Wasze Historie #15: Walka z wypaleniem zawodowym

9

26 maja, dzień po spotkaniu z klientami w Warszawie, włączam YouTube żeby prześledzić co mnie ominęło. Przeglądam listę subskrybowanych a tam Maciej Aniserowicz i odcinek o wypaleniu zawodowym… Myślę sobie, że to będzie mega odcinek. I był, na tyle, że postanowiłem do niego napisać i podzielić się swoją historią.

Niniejszy post jest częścią cyklu "Wasze Historie".
Autor: Marek

8 bitów

Informatyką i programowaniem zaraziłem się jako dziecko po otrzymaniu na Pierwszą Komunię pierwszego komputera Commodore C64. Cóż to były za piękne czasy, do dobrej zabawy wystarczało 8 bitów! Początki programowania to oczywiście Basic, w którym z kolegą napisaliśmy prostego managera piłkarskiego.

Wtedy wiedziałem, że w przyszłości chcę się zajmować informatyką.Czasy licealne to nauka Turbo Pascala i klasówki, gdzie na kartkach trzeba było napisać program do sortowania bąbelkowego. Zwieńczeniem kariery naukowej było ukończenie informatyki na Politechnice Białostockiej.

Pierwsze złego początki

Następnie pełen entuzjazmu rozpocząłem pracę zawodową. Pierwsza praca mało miała wspólnego z programowaniem, ale ta umiejętność przydawała się do ułatwiania sobie życia. Po kilku miesiącach w końcu trafiłem do prawdziwej programistycznej firmy. Myślałem, że nic lepszego nie mogło mi się przydarzyć. Młody zespół, bardzo ambitne projekty i ciągła nauka nowych rzeczy.

Mijały lata, a mi wielki entuzjazm i zaangażowanie zaczynały się wypalać, ale szedłem na urlop, robiłem reset i wracałem do klawiatury. Niestety ciągle coś odkładało się z tyłu głowy a zapał drastycznie malał. Nie pojawiały się nowe zadania, a praca robiła się coraz bardziej monotonna. Do tego zaczęły dochodzić nieporozumienia z PM’ami. Kilka miesięcy z takim mętlikiem w głowie i zapadła decyzja o wyjeździe do Anglii.

Złożyłem wypowiedzenie, rozstałem się w przyjaznej atmosferze i spakowałem dobytek by ruszyć na podbój świata.

Work Hard

Anglia dla wielu była marzeniem, a jak już tam dotarli myśleli, że złapali Pana Boga za nogi. Też do nich należałem. Pracę znalazłem jeszcze będąc w Polsce, także jechałem “na gotowe”.

Pierwszy dzień wypadł lepiej niż się spodziewałem – bardzo młody zespół, zupełnie inna struktura firmy, inny profil klientów i przede wszystkim inne stosowane technologie, czyli znów fajna nauka nowych rzeczy. Było super…przez może dwa tygodnie. Mimo bardzo dobrej atmosfery i braku rzeczy, które drażniły mnie w poprzedniej firmie, entuzjazm i zapał szybko ulatywały.

Czyli to nie była wina tamtego miejsca, a problem był w mojej głowie. Pomyślałem, że skoro już jestem 2300 kilometrów od domu to jednak trzeba się spiąć, zagryźć zęby i dawać po robocie. To tylko pogorszyło sytuację – ciężko było mi wstać z rana a jak już docierałem do biura to mimo naprawdę fajnej i ambitnej roboty, siadając do klawiatury niemal drętwiały mi palce. Po prostu nie chciałem już tego robić. Smutne stwierdzenie po tylu latach dążenia do celu.

Z firmą się rozstałem, dobytek wrzuciłem do bagażnika i wróciłem do Polski.

Work Smart

Co dalej? Nad tym zastanawiałem się długie godziny, które spędziłem w podróży. Postanowiłem nie całkiem rozstać się z programowaniem, a zmienić formę jego wykonywania i jeszcze raz spróbować zaprzyjaźnić się z programowaniem.

Założyłem swoją działalność gospodarczą i to okazało się strzałem w dziesiątkę! Pojawili się klienci, a ja mogłem poza programowaniem zająć się organizowaniem pracy, kontaktem z klientami i chyba to najbardziej pozwoliło się odblokować.

Największe znaczenie ma to, że ja o wszystkim decyduje i jak się potem okazało to był mój największy problem. Teraz każdy dzień zaczynam od porannej siłowni, gdzie będąc etatowcem nie mogłem sobie na to pozwolić. W biurze staram się nie przesiadywać długich godzin, a zgodnie z zasadą “work smart” szybko uwinąć się z robotą i mieć czas dla siebie. Robię tak aby każdy dzień był moim ulubionym!

Jeżeli też czujecie, że macie dość i na myśl o pójściu do biura dostajecie drgawek, nie rzucajcie wszystkiego w diabły. Pomyślcie, że można przemeblować w głowie wiele rzeczy i wrócić do tego co było ważne przez wiele lat ale w innej formie.

