devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
0 6 minut

Lojalność w IT


03.02.2016

Ależ jesteśmy rozpieszczeni! Królowie świata i okolic! Każdy chce nam, programistom, dogodzić, nie zważając czy ma to sens czy nie. Zupełnie. Ale czy firmy, padając przed programistami na kolana, faktycznie robią dobrze i sobie i nam? I co my na to?

O negatywnym wpływie wszelkich przejawów jesteśmy-wielką-rodziną-przytulmy-się-i-żyjmy-razem-bullshit na programistów pisałem już niedawno w bardzo chodliwym poście „Nie sprzedawaj się za piłkarzyki„. Ale jakie skutki na zachowanie programistów względem firm może mieć poczucie: „robię im łaskę że dla nich pracuję”?

Koszmar

Dużo jeżdżę, dużo rozmawiam, wysłuchałem wielu historii w minionych latach. W komentarzach też sporo ciekawostek piszecie. I od niektórych włos dosłownie jeży się na głowie, a zęby zgrzytają.

Odróżnij negocjacje od szantażu.

Co powiecie na to: idzie koleś, medium/junior/niewieleumiemaledużogadam/dev do szefa i prawi: „słuchaj stary, dostałem propozycję pracy, dają 1tys więcej niż tutaj mam, wyrównujesz albo nara”. Szef daje tego tysiaka więcej. A żadnej propozycji tak naprawdę nie było. I to jest historia z życia wzięta! To nie są negocjacje, to jest szantaż. Z terrorystami się nie negocjuje. A w przypadku wymyślonego scenariusza – to tym bardziej podłe.

Albo: pracuje sobie ziomek, pracuje. Dostaje maila z informacją, że w innej firmie dostanie multisporta. Więc rzuca papierami i idzie tam. Bo będzie miał basen za friko?

Zawędrowaliśmy o jeden most za daleko.

Słuchajcie, naprawdę, chyba zawędrowaliśmy o przynajmniej „jeden most za daleko”. Wygląda na to, że wszystkie te bzdurne artykuły o arystokracji wcale niekoniecznie mijają się z prawdą. Nie staję bynajmniej w obronie pracodawców wykorzystujących swoich pracowników. Ale szczątkowa chociażby lojalność to zupełnie co innego niż zarzynanie się dla firmy. Napisałem zresztą dedykowany temu tekst: „Nie wiedź fałszywego żywota poświęconego pracodawcy swemu„.

Czy tacy ludzie nie mają krztyny sumienia? Moim zdaniem takie postępowanie powinno zapalić wielką czerwoną lampkę u wszystkich HRów: skoro ktoś zrobił to raz, to pewnie zrobi to znowu. Ale nie zapala.
Jak możemy polegać na człowieku zdobytym za pomocą garści srebrników? Nie możemy, kompletnie. Kolejnym razem wystarczy jeden srebrnik.
Ale historia się powtarza. Bo „taki mamy klimat”.

Chodź na bieżnię za ten multisport i spalaj kolejne kurwokalorie…
Im mniej ciebie tym zdrowsza branża!

Powiem jedno: pamiętaj, multisportowy chłopcze! Gdy już będziesz śmigał na bieżni sponsorowanej przez ten darmowy multisport i spalał kolejne kurwokalorie, my, cała reszta branży, jesteśmy ci niezmiernie wdzięczni. Każdy kilogram ciebie mniej to zdrowsza branża. Zrozumiałbym takie postępowanie, gdyby od tego zależało czyjeś być albo nie być. Ale w przypadku programisty… po prostu nie wierzę, że tak jest. To zwykła łapczywość, okropna chciwość. Ohydztwo.

…inaczej?

Przez ostatnie lata miałem duże nieszczęście w ogromnym szczęściu. Dwa razy zwalniałem się z pracy, którą uważałem za „najlepszą do tej pory”. Bardzo ciężkie doświadczenie.

Wyznaję zasadę, że po roku zatrudnienia należy się podwyżka. Czy to będzie tylko wyrównanie inflacji, czy coś więcej, to już kwestia do dyskusji. Ale podwyżka musi być. 1 czerwca 2015 wypadała moja druga rocznica zatrudnienia w Ultrico, więc dwa tygodnie wcześniej napisałem do Roberta, że chyba czas się spotkać i porozmawiać.

Meeting ustalony: spotykamy się na biznes-lanczu na steka. Wiecie, białostocka biznes-klasa ;). Gadu gadu, pitu pitu, mięso zeżarte, bataty w trakcie trawienia, czas przejść do meritum. Ja do ostatniej chwili nie wiedziałem, czy chcę dostać podwyżkę, czy odejść z pracy. Decyzję podjąłem chyba dzień przed spotkaniem. I jak to się potoczyło?

W trakcie mojego ostatniego wypowiedzenia to niektórzy dziecko rodzą.

Jak wiecie (pisałem w „Pasja zabija. Spowiedź.„) – finalnie się zwolniłem. Ba, nie przyjąłem nawet podwyżki, którą mi Robert zaoferował. A wiecie dlaczego? Bo jestem – jak w temacie posta – lojalny. Bo gram fair. Mało tego: piszę o czerwcu, prawda? W umowie mieliśmy standardowy 3-miesięczny okres wypowiedzenia. Ale zgodziłem się na pracę do końca roku, bo wiedziałem, że inaczej mogę wpędzić firmę w kłopoty. Czyli 1 czerwca złożyłem wypowiedzenie, które wchodziło w życie po 7 miesiącach. W takim czasie to niektórzy dziecko rodzą.

To prawda: nie było łatwo. Przez ostatnie miesiące nie mogłem się już doczekać końca roku. Prawie odkreślałem kolejne kreski na ścianie, jak w amerykańskich filmach. Nie dlatego, że musiałem zajmować się jakimś shitem, tylko dlatego, że chciałem już podążyć swoją ścieżką. Ale: zaciskałem zęby i robiłem swoje, bo tak trzeba. Bo jak ktoś w ciebie rzuca chlebem, to ty w niego rzuć watą cukrową. Gdybym wtedy powiedział, że odchodzę jak najszybciej, mając kompletnie gdzieś co będzie potem – a mogło być średnio – to nie mógłbym dziś na siebie w lustrze spojrzeć.

