devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
17 minut

Czy programiście potrzebne są studia?


25.04.2016

W mailach od Was również przeplatają się różne tematy, ale kilka pojawia się bardzo często. Jeden z nich to: studia. Po co one programiście? Studiować czy… olać? Ja studia skończyłem około dekadę temu, a dzisiaj wreszcie, po prawie trzech latach pisania, udało się skomponować tekst na ten temat. Zapraszam do lektury i dyskusji. Czas jest odpowiedni.

Oczywiście ten medal ma dwie strony i parę krawędzi, więc tekst podzieliłem na kilka akapitów. Staram się spojrzeć na temat z kilku perspektyw i zebrać wszystkie spotrzeżenia w jedną całość. A definitywna odpowiedź na pytanie z tytułu – na samym końcu. Ale nie scrolluj! ;)

Zanim przejdziemy do rzeczy: udostępniam swoje CV i list motywacyjny z 2007 roku, gdy kończyłem studia. Te dokumenty mogą Ci się przydać!

Niniejszy tekst kieruję głównie do maturzystów: w końcu to Wy stajecie teraz przed tym ważnym wyborem.
Ale studenci również znajdą tu coś dla siebie. Może komuś otworzą się oczy? Jedziemy!

Dyplom

Co daje Ci uczelnia na koniec, tak namacalnie? Daje Ci dyplom. A do czego jest Ci on potrzebny? Do dostania pracy w firmie, która wymaga “wykształcenia wyższego”.

Czyli tak naprawdę… raczej do niczego. Możesz go sobie na ścianie powiesić i się przed nim ślinić. Albo ofoliować i za 50 lat pokazywać wnukom. Takimi klauzulami w ogłoszeniach o pracę nie ma co sobie głowy zawracać. To jest albo ściema (warunek “niekonieczny”) albo spokojnie znajdziesz na ich miejsce kilkunastu pracodawców, którzy nie wymagają papierka.

Dyplom: teraz Ci się nie przyda. Ale MOŻE przydać się w przyszłości.
Nie ignoruj tego. Lepiej dyplom mieć niż go nie mieć.

Jedyna korzyść z dyplomu jest taka, że dwa lata po zakończeniu studiów dostajesz gratis 4 dni rocznie urlopu więcej. Czy coś w ten deseń.

ALE! Pamiętaj, że żyjemy w dziwnych czasach. Teraz większość firm puszcza do Ciebie uwodzicielskie oczka i jest w stanie tłuc się z innymi w kisielu tylko po to, żeby Cię do siebie zwabić. Ale to nie będzie trwało wiecznie. Sytuacja na rynku pracy może się zmienić – i się zmieni. Ta bańka pęknie. I KIEDYŚ nawet papier może zacząć się liczyć. Oj, dopiero będzie płacz.

Więc… zdecydowanie lepiej ten papier mieć niż nie mieć. Niekoniecznie na dzisiaj. Na przyszłość. Jak z wieloma rzeczami.

Wiedza

Na wspomnianym dyplomie czy w indeksie wypisane masz przedmioty. Logika, statystyka, elektronika, analiza matematyczna, fizyka, asembler, turbo pascal… Hello! Czy przyda Ci się to w pracy zawodowej? Prawdopodobnie: nie. (w tym miejscu bardzo proszę zwolenników stwierdzenia, że “programista musi być świetnym matematykiem” o spokój… bo nie musi)

Ale wiesz co Ci powiem? Szczerze życzę Ci, żeby ta wiedza się jednak przydała. Żeby z czasem okoliczności zmusiły Cię do odkurzenia podręczników z tych tematów. To może być błogosławieństwo.

Teraz może Ci się wydawać, że będziesz wiecznie napierdzielać stronki albo generować kolejne formatki w appkach mobilnych, i że to będzie super. Nie chcę zabrzmieć jak stary dziad, ale… też tak myślałem. Nosiłem się nawet ze zmianą nazwy bloga na “dev4life“. Ale to się po prostu nudzi. W takiej sytuacji dobrze mieć w głowie chociaż plączący się zbiór pojęć pozwalających na łatwiejsze doedukowanie się później. Nie chodzi o uczenie się wszystkiego “na zapas”, bo “może się kiedyś przyda”. Ale o rozeznanie, poślizganie się po powierzchni, poznanie “z czym to się je”. We własnym zakresie tego nie zrobisz.

