Rubiny, szyny, trailblazery, feniksy. Wrześniowe spotkanie BRUG.

0

1 października. Godzina 8:00. Zaczęło się. Nie ma już odwrotu. Drodzy Towarzysze i Towarzyszki. Z przykrością Was informuję, iż nadszedł i na mnie czas. Nie ma od tego ucieczki. Studia is coming.

I niby fajnie spotkać znajomych z roku i wymienić się historiami z wakacji, jednak gdzieś tam głęboko pod skórą czuję, że już niedługo rozpoczną się zaliczenia, kolokwia i egzaminy. Aż kusi polecieć klasykiem i zapytać: „A na co to komu, a po co to?”. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Na szczęście mam swoje grupy programistyczne, na które mogę chodzić bez obaw, że ktoś na nich wyczyta mnie z listy i każe odpowiadać przy tablicy. Zwłaszcza że po wakacjach wiele z nich reaktywowało swoje spotkania ze zdwojoną mocą i potrafią wyrastać niczym grzyby po deszczu.

Ostatnio, przeglądając twarzoksiążkę, dostałam informację o tym, iż Białystok Ruby Users Group powstaje z popiołów niczym feniks i zaprasza wszystkich chętnych na swoje wrześniowe wydanie.

Przyznam się bez bicia. Do tej pory nie miałam okazji wybrać się na spotkanie BRUG-u, ale skuszona miłą alternatywą udałam się 20 września, niezmiennie na godzinę 18, do siedziby już chyba wszystkim znanej firmy SoftwareHut przy ulicy Sienkiewicza 110.

Tym razem miało nie być nikogo z moich znajomych, dlatego też trochę niepewnie przekroczyłam próg sali coworkingowej. Moim oczom ukazała się grupka ludzi, wśród których znalazł się sam ojciec dyrektor Adam Piotrowski z firmy 2N IT. Po krótkiej rozmowie i poznaniu kilku nowych znajomych nadszedł czas rozpoczęcia wydarzenia. Adam powitał wszystkich przybyłych i zaprosił na scenę pierwszego prelegenta.

Wprowadzenie do operacji w Trailblazerze

Moja pierwsza reakcja, gdy usłyszałam słowo „Trailblazer”? „WUT?! Co to jest? Do czego to? Można to zjeść? A nie, to były tagliatelle…” Ale spoko, nie poddawajmy się. Całe szczęście, że prezentację prowadził Kamil Milewski – również z firmy 2N IT – który podjął się tego trudnego zadania, jakim było wyjaśnienie wszystkim, co to za ananas.

No i co ja biedna mogę powiedzieć? Dojrzałość wystąpienia mnie powaliła. Kamil ma duże doświadczenie w pisaniu projektów, w których użyty jest Trailblazer. Sam podczas prezentacji powtarzał, że początki z tym narzędziem są bardzo trudne, ale jeżeli przejdziemy pierwszy etap nienawiści do niego, to później ta relacja może przerodzić się w prawdziwą miłość.

Punktem zapalnym do stworzenia wspomnianej prezentacji był projekt, przy którym klient zaproponował użycie tego właśnie frameworka. Kamil tym razem skupił się tylko na jednej z wielu możliwości, jakie daje nam Trailblazer, czyli operacjach. W późniejszej rozmowie zdradził, że był to jego pierwszy występ i ma nadzieje na kolejne, może nawet z kontynuacją oraz rozwinięciem innych modułów i zagadnień dotyczących tej architektury.

Z mojego punktu widzenia Kamil – jak na pierwsze wystąpienie – poradził sobie bardzo dobrze. Temat był ciekawy i na pewno nikt wśród obecnych się nie nudził. Mam nadzieję, że kolejne prezentacje pójdą mu jeszcze lepiej i po zdobyciu bogatszego doświadczenia z większym luzem będzie występował przed liczniejszym gronem słuchaczy.

Po prezentacji Kamila Adam zarządził kilkuminutową przerwę, podczas której do swojego wystąpienia przygotowywał się kolejny prelegent.

That’s the evilest thing I can imagine, czyli rubiowe ciekawostki w służbie robienia dowcipów nielubianym kolegom z pracy

Przyznajcie sami – dość ciekawy tytuł, prawda? Przykuł moją uwagę od samego początku, a to – jak to mówią – połowa sukcesu. Myślę, że każdy z nas ma takiego kolegę/koleżankę, czy to w pracy, czy na uczelni, który zalazł nam za skórę i któremu chciałoby się odpłacić pięknym za nadobne. Jeżeli do tej pory nie udało Wam się znaleźć pomysłu, jak to zrobić i to w taki sposób, aby nikt się nie dowiedział, że nabroiliście w kodzie, to proszę siadać wygodnie, a ten człowiek podpowie Wam, od czego zacząć.