Twoja przyszłość?

Jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy nieczyste zagranie względem firmy, zastanów się: czy to naprawdę Ty? Czy może jakiś mały śmieszny brudas, tkwiący w każdym z nas, łasy na każdą okazję do znalezienia błyskotki na branżowym śmietniku?

Pamiętaj: role mogą się zamienić.

Nie mam nic przeciwko uczciwej zmianie pracy – to jest zdrowe raz na jakiś czas. Nie mam też nic przeciwko wypięciu się na firmę, która wymaga nie wiadomo czego, nie oferując nic w zamian. Ale nieodpowiedzialne decyzje mogą później doskwierać latami (czego dowodem tekst „Jak nie odchodzić z pracy„). Bądź fair – to wystarczy.

Pamiętaj: role mogą się zamienić. Kiedyś to do Twojego gabinetu może wparować bezczelny szczyl z mlekiem pod nosem, mrucząc spod trądziku: „słuchaj stary, dostałem propozycję pracy, dają 1tys więcej niż tutaj mam, wyrównujesz albo nara”…

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Powiadom o
trackback

[…] Lojalność w IT […]

Krzysiek

Hej. Piszesz coraz lepsze teksty. Pozdrawiam:)

Thaven
Thaven

Tak naprawdę, jakie to ma znaczenia czy taki agent pracę znalazł, czy nie? Tak naprawdę informacja wygląda tak: „daj tysiaka albo odchodzę”. I w tym momencie szef musi podjąć decyzje, czy jak będzie temu pracownikowi płacić tysiąc złotych więcej, to dalej będzie przez niego wypracowywany zysk. to wszystko. Jeżeli zysku z pracownika nie ma, to niech odchodzi.

Łukasz

Z perspektywy pracodawcy: to co piszesz jest prawdą tylko jeśli patrzymy na krótkoterminowe skutki zatrzymania/puszczenia pracownika. Patrząc szerzej trzeba brać pod uwagę jak zwolnienie/zatrzymanie pracownika przełoży się na resztę zespołu – na jego kulturę i atmosferę. To w dalszej perspektywie też przekłada się na zysk, ale kalkulacja nie jest łatwa.

burczu

Podoba mi się, to w którą stronę zmierza ten blog – od dawna już nie jestem .NET’owcem ale tutaj nadal zaglądam właśnie dla tekstów poza technicznych. Podejrzewam, że będzie takich coraz więcej i lubię to. Dobry tekst BTW ;)

Paweł Łukasik

Trafne przemyślenia choć osobiście uważam, że most już jest tak daleko w tyle, że go dawno nie widać.

Bartosz Adamczewski
Bartosz Adamczewski

Odejście dla MultiSporta to idiotyzm w czystej postaci. Odejście dla tylko troszkę większych pieniędzy bez dodatkowych ciekawych perspektyw projektowych to szaleństwo ale wg mnie to tego się dorasta (a raczej wyrasta się z takich irracjonalnych decyzji). Inną sprawą też jest to że wraz z rozwojem zawodowym priorytety się zmieniają. Najpierw większość Juniorów (IMHO i nie wszyscy) chce dobrze zarabiać, potem robić ciekawe rzeczy, potem mieć więcej wolnego czasu. Oczywiście do tych rzeczy można dojść na wiele sposobów (zmiana pracy za multisport nie jest tą najlepszą :P) PS. Ciekaw jestem co byś zrobił gdyby firma nie dała ci podwyżki raz na… Czytaj więcej »

Rafał
Rafał

E tam nie ma co dramatyzować aż tak. Kto by nie chciał zarobić więcej jeśli miałby taką możliwość? Tak jak THAVEN napisał. Jak się szefowi kalkuluje to niech płaci więcej i dalej wszyscy zadowoleni. Jeśli nie to nie. Świat się nie zawali, życie toczy się dalej.

„Chodź na bieżnię za ten multisport i spalaj kolejne kurwokalorie…
Im mniej ciebie tym zdrowsza branża!”

Gość może mieć wyrąbane i co mu zrobisz… nic nie zrobisz. Nie ma co się przejmować takimi ludźmi.

ToiOwo
ToiOwo

Zrobiłem tak, przyznaję – wypiąłem się na moją poprzednią firmę, bo inna dawała mi o wiele lepsze warunki finansowe, chociaż w poprzedniej nie miałem źle i bardzo chcieli żebym został. Poszedłem za $. Różnica była spora, bo około 20 %. (Chociaż ta historia jest dłuższa, bo zaczyna się kilka lat wstecz kiedy jako początkujący programista zarabiałem grosze, ale tylko dlatego że obok mnie siedziały naprawdę mądre głowy od których mogłem się sporo nauczyć – kilka lat tak wegetowałem. Sądziłem, że kiedyś mi się to opłaci…). Zrobiłem to perfidnie bardzo, bo przeszedłem do konkurencji. Długo miałem wyrzuty sumienia, natomiast niedawno dowiedziałem… Czytaj więcej »

Konrad
Konrad

Bardzo ciekawy tekst. W większości podzielam Twój punkt widzenia, osobiście właśnie w ten sposób starałem się podchodzić do rzeczy, że nie kasa jest najważniejsza. Z drugiej strony, przy pewnym pułapie zarobkowym jest to łatwiej przyjąć, niż na początku „drabinki zarobkowej”, dodatkowo czytając gdzieś dookoła, ile można zarabiać i porównując to ze swoją pensją. Co do szantażowania – tutaj także się z Tobą zgadzam, pod warunkiem, że rozmawiamy o sytuacji, gdzie również pracodawca jest fair ;) Dzięki za wpis, miło się czytało ;) Ja również już coraz mniej związany z .NETem, w zasadzie to już nie programista, a ciągle zaglądam. Dobrze… Czytaj więcej »

Paweł Sroczyński
Paweł Sroczyński

To mniej więcej taka sytuacja :)

https://www.youtube.com/watch?v=JdoiEfB-W2w

Karol

Po pierwsze, trzeba stworzyć tag #kurwokalorie i oznaczać ten wpis pod tym tagiem :)
U mnie był kiedyś przypadek, gdy człowiek po miesiącu pracy powiedział, że chce zarabiać 70% więcej, bo zobaczył ofertę pracy na stronie gdzie właśnie były takie widełki. Tak to się kończy, gdy ktoś z 1 rokiem doświadczenia myśli, że jest seniorem. Skończyło się na tym, że ten „programista” był tak oburzony, że nie chciał pracować podczas okresu wypowiedzenia. Sad but true.