“Zbędne” przedmioty dają perspektywę. Czynią Cię bardziej świadomym programistą.

Może Ci się teraz wydawać: “Urodziłem się, aby nakurwiać kodzik do grobowej deski“. Trzymam za Ciebie kciuki, ale prawdopodobnie się mylisz.

Takie “zbędne” przedmioty dają bardzo cenną perspektywę. Pozwalają zatrzymać się na chwilę i zastanowić “jak ja jeszcze wielu rzeczy nie umiem!“. A to, przy odrobinie szczęścia, uczy tak przerażająco niespotykanej u początkujących programistów pokory.

Nigdy nie napisałem ani jednej linijki produkcyjnego kodu w asemblerze. Ale mogę o nim porozmawiać, bo wiem “z czym to się je”. Bo wyklepałem coś na studiach.

Jeden znajomy pracował nad systemem, w którym instrukcje do wykonania przez aplikację zaszyte były w XMLu. Zgadnij jak na niektórych platformach wyglądało wyszukiwanie i identyfikacja takich instrukcji? XML traktowano jako tekst, a wyłuskiwanie operacji odbywało się przez cięcie i krojenie tego tekstu za pomocą operacji na znakach albo wyrażeń regularnych. Ohyda. Bardzo, bardzo szybko kod przestał być ładny i utrzymywalny. A znajomy… napisał do tego kompilator. Bo pisał wcześniej jeden na studiach i zauważył, że to dobre dla niego zastosowanie.

Też zresztą pisałem na studiach własny kompilator – mój ulubiony przedmiot. Dzięki czemu wiem jak to wszystko działa pod spodem. Owszem, bez tego również umiałbym generować kolejne strony kompilowanego tekstu w IDE. Ale… byłbym mniej świadomym programistą. Taką wiedzę warto posiadać. Bez studiów: nie posiądziesz jej (nie twierdzę że się nie da, tylko że nie znajdziesz na to chęci i czasu).

Innym razem wziąłem poboczny projekcik, który bardzo wolno działał i moim zadaniem była jego optymalizacja. Przez pierwsze kilka wieczorów kombinowałem tak na tępo, brute forcem: zmieniałem to, co mi się wydawało wolne. W końcu podszedłem metodycznie: przypomniałem sobie, że był taki przedmiot jak ASD: Algorytmy i Struktury Danych. I że na nim były jakieś drzewa czy coś, które można wykorzystać do optymalizacji. W ciągu kilkugodzinnego researchu przypomniałem sobie wszystko. I dzięki zastosowaniu Red-black tree (o istnieniu którego autor softu nie miał pewnie pojęcia) czas wykonania programu zszedł z pół godziny do kilku sekund. Wtedy pomyślałem sobie: “aaaaa to ja po to na studia chodziłem!“.

Dowiesz się o rzeczach, których sam się nie nauczysz, bo ich nie potrzebujesz.
A raczej: nie wiesz, że ich potrzebujesz, bo nie wiesz o ich istnieniu.

Poczytałem konstrukcje języka Ada. Napisałem coś w Lispie. Zobaczyłem OCaml. Pokazano mi Fortrana i Cobola. Nie mogę powiedzieć, że je znam. Nigdy ich nie użyłem i najprawdopodobniej nigdy ich nie użyję, ale… WIDZIAŁEM je. Mogę o nich pokonwersować na bardzo podstawowym poziomie. Czyli na takim samym, jak potencjalni rozmówcy. To bardzo ważne – wiedzieć, o czym mówią. I również potrafić wysłowić się na wiele tematów.

Kurde, nawet sterownik kompresującego ramdyska do Linuxa na studiach pisałem!

Na studiach dowiesz się o rzeczach, których sam się nie nauczysz, bo ich nie potrzebujesz. A nawet lepiej: nie wiesz, że ich potrzebujesz, bo nie wiesz o ich istnieniu.

Kadra

A kto Cię na tej uczelni będzie uczył programowania? Nie mówię o innych przedmiotach, ale o kodowaniu właśnie. W końcu chcesz być programistą, nie?

