Podsumowanie II kwartału 2016

2

Raz na jakiś czas trzeba się zatrzymać i niespiesznie rozejrzeć. Pokręcić naokoło głową, zerknąć wstecz, spojrzeć w przód, chwilę zastanowić… Dziś jest taki dzień.

David Allen (GTD) radzi taki proces przeprowadzić raz w tygodniu. Ja – przyznaję bez bicia – nie robię tego co tydzień. Robię albo na bieżąco, albo, w sposób bardziej zorganizowany, na koniec kwartału.

Po co ten post?

No i dobra, ale mogę to sobie robić w domowym zaciszu, słuchając Leonarda Cohena (jak teraz) i pozwalając myślom błąkać się po czaszce, ślizgać po synapsach. Jednak bez spisania – do niczego to nie doprowadzi, wyślizgnie się uchem. A skoro już spisać muszę, bo inaczej nie ma to sensu, to równie dobrze mogę się z Wami podzielić.

Dodatkowo “hidden agenda“: na kilka osób ten (i poprzedni) tekst mogą zadziałać motywująco. Niech ktoś pomyśli “co ja zrobiłem przez poprzedni kwartał?”. I odpowie sobie: “ano, chodziłem do pracy, a potem łoiłem browar przed tylewiżorem”. Następnie podrapie się w głowę i postanowi za 3 miesiące dorzucić do tego choć jedną małą rzecz, cokolwiek. Będzie wygrana.

Takie rozliczenie na mnie samego również działa motywująco. Wcześniej robiłem to co roku, a teraz: co 3 miesiące. Bo i do rozliczenia jest więcej niż wcześniej. I git.

Daj Się Poznać & Gala

Ten kwartał (albo i cały rok!) zdecydowanie upłynął pod znakiem konkursu Daj Się Poznać. Jestem z niego niesamowicie dumny i wielki finał (na super-świetnej Gali) napełnił mnie, oprócz satysfakcji, odrobiną smutku. Ale także pewnością, że przyszłość będzie bardzo kolorowa – jest na co czekać!

Powtarzam się, ale korzystając z okazji: jeszcze raz dziękuję wszystkim zaangażowanym w konkurs!

Video: youtube & snapchat

3 miesiące temu płakałem, że chciałem w jutuby i nie wyszło. Tym razem: wyszło. Na moim kanale można już znaleźć sporo ciekawych rzeczy, np cykl o pisaniu własnego kontenera Dependency Injection. Ponad 650 osób go zasubskrybowało, zachęcam też Ciebie! Więcej informacji w tym poście.

Częstotliwość ukazywania się nowych materiałów nie jest wielce imponująca, ale nadal mi się to podoba i kanał będzie rozwijany… w odpowiednim tempie.

Oprócz YouTube’a ogarnąłem też nareszcie inne medium typu “video”, czyli Snapchata. I udało się namówić do spróbowania wielu innych programistów, żeby poziom intelektualny tam podnieść. Więcej info w tym poście i w tym podkaście.

Przełamanie się i potraktowanie video jako czegoś normalnego ma bardzo pozytywne skutki. Łatwiej mi teraz mówić, sklecać sensowne zdania, występować, a także myśleć o przyszłości, bo tam te umiejętności powinny się przydać ;).

Blog

Dwa posty tygodniowo to satysfakcjonujący wynik. Nie wszystkie moje, bo pojawiło się kilka postów gościnnych, ale to dobrze, tego chciałem.

Szczególnie zadowolony jestem ze startu cyklu Procentografia. To jest coś, co planowałem napisać od dawna. Podzielić się moją historią i… zobaczyć co się wydarzy. Kompletnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. A rzeczywistość, jak to bywa w przypadku świetnych społeczności (cmokcmok), zaskoczyła bardzo pozytywnie. Otrzymałem masę wiadomości klepiących po ramieniu, proszących o więcej, chwalących za odwagę. Nawet na Snapie dostawałem filmiki nazywające te posty “najbardziej motywującymi i inspirującymi treściami czytanymi w życiu“!

