktoringu / szkolenia z architektury).

    Tydzień przed szkoleniami dałbyś uczestnikom problemy do rozwiązania w domu: np. jak zaprojektować ABC, a jak zaprojetować BCD. Można uwzględnić różne czynniki czas/ koszt / siłę zespolu itp Przed spotkaniem przejrzałbyś rozwiązania, a w trakcie spotkania wszyscy analizujecie co jest OK, a co nie. Ogólnie od takiego spotkania nie oczekiwałbym żadnych złotych rad, a (mamy je w książkach) analizy problemów na żywo.

    Co myślisz o tym?

    • Kapiszon,
      Zmienić taśmę? Nudne testy? No co ty :).
      Testy to mój konik, moje programistyczne hobby.
      Tylko w korpo trzeba pisać kod, który nie wywali się przy pierwszym uruchomieniu, jest łatwiejszy w utrzymaniu, szybciej napisany i zrozumiały? Chyba nie.
      Co do Twojej propozycji: fajna sprawa, ale na pewno nie jako “szkolenie” za kasę. Raczej jakieś luźne przedkonferencyjne spotkanie przy browarze i takie luźne dywagacje.

  3. Jeśli chodzi o problemy, to w pełni mogę zgodzić się jedynie z tym, że brakło podejścia korpo-friendly. Atmosfera między uczestnikami – hm, no może mogła być napięta, choć trochę trudno mi sobie wyobrazić, że same cyborgi się tam zebrały i jeden drugiemu nie pomoże, bo on to nie jest z mojej firmy i może jeszcze na dodatek słoik z Radomia. Promocja moim zdaniem jako pożądanego docelowego odbiorcy była w porządku. Informacja dotarła, tylko osobiście nie wzięłabym udziału, bo:
    1. Jestem z daleka od Warszawy.
    2. Koszt samej zabawy też by mnie zmiażdżył (mój rozwój ani testy jednostkowe nie są priorytetami mojego pracodawcy).
    3. W sumie już się w miarę znam na testach i z takiego szkolenia pewnie dowiedziałabym się czegoś głównie w temacie scenariuszy wielowątkowych ;P, choć niestety nie znam możliwości użycia ich gdziekolwiek indziej niż w zadaniach na szkoleniu.

    • Mała,
      Nie no, nikt niczego do nikogo nie miał. Po prostu jak się ludzie nie znają to i nie gadają bardzo ze sobą. Moją rolą widocznie powinno być również… animowanie całego dnia. Nie myślałem o tym, ale może i tak.
      Co do 3): to zapraszam na jakąś moją prezentację bo o testowaniu wielowątkowości czasami gadam w różnych miejscach :).

  4. Pingback: Projekt devstyle: raport finansowy 2016 | devstyle.pl | Maciej Aniserowicz

  5. Pingback: Retrospekcja z 2016. I wróżby na 2017. | devstyle.pl | Maciej Aniserowicz