Słowo na niedzielę, o awansie

4

W wielu organizacjach ścieżka kariery wygląda (w sporym uproszczeniu i uogólnieniu) mniej więcej tak: bezmyślny klepacz kodu -> myślący klepacz kodu -> architekt -> manager -> … dalej nieważne.

Po awansie znakomitego, doświadczonego, sprawdzonego programisty na stanowisko managera zespół traci znakomitego, doświadczonego, sprawdzonego programistę zyskując niedoświadczonego, kształconego w innym kierunku managera.

Możliwe rozwiązanie problemu? Podwyżka bez zmiany stanowiska.

Źródło: “konwersacje zebrane”.

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

4 Comments

  1. A nie zgodzę się.. w szanujących się ogranizacjach ścieżka managerska oraz techniczna to dwie różne rzeczy na które samemu się decydujesze. A więc bardziej wygląda to w ten sposób:
    bezmyślny klepacz kodu -> myślący klepacz kodu -> architekt -> architekt (kolejne odmiany architektów)/specjalista itd.
    -> manager -> większy manager itd.
    W teorii nawet wynagrodzenie powinno być porównywalne na obydwu ścieżkach, w praktyce wydaje mi się że tak nie jest (nie miałem jeszcze okazji sprawdzić), co nie znaczy że nie można pozostać osobą techniczną :]

  2. [edit]
    zniknęło wcięcie w tekście, miało być w ten sposób:
    "
    bezmyślny klepacz kodu -> myślący klepacz kodu -> architekt -> architekt (kolejne odmiany architektów)/specjalista itd.
    bezmyślny klepacz kodu -> myślący klepacz kodu -> manager -> większy manager itd.
    "

  3. @Jacek Ciereszko:
    W jednym miejscu jest tak, a w innym inaczej. Myślę że każda organizacja jest "szanująca się", gdyby nie była "szanująca się" to byłoby to bez sensu:).
    Nie wątpię że w wielu firmach jest tak jak piszesz, ale wiem też, że w wielu firmach jest tak jak ja piszę. I głównie ze względu na pensje – pensja programisty musi mieścić się w określonych widełkach i koniec, żeby zarabiać więcej trzeba zacząć babrać się w "menedżmencie". Co jest moim zdaniem strasznie głupie.

  4. No nie wiem. Team leader to już nie jest początkujące stanowisko menadzerskie? jak najbardziej jest. Oczywiscie programisci moga zarabiac bardzo duzo (znam takie przypadki), jednak w ktoryms momencie musisz zaprzestac "pisac" tylko kod. nawet teraz kiedy jestes freelancerem to masz moze duzo programowania, ale masz tez zarzadzanie. Jest to naturalna sciezka rozwoju. dokladnie mowiac albo zostajesz architektem, albo zmieniasz kierunek po X latach na zarzadzanie albo stajesz sie konsultantem.

    Mowiac o widelkach – one sa wszedzie. nie zaleznie czy to stanowisko asystenta, architekta (tego od budynkow) czy programisty, menadzera itp itd. one sa.

    prawda jest taka ze programisci nie sa zawsze odpowiednio deceniani – ale to inna sprawa.

    jesli chodzi o rozwiazanie "podwyzka bez awansu" to normlanie jest to dostepne w kazdej firmie ktora znam i w ktorej pracowalem a bylo ich wiele. raczej zawsze byl problem z odwrotnoscia "awansem bez podwyzki".

    Dodatkowo, nie znam zadnej osoby, ktora po 40 roku zycia chciala by wciaz siedziec jedynie nad kodem, a przy tym byla by jakokolwiek znana w srodowisku. Do poki jestesmy mlodzi to jest fajnie, ale im stajesz sie starszy tym mniej bedziesz chcial spedzac kazda swoja chwile nad kodem. przyjda dzieciaki i inne obowiazki.

    zas przypadek, ktory konkretnie opisales – nie twierdze ze takie rzeczy sie zdazaja. ale kiedys byles niezlym sprinterem a potem kiepskim junior programista. troche ciezsze porownanie, ale takie jest zycie :)

    nie spotkalem sie jeszcze z przykladem by osoba dostala awans, ktorego nie chciala.

    to tyle z moich przemyslen.

    zas co do komentarza Jacka:
    praktyka bywa rozna w roznych firmach. Bylem w takiej gdzie programista zarabial dwa razy wiecej niz PM, bylem w takiej gdzie PM zarabial tyle samo co programista, jestem teraz w takiej co roznica sie zaciera nie zaleznie czy jestes junior, normal czy senior (prog, designer, architekt). wszystko zalezy jak Ciebie firma ceni i taka cene daje klientowi. bylem tez w takiej w ktorej PM zarabial wiecej od programistow – ale mowiac szczerze, zasluzenie :)

    i jeszcze komnetarz do ostatniego komentarza Procenta:
    mozesz i byc zajebistym programista, ktory napisze wszystko. bede Cie cenil jako osobe i pracownika. dam Ci takie wynegrodzenie, ze bedizesz zadowolony. Zas menadzerowi, ktory bedzie potrafil wykorzystac Twoj potencjal, zaplace wiecej albo rownowaznosc Twojej pensji. Bo byc programista i siedzec w kontcie i czekac na projekt – dla mnie to nie jest benefit. chyba ze ten programista zacznie wykonywac ruchy w celu zdobycia projektu a nastepnie bedzie za niego odpowiedzialny (stworzy harmonogram i wrazie co rozdizeli prace i bedzie ja kontrolowal). nie zaleznie jak dobry jestes, pokaz ze jestes lepszy. to tylko o to chodzi – a ze w to jest zaangazowane troche menadzmentu, trudno. nie wyobrazam sobie ze przez cale zycie robie jedna jedyna rzecz i nic poza tym.

    Wiec mowiac szczerze:
    sa programisci i PROGRAMISCI. ja stawiam na PROGRAMISTOW. a programisci moga miec tak jak napisales wyzej.

    Gutek