Wielkie dzięki, to pomaga. Aż chce się pisać dalej. Nie dotarliśmy jeszcze nawet do półmetka!

Sporo czasu zainwestowałem w warsztat pisarski. Prowadzenie bloga nieustannie niezmiernie mi się podoba, więc czemu by nie robić tego coraz lepiej i lepiej? Pochłonąłem kilka książek, poczytałem blogi, posłuchałem materiałów kierowanych do pisarzy i… podobno widać efekty. Kul. A w przyszłości te dodatkowe skille na pewno się przydadzą również poza blogiem.

Udało się też finalnie i kompletnie przejść na nową domenę devstyle.pl, którą to nazwą drażniłem Was od grudnia. Google nie lubi takich zmian i kilka tygodni zajęło mu jej łyknięcie, ale już jest OKej.

A aktualny szablon, który zamontowałem prawie rok temu, nadal wielbię wielce. Kasa well spent, zdecydowanie.

Konferencje

Udało mi się zaprezentować na scenie aż 9krotnie. Wychodzi “3x w miesiącu”, co zdecydowanie podbija średnią, do jakiej dążyłem. Fajnie, tym bardziej, że postanowiłem i w tym zakresie zrobić coś nowego.

Po pierwsze: wystąpiłem po angielsku. Angielski niby znam, ale jakoś przez lata czułem pewną blokadę. Dość tego. W kwietniu poopowiadałem w PKiN o “microservices” i wyszło całkiem akceptowalnie. Dodatkowo na jesień zaplanowałem kolejne dwie angielskie prezentacje, z czego jedna odbędzie się w… Wilnie! Więc kolejna nowość, bo jeszcze nigdy poza polskimi granicami nie próbowałem swoich sił. Ciekawe czasy.

Rozpocząłem również realizację celu pod tytułem: “pokazanie się poza środowiskiem IT“. Wziąłem udział w panelu dyskusyjnym na konferencji PolCaster (dla podcasterów) i poopowiadałem o produktywności na InfoShare – ogromnym evencie, nie do końca programistycznym. Takich wyskoków będzie więcej, żeby nie kręcić się w kółko.

Do tego doszło przeprowadzenie 7 dni szkoleń, więc… wyjazdów miałem sporo. Trochę za dużo jak na mój gust, no ale ludzie ludziom zgotowali ten los. W aktualnym trybie muszę się pogodzić ze spędzaniem minimum 1 tygodnia miesięcznie poza domem. Na szczęście zwykle nie ma to zbytnio negatywnego wpływu na rodzinę, a same wyprawy są ciekawe i fajne, więc luz.

Wychodzi na to, że na jesień jestem już praktycznie w pełni “zabukowany”. To cieszy, bo nie mogę narzekać na brak zainteresowania ze strony środowisk wszelakich. I smuci jednocześnie, bo dopiero lipiec, a ja już muszę zacząć odrzucać zaproszenia na kilka miesięcy naprzód. Ale tutaj jedynym rozwiązaniem byłaby wyprowadzka z Białegostoku, co nie wchodzi w grę. To, albo wymyślenie teleportacji, do czego nie mam pełnych kompetencji.

Podcast

DevTalk ma się dobrze. Trzeba było wprowadzić kilka zmian i… jest lepiej niż było. 6 opublikowanych odcinków i jeszcze jeden przedwakacyjny: w drodze (popojutrze będzie petarda!). Wszystko zgodnie z planem.

Rozbicie mojej działalności na dwa osobne “brandy” (devstyle i devtalk) nie sprawdziło się na dłuższą metę. Nie potrafię “dbać” o dwie odrębne społeczności i rozwijać dwóch marek. “git merge devstyle devtalk“… i gitara. Stara podcastowa domena nadal działa i działać będzie, ale coraz więcej linków prowadzi teraz TUTAJ.

