Wasze Historie #12: Daj Się Poznać – bez wykrętów!

4

Wydaje mi się, że są trzy rodzaje wymówek, którymi zasłaniają się polscy programiści po przeczytaniu informacji o konkursie Daj Się Poznać:

  • nie mam czasu
  • jestem za młody i za mało wiem
  • jestem za stary

O ile z pierwszą ciężko mi dyskutować, to dwie pozostałe nie mają racji bytu. Jeśli jesteś młody i dopiero się uczysz – świetnie! Wybierz sobie jakiś temat do nauki i opisuj postępy.

Niniejszy post jest częścią cyklu "Wasze Historie".
Autor: Michał

Jeśli zaś jesteś już doświadczonym programistą – na pewno masz sporo wiedzy, która zainteresuje innych.

Ja do pierwszej kategorii się już raczej nie zaliczam. ;) Zanim wziąłem udział w zeszłorocznej edycji konkursu, kilka razy podchodziłem do blogowania. Niestety nie udało mi się nigdy napisać pierwszego posta.

Dlatego bardzo ucieszyłem się na nową dawkę motywacji. Od tamtej pory staram się blogować regularnie i czerpię z tego dużo satysfakcji.

Dzisiaj chciałbym opisać, jak to u mnie wyglądało i mam nadzieję, przekonać Cię, że warto wziąć w tym udział.

Decyzja

Maciek zaczął podgrzewać atmosferę ponad miesiąc przed ogłoszeniem konkursu. Pamiętam tajemnicze wpisy na twitterze, informujące, że zbliża się coś ciekawego.

Kiedy 1go lutego pojawiła się informacja o Daj Się Poznać, potrzebowałem kilku dni, żeby ostatecznie się zdecydować. Do tej pory pracowałem sobie w cieniu, nie angażowałem się zbytnio w społeczności, ale od kilku lat, chciałem to zmienić. Przewijały mi się w głowie pomysły o założeniu bloga, stworzenia grupy .NET w Szczecinie, założenia bloga firmowego itp.

Brakowało motywacji. Kiedyś nawet założyłem konto w serwisie Blogger i zacząłem wszystko ustawiać – template, kolory, domena. Oczywiście na tym się skończyło.

Tym razem, po kilku dniach rozmyślań nad projektem  i potwierdzeniu z żoną, że przez następne 3 miesiące będę mniej dostępny, zapisałem się.

Początki

Uzbrojony we wcześniejsze doświadczenia i kilka tekstów o tym, jak zacząć blogować, wiedziałem, że kluczowe jest to, żeby po prostu zacząć pisać. Zainstalowałem więc sobie blog na WordPressie (żeby nie skupiać się na szukaniu alternatyw) i zostawiłem domyślne ustawienia (łącznie z szablonem).

Blog wyglądał słabo, ale… 27go lutego pojawił się na nim pierwszy wpis: Hello World.

Praca

Założenia konkursu były proste: prowadzić projekt na GitHub i pisać o nim na blogu dwa razy w tygodniu. W praktyce, pracując na pełny etat, okazało się to dość wymagające.

Pisanie, zwłaszcza na początku, zajmuje trochę czasu, a tu jeszcze trzeba rozwijać projekt! Nie było łatwo.

Z pomocą przyszła książka Andrzeja Krzywdy “Blogging for busy programmers”. Andrzej w prosty sposób tłumaczy, na czym warto się skupić, a co, przynajmniej na początku, lepiej zignorować. Okazało się na przykład, że nie byłem odosobnionym przypadkiem. Większość bloggerów zniechęca się na etapie wyboru szablonu bloga. Been there, done that!

Swój blog postanowiłem prowadzić w języku angielskim. Dzięki temu, mogłem promować posty do bardzo szerokiej grupy odbiorców. Tutaj nieoceniony okazał się serwis reddit – 23go marca, po trzech tygodniach, w statystykach pierwszy raz zarejestrowałem ponad 1000 wejść jednego dnia.

Nie muszę chyba pisać, jakiego mi to dało kopa ;) Zrozumiałem wtedy kilka rzeczy:

  1. Mam wiedzę, której niektórzy nie mają
  2. Ta wiedza jest dla innych interesująca

Ta sytuacja była potwierdzeniem, że to, co robię ma sens. A fakt, że na blog wchodziły osoby z całego świata, niesamowicie motywował do dalszego działania.

Społeczność

Dodatkowym atutem z uczestniczenia w DSP było poznanie wielu, bardzo ciekawych osób. Wokół konkursu utworzyła się grupa na slacku, która jest teraz otwarta dla wszystkich. Na tej grupie, mimo, że był to konkurs i każdy chciał wygrać, wzajemnie sobie pomagaliśmy i motywowaliśmy się.

Wydaje mi się, że ta grupa to jeden z bardziej wartościowych artefaktów DSP. Nadal jest bardzo aktywna i służy do wymiany wiedzy i doświadczeń zarówno związanych z pracą, jak i samym blogowaniem.

Efekty

Jeśli nadal zastanawiasz się, czy warto wziąć udział w tegorocznej edycji DSP, opiszę kilka zmian, które cała ta historia, wywołała u mnie.

Nowe pokłady motywacji i chęci do działania. Zainteresowanie innych moimi wypocinami, wzmianki na blogach i videocastach Microsoftu. Promocja wpisów przez znane kanały na twitterze. To bardzo dopingowało!

Posiadanie bloga jest również świetną okazją na promowanie własnej osoby i wpływu na karierę. Mnie udało się w ten sposób uzyskać bardzo ciekawą dodatkową pracę – klient zgłosił się do mnie sam.

Dodatkowym bonusem jest nauka nowych rzeczy – żeby opisać coś na blogu, trzeba to poznać. Nie da się inaczej. :)

Jak? Parę wskazówek

Mam nadzieję, że przekonałem Cię, że warto dać się poznać. Oto kilka wskazówek, które mogą pomóc Ci przejść przez te 3 miesiące:

  1. Nie pisz własnego silnika bloga – wykorzystaj WordPress lub Jekyll (bardzo polecam)
  2. Nie zaczynaj też od wyglądu bloga – to jest na początku zupełnie nieistotne
  3. Jeśli możesz, pisz po angielsku – będziesz miał zdecydowanie większy zasięg
  4. Nie przejmuj się zbytnio jakością tekstów: lepiej mieć na blogu 3 niedoskonałe wpisy niż 0 idealnych
  5. Promuj swój blog. Są ludzie, którzy będą chcieli go czytać, ale sami go nie znajdą. Facebook, Twitter, Reddit, Dotnetomaniak to tylko kilka z dostępnych kanałów
  6. Udzielaj się na slacku – to wzajemna motywacja.

Mam nadzieję, że “wzruszyła Cię moja historia” ;).

Co prawda kolejna edycja Daj Się Poznać właśnie dobiega końca, ale zawarte tutaj porady mogą przydać się także poza konkursem albo… w kolejnej edycji!

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

4 Comments

  1. “Nie przejmuj się zbytnio jakością tekstów: lepiej mieć na blogu 3 niedoskonałe wpisy niż 0 idealnych”

    Naprawdę? To smutne tak właściwie. ;)