Tomek Onyszko

KAROL,

To akurat proste – niech uzasadni w takim wypadku wartość dla firmy jaką wnosi za taką kwotęw realiach tej firmy, w której jest. Widełki podane w innym ogłoszeniu nie mają tutaj żadnego znaczenia. Jeżeli jest to w stanie uargumentować i wykonać! Jest wart tej kasy. Jeżeli nie – cóż … miłego w przyszłej firmie.

tomaszk-poz
tomaszk-poz

To ile taki młodzian zarabial, ze nagle chciał 70% ?

„Skończyło się na tym, że ten “programista” był tak oburzony, że nie chciał pracować podczas okresu wypowiedzenia.” Jak to rozwiązaliście? Po miesiącu pracy to chyba nie było dużo tego wypowiedzenia? „Zachorował” ?

ADAM
ADAM

2 tygodnie. A co miał robić w trakcie okresu wypowiedzenia? Daliście mu coś normalnego? Czy jakieś bezsensowne rzeczy „za karę”?

Kaczus

Sądzę, że pracodawcy, którzy doceniają pracownika od czasu do czasu dając z własnej inicjatywy nie muszą bać sie raczej szantażystów. Niestety niektórzy pracodawcy ciągle nie nauczyli się tego, że pracownik też powinien być doceniany. Na szacunek trzeba zapracować i dotyczy to obu stron.

Karol

Dokładnie, podwyżki powinno się dawać za osiągnięcia, zwiększenie kwalifikacji, które się przydają i usprawniają procesy. Pamiętaj, że prawa Murphego istnieją i „szantażysta” przyjdzie do ciebie w chwili gdy będzie „wąskim gardłem” w twoim procesie biznesowym :)

LOTUS
LOTUS

Niestety, ale tak to wygląda. Pracownik często musi chodzić i się prosić o podwyżkę, natomiast pracodawca często wiedząc jakie są realia nic z tym sobie nie robi albo rzuca kwotami 300 zł więcej po dwóch latach pracy. Skoro na rynku pracy, jeżeli ktoś się rozwija i chce poznawać nowe rzeczy są inne ciekawe miejsca to po co ma tkwić w takim miejscu – dla idei? Chyba, że ktoś lubi chodzić regularnie prosić się o podwyżkę co jakiś czas akceptując to, że pracodawca sam z siebie nie jest w stanie nic zaproponować, unika tematu itd. – pomimo że firma przynosi milionowe… Czytaj więcej »

Artur
Artur

Hej, nie jestem polonistą, ale mam jedną uwagę dotyczącą sformułowania „Zawędrowaliśmy o jeden most za daleko.” – wydaje mi się, ze bardziej po polsku byłoby zwyczajne „poszliśmy o krok za daleko”. Co prawda, był kiedyś taki film wojenny o operacji Market Garden, który, w wersji angielskiej, nosił tytuł „A bridge too far” (dzięki któremu to sformułowanie stało się popularne w anglojęzycznym świecie); jeśli jednak miałeś na myśli odniesienie do tego filmu to zupełnie nie pasuje słowo „zawędrowaliśmy”, bo w operacji brali udział spadochroniarze;) A tak poza tym: artykuł świetny, skłania do refleksji. Coraz lepszy styl/teksty. Pozdrawiam!

Elminster
Elminster

Taki terror o jakim tu wspominasz jest spowodowany brakiem wiedzy odnośnie uzyskiwania podwyżek (swoją drogą fajny byłby wpis pokazujący jak Ty to robisz i dlaczego akurat po roku masz pewność, że dostaniesz podwyżkę). Z drugiej strony uważam, że wina jest też po stronie firm, bo tolerują takie zachowanie. Dla przykładu: Było nas 4 programistów, którzy uczestniczyli w jako takich szkoleniach firmy X przy jednoczesnym rozwijaniu pewnego oprogramowania. Po zakończeniu szkoleń miały być prowadzone rozmowy odnośnie podwyżek i tu ze wszystkich osób najlepiej wypadła ta, która zastawiła się ofertą pracy dla innej firmy. Widzę, że życie takiego terrorysty nie jest przecież takie złe,… Czytaj więcej »

Mateusz
Mateusz

Bardzo ciekawy artykuł. Przyznam szczerze, że sam niedawno zagrałem kartę „wyrównujecie albo odchodzę”. Przy negocjacjach z nowym pracodawcą zaproponowano mi gorszą pensję niż moje oczekiwania (o ok 10%), ale zapewniono o renegocjacji po 3 miesiącach okresu próbnego. Po tym czasie dostałem do podpisania nową umowę (stara wygasała) na tę samą kwotę „tylko tymczasowo”, a rozmowę o podwyżce przesunięto o miesiąc. Miesiąc później faktycznie odbyłem rozmowę, na której odrzucono moją prośbę o podwyżkę (ciągle obiecane 10%) i obiecano wrócić do tematu za kolejne 3 miesiące. Troszkę mnie to zdenerwowało, więc przed upływem tego terminu zacząłem chodzić na rozmowy. Koniec końców dostałem… Czytaj więcej »

Tomek Onyszko

Mateusz,

Ale tutaj to jest inna sytuacja niż opisuje Maciek – to jest zwyczajne robienie sobie z gęby szmaty i po prostu brak szacunku i do siebie i do Ciebie. Chyba, że taki stan potrafią uzasadnić merytorycznie typu „ustaliliśmy z Tobą taki zakres obowiązków i odpowiedzielaności, niestety nie jesteś w stanie go dostarczyć. Widzimy to tak że utrzymujemy taki poziom, ustalamy plan co i jak ma działać za 3 miesiące, KPI do mierzenia tego i wtedy jak dojdziemy do tego punktu to robimy tak i tak”. To jest konstruktywne – a to co opisałeś to po prostu brak szacunku.

