devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
9 minut

Zrzuciłem cyber-kajdany. I czuję się świetnie.


12.01.2017

Latami kułem i hartowałem kajdany idealne. Ciężko nad tym pracowałem, obmyślając coraz to nowe sposoby zniewolenia. Zniewolenia mnie samego, własnej świadomości. W końcu złapałem się na tym, że nie mam ani chwili dla siebie. Ani chwili dla rodziny.

Lampka LED w telefonie błyska na niebiesko. Dostałem e-mail, ale prywatny. Może poczekać. Hmm, a może to coś ważnego? Sprawdźmy.
Lampka LED błyska na pomarańczowo. O-o, e-mail służbowy. To czekać nie może. Sorry, zaraz wracam!
Lampka LED błyska na biało. SMS! To musi być pilne!

Bzyk wibracji – ktoś coś na Twitterze do mnie napisał. 30 sekund i Procent jest na posterunku!
Ping! Komentarz na fejsie. Trzeba odpowiedzieć
Ekran zamigotał – ktoś coś na Snapie chce, muszę zobaczyć.

Wiadomo, że danie nura w sociale, świat wirtualny, nigdy nie trwa “tylko pół minutki”.

Raptem 5 minut po przebudzeniu…

…a ja już jestem przytłoczony. Zerkam na telefon, żeby sprawdzić godzinę albo wyłączyć budzik. A tam, od razu na ekranie głównym…
Tego się nie da odzobaczyć:

  • 15 nowych maili!
  • na liście todo 10 zadań do zrobienia!
  • w kalendarzu dwa spotkania online!

Jeszcze rzęsy Morfeusza łaskoczą mój policzek jak kocie wąsy, a mięśnie już zwarte i gotowe do działania.

Jeszcze ostatnie senne cienie rozmywają się na wewnętrznej stronie powiek, a myśli już wędrują w cyber-świat. Podbój!

Jeszcze nie doszedłem do siebie, ryja nawet nie ochlapałem zimną wodą!, a ciało już całe napięte.

To nie jest dobre “wejście” w dzień. Przez lata wmawiałem sobie, że jest, ale… Nie, nie jest. To wykańcza.

“Tata, ty się ze mną nudzisz?”

Ciągle gdzieś indziej. Ciągle nie tu i nie teraz. W dzikiej pogoni za mglistą przyszłością. Ona jest już tuż tuż, za rogiem! I ja chciałem być tam, w niej. Tylko po to, by od razu zacząć myśleć o tym, co będzie jeszcze dalej.

Bez przystanku. Bez umiaru. Bez końca.

Moja Córeczka ma teraz nieco ponad 4 latka. Wniosła w moje życie bardzo wiele. Między innymi: opamiętanie. Półtora roku temu nastąpiło dziwne zdarzenie. Bawiliśmy się jakimiś klockami czy innymi puzzlami, jak co dzień. Nagle ona – trzyletnie wówczas, małe dziecko! – podnosi głowę i niewinnie pyta:

– Tata, a ty się teraz ze mną nudzisz?

Nie wiem skąd znała pojęcie “nudy”. Nie wiem skąd przyszedł jej do głowy pomysł zadania takiego dziwnego pytania. Wiem, że był to bardzo brutalny sygnał ostrzegawczy. I mało mi łzy nie pociekły.

Kurwa, stary! Ciągle gonisz to swoje wymyślone, lepsze życie, podczas gdy… już je przecież masz!

Właśnie tu, właśnie teraz! A nie w tych kalendarzach, listach, notatkach i powiadomieniach.

Ucho wyczulone na każdy bzyk dochodzący ze strony telefonu. Oko zerkające w tamtym kierunku co 10 sekund, wypatrujące migającej diody. Wirtualny ćpun na wiecznym głodzie.

Krok 1

Zacząłem delikatnie. Żeby mnie szok nie zabił. Wyłączyłem diodę LED w telefonie.

Co teraz będzie???

Nic nie było. Świat kręcił się dalej. A ja po kilku dniach przestałem nieustanie obracać głowę, wypatrując kolorowych sygnałów.

Pierwsze ogniwo zostało poluzowane.

