DevTalk Trio S01E08 – Nowi ludzie w branży IT

11

Jak co środę zapraszam do wysłuchania mojej rozmowy z Andrzejem Krzywdą i Sławkiem Sobótką.
W DevTalk Trio poruszyliśmy tym razem temat nowych osób w branży IT.

O czym już rozmawialiśmy podczas naszych kwadransowych spotkań? Co jeszcze usłyszycie? Sprawdźcie pod linkiem http://devtalk.pl/trio!

A teraz wystarczy klik i… słyszymy się!


Montaż odcinka: Krzysztof Śmigiel.
Ważne adresy:


Muzyka wykorzystana w intro:
“Misuse” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 3.0
http://creativecommons.org/licenses/by/3.0/
Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

11 Comments

  1. Akurat niemiaszki bardzo chętnie kupują od nas nasze używane auta ( ale po pierwszym właścicielu z polskiego salonu, bo inaczej się nie opłaca).

    Ciekawe z tymi szkołami. Bo to w sumie obojętnie po czym i jak – ważna jest wiedza, a ostatnio to nawet bardziej chęć nauki i pracy. Lepiej zatrudnić młodzika po szkole, który poszedł, sam za nią zapłacił i chciał, niż kogoś kto poszedł na studiach i jakoś tylko przeżył to. A z ludźmi faktycznie jest problem. Albo jest słaby, ale wymagania finansowe ma z kosmosu (woła więcej niż koleś z 10 letnim stażem), albo zupełnie do niczego się nie nadaje ( nie chce mu się ).

    • Ludzie wchodzący do branży mają niesamowitą motywację i chęć działania. Niekoniecznie po szkołach programowania. Szkoła po prostu daje dodatkową pomoc.

  2. Opowiem swoją historię, która być może pokaże kilka paradoksów obecnego rynku. Zacznę od tego, że skończyłem studia humanistyczne, w międzyczasie studiowałem rok na najlepszej polibudzie w tym kraju na dziennych, potem przerzuciłem się tam na zaoczne, które rzuciłem po 3 roku. Dlaczego? Bo to kazano mi rysować sześciany w Swingu. Chciałem zostać programistą i to zrobiłem bez tego. Zaliczyłem wszystkie matematyczne i fizyczne przedmioty, algorytmy itd., ale mentalnie/psychicznie nie zniosłem absurdalnych zapychaczy, które przy poziomie egzaminu z analizy, były śmieszne.

    Zacząłem pracować w webdevie i jestem na rynku od 4 lat i ostatnio chciałem przekwalifikować się na Javę, iść na Juniora, całą ścieżkę przebrnąć od nowa, ot, żeby coś zmienić. Mimo aplikowania do wielu firm, nikt nawet nie zaprosił mnie na rozmowę. Nie umiem powiedzieć dlaczego. Mam githuba, na nim kilka apek na Androida i sklep w Springu.

    Stąd chcę powiedzieć, że warto iść na studia – nie dlatego, że się czegoś tam można nauczyć – nikt mi nie ściemni, że analizy, programowania czy algorytmów nauczył się na wykładach, a nie samotnie spędzając wieczory i noce na samodzielnej nauce. Warto iść na studia i je skończyć, bo wtedy HR zaprosi cię na rozmowę.

    • Hmm wiesz co, takie wnioskowanie na jednym przykładzie nieco kuleje. Powodów niezapraszania na rozmowę może być cała masa. Akurat ukończenie studiów moim zdaniem nie mieści się nawet w pierwszej dziesiątce.