Arek Bal
Arek Bal

To co opisałeś to jest destrukcyjny wyścig szczurów. Zwłaszcza w tej dyscyplinie. Ludzie tak nie funkcjonują. Albo masz człowieka co się rozwija, albo go nie masz. Wszelkie mierzenie „efektywności” i przekładanie tego na kary/nagrody ma bardzo krótkie nogi tym bardziej w kwestii wynagrodzenia. Dużo tutaj czynników psychologiczno – społecznych które spowodują, że to podejście zadziała w inny, niż „oczekiwany” sposób. Z resztą, powszechną praktyką jest dobieranie takich wymówek do wskazanego planu(czyli że nie dam podwyżki, ale jakieś uzasadnienie muszę dać). Patrz: wysłanie maila do całej firmy, że będzie „restrukturyzacja” która zajmie dziwnym trafem, aż pół roku. Wtedy wszyscy się srają… Czytaj więcej »

Tomek Onyszko

Mateusz,

Jeszcze jedna uwaga – to czy jesteś wart tej kwoty, o którą prosisz to się okazuje w praniu. Dlatego przeważnie są warunki wstępne i okres próbny. IMO Twoja sytuacja się dobrze nie skończyła, bo i Twój pracodawca i Ty tak naprawdę nic nie rozwiązaliście, odłożyliście ten konflikt w czasie tylko.

Mateusz
Mateusz

Artur, Jeśli chodzi o ustalenia/umowy to właśnie całe piękno polega na tym, że nigdzie nie padły magiczne słowa „dostaniesz podwyżkę” :P Ja zrozumiałem to tak, że po tym okresie próbnym albo się sprawdziłem i dostaję podwyżkę, albo się nie sprawdziłem i wtedy dostaję konstruktywny feedback/wyjaśnienie dlaczego nie. Okazało się, że wszyscy są ze mnie jak najbardziej zadowoleni, generalnie „keep up the great work, ale podwyżki Ci jeszcze nie możemy dać”. Zostałem z dwóch powodów. Jeden to wspomniane dojazdy w konkurencyjnej firmie (które skróciłyby mój dzień o jakieś 1,5h), a drugi to ludzie. Płace w mojej firmie są ustalane na innym… Czytaj więcej »

Michal Franc

Bledem wg mnie jest umieszczenie w tyk tekscie ekstremalnych wrecz glupich przypadkow takich odejsc, wiekszosc innych zmian firmy czesto ‚nieczystych’ to skomplikowanym proces. Na tekst „wyrownujesz albo nara” zareagowalbym rozmowa. Szantaz taki moze wynikac z niewiedzy, charakteru badz bezsilnosci danej osoby. Zanim doszlo do szantazu wydarzylo sie wiele innych rzeczy ktore spowodowaly ze pracownik stracil motywacje, chec do wspoplracy i wiare w to ze praca w mojej firmie ma sens i do czegos zmierza. Napewno rozbroilbym sytuacje i postaral sie dojsc do sedna problemu. Bo takie sytuacje zawsze sa szare a nie czarno / biale. Fajnie o tym pisze –… Czytaj więcej »

Jerzy Piechowiak

Też kiedyś napisałem podobny tekst u siebie na blogu, nazywając go trochę brutalnie ‚Zepsucie w branży IT’ – ogólnie trochę mnie zjechano w komentarzach. W każdym bądź razie – konsekwentnie zgadzam się z tezą z tego posta:)

ArFeN

Aby nie powstawała sytuacja taka, że ktoś przychodzi i mówi nara stosuje się pewne techniki już na samym początku. Uwierz, że większość firm z założenia liczy się z tym, że odejdziesz, dlatego płacą Ci mniej niż powinni już na starcie, gdyż tylko czekają, aż człowiek odejdzie sam albo go wyrzucą. Oczywiście im dłużej będzie pracował tym lepiej dla firmy, bo początkowe warunki współpracy już zakładają, że nie popracujesz za długo. Dopiero na prawdę pracując dłużej, możesz negocjować wyższe wynagrodzenia. Na grupie (i nie tylko – np w artykułach chyba na gazetapl) opisany jest model, gdzie ludzie pracują nawet za darmo,… Czytaj więcej »

tomaszk-poz
tomaszk-poz

„Co powiecie na to: idzie koleś, medium/junior/niewieleumiemaledużogadam/dev do szefa i prawi: “słuchaj stary, dostałem propozycję pracy, dają 1tys więcej niż tutaj mam, wyrównujesz albo nara”. Szef daje tego tysiaka więcej. To nie są negocjacje, to jest szantaż. ” Jaki szantaż ? Uczciwa propozycja, tylko źle ubrana w słowa. Poza tym w umowie mieli okres wypowiedzenia. Właściwie to gość źle zaczął, bo mógł rozpocząć negocjacje i miedzy słowami przekazac radosna opinie i być może ugrał by więcej. Z drugiej strony gdy na start w nowej ma więcej, to tutaj ugrywanie np. 1300 nie ma sensu, bo będzie argument – „przecież niedawno… Czytaj więcej »

Tomek Onyszko

(…) Wracajac… facio zagral va banque i wygrał (…) – rilli? Już abstrahując od kwot, jeżeli faktycznie tak by to przeprowadził to przegrał, przynajmniej w kontekście tego pracodawcy i managera: (a) manager mógł się na to zgodzić np. dlatego, żeby nie mieć natychmiastowego problemu związanego z osobą w projekcie, równolegle odpalając rekrutację (b) ta osoba i tak odejdzie, więc w dalszej perespektywie nie wiązałbym z nią w firmie dużych nadzieji, wpływ na inwestycję w osoby i dalszy rozwój. Wygrał podwyżkę, tracąc przy okazji na swojej pozycji, poziomie zaufania itp. Po prostu powinien odejść do tej innej firmy, skoro uważał że… Czytaj więcej »

tomaszk-poz
tomaszk-poz

tak naprawdę bez wiedzy o relacjach pracownik-szef to możemy sobie dywagować, bo ta propozycja to mogla być zemsta za zachowanie pracodawcy. Tak sobie mysle – mogło być tak: pracownik zaczął być zaniedbywany, rozejrzał sie po rynku i po pierwszych propozycjach przezyl szok, jak mało zarabia w dotychczasowej pracy. Stwierdzil, ze zemści za cebule pracodawcy (spisal firme na straty za utracone zarobki i podejście) i jak dostanie podwyzke tu – poszuka jeszcze lepszej pracy (przez te 3-4 miesiące dając kolejnego kopniaka w postaci zwolnienia), a jak nie dostanie – wezmie te nowa. Jeżeli nie sciemnial z propozycja – wygral tak i… Czytaj więcej »