Krok 2

Po kilku miesiącach delektowania się brakiem objawów “odstawienia LEDa” skoczyłem na głęboką wodę. Wyłączyłem powiadomienia mailowe w telefonie. Sprawdzenie maila wymaga teraz ode mnie kliknięcia w ikonkę aplikacji GMail – bez tego nie dowiem się o nowych wiadomościach.

“WYMAGA ODE MNIE” – jak to brzmi, prawda? Brzmi, jakbym coś MUSIAŁ. A właśnie jest odwrotnie! To mi przywraca KONTROLĘ nad moim czasem. To JA, a nie cały świat, decyduję kiedy przeczytam maile i na nie odpowiem. Sporo czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do widoku telefonu bez magicznej kopertki w górnym pasku. Ile bym w telefonie nie siedział, ona i tak cały czas tam tkwiła, bo dostaję do setki maili dziennie.

Ostatnio na imprezie dowiedziałem się, że część moich znajomych nie ma w telefonie maila! W XXI wieku! I normalnie żyją, nie duszą się… Nie wiem, czy jestem w stanie pójść AŻ TAK daleko.

Ale i tak jest już dobrze. I katastrofa nie nastąpiła, nikt się nie obraził, żaden biznes nie przeszedł koło nosa. Fascynujące.

Młot opada po raz kolejny.

Krok 3

Telefon co prawda pochłaniał moją uwagę przez całą dobę, ale sporo czasu siłą rzeczy spędzam przed komputerem. Długo łudziłem się, że WIEM co wtedy robię. Że nie tracę bezwiednie życia na mejle czy socjale przeróżne tam, przed monitorem.

Ale postanowiłem to zweryfikować: pozamykałem wszystkie takie aplikacje (do tej pory były ciągle otwarte, no bo przecież jak można inaczej?). Okazało się, że co kilka minut podświadomie szukam zakładki z napisem “GMail” czy “Facebook” w przeglądarce. Oj, więc jednak… nie było tak różowo.

Dość tego. Już się odzwyczaiłem. Mało tego, niedawno odkryłem (ale ze mnie power user) “wirtualne pulpity” w Windows 10. I teraz, gdy mam coś zrobić (na przykład napisać te słowa) to przełączam się na taki pulpit, który zawiera tylko i wyłącznie edytor tekstu. Nic więcej. Bye bye, rozpraszacze! Ten pomysł podrzucił Michał Śliwiński w niedawnym podcaście “DevTalk#44 – O produktywności z Michałem Śliwińskim“.

BUM! Ogniwo pęka. Teraz trzeba się tylko wyplątać z łańcuchów.

Krok 4

Kolejny krok był prosty. Wyłączyłem absolutnie wszystkie powiadomienia. Nie tylko wizualne (światełka, LEDy) i dźwiękowe, ale także wszelkie ikonki pokazywane przez dowolne aplikacje.

Na komputerze nie ma prawa nigdy wyskoczyć mi żaden popup mówiący że “gdzieś coś się stało, bo ktoś coś zrobił“.

Na telefonie: zostały tylko te notyfikacje, do których telefon pierwotnie służył, czyli połączenia przychodzące oraz SMSy. Hmm… SMSy właściwie niczym nie różnią się od innych przeszkadzajek, więc od razu teraz, w tej chwili, wyłączę powiadomienia i w nich.

DONE!

Co dalej

Zostały mi jeszcze dwa kroki.

Pierwszy ma spowodować, że już nigdy nie usłyszę od Córeczki tak druzgocącego pytania. Ono się co prawda nigdy więcej nie pojawiło, ale… Ultimate solution, ostatecznym i finalnym rozwiązaniem wydaje się włączenie “airplane mode” w telefonie podczas czasu “dla rodziny”. Albo chociaż wyłączenie zarówno WiFi jak i “mobile data transfer”.

Drugi krok powinien zagwarantować spokój z samego rana. Tak, żebym podczas wspomnianego wyłączania budzika nie był od razu wrzucany w te wszystkie taski i appointmenty. Czyli: wywalić z ekranu widgety wyświetlające elementy na liście TODO oraz kalendarz.

Hmm… właściwie to to również zrobię od razu. Dzięki pisaniu dla Ciebie tego tekstu wykonałem kolejne czynności przybliżające mnie do miejsca, w którym chcę być. Jakże miło z Twojej strony, Drogi Ziomku bądź Ziomkini!