Jeżeli szczęście się do Ciebie baaardzo szeroko uśmiechnie to trafisz na perełki wśród wykładowców. Jak na takiego na przykład Arka Benedykta, któremu studenci piękne laurki na fejsiku wystawiają.

Rzeczywistość jest jednak taka, że większość programistów woli… programować niż uczyć. D’oh! Zatem skoro programiści programują to… kogo spotkasz po drugiej strony katedry? Kto uczy programowania? Ano… nie-programiści. Spotkasz “pracowników uczelni”. I nie ma niczego złego w byciu “pracownikiem uczelni”, ale akurat w naszym zawodzie najważniejsza jest PRAKTYKA. A jak podzieli się z Tobą swoim doświadczeniem praktycznym ktoś, kto tego doświadczenia nie ma? Niestety: nie podzieli się. I tu jest pies pogrzebany.

Raczej nie poznasz historii z życia. Raczej nie skubniesz prawdziwego bojowego doświadczenia od osoby, która na komercyjnych projektach zęby zjadła. Prawdopodobnie będą Ci wtłaczać do głowy definicje: co to jest klasa, co to jest metoda, co to jest procedura. I każą podpisywać te dziwne kształty na tych obleśnych diagramach UML. Chyba że – powtórzę się – szczęście się do Ciebie szeroko uśmiechnie. Ale trudno: takie życie.

Programowania Cię na studiach nie nauczą. To musisz zrobić we własnym zakresie.

Nie chcę tutaj zbytnio nikogo krzywdzić, ale do przekazania wiedzy niezbędne jest doświadczenie wykraczające poza dziubanie projektów na studiach na piątkę. No bo jak można kogoś nauczyć programowania, jeśli samemu programowało się tylko na uczelni?

Problemem jest samo podejście uczelni do tej kwestii. Jeden kolega chciał prowadzić na studiach przedmioty “nowoczesne” w tamtym czasie: WPF czy Microsoftowe MVC. Nie było tego w standardowym programie. Przez jeden czy dwa semestry mu się udało, ale okazało się, że żeby robić coś dalej: musi mieć doktorat. A po co komu doktorat? Uczelnie powinny same zabiegać o praktyków, a nie rzucać im kłody pod nogi.

Staram się pisać te słowa delikatnie, ale nie ma okularów aż tak różowych, żeby zmienić fakty. Programowania Cię na studiach nie nauczą. Trzeba się uczyć samemu. Co ma i dobrą stronę: w pracy zawodowej rzadko ktoś będzie Cię trzymał za rączkę. Samodzielność jest bardzo pożądaną cechą u programisty.

Co pięknie prowadzi do kolejnego punktu:

Możliwości na studiach

Zabawa to jest piękna sprawa, co nie? Wszystko jest dla ludzi. Ja dwa pierwsze lata studiów koncertowo zmarnowałem, pławiąc się w tanich szampanach. Na szczęście po drugim roku naszły mnie bardzo bogate w skutki refleksje i się opamiętałem.

Pójście na uczelnię i poprzestanie na zaliczaniu przedmiotów do niczego nie prowadzi. Nawet jeśli z jakichś dziwnych powodów zdobędziesz same piątki to jest to bardzo, bardzo zła droga.

Po pierwsze: nie potrzebujesz piątek. Z większości przedmiotów wystarczą Ci tróje. A dlaczego? Dlatego, że dzięki temu zostanie Ci więcej czasu na Rzecz Najważniejszą. I nie chodzi o Tanie Szampany. Ta Rzecz Najważniejsza to: Nauka Programowania.

Nie potrzebujesz piątek, tróje są OK. Liczy się to co zrobisz z pozostałym czasem.

Tak jak napisałem wcześniej: studia nauczą Cię wielu rzeczy. Poza kodowaniem niestety. Tutaj trzeba działać samemu. O pozyskiwaniu doświadczenia, szukaniu pierwszej pracy i tym podobnych istotnych kwestiach pisałem już bardzo dużo. Takie teksty zebrałem na stronie dla “juniorów”. Klikaj i czytaj. MUSISZ mieć czas na naukę programowania, bo MUSISZ choć trochę umieć kodować. Z tym nie da się dyskutować.