Michal Franc

Zemsta swiadczy o niedojrzalosci.
Natomiast tez uwazam ze sytuacje takie nie sa czarno-biale i zawsze problem jest gdzies po srodku.

tomaszk-poz
tomaszk-poz

Zemsta swiadczy o niedojrzalosci.
Aha, wytłumacz to tym, którzy jeszcze żyją
http://niepoprawni.pl/blog/jeszcze-nie-przypisane/pawiak-pomscimy

Michal Franc

No to teraz odleciales, zemsta w profesjonalnym kontekscie relacja pracownik / pracodawca jest oznaka niedojrzalosci.

tomaszk-poz
tomaszk-poz

Zbyt dosłownie zrozumiałeś zemstę w moim wpisie – nazwij to satysfakcja, utwardzenie stanowiska, pokazanie „nie ze mną takie gierki, od teraz wyceniam sie rzetelnie”, „teraz k*wa ja!” etc. Przecież facet dalej by świadczył pracę, a że dużo droższą, to tylko na swoje życzenie szefa, bo wczesniej rzuciłby 600zł podwyżki i młody by się cieszył i rozkminiał w zaciszu, czy dla 400zł warto zmieniać pracę. Zreszta szef nic nie stracil, bo (zakładam) zabezpieczyl sie odpowiednim okresem wypowiedzenia a nie mogl liczyc, ze pracownik nie skorzysta prawa do odejścia (wygral w totka czy oszalał i zaczął kopać rowy), wiec o takiej książkowej… Czytaj więcej »

Leto
Leto

>>Tak sobie mysle – mogło być tak: pracownik zaczął być zaniedbywany,
co to oznacz, ze zostal zaniedbywany ? NIe placili mu ?

>>Stwierdzil, ze zemści za cebule pracodawcy (spisal firme na straty za utracone zarobki i podejście) i jak
jak mogl sie zemscic za utracone zarobki jesli na taka pensje sie zdecydowal

sorry dalej nie komentuje, wychodzi cebulactwo z takeigo podejscia do pracy

tomaszk-poz
tomaszk-poz

Pomijanie przy podwyżkach, wmawianie, że jeszcze dużo nie umie, stosowanie różnych standardów przy ocenie, wymuszanie niepłatnych nadgodzin w zamian za mgliste obietnice awansu etc. Możliwości jest sporo. „jak mogl sie zemscic za utracone zarobki jesli na taka pensje sie zdecydowal” – w okresie próbnym i później, liczył na podwyżki i pewnie się nie doczekał. Wiesz, że młodymi pracownikami łatwo manipulować? Nie przerabiali na Tobie? Bo ja widziałem takie przypadki zwłaszcza jak pracownik identyfikował się z firmą. Tylko młody ma ten problem, ze nie zawsze to widzi właśnie przez brak doświadczenia, a pracodawcy to skwapliwie wykorzystują. Cieszę się, że Ciebie w… Czytaj więcej »

Krystian Czaplicki

Twoje podejście do tematu cechuje osoby, które albo zarządzają zespołami albo są tymi, którzy za odchodzących muszą robić. Fakt, że większym firmom ciężko jest utrzymać specjalistów, lecz bardzo często jest tak, że firma nawet nie wie bądź nie chce wiedzieć, że ich pracownik po kilku latach pracy jest już na zupełnie innym poziomie niż w momencie zatrudnienia. Temat, który podjąłeś nie jest taki łatwy, lojalność można odczuwać do pracodawcy bądź i nie w zależności traktowania, czasu jaki się pracuje, współpracowników itp. Ciekawi mnie czy taką samą lojalność prezentujesz w innych sferach, kupujesz przepłacone rzeczy wyłącznie dlatego, że od jakiegoś czasu… Czytaj więcej »

LOTUS
LOTUS

Napisałeś, że „…Tak naprawdę to firma nie robi żadnej łaski, że Cie zatrudnia czy płaci. Potrzebują specjalisty na takim stanowisku i płacą mu za wykonaną pracę z której mają korzyści, ty pobierasz wyłącznie to co masz zawarte w umowie…” – jak to ma się w przypadku juniora, który przychodzi do firmy i przez pół roku uczy się w zespole i nie przynosi firmie żadnych zysków? Myślę, że pracodawca właśnie w takim przypadku liczy bardziej na lojalność pracownika, bo w niego inwestuje. Odnośnie wiecznego szukania porozumienia zachodzi nie tylko ze strony pracownika ale często także pracodawcy. Kierownictwo, w firmach dąży do… Czytaj więcej »

Krystian Czaplicki

LOTUS W przypadku juniora to nazwałbym to inwestycją w rynek bądź ryzykiem zawodowym, pracodawca musi je podjąć wiedząc, że ten junior w momencie, gdy nauczy się wystarczająco dużo będzie chciał zmienić pracę. Poza tym nie traktujmy juniorów jako zło konieczne. W projektach są zadania różnego stopnia zaawansowania i zawsze trafi się coś co junior może zrobić, więc także dobrze zagospodarowany junior przyniesie pewne zyski, redukując straty z przydzielania zadań innym, które są poniżej ich poziomu. Gdy firma przestaje płacić Ci za twój rozwój to powinno się sprawdzić jak osoby z podobnymi umiejętnościami cenione są na rynku i poruszyć ten temat… Czytaj więcej »

Łukasz S.