FIN

Myślałem, że temat produktywności w kontekście swojego życia posiadłem kompletnie. I tak faktycznie było. Tyle, że to nie jest skończona księga, którą się raz przeczyta i wie się wszystko. Zaakceptować trzeba, że to ewoluujący proces. Proces zmienny w czasie.

Polecam co kilka miesięcy zastanowić się nie tylko nad tym CO robisz oraz DOKĄD zmierzasz, ale także: JAK to robisz. Nawet jeśli masz pełne przekonanie, że wszystko zostało już przez Ciebie całkowicie ogarnięte. Lata lecą, zmienia się życie, zmienia się otoczenie, zmienia się kontekst i zmieniamy się my. Dostosować do tych zmian powinniśmy także proces przejmowania kontroli nad własnym kawałkiem wszechświata.

Uff, zrzuciłem to z siebie.

No to teraz w pełni świadomie mogę sprawdzić co się działo na świecie w czasie pisania tego tekstu.

P.S. Linki

To nie jest nic nowego. Nowość to zaaplikowanie tego wszystkiego w mojej szaro-różowej codzienności.

O porankach bez elektroniki” poczytasz u Gutka.
O życiu bez powiadomień” pooglądasz u Mirka (którego kanał i codzienny VLOG na YT nieustannie polecam).
O szeroko rozumianej produktywności poczytasz i posłuchasz także tu u mnie. Kategoria “Produktywność” nie jest zbyt regularnie uzupełniana, ale czuję, że to się wkrótce zmieni.
O planowaniu i realizacji celów posłuchasz u Michała Szafrańskiego w podcaście “WNOP 090: Jak przygotować plan roczny“.

Powodzenia,
Procent-Spartacus

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Notify of
PaSkol

Ja nie mam w telefonie internetu. Nigdy nie miałem.
P.S. Takie spostrzeżenia i refleksje tylko w czwartej dekadzie życia. Potem jest tylko lepiej :)

Chotkos
Chotkos

Ja zdecydowanie odradzam włączony transfer non-stop w telefonie. Moi znajomi wiedzą że odbiorę zawsze telefon jeśli dzieje się coś ważnego, a nie tracę czasu na “zobacz ten filmik hehe”. Kontrola i ustalanie sobie bloków czasu na takie bzdury to podstawa ;)

nrm

Umiar jest dobry ale w obie strony. stanu całkowitego odcięcia od czegokolwiek też nie lubię tak bardzo jak przytłoczenia tym wszystkim. Swoją drogą nie znam nikogo kto by jak ja miał dzwonek telefonu NONSTOP 100% czasu wyłączony, jest tylko wibra ;)

Ja za to polecam ocięcie się od wiadomości (głównie krajowych): przestałem oglądać, słuchać, czytać, oczywiście jakimś rykoszetem do mnie poprzez znajomych czasem coś trafi – jak obecnie coś o jakimś San Escobar czy coś (nie mam pojęcia co) ale nie marnuje czasu na wiadomości, które są zupełnie zbędne, dzisiaj są, jutro ich nie ma.

Sebastian
Sebastian

też się odciąłem od wszystkiego. Wszystkie powiadomienia oprócz SMS i połączeń są poukrywane. Jak coś jest mega ważne to zadzwoni lub napisze SMS, wszystko inne ma mniejszy priorytet. Od fb się odzwyczaiłem, nie siedziałem pół roku i teraz wchodzę raz dziennie i patrzę co tam na tablicy lub na swoje branżowe grupy. Na telefonie mam też messengera, jak mam chwilę czasu to sobie sprawdzam co tam jest. Wcześniej miałem powiadomienia o mailach, z Messengera, Slacka, SMS, połączenia, coś z kalendarza. Teraz mam te aplikacje ale wchodzę jak mam chwilę czasu, ale też rzadko. Wyłączenie powiadomień uwalnia człowieka od tego wszystkiego,… Read more »

absolwentzaoczny
absolwentzaoczny

ja nigdy nie przekonałem się do telefonu w internecie, i tak dużo czasu spędzam przed kompem a widzę, że ludzie gapią się w telefony wszędzie, nawet w towarzystwie zamiast rozmawiać. to uzależnia. tak jak komputer, ja jako programista nie mogę się od niego uwolnić, ale zastępuje mi też telewizor i gazety.
reset elektroniczny planuje, ze względu na zawód ciężko będzie, ale się uda :)
powodzenia