      • Chciałbym go poznać :) Moim zdaniem, jak rekruter zagląda w CV i widzi, że delikwent nie skończył tego kierunku, robi teraz w czym innym, więc zapala mu się lampka – on przyjdzie na chwilę i zaraz mu się odwidzi. Moje podejrzenie wzięło się stąd, że pół roku temu dzwoniła do mnie rekruterka z Accenture i zapytała czy skończyłem już studia, ja na to że nie, no i wyjaśniła, że oni zapraszają na rozmowy tylko ludzi ze skończonymi studiami. Taka jest mentalność firm w stolicy – szukają inżynierów do rocket science, którzy na co dzień – na stanowiskach juniorów – będą optymalizować sztuczną inteligencję autonomicznych samochodów xD Cieszę się, że web devie tak nie ma.

  3. Poprosiłbym o konkretniejszy namiar na techniki nauki matematyki “każdego” o których wspominał Sławek. :)

  4. Ja jestem hejterem takich szkół programowania. Ale to z powodu tego, że każdy może zostać szkoleniowcem i prowadzić zajęcia i na tym zarabiać nie koniecznie wiedząc zbyt wiele.
    Sam byłem na takim kursie. Wierzyłem przez długi czas, że prowadzący jest ekspertem choć miałem coraz więcej wątpliwości wraz z wzrostem mojej wiedzy. Miałem sporo problemów ze zrobieniem czegokolwiek po takim szkoleniu. Po pół roku zacząłem się uczyć od nowa za darmo. Zweryfikowałem podstawy ze szkolenia i się bardzo wkurzyłem, bo poznajdowałem całą masę błędów w szkoleniu. Szkolenie mogłaby poprowadzić osoba z rokiem doświadczenia na dużo wyższym poziomie.

    Szkolenia szkoleniami ale w dzisiejszych czasach gdzie każdy się dzieli wiedzą przez media i jest wiele inicjatyw itd, to tak naprawdę wystarczy trochę dobrej woli aby nakierować ludzi na właściwy tor.
    Ludzie nie wierzą, że mogą sami się nauczyć. Myślą, że jak się zapłaci to ktoś wytłumaczy to lepiej niż anonimowy gość na yt, który robi to za darmo bo lubi.
    Przydało by się zrobić cechy programistyczne, które by nakierowały ludzi na właściwe tory.

    • Powiem tak- nie kwestionuję tego, że mogłeś na taką szkołę trafić, różnie na rynku bywa. Ja prowadzę zajęcia w jednej z takich szkół i muszę powiedzieć, że u mnie tak to nie wyglądało, że wzięto mnie z ulicy do uczenia. Zanim szkoła podjęła ze mną współpracę, zostałem przetrzepany czy rzeczywiście coś umiem i wiem. Na zajęciach też nie jest tak, że mogę nic nie robić, a kasa leci- jestem oceniamy, sprawdzany i jeśli coś będzie nie tak z mojej strony, to jestem też za to ukarany (finansowo). Nad całością czuwa gość, który zna się na temacie i merytorycznie wszystko ogarnia.
      Natomiast Twoje zdanie “Ludzie nie wierzą, że mogą sami się nauczyć. ” to strzał w dziesiątkę. Niby to oczywiste, ale rzeczywiście- czasem na kursach spotykam ludzi (pojedyncze przypadki), którzy chcą być prowadzeni za rękę i nie chcą sami wykonać kolejnego kroku. Zamiast pokombinować, pogłówkować i wykorzystać wiedzę którą zdobyli, mają pretensje, że oni wcześniej czegoś takiego nie pisali itd. itp. I nie docierają do nich tłumaczenia, że w pracy też trzeba będzie zrobić coś samodzielnie.

      • Co do prowadzenia za rękę to ja by powiedział, że około 80 % osób chce tego. Większość osób, którym pomagam w nauce stara się ogarniać konkretne algorytmy aby coś zrobić i tego szukają ucząc się. Niby wszystko fajnie, ale jak przychodzi do zrobienia czegoś samemu to jest problem bo nie wiedzą jak się do tego zabrać. Ale nie na poziomie braku w wiedzy ale samego szukania rozwiązania nawet na forum.