Krystian, Cieszę się że napisałeś ten komentarz: „powinno się… poruszyć ten temat z pracodawcą, jeżeli to nic nie da to możesz decydować czy ważniejsze jest, aby zostać jeszcze, bo są korzyści poza płacą czy lepiej zmienić pracę” Podam Ci przykład z mojego podwórka. Zgłosił się do mnie na staż student (nawiasem mówiąc też Krystian – przypadek? nie sądzę ;)). Nieźle rokował i był bardzo ambitny więc zaproponowałem mu pracę na stanowisku programisty w niepełnym zakresie godzin. Na wstępie umówiliśmy się na miesięczny okres wypowiedzenia i rozmowę gdyby dostał lepszą propozycję. Następnie przez blisko rok nie brał udziału w realnych komercyjnych… Czytaj więcej »

Michal Franc

Jakim cudem studentowi z brakiem doswiadczenia daliscie role lidera po tak krotkim czasie ? Inwestowaliscie w osobe ponad rok bez zwrotu ? Troche to kiepskie podejscie. Zawsze w projektach znajdzie sie praca dla juniora. Nie bede tu bronil tego Krystiana bo nie zagral fair ale … pytanie dlaczego odszedl do SMT ? Pieniadze ? Kultura pracy ? Nie sadze ze odszedl bo tak a to ci psikus. „szef dzwoni do pracownika dlaczego nie przyszedł do pracy a ten oznajmia że poszedł poserfować bo były fajne fale i nie chciał przegapić” – strasznie esktremalne przypadki, nie spotkalem sie z takim nigdy,… Czytaj więcej »

Łukasz S.

Michał, To akurat wyjątkowy przypadek. Zwykle Junior dostaje najprostsze zadania. Ten jeden zorbił na mnie wrażenie tym, że mocno interesował się technologią i miał duze ciśnienie żeby się uczyć więc stawiałem przed nim bardziej ambitne zadania (trochę architektury, trochę przydzielania zadań w zespole, aczkolwiek wszystko pod kontrolą i bez bezpośredniego kontaktu z klientem) więc hasła Team Leader uzyłem trochę na wyrost (taki był raczej kierunek rozwoju). Przez blisko rok przygotowywał sie do tego typu projektu który został mu powierzony.. Ponieważ była to nowa technologia to wrzucenie tego tematu doświadczonemu programiście czy też budowanie kompetencji od zera u Juniora to był… Czytaj więcej »

LOTUS
LOTUS

Pewnie odszedł do innej firmy bo dostał w aktualnej pracy po roku tylko stanowisko lidera a on chciał architekta :) Niedługo dojdzie do tego, że młodych bez doświadczenia będą zatrudniać z miejsca na stanowisko seniora uzasadniając to tym, że gość chłonie wiedzę jak gąbka – co jest zupełnie normalne u każdego, który myśli poważnie i przyszłościowo o swoim zawodzie.

Łukasz S.

LOTUS, „Niedługo dojdzie do tego, że młodych bez doświadczenia będą zatrudniać z miejsca na stanowisko seniora uzasadniając to tym, że gość chłonie wiedzę jak gąbka” Nauczka na przyszłość by prowadzić młodzież „normalną” ścieżką” :) Niestety trochę dałem się omamić :) Pewnie dlatego, że sam kiedyś poszedłem podobną scieżką i z tego co pamiętam to wyzwania i nowinki technologiczne bardzo mnie motywowały. Trochę inaczej patrzyłem na zarwanie nocy w biurze będąc Juniorem a trochę inaczej podchodzę do tego po 10 latach (i mając w domu 2-kę dzieci). Ci którzy ze mną wtedy zaczynali i przeszli podobną scieżkę od lat pracują na… Czytaj więcej »

Piotr
Piotr

„Nawet źródeł projektów (r&d) nad którymi pracował nie udało się odzyskać”

Oznacza to, że projekty były prowadzone w bardzo słaby sposób. W profesjonalnej firmie korzysta się z systemów kontroli wersji, tworzy się na bieżąco dokumentację, rozmawia się, etc. Jak mnie autobus potrąci, to firma będzie miała zarchiwizowaną całą moją robotę wykonaną do tego momentu. Wiadomo, że ktoś musiałby, poświęcić trochę czasu, przysiąść do kawałka kodu i notatek w dokumentacji oraz przeprowadzić krótszą lub dłuższą analizę, ale wiedza i wykonana praca nie zginie, jak „kamień w wodzie”, o którym piszesz.

mp
mp

Pierdolenie i tyle ;-). Branża IT żyje w kloszu normalnego rynku pracy, a opisane zachowania wskazują na błędy w zarządzaniu firmą. Czy pracownik przy podpisywaniu umowy miał zapowiedziane, że spotykamy się po takim to a takim czasie i przeprowadzimy cykliczną ocenę efektów pracy, przyrostu potencjału, efektywności pracy etc. i to w taki to a taki sposób przekłada się lub nie na wyniki dla firmy co skutkuje lub nie konkretnymi profitami dla zatrudnionego.Te profity to np pensja, dofinansowanie czegoś tam. Wtedy dopiero możemy zacząć rozpatrywać zjawisko uczciwości czy też lojalności na rynku… ale jedynie w przestrzeni oceny moralnej. O właśnie rynku.… Czytaj więcej »

your name
your name

„Pierdolenie”? A kimże ty jesteś, aby zachowywać się w tak chamski sposób? Krynicą mądrości?

Nexo
Nexo

Ja mam teraz w drugą stronę. Siedzę już dłużej (3+lat) w 1 firmie, pierwsza praca stała po studiach. Dużo się nauczyłem i dobrze mi się pracuje ale… Zarobkowo jest poniżej średniej ale nigdy mi to nie przeszkadzało do momentu. Potrzebowałem podwyżki +/-(20%) z różnych względów, rozeznałem się w rynku i po kilku firmach gdzie zgodzili się na to co mam + 50%. Porozmawiałem szczerze z moim przełożonym, jak ważne jest to dla mnie i co tak naprawdę oferują inni. Zgodził się na takie warunku (20%) od nowej umowy (3 miesiące) pod tam kilkoma warunkami (poprawa umiejętności miękkich tzn organizacja pracy… Czytaj więcej »

tomaszk-poz
tomaszk-poz

Zupelnie nie rozumiem, przez 3 lata zero podwyżki, gdzie indziej dostalbys +50% a Ty zgodziles sie na podwyzke 20% dopiero za 3 miesiąca. Już sama taka gadka bardzo zle swiadczy o firmie.

nexo
nexo

TOMASZK-POZ
Podwyżki były co jakiś czas to nie tak że przez 3 lata za tą same stawkę było :). Po prostu, przyzwyczajenie i taka strefa komfortu.