Marcin

Maila w telefonie miałem przez jakiś czas, ale wywaliłem. Nie przyszło mi natomiast do głowy wyrzucać powiadomienia o smsie – ale i smsy wysyłam i odbieram może raz na tydzień…

Poranki bez elektroniki – coś podobnego ostatnio robię, chociaż jednym z punktów (ale nie w pierwszej dziesiątce!) mojego poranka jest sprawdzenie todo-listy. Za to w pierwszej dziesiątce (dokładnie na szóstym miejscu) jest zrobienie kompletnego backupu z poprzedniego dnia.

Sebastian

Moje marzenie, ale wiem, że to nie przejdzie. Rano podobnie jeszcze zanim zacznę robić kawę >10 maili. Mała ilość wynika z tego, że te które przychodzą między 20 a 2 w nocy mam już odhaczone (przeczytane i przygotowane odpowiedzi do automatycznej wysyłki po uruchomieniu pc). ;) Opcja wirtualnych pulpitów jest świetna gdy człowiek na chwilę pragnie się oderwać i zwyczajnie skupić.

Bartek

Od czasów kiedy mam smartfona o wiele bardziej stałem się przywiązany do sieci… ale po jakimś czasie postarałem się sprawić aby mój smartfon nie był taki smart :D
Usunąłem konta mailowe, więc np nie mam możliwości sprawdzenia poczty z telefonu.
Usunąłem wszystkie apki społecznościowe
Jedynie co mi zostało to zwykła przeglądarka, z której czasem korzystam oczywiście, ale przynajmniej bariera wejścia na portale/skrzynki jest większa.

Pamiętajmy, że serwisy społecznościowe są specjalnie zaprojektowane do tego aby spędzać tam jak najwięcej czasu, więc to nie koniecznie nasza wina, że chcieliśmy coś tam tylko sprawdzić… a wyszła godzinka :D

Andrzej
Andrzej

Tak, dzieci zmieniają perspektywę. Sporo złych nawyków łapiemy. Ciągle. Teraz przychodzi etap brania przykładu z rodziców i pytań – dlaczego mi coś zabraniasz a sam tak robisz ?
Ludzie przy końcu swojego życia najbardziej żałują straconych chwil z najbliższymi, a nie niezrealizowanych projektów. Pamiętajmy o tym.

Kamil

Nie wiem czy bym tak zdecydowanie się odciąć ale jestem mocno przekonany że rozpraszające przypomnienia nie tylko rozwijają dzień ale są wstępem do stanu przeddepresyjnego. Szeruję ten wpis, myślę że niejednej osobie pomoże.

Tomasz Onyszko

Ja wyłączyłem już dawno temu wszystkie tego typu rzeczy – pewnie trzeba do tego dojrzeć. Jedno co zostawiłem na telefonie to Skype – używany do pracy.

Ostatnio z dziedziny usprawnien: mam wyciszony telefon caly czas a ewentualne telefony itp widze na fitbit. Niby to samo ale nie przeszkadzam nikomu dzwonkiem a też widze że łatwiej ignorowac telefon ktory po cichu “brzeczy” na ręcę niż dzwoni sygnalem.

Oprocz tego na nos wyłączam w telefonie WiFI\Data i nie włączam go do momentu aż nie wychodzę do pracy z domu. I telefon nie leży na noc obok łóżka a w kuchni.

bobiko

Też to popieram i od dłuższego czasu w androidzie mam ustawione priorytety a tak miedzy 22 a 8 nic a nic nie ma prawa mi przeszkadzać – poza najbliższymi. Wkrótce i u mnie taki post pojawi ;-)

Czesto mi to przeszkadzało, jak jezdziłem rowerem w teren czy na szosie i było mnóstwo przeszkadzajek, które nie umożliwiało mi skupienie na przyjemności i treningu. zainwestowalem w opaskę miband, ustawiłem sobie, aby informała mnie o sms / tel od ważnych personów i wsio.