        Wracając jeszcze do tematu szkoleń. Też nie neguję wszystkich. Szkolenia to są ludzie. Raz się trafi szkolenie gdzie ktoś prowadzący poprawia dokumentacje a raz, że prowadzącego na zajęciach poprawia kursant. Wszystko jest prawdopodobne.

  5. Xeinaemm on

    Trafne opinie, sam takie problemy doświadczyłem ucząc innych. Hipotetycznie na około 120 osób, które uczyłem mianem dojrzałych juniorów, którzy wiedzą co chcą osiągnąć mogę policzyć obecnie na palcach jednej ręki. Tak jak wspomnieliście w podcast’cie istnieją pewne sposoby nauki ludzi, problem jest jeden, aby kogoś nauczyć trzeba “wyzbyć” się swoich umiejętności techniczny, języka którego w takim momencie używamy, bo dla nas może to wydawać się proste, jednak osoba, która nie ma na ten temat zielonego pojęcia nie zrozumie skrótów myślowych, definicji, kodu itd. Ja osobiście zawsze prowadząc szkolenie bazuje na czterech filarach. Merytorycznym aspekcie, analogiach, emocjach i warsztacie scenicznym, aby nauczyć się samemu czy komuś przedstawić wiedzę w najprostszy sposób to kluczem jest używanie dwóch filarów, analogii i emocji. Przy uczeniu się samemu analogią można określić zadanie kolokwialnie przepisane z podręcznika, jednak zapisane w inny, ale prawidłowy sposób(np. tworzenie różnych wariantów tego samego zadania) a emocjami w tym wypadku nastawienie do uczenia się czyli wspomnianej inteligencji emocjonalnej, która pcha nas do przodu. Przy uczeniu kogoś sprawa wygląda troszkę inaczej, to naszym zadaniem jest wzbudzić czyjeś zainteresowanie, dlatego na przykład “metody to klocki lego”, “klasy to smok z klocków lego” czyli łączenie analogii z emocjami. Przy uczeniu kogoś bardziej zaawansowanych rzeczy(np. budowania aplikacji webowych) wykorzystuje zasadę powtarzania, polega to na tym, że przez cały okres prowadzenia kursu, co jakiś czas “powtarzam” jakieś słowo, aby zaczepić w jego podświadomości mój przekaz(patrz. błędy poznawcze) lub projekty, które muszą wykonać łudząco są podobne do tego co robiliśmy, jednak około 20-30% informacji jest “nowych”, nie więcej bo mózg sam w sobie tego nie przetworzy, nawet przy prowadzeniu zajęć min. 70% informacji musi się powtórzyć(teoretyczny próg zapamiętania jest na poziomie 25-30% po tygodniu bez powtórek). Robię dodatkowo tak, że te “nowe” informacje kiedyś się pojawiły lub znajdują się w moim przykładowym projekcie, który robimy na zajęciach a nie wspominałem o tym, więc jeśli ktoś chce się nauczyć to nawet bez otwierania stack’a po przeczytaniu kodu znajdzie odpowiedź czyli nic innego jak zasada analogii. Warsztatem scenicznym w wypadku uczenia się samemu są nasze dobre i złe nawyki, to czy nas coś rozprasza lub czy przygotowujemy się do uczenia, zresztą Macieju, sam wspominałeś w jednym z odcinków bloga o koncentracji i technice pomidora :-) Co do warsztatu jak komuś przekazujemy wiedzę to nasz głos(modulacja oddziałuje na emocje), postawy(interpretacja przez podświadomość osoby, którą uczymy naszych cech o wiarygodności) czy właśnie ogólnie pojęta manipulacja(sztuczki perswazyjne) podświadomością słuchacza jest ważna, aby rozmawiać teoretycznie nie z nim, ale z mózgiem który powoduje, że dana osoba się uczy. Temat jest na tyle głęboki, że nie dałbym rady tego zmieści tutaj, zresztą i tak wyszła ściana tekstu :-)

    • Super :) Nie wiedziałem, że można tak głęboko wnikać w proces uczenia.