Ale to nie wszystko. Studia otwierają Ci bardzo wiele drzwi. To tam dowiesz się o ciekawych inicjatywach: studenckich zlotach, konkursach, konferencjach. Tanie Szampany warto wymienić również na to. Zgłaszaj się wszędzie, jeźdź i poznawaj ludzi. To jest czas, w którym możesz przygotować sobie naprawdę wygodne i interesujące dalsze życie.

Wkręcaj się w środowisko. Rób wiele, jak najwięcej. Nie bój się “zawodowych” czy też “profesjonalnych” spotkań dla ludzi “już pracujących”. My, w IT, jesteśmy bardzo otwarci i pomocni, wbrew temu co się czasami mówi. Zapytasz, poprosisz – odpowiemy, pomożemy. Dzięki zaangażowaniu możesz pchnąć swoje doświadczenie o całe lata świetlne naprzód. To do tego są studia.

Moja rzeczywistość na V roku to: studiowanie, praca jako programista na część etatu, start w konkursie Imagine Cup, udział w projekcie ITCore i pisanie magisterki. Oczywiście ani snu ani imprez zbyt wiele wówczas nie doświadczyłem. Było bardzo ciężko, ale ten jeden rok procentował przez bardzo, bardzo długi czas. Procentuje nadal.

IV rok z kolei spędziłem w Danii na wymianie studenckiej (Socrates/Erasmus). Również bardzo polecam. Kiedy wyprowadzić się na rok do innego kraju jeśli nie na studiach właśnie?

Tak naprawdę wszystko sprowadza się do uzmysłowienia sobie jednego faktu: w studiach nie chodzi o naukę. Ale nie chodzi też o imprezy. Świadome przejście przez studia da Ci więcej doświadczenia, znajomości i perspektyw niż kolejne 5 lat spędzone na kodowaniu. Nie bój się, programowanie nie ucieknie. Kasa też nie. Natomiast to wszystko, co mogą dać Ci studia: ucieknie jak najbardziej. Z rodziną i kredytem nie zrobisz tych rzeczy. Zapomnij.

Of all the words of mice and men, the saddest are, “It might have been”
Kurt Vonnegut

BTW, na studiach możesz pracować na pół etatu, na luzie, więc jak najbardziej realny jest pakiet “wszystko w jednym“. Oczywiście nie będzie łatwo, ale nie ma być!

Jaka uczelnia?

To dylemat spory, nie ma co. Ale nie ma nad czym się specjalnie rozpisywać: idź tam, gdzie chcesz. Tutaj raczej każdy wybór jest dobry.

Bo zobacz:

Jeśli trafisz na “dobrą” uczelnię to się pewnie więcej nauczysz. Tysiące ludzi rocznie dają radę, więc i Ty dasz. Będzie lans.

Jeśli natomiast wybierzesz uczelnię teoretycznie “słabszą” to… wszystkie obowiązkowe obowiązki opędzisz raz-dwa. I zostanie Ci masa, MASA czasu na wszystko inne. Nie, znowu nie chodzi o Tanie Szampany! Tylko o wszystko z akapitu o możliwościach.

Dobra uczelnia da lepszą edukację.
Słaba uczelnia pozostawi dużo czasu na dodatkowe aktywności.

Ja skończyłem Politechnikę Białostocką. Przez przynajmniej połowę studiów nie wymagała ona ode mnie prawie niczego. Bywały tygodnie, że nawet się tam nie pojawiałem. Skupiałem się na wszystkich innych aktywnościach. Skupiałem się bardzo mocno. I cieszę się, że nie wylądowałem na jakiejś uczelni “lepszej”. Kto wie, może teraz musiałbym, o zgrozo, pracować w NASA zamiast siedzieć w domu i pisać bloga? ;)

Największa wada słabszej uczelni jest taka, że daje dowolność: nie zmusza do wykorzystania czasu w dobry sposób. Niczego nie musisz. Wszystko zależy od Ciebie. O wiele łatwiej jest te lata zmarnować, przebimbać. Ale już wiesz co zrobić należy, prawda?

Dziennie czy zaocznie?