Można też pewne procesy zaautomatyzować. np. dodać zadania odnośnie odpisywania smsów czy maili na kolejny roboczy dzień. :)

Mirek Burnejko

Piękny artykuł. Mamy bardzo dużo wspólnego, chociaż nie jestem tak daleko jak Ty w kwestii pracy dla siebie :)
Dziękuję za linki do kanału i bloga.

cold
cold

Brawo za dojście do wniosków oczywistych i witamy w klubie :) duży plus z artykułu to może inni zauważą ten sam problem u siebie, pozdrawiam

maximalist
maximalist

Fajnie tylko ja o Twojej historii dowiedzialem sie wlasnie z Twittera, wiec mimo wszystko wspomagasz te machine dalej :) A moze tylko starasz sie znalezc zloty srodek :) Slow life, and keep going

Kamil

Gratuluję zrzucenia kajdan. Sam jestem na tej drodze, zacząłem od odinstalowania facebooka, wyłączenia synchronizacji na tel. Dodatkowo ostatnio firma zablokowała gmaila w pracy wtedy oduczyłem się sprawdzania skrzynki co 10 minut :D Teraz muszę się jeszcze oduczyć sprawdzania social mediów co chwilę ale myślę, że i to uda się jakoś ogarnąć :)

...
...

Opisałeś zwyczajny proces wyjścia z poważnego uzależnienia. Gratuluję sukcesu. Polecam jeszcze jeden krok: kup telefon starej daty i po problemie.

Marcin
Marcin

Niedawno na Planete+ był dokument dotyczący tego problemu: “Cyfrowy detoks. 90 dni bez internetu.” Warto obejrzeć. Może nic strasznie odkrywczego, jednak zawsze to kolejne spojrzenie na problem.

mała
mała

Z tego powodu nigdy kijem nie tknęłam gier internetowych toczących się w czasie rzeczywistym. Nie chciałabym doczekać dnia, w którym nie dam rady umyć zębów za jednym podejściem, bo a nuż w tym czasie ktoś podbije moją galaktykę albo przegapię żniwa na wirtualnym polu. Co do kajdanów maili, to ostatnio bodajże na LinkedIn przeczytałam, że ktoś woli być zagadywany mailowo, bo taką wiadomość można odczytać w wygodnym dla siebie momencie, a dzwoniący telefon to chamski przerywnik, który wymaga reakcji natychmiast. I tego osobiście też się trzymam – jeśli coś ważnego, to daj znać przez telefon w starym tego słowa znaczeniu,… Read more »

Klaudia
Klaudia

Kilka rad, które nie dublują się z tymi w artykule: 1) Wypisz się ze zbędnych newsletterów, np. powiadomienia o nowych komentarzach na devstyle :-) 2) Zainstaluj sobie dodatek blokujący strony internetowe, na których tracisz czas, np. FocusBlocker na Firefoxa. Albo wpisz je sobie w hosts. 3) Planuj czas z użyciem Macierzy Eisenhowera. Ja ją stosuję tak że mam 3 todo-listy: ważne-pilne, ważne-niepilne, nieważne-pilne. 4) Biegaj. Bo gdy masz chwilę dla siebie, w trakcie której twój mózg jest dobrze dotleniony, serce bije szybciej a ty czujesz się bardziej żywy niż kiedykolwiek – to najlepszy moment by spojrzeć na swoje życie. Przemyśleć… Read more »

trackback

[…] Zrzuciłem cyber-kajdany. I czuję się świetnie. […]

trackback

Zrzuciłem cyber-kajdany. I czuję się świetnie. | devstyle.pl

Dziękujemy za dodanie artykułu – Trackback z dotnetomaniak.pl

Piotrek

Cześć!

Powodzenia w odśmiecaniu swojej uwagi :)
Jeśli to Cię pocieszy to Tim Ferriss nie ma poczty w swoim telefonie ;)

Ja mam chyba dość podobne strategie – normalnie mam wyłączone dane mobilne i WiFi w telefonie i jak chcę, żeby spłynęły maile i powiadomienia to włączam. Tak, jak bym za starych lat schodził na klatce do skrzynki na listy ;-)
A przeciw rozproszeniom polecam kombo do Chrome timeStats + stayFocusd + Momentum.

P.S. Popraw, jeśli chcesz drobną literówkę w treści – “notyfiakcje”

Moja książka

Facebook

Zobacz również