Piotr
Piotr

Moim zdaniem, jeśli proponowali Ci w obecnej firmie 20% więcej za 3 miesiące (dlaczego akurat za 3?), a w nowej firmie 50% więcej od razu, to nie ma się co zastanawiać zwłaszcza, że jest to pierwsza praca po studiach, a po 2 lub 3 latach zmiana wyjdzie Ci tylko na dobre. W dodatku, więcej się nauczysz i nabierzesz nowego doświadczenia chyba, że trafisz do słabego miejsca, ale zakładam, że zrobiłeś w tym temacie jakieś rozeznanie. W dodatku, jeżeli nie wywiązali się z danego słowa, to już nie ma o czym dyskutować, tylko trzeba pakować zabawki i się zwijać gdzie indziej.

AndrzejSZCZ
AndrzejSZCZ

Z perspektywy cynicznego, wyzbytego życiowych złudzeń 40-letniego zgreda: rzucanie wypowiedzeniem w wielu wypadkach jedyną sensowną kartą w negocjacjach. W każdym innym przypadku chcąc dostać podwyżkę i argumentując to rosnącym doświadczeniem, zamrożoną od 3 lat stawką itp dostanie się odpowiedź w stylu „wicie, rozumicie, sytuacja na rynku, kryzys, niepewna sytuacja, cza oszczędzać, ale za jakiś czas na pewno się zastanowimy” itd. Należy zrozumieć, że interesy ekonomiczne firmy i jej pracowników są w samej swej naturze sprzeczne i żadne HRowe pierdolenie nie zmieni tego prostego faktu. Jedynym argumentem pracownika w tej grze są kwalifikacje wyceniane przez rynek na „x”. Jeśli aktualna firma… Czytaj więcej »

Michal
Michal

Zgadzam się AndrzejSZCZ. Od siebie dodam, że motywacja do zmiany pracy wcale nie musi być tylko finansowa. Innymi wartościami mogą być zaufanie, poczucie że twoja praca jest doceniana, dobra komunikacja w zespole, bardzo zaawansowana technologia, nowatorski projekt i kilka innych które mają wpływ na decyzję. Zawsze trzeba rozważyć czy pozostanie w obecnej pracy pozwoli Ci w jak największym stopniu zrealizować te wartości. Patrzenie tylko w jednym wymiarze wydaje się być objawem niedojrzałości. Manager, który zna potencjał swoich współpracowników nie będzie mieć problemów z podjęciem właściwej decyzji.

STAN
STAN

Zdecydowanie nie wolno klasyfikować stosunku pracodawca-pracownik inaczej jak relacja biznesowa. Druga strona ani przez chwilę nie zawaha się gdy projekt legnie w gruzach.

cava
cava

Z perspektywy 20+ stażu, zaskakuje mnie retoryka powyższych komentarzy. Umowa o prace nie jest aktem małżeńskim, nie jest tez umowa kupna/sprzedaży niewolnika. Praco-dawca nie ma moralnego obowiązku dbac o rozwój pracownika (pensja, kompetencje, itd) a pracownik nie ma moralnego obowiązku dbac o interesy pracodawcy ponad warunki umowy, kosztem własnego życia/szczęścia. Taki układ jest w porządku z korzyścią dla obu stron. Niestety, bardzo często znajdzie się ktoś, NAD lub POD władny w hierarchii, który zasieje ferment żalu i pretensji – Kowalski mógłby dokończyć nadmiar pracy po godzinach, Szef powinien mnie już awansować, itd. Umowa o pracę nie jest dla każdego. Bardzo… Czytaj więcej »

Programista
Programista

To co opisałeś działa i istnieje tylko w jednej branży IT, ponieważ to jest rynek pracownika… Ja mam 7 lat w branży i 4 pracodawców za mną i niestety prawda jest taka, że jak nie pójdziesz po podwyżkę to szef sam Ci nie da… mi by wystarczyło 3-5% raz w roku ale z inicjatywy pracodawcy na zasadzie „doceniamy Cie”. Jeśli to ja idę teraz zależy ile chce dostać jeśli 5-10% to można argumentować ile się nie robi i jak to się nie stara…. ale jeśli chcesz > 10% bez argumentu lepszej oferty nic nie uzyskasz z mojego doświadczenia… tak każdą… Czytaj więcej »

Rafau
Rafau

Ja raz poszedłem po podwyżkę o 33% (na łapę) bez oferty i szantażu i dostałem, ale biorąc pod uwagę stawkę początkową i zakres obowiązków/inicjatywę to mi się zdecydowanie należało

Dev
Dev

Żeby oczekiwać lojalności najpierw trzeba ją zbudować… a praktycznie żaden mój pracodawca nie dbało o to, HR tym bardziej myśli, że jak zorganizuje najebkę działową raz na rok to już zajebiście jest… np. takie głupie ale bardzo wiążące dev team wspólne obiady jeśli jest leader który organizuje zamawia woła wszystkich etc… wywiązuje się fajna relacja i ludzie się przywiązują nawet nie do pracy do teamu i to wystarcza żeby przestali aktywnie rozglądać się za pracą… ponieważ przestają chodzić do pracy oni chodzą spotkać się z kumplami… można by wiele wymieniać prostych inicjatyw, które działają, ale o tym nikt nie napisze… Czytaj więcej »

tomaszk-poz
tomaszk-poz

To ja jestem jakiś nienormalny, kiedy zostałem przyjęty pierwszy raz pojechałem na imprezę integracyjną i to był mój ostatni raz, przez kolejne 14 lat nie byłem ani razu. Nie rozumiem idei dodatkowych spotkań, napiszę szczerze – jak te same twarze oglądałem 242 dni w roku (urlop brałem lub nie) to naprawdę nie byłoby dobrym pomysłem chodzenie na obiadki. Żeby nie było – zespół był zgrany, niejednokrotnie leżeliśmy pod stołem ze śmiechu. Ba, nawet był pomysł, aby sekretarkę potraktować helem z balonu, ale za bardzo się rzucała. Ale dodatkowe wyjazdy i spotkania z prezesem w pubie – co to to nie.… Czytaj więcej »