Taki paragraf pojawić się musiał, jednak nigdy na zaocznych studiach nie byłem. Nie wiem nawet do końca na czym polegają. WYDAJE MI SIĘ, że studia zaoczne oferują wszystkie wady studiów dziennych bez żadnych zalet w zamian, ale wymądrzać się nie będę.

Zamiast tego odeślę Cię więc do tekstu Konrada Kokosy: “Studia IT – dzienne czy zaoczne?“. Linkuję trochę na ślepo, bo ten tekst przeczytam dopiero po publikacji swojego (żeby zachować świeży umysł), ale znając Konrada: wierzę, że krzywdy Ci nie zrobi ;).

Więc…?

Jakiś czas temu zobaczyłem w internecie taki tekst: “Nie będę się uczył prehistorii od kolesi, którzy zarabiają mniej ode mnie“. Mógłbym nadać temu zdaniu podpis: “młody niedoświadczony człowiek nieposiadający odpowiedniej perspektywy oraz kontekstu do oceny wpływu uczelni na życie programisty“. Ale skwituję: bzdura. To-tal-na.

Wielu poświęca czas na studia, ignorując szanse, jakie one dają.
Marnują pięć lat swojego życia i twierdzą, że studia są do bani.
Ale to ich wina. Ty możesz inaczej. Wykorzystaj to.

Studia nie są niezbędne, ale są bardzo przydatne. Ja po dziennej informatyce na PB radzę sobie nieźle. Dzienne, pięcioletnie. Nie żałuję. Co prawda pozyskana tam wiedza nie przygotowała mnie do zawodu, ale dzięki uczelni wiedziałem przynajmniej, czego się uczyć. Jedyne czego trochę żałowałem to niepodjęcie w większym zakresie pracy… zarobkowej. Przez ponad połowę studiów robiłem BARDZO dużo, poprzez aktywne życie na programistycznych forach, udział w rozwojowych projektach i konkursach. Minus był taki, że kończąc studia nie miałem kasy nawet na fajną wieżę, nie mówiąc już o samochodzie czy wkładzie własnym do mieszkania. Ale z drugiej strony: wszystko, co dzięki takim aktywnościom uzyskałem, zwraca się do dzisiaj. Nie tylko finansowo.

Czytelniczko, Czytelniku! Powiem tak: gdybyś dzieciem moim był(a), to z czystym sumieniem zarekomendowałbym pójście na studia. Normalne, dzienne. Jeśli okaże się to błędem to zawsze można zrezygnować. Albo po trzech latach uznać, że dość. Z kolei im więcej latek na karku, tym ciężej decyzję o “niepójściu” na uczelnię odwrócić. Podejmując ją… zastanów się bardzo, ale to bardzo dobrze.

Studia to ogromna szansa. Wielu ludzi poświęca czas, ale tę szansę marnuje, a potem narzeka. I twierdzi, że studia są do bani. Ja zmarnowałem na szczęście tylko dwa lata. I przez te dwa lata moje studia faktycznie nie miały sensu.

Ale Ty tak nie musisz. Ty możesz inaczej. Nie zmarnuj szansy. Wykorzystaj ją.

I przypomniam o możliwości zapoznania się z moimi CV i listem motywacyjnym z 2007:

Roześlij ten tekst znajomym. Niech też wyciągną ze studiów jak najwięcej.

A poniżej VLOG na ten temat:

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Notify of
Wojciech
Wojciech

W końcu! W końcu rozsądny głos w tej dyskusji. Jestem na studiach dziennych magisterskich, zacząłem pracę w zawodzie po pierwszym roku(i pracuje do teraz) i mimo że każdy miesiąc studiowania kosztuje mnie grube tysiące złotych(liczba godzin * stawka godzinowa z pracy) to nawet nie myślę żeby z nich rezygnować. Nauczyć się konkretnej rzeczy jest łatwo, dowiedzieć się czego można się nauczyć jest bardzo ciężko.

tomaszk-poz
tomaszk-poz

Jakim cudem dałeś radę pracować po I roku? Na Politechnice (przynajmniej na wydziale elektrycznym) na drugim roku był taki zapieprz i zajęcia rozstrzelone po całym dniu z 2 godzinnymi okienkami, że na pracę nie było szans – chyba, że jako cieć w nocy na parkingu….

Wojciechw
Wojciechw

Ano jakoś dało radę. Na Politechnice Gdańskiej nie było aż tak źle, 3/5 etatu, zajęcia w miarę dobrze ułożone ale chyba tlyko na 20% wykładów się pojawiałem.

Paweł Chojnacki
Paweł Chojnacki

Jestem po studiach informatycznych inż.. Pracuję jako programista i przed studiami myślałem że je rzucę w trakcie jeśli nadarzy się okazja. Jak już zacząłem studiować, spodobało mi się obcowanie z kadrą akademicką, innymi studentami. Życie studenckie jak studniówka, nie jest wymagane, jednak daje inne paczenie na świat. Jeśli ktoś idzie na studia tylko i wyłącznie by znaleźć pracę to może próbować również bez studiów. Kształcenie się całe życie jest podstawą współczesnego człowieka, stąd studia są dobrą podstawą do tego żeby wiedzieć, czego i jak się uczyć (wbrew pozorom w uczelni jest coś więcej niż egzaminy, projekty i książki) :). Uważam… Read more »

Mikołaj

To u mnie komentarz z przeciwnej strony: wpierw praca w zawodzie a dopiero później decyzja o tym by ugruntować to wszystko na zaocznych studiach informatycznych. Swoją drogą widzę sporo plusów w takim trybie (czyli jednak przerwa przed studiami i sprawdzenie co tak naprawdę chce się robić a potem dopiero rozwój w tym konkretnym kierunku), ale może nie na tym się będę skupiać (zwłaszcza, że ja jestem specyficzny ;) ). Z własnego doświadczenia: zaraz po liceum nie miałem pojęcia co będę robić w przyszłości ani nawet co bym chciał robić (zazdroszczę tym, którzy już wtedy to wiedzieli/wiedzą!). Z tego też względu… Read more »

tomaszk-poz
tomaszk-poz

” jakiekolwiek studia (nawet nieskończone) bardzo poszerzają horyzonty i postrzeganie świata. ” Przerabiałem studia mgr dzienne mgr (2 lata), zaoczne (3,4 i pół, bo do inż 4,5 lat) – elektrotechnika, zaoczne mgr (2 lata) – automatyka i zarządzanie (wiem, dziwny kierunek i po kilku latach go skasowano). Przez te 4,5 roku + 1 rok taplaliśmy się w tym samych elektronowym sosie – prądy, moce, impedancja. Poszerzenie wiedzy było, ale pionowe ale horyzontów nie. Prawdziwe poszerzenie horyzontów to wyjazdy i różne zainteresowania, wyjścia na wykłady otwarte, dociekania. Sam to praktykuje (pieniędzy z tego nie ma) ale jest fun i to wciąga:… Read more »

pawelek

Dla mnie zaoczne są pośrodku. Z jednej strony możesz swobodnie pracować i zarabiać (nie każdy ma kasę na dzienne studiowanie), a w weekendy poznawać tą wiedzę o której piszesz. Przy czym jest to diabelnie trudne – pracować, na pełen etat, zazwyczaj jeszcze jako nie programista, ogarniać pracę i to co się tam dzieje, a dodatkowo ogarniać to co się dzieje na studiach. Dla mnie w całym tekście zabrakło Agile – to ludzie są najważniejsi. I nie mówię tu o kadrze nauczycielskiej, ale o kolegach. Zazwyczaj wielkie biznesy, śmiałe i świetne pomysły powstawały i powstają właśnie na studiach. Wtedy, kiedy nam… Read more »

Marcin Szyszka

Ja poszedłem na studia z myślą o elektronice, a za sprawą jedynego wykładowcy, któremu się chciało i był praktykiem, liznąłem C, C++ i w końcu C#. Gdyby nie ten wykładowca i bądź co bądź studia nie byłbym teraz programistą. Oczywiście słowo “liznąłem” to słowo klucz bo 99% tego co umiem to moja własna praca. Studia były zaoczne na prywatnej uczelni zorientowanej na zarabianie kasy dlatego zdecydowanie nie polecam. Gdyby nie ten wspomniany wykładowca, który był także moim promotorem niczego bym nie wyniósł dlatego gdybym stał teraz przed wyborem studiów to zdecydowanie wybrałbym studia dzienne na renomowanej uczelni. Pozdrawiam pana Mariusza… Read more »