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

9 Comments

  1. U mnie sytuacja jest trochę inna. Pracuję jako full-stack webdev w niewielkiej firmie od kilku lat. Na początku tego roku zacząłem czuć wypalenie – głównie przez mega słabego PMa, który dodatkowo jest osobą kompletnie nietechniczną. Praktycznie z każdym klientem miał jakiś mini-konflikt, co wydawało mi się niezrozumiałe. Dodatkowo, programistów zaczął jawnie oskarżać o stan projektów. Zacząłem się wkurwiać. Tak, brzydko powiedziane – ale to słowo doskonale odzwierciedlało mój stan. Zacząłem nawet myśleć o zmianie pracy.

    Kiedy poszedł na miesięczne zwolnienie, komunikacja z klientem i układanie planu dnia spadło na mnie. Po kilku dniach zamknąłem trzy wiszące projekty, w imieniu firmy odnowiłem pozytywne relacje z klientami i ponownie zacząłem przyjeżdżać do pracy z uśmiechem na ustach. Wypalenie minęło i powróciła chęć, aby działać na maksa! Zacząłem nawet myśleć o własnej działalności, aby nieustanne mieć kontrolę nad własnym życiem.

    Czasami warto pomyśleć o dołożeniu sobie obowiązków innych niż programowanie – rutyna i otoczenie, którego tylko na pozór nie możesz zmienić potrafią zniszczyć człowieka doszczętnie.

  2. Ciekawa historia, jednak sporo zależy też od typu charakteru. Ja z charakteru jestem melancholikiem i niestety jest to bardzo wybuchowa mieszanka jeśli chodzi o charakter. Ogólnie styczność z komputerami oraz elektroniką :) miałem już w wieku 5 lat, Na początku był ZX Spectrum, Amiga, pierwszy PC. Zainteresowałem się programowaniem w wieki 10-12 lat, był to Assembler, a następie C/C++, ale traktowałem to jako hobby. Dopiero na studiach pomyślałem by zająć się tym bardziej na poważnie, tym bardziej że zawsze wolałem tworzyć coś od zera, niż kupić coś, to samo było z elektroniką.

    U mnie do wypalenia doszło po “aż” 3 latach pracy w gamedev’ie… Jestem graczem, a raczej byłem…. kochałem grać w gry i zawsze marzyłem by je tworzyć. Pierwszą pracę znalazłem właśnie jako junior game developer i pracowałem z silnikiem UE3, Wszystko szło fajnie, jednak po pewnym czasie przestałem grać w gry, jakoś nie miało się ochoty siadać do czegokolwiek, bo miało się już dość testowania kodu w pracy. Niestety pojawiły się też inne problemy w tym czasie, ale po 3 latach skończyło się to tym że uciekłem z pracy. Na początku mówiłem sobie, a jeszcze jeden miesiąc, zawsze to więcej kasy…. i to był największy błąd jaki mogłem popełnić, bo doszło do tego że ostatni miesiąc chciałem by mnie wywalili, aż w końcu uciekłem z pracy.

    Myślałem ze wystarczy że zrobię sobie trochę przerwy jednak okazało się że było znacznie gorzej. Rozwinęła się u mnie depresja, człowiek nie potrafił się cieszyć z niczego, nawet zrelaksować. Na chwilę obecną jest lepiej, planuję po 3 latach “urlopu” iść do pracy jako programista C# ASP.NET Core, jednak boje się że programowanie nie da mi takiej radości tworzenia czegoś fajnego od zera jak kiedyś… Na chwilę obecną najlepszym dla mnie wyjściem była by praca zdalna. jednak znalezienie pracy takie będzie trudne :) Ale trzeba próbować…

    Sporo też dał mi twój VLOG :) za co serdecznie dziękuję, naprawdę potrafi podbudować na duchu.

    • Trzymaj się, to straszne uczucie, ale potem jest lepiej. Jakoś COŚ się dobrego znajduje.
      Akurat na takie trudne tematy (wypalenie zawodowe i nie tylko) planuję podcasty ze specjalistami. Bo sporo programistów ma z tym problem.
      Ja się z tego wygrzebałem robiąc przerwę (długą, trwającą do dziś) w codziennym programowaniu. Pomóc może jakaś porządna zmiana – środowisko, firma, technologia… albo nawet profesja.
      Trzeba chyba po prostu próbować.
      Powodzenia!

  3. Bardzo ciekawy wpis, mi raz zdarzyło się wypalenie, ale jakoś po czasie samo przeszło, następnym razem gdy będzie znowu to wrócę do tego poradnika.

  4. Hah, podziwiam ludzi, których nie dopada wypalenie zawodowe. Akurat ja miałem podobną sytuację do Twojej. I również założenie firmy sprawiło, że pasja do pracy wróciła :)

  5. Ja mam straszne, idziesz pierwszego dnia do nowej pracy i czujesz sie tak jakbys mial zaraz zostac glownym dyrektorem a po paru miesiącach nie masz ochoty rano wstać bo nie masz strasznie ochoty iść znow robić to samo. Sama mam właśnie tak i nie wiem za bardzo co mam zrobić

  6. Tak, ja jak pracowałam w jednej korporacji to miałam taką bardziej lataną prace bo raz byłam za biurkiem raz gdzieś jechałam coś załatwić czasem jechałam gdzieś kogoś zawieźć i nie nudziło mi się to a teraz pracuje w innej firmie i ustalam trasy kierowcą i cały czas robie to samo.. masakra niestety po 2 miesiącach już mi się to strasznie znudziło