Dodatkowo posiedziałem X godzin nad tym, aby przenieść wszystkie odcinki również na YouTube. Sam nie do końca widziałem w tym sens, ale sporo osób o to prosiło od miesięcy. A Słuchacz Nasz Ziom, więc audio videem się stało :).

Moja książka

To temat, który w głowie mi siedzi od prawie roku. Ba, jestem nawet o to często pytany. I w minionych tygodniach podjąłem wreszcie pierwszy krok: postanowiłem, że na razie to olewam. Przynajmniej na kolejne 3 miesiące.

Pomysłów na książki (zarówno techniczne jak i nietechniczne) mam wiele i jestem pewien, że byłyby to dobre pozycje. Pod jednym warunkiem: że bym się w nie mocno zaangażował. A jakoś… nie kręci mnie to póki co. Czasami wpadnie pomysł na fajny rozdział albo interesująca okładkę i ląduje w moim OneNote. Raz na kilka dni dopiszę kilka zdań do szkicu jakiegoś rozdziału. Ale to tyle. Nie mam możliwości wyłączenia się z innych działań na, powiedzmy, miesiąc, i skupienia się totalnie na książce.

Poza tym… jeszcze nie nadszedł najlepszy czas na żadną poważną publikację.

Przyszłość

No i super, jest dobrze. ALE to dopiero za rogiem czai się to, na co najbardziej czekam od miesięcy. To kolejne miesiące pokażą, czy proces rozpoczęty pół roku temu ma w ogóle sens.

Na razie ćśśś tak publicznie i oficjalnie, ale czasami rozmawiałem z różnymi osobami na temat moich planów na drugą połowę 2016. Reakcje zazwyczaj składały się z kilku takich samych czynników: zdziwienia, ciekawości i zaciśniętych kciuków. Dziękuję za nie i za pozytywny odbiór moich działań. Tym bardziej nie mogę się doczekać tego, co przed nami wszystkimi.

Postanawiając robić coś, czego jeszcze nikt w Polsce wcześniej nie robił, podjąłem pewne ryzyko. Ryzyko, że część osób się ode mnie odwróci. Cofną swoje lajeczki, wypiszą się z newslettera, oleją moje prezentacje. I będą nie do końca ładnie pisać na mój temat. I tak się dzieje. Ale to bardzo dobrze, bo na ich miejsce przychodzą nowi, otwarci, świetni ludzie.

“Liczba Twoich wrogów jest miarą Twojego sukcesu”

To z Abercrombie. Strzeżcie się zatem, bo koleś jest groźny i potrafi nakręcić. Tak nakręconego – nic nie tknie.

Dev-MOC!

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

2 Comments

  1. Teleportacja istnieje, jest jeszcze w powijakach, ale już się nie źle sprawdza. Co prawda komuś się popier****** i nazwał ją video konferencją…

    Czekam niezmiernie na temat o którym rozmawialiśmy jakiś czas temu, o niepewnych w społeczności IT.

    Dobry pomysł z tą książką, ludzie najpierw stają się znani, a potem piszą książkę, lepiej się sprzedaje :) No chyba, że robisz to dla frajdy, i to wtedy też jest cool.

    Fajnie, że Ci się wiedzie, fajnie, że robisz to Agile i nie ustawiasz się na jakiś cel, tylko zmieniasz je względem tego co się dzieje wokół. Powodzenia w każdym razie i do jakiegoś browara, bo jakoś 2 mi chyba wisisz, a może jeszcze urośnie :)

    I wyłącz to domyślne “Notify me of […]”!!!

    • Pawelek,
      Szkolenia czy prezentacji na konferencji nie powiem przez Skype’a, tam trzeba byc fizycznie.
      Ksiazka – nie chodzi o to zeby sie ‘dobrze sprzedala’, bo nie wydaje mi sie zebym byl w stanie wyżyć z książki. Raczej chodzi o zasięg i dotarcie do wiekszej liczby osob dla samego dotarcia niż dla kasy.
      Browary – tak, na razie 2 :). Albo nawet bro + cos lepszego.