Karol Wójciszko

Ja w 100% zgadzam się z tym co mówił Unknown na snapchat o studiach (niestety nie mogę znaleźć nigdzie dump na youtube :/). Ja również byłem na “niszowej” uczelni i zgadzam się z tym, że wtedy ma się dużo wolnego czasu, który można fajnie wykorzystać (albo i nie ;) – wszytstko zależy od typu człowieka). Jak to sobie podsumowuje w głowie to największe plusy ze studiów są poprzez nawiązane kontakty. Zawsze jakiś kumpel znalazł pracę, udawało się wkręcić do firmy innych kolegów – dzięki temu każdy kończąc studia można było mieć około roku doświadczenia komercyjnego. To dla pracodawcy ma ogromne… Read more »

Jędrzej
Jędrzej

“jeśli nie masz “wykształcenia wyższego”, ale pracujesz: żałujesz czy to dobra decyzja?”

Nie żałuję. W moim przypadku rozjazd między tym, co widziałem w pracy, a tym, co widziałem na uczelni, powodował pękanie szkliwa od zgrzytania zębami. Studia są fajnym początkiem i wskazaniem drogi, ale skoro i tak lwią część pracy w nauce (ba, w wyszukiwaniu) potrzebnych mi rzeczy wykonywałem sam, to uznałem, że studia były obciążeniem, nie pomocą. I jak zauważyłeś, Maćku, na jedną firmę, która życzy sobie papieru, przypada 5 kolejnych, które mają go w nosie, jeśli ma się doświadczenie.

Emi

Ha, no popatrz – a mnie studia nauczyły programować, poniekąd. :) Poszłam na nie prosto z biol-chemu. :) Wybrałam sobie całkiem ciężki wydział – Matematyki i Nauk Informacyjnych na PW i było ciężko, ale było w sumie super. Przeżyłam lekki szok, gdyż zaczynaliśmy od nauki języka C, ale potem już było tylko lepiej – C++, C#, C#, C#. Po 1.5 roku dołączyłam do Koła Naukowego Twórców Gier Polygon (swoją drogą polecam ich majowy cykl wykładów GameDevFest – https://www.facebook.com/kntg.polygon/), a po kolejnej połowie roku, gdy byłam pewna, że nie umiem programować i do żadnej pracy mnie nie zechcą, kumple z koła… Read more »

Andrew
Andrew

Faktycznie większość rzeczy na studiach jest zbędna. W tym przedmioty matematyczne. Od 4 lat pracuję jako programista i jedyne co z matematyki jest potrzebne to obliczanie z proporcji i czasem równanie z jedną niewiadomą. Jak byłem na 5 roku (albo raczej 3ci semestr na II stopniu mgr) to już pracowałem jako programista. W międzyczasie konkursy, projekty dla znajomych i tak się po woli kręciło. Zabawne było dla mnie to, że typowe prymusy mieli problem żeby praktycznie wykorzystać swoją wiedzę. Ja za to siedziałem do nocy i robiłem swoje projekty żeby coraz więcej umieć. Kiedy przychodził czas na oddawanie projektów to… Read more »

Nikow
Nikow

Myślę, że studia są genialnym rozwiązaniem dla tych, co jeszcze nie wiedzą co chcą robić w życiu. Ja wybrałem drogę praktyka, ale żyję z osobą, która studiowała. Studia uczą informatyki ogólnie, wszystkiego czyniąc osobę bardziej wszechstronną. Znajoma tak odnalazła własne predyspozycje do BigData. Jako praktyk programista nie raz i nie dwa siedziałem przy tych samych książkach co siedzą osoby studiując, bo często ta wiedza się przydaje. Ale jeśli ma się troszkę samozaparcia, to można tą całą wiedzę przyjąć szybciej i z praktyką. Kiedy czytam o algorytmie, od razu uczę się gdzie go mogę wykorzystać w praktyce, w własnym rozwiązaniu. Pamiętam… Read more »