Panie i Panowie, z niezmierną radością przedstawiam Wam Rafała Camleta (uwaga, znowu zaskoczenie) z firmy 2N IT (swoją drogą, zdolnych mają pracowników, prawda? <wink, wink> ). <klap, klask, klap, klask>.

Istne wcielenie diabła z Atomówek. Człowiek, który z własnej, nieprzymuszonej woli zrobił prezentację w VIM-ie i jest jednym spośród trzech fanów tego edytora w Białymstoku, a to, co pokazał w trakcie trwania prezentacji, było jakimś kosmosem.

Rafał przygotował wiele przykładów świetnie ukrytych niespodzianek w kodzie, które podczas debugowania dałyby w kość niejednemu developerowi. Celem jego prezentacji było przemycenie jak największej dawki wiedzy merytorycznej w jak najciekawszym wydaniu. Zdaniem Rafała w chwili, gdy posiadamy wiedzę na wybrany temat, powinniśmy z nią eksperymentować – a czy istnieją lepsze eksperymenty niż te rodem z warsztatu szalonego naukowca?

Jeżeli brakuje Wam pomysłów na to, jak uprzykrzyć życie Waszym projektowym kolegom, to Rafał służy pomocą i obiecał, że jeżeli tylko wpadnie na kolejne niecne plany, to z chęcią pojawi się po raz kolejny w roli prelegenta i podrzuci jeszcze większą porcję wrednego kodu.

Jeżeli chodzi o moje odczucia, to z jednej strony go podziwiam, ale z drugiej bałabym się z nim pracować, biorąc pod uwagę, że w nagrodę mogłabym dostać do sprawdzenia kawałek kodu „przygotowanego” specjalnie dla mnie.

Po tej dawce jakże niebezpiecznej wiedzy nadszedł czas na kolejną krótką przerwę, po której ostatni prelegent tego wieczoru był gotowy do wystąpienia.

Wyklikaj se GraphQL

Nadszedł czas na mieszankę wybuchową: połączenie grafów i SQL. Brzmi jak skład prostego, ale dającego mocnego kopa drinka. Przy tej prezentacji nie mogło być inaczej. Autorem powyższego przepisu był nie kto inny jak Artur Czemiel z firmy Aexol. W krótkim czasie przedstawił nam produkt, nad którym pracował wspólnie z kolegami, czyli GraphQL Editor mający ułatwić nam korzystanie z GraphQL.

Artur przeprowadził dla nas szybki tutorial działania edytora oraz opowiedział o projekcie i jego powstaniu: skąd wziął się pomysł, a także jak przygotować środowisko. Zdradził mi też, że na pewno będzie kontynuował ten temat i przedstawi generowanie mockowego back-endu.

To była bardzo krótka, ale ciekawa prezentacja i mam nadzieję, że już niedługo będziemy mogli zobaczyć w pełnej okazałości projekt Artura i jego kolegów.

Teachers, leave them, kids, alone

Odwiedzając różne grupy programistyczne, dochodzę do wniosku, że wiedza, która jest na nich przekazywana – niekiedy w dość niekonwencjonalny sposób – potrafi zostać ze mną na dłużej niż ta zdobyta na studiach czy wyczytana z książek. Nawet jeżeli na co dzień nie pracuję z daną technologią, mogę śmiało powiedzieć, że każda prezentacja, której wysłuchałam czy to na spotkaniu BRUG-u, czy Azura lub .NET, zasiała we mnie ziarenko ciekawości. Z kolei wszyscy ludzie, których spotkałam i z którymi miałam okazję porozmawiać na wspomnianych wydarzeniach, tę ciekawość dodatkowo podsycają.

Zawsze gdy kończy się takie spotkanie, trochę żałuję, że to już wszystko i musimy się rozejść. Wiem jednak, że spotkamy się za miesiąc i znów będziemy mogli wymienić się doświadczeniami zdobytymi przez ten czas.

Tak że, drogi czytelniku, z tego miejsca chcę Cię zaprosić do aktywnego uczestnictwa w życiu społeczności programistycznej. Sam dziel się wiedzą, ale też czerp ją od tych wspaniałych ludzi, którzy nie chcą za nią zupełnie niczego oprócz Twojej obecności na spotkaniu. Myślę, że to niewielka cena za to, co w zamian dostajemy.

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Share.

About Author

Jestem Junior .NET Developerem, kontynuującym swoją przygodę w świecie IT. Prywatnie jestem fanką rolkarstwa oraz szeroko pojętej kultury azjatyckiej. Chcę mieć wpływ na kształtowanie się lokalnego świata programistycznego dlatego aktywnie uczestniczę w meetupach i konferencjach programistycznych nie tylko jako uczestnik, ale również współorganizator.

Leave A Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.