Mati
Mati

Nie wiem czemu się tak tego multisporta uczepiliście. Jak się z niego aktywnie korzysta to w moim przypadku około 300 plnów zostaje w kieszeni. Co dla kogoś kto zarabia 3000 netto już jest dosyć pokaźną kwotą, a zakładam że tę akcję zrobił ktoś na poziomie juniora wczesnego regulara. Kolejne moje spostrzeżenie już na podstawie komentarzy wielu komentujących uważa że interes pracowników nie idzie w parze z interesem pracodawcy. Opisują swoją wypłatę coś jak uciążliwe koszty, podatki po stronie firmy. Gdy wg mnie programista to moja maszyna dzięki której mogę zarobić, stąd mój wniosek że każdy rozsądny pracodawca będzie o maszynę… Czytaj więcej »

pacal
pacal

Trzeba sobie odpowiedzieć na jedno pytanie, po co pracujesz, rodziny nie masz, chcesz żeby cię wszyscy lubili czy co, a może bo koledzy itp.. Sęk w tym, że jak przyjdzie co do czego to każdy i tak patrzy tylko na swoje 4 litery. To jest praca a nie wielka rodzina w której mamy być szczęśliwi. Mam rodzinę i dzieci na utrzymaniu, to o nich muszę zadbać a nie o to czy koledzy będą mnie lubić albo czy szef nie będzie oburzony bo chcę więcej pieniędzy za swoją pracę. Nie miejcie złudzeń, firma działa w oparciu o bardzo prosty rachunek zysków i strat,… Czytaj więcej »

Michał Kręcisz

szczerze to nie ma lojalności w IT i wcale mnie to nie dziwi. Rynek się tak dynamicznie zmienia, kwoty tak dynamicznie rosną w górę, jest taki niedobór pracowników, że nie ma mowy o lojalności. Fakt, nam devom przez to się troche w dupach poprzewracało, ale tak jest. LinkedIn jest najlepszym dowodem, na mojej tablicy dziennie pojawia się pewnie ok 20 ogłoszeń, tygodniowo otrzymuję 4-7 ofert pracy w wiadomościach wraz widełkami i technologiami. Devów zawsze jarały nowe technologie, każdy front-end chciałbym grzebać w jakims angularze, reactcie czy innym meteorze, niestety realia w miejscach pracy gdzie projekt zaczął się powiedzmy 7 lat… Czytaj więcej »

Rafau
Rafau

Przeczytałem sporo komentarzy i powiem tak: Jak wiele rzeczy w życiu, to kwestia złotego środka. Zmiana pracy w środku projektu/tuż przed deadlinem jest słaba, nawet jeśli okres wypowiedzenia się zgadza. Sam przy zmianie pracy mając do wyboru 2 terminy projektów wybrałem późniejszy, żeby skończyć, to co zacząłem w firmie. Jeśli ktoś zaś ma jakąś wyjątkową sytuację (teraz, albo nigdy, super oferta) to moim zdaniem trzeba zakasać rękawy i przy wypowiedzeniu powiedzieć („słuchaj, po godzinach, w weekendy ogarnę, jak najwięcej, aż kogoś do tego znajdziesz” albo chociaż „w razie jakichkolwiek pytań, dzwońcie, to zaloguje się z domu i ogarnę”) Co zaś… Czytaj więcej »

Marcin
Marcin

Mam wrażenie, że autor nie ma wypracowanego zdrowego podejścia work-life balance. Uważam, że najzdrowszym podejściem jest właśnie rozgraniczenie pracy od życia prywatnego/rodzinnego i nie mieszanie żadnej części jednego z drugim. Przychodzisz do pracy – zostawisz problemy, rodzinę, przyjaciół za drzwiami firmy. Do firmy przychodzisz na 8h (10,12?) po to żeby zrobić rzecz ‚X’ i dostać za nią zapłatę ‚Y’. Po tych 8h (10,12?) wychodzisz z pracy i wracasz do swojego życia. Nie interesuje Cię czy firma się wali/pali czy co się w niej dzieje. Bo w dniu dzisiejszym zamknąłeś ten temat i wrócisz tam dopiero jutro. Kto się tego nie… Czytaj więcej »

Rafau
Rafau

Nie do końca się zgodzę. Obu moich poprzednich szefów w ludzkich sytuacjach zachowywało się ludzko. Jak mój kolega miał problemy zdrowotne, to szef zaoferował mu pożyczkę bezprocentową, żeby mógł stanąć na nogi.

W wielu branżach to pewnie tak działa, ale w IT młodsi, sprawniejsi i lepsi muszą jeszcze ogarnąć system, a jednak ktoś, kto siedzi w nim 2 lata jest z nim o wiele bardziej obeznany, co działa na jego korzyść

Dominik

Żenujący poziom tego wpisu na blogu. Rozpoczynając od przekeństw i wulgarnego języka, kończąc na parafrazach rodem z Mario Puzo.

trackback

[…] polecam do lektury (całego bloga też warto przejrzeć, jeżeli zajmujecie się tą działką): Lojalność w IT oraz Nie sprzedawaj się za piłkarzyki. Zachęcam do zastanowienia się nad […]

trackback

[…] Lojalność w IT […]

Bogdan
Bogdan

Każdy jest inny. Każdy ma inne potrzeby i inne cele. U podstaw każdej relacji ludzkiej ma być wzajemny szacunek i uczciwość. Jest wielu „pracowników” którzy psują rynek, ale też wielu pracodawców, którzy robią dokładnie to samo. Jednych i drugich trudno nauczyć uczciwego dzielenia się. Pracownik dzieli się z pracodawcą swoją pracą, a pracodawca tym co na niej zarobił. Zawsze bawią mnie w ogłoszeniach dodatkowe benefity w stylu telefon, mulisport, 2 monitory 24″, biuro w centrum, a zapomniałem o kawie i sokach 2x w tygodniu ;) Problemy pracowników wynikają tylko i wyłącznie z kiepskiej kadry menedżerskiej i unikania przez nią podejmowania… Czytaj więcej »

trackback

[…] poświęcone relacjom pomiędzy pracownikami i pracodawcami w IT. Pierwszy z nick poświęcony jest lojalności w IT. Drugi to kontynuacja tematu tym razem w postaci zbioru cytatów z komentarzy pod pierwszym z […]

Moja książka „Zawód: Programista”

Facebook

Zobacz również