Jakub
Jakub

Oczywiście wszystko zależy od sytuacji, studia same w sobie jako instytucja nikogo niczego nie nauczą jak sam nie będzie drążył, bo każdy kolega po fachu wie że do tego zawodu potrzeba pasji. Mi nadały kierunek rozwoju, dowiedziałem się czego mam się uczyć, jakie są możliwości i w jakim kierunku zmierza rynek, poznałem super ludzi o takich samych zainteresowaniach z którymi można porozmawiać na tematy stricte związane z programowaniem, coś czego w szkole średniej raczej nikt nie ma okazji uświadczyć. W konsekwencji tych dwóch pierwszych, mam też pracę bo z pasji do technologii którą poznałem na uczelni, zdobyłem kontakty z ciekawymi… Read more »

mała
mała

Studia za mną. Z perspektywy czasu uważam, że mniej lub bardziej są plusem w rekrutacji – studiowałam na renomowanym kierunku (czy to renoma zasłużona, to inna sprawa), więc jest znany i to pewne, że w firmie ktoś jeszcze go skończył, na przykład przyszły szef prowadzący rekrutację. :) Poza tym jak sam napisałeś, studia dają bardzo szerokie spojrzenie na daną dyscyplinę wiedzy i dowiedziałam się, że informatyka != programowanie i można po nich robić jeszcze mnóstwo innych rzeczy. Skończyłam więc studia z wiedzą większą niż przed nimi, ale też ze świadomością, że moja niewiedza jest większa niż przed nimi. ;) Czego… Read more »

Gocom
Gocom

Zaczynałem programowanie już jako dziecko od C64, samodzielnie uczyłem się tego nie znając angielskiego tak samo następnie było z Pascal-em. Poszedłem do liceum ekonomicznego jednak już na samym początku zorientowałem się, iż bankierem nie będę i dalej rozwijałem swoją pasję. Jednak nie zamierzałem iść na studia pochodzę z małej wsi na Podkarpaciu. Nie wiązałem swojej przyszłości jako komercyjny programista. Programowałem i uczyłem się dla przyjemności, hobby. Poznawałem różne języki C++, JAVA, JavaScript. Ostatecznie jednak poszedłem na studia najpierw słaba uczelnia gdzie zrobiłem inż. Swoją drogą ciekawe były te studia szczególnie zajęcia z programowania. Zawsze byłem podekscytowany jak wiedziałem o czym… Read more »

Paweł
Paweł

Bardzo fajny i obszerny post! Więc moja “historia” jest nieco inna niż powyższych komentujących :). 5 lat studiowałem historię na uniwersytecie. Nie będę kłamał większość tego czasu zmarnowałem. Dopiero rok temu na V roku, podczas pisania magisterki kolega polecił mi abym nauczył się programować;). Wtedy wydawało mi się że aby być programistą to bez 5 z matmy, 5 z fizyki i najlepiej jakiś międzynarodowych nagród nie ma co nawet zaczynać. Jak na nieszczęście pierwsze “kliknięcia” w fora dla “programistów” natknąłem się właśnie z taką opinią jak powyżej :). Aż w końcu znalazłem twój wpis Maćku :) w którym rozwiałeś moje… Read more »

Andrzej

Skończyłem studia ale nie techniczne. Niestety, po filologii bardzo cieżko było znaleźć pracę (do teraz tłumaczę się na rozmowach co robiłem przez ten czas :P), szczególnie w małej miejscowości, z której pochodzę. Wysyłałem CV nawet na magazyny. W końcu przez kumpla udało mi się załapać do małej firmy, w której potrzebowali kogoś ze znajmością HTMLa (przez noc nauczyłem sie podstaw dzięki filmikow na YT). Dalej już jakoś samo sie potoczyło, od HTML do prostych skryptów potem do coraz poważniejszych rzeczy. W wieku dwudziestu paru lat doszedłem do wniosku, że to mi się podoba i że chcę zostać programistą. Zaczynałem praktycznie… Read more »

Konrad Kokosa

To już możesz przeczytać, bardzo podobnie myślimy na ten temat :)

Bart Sokol
Bart Sokol

Ze swojego doświadczenia mogę tylko powiedzieć – tak, warto iść na studia. Właśnie po to żeby mieć te kilka lat na to, żeby spróbować różnych rzeczy, zobaczyć co się z czym je i dowiedzieć się co nam się podoba, a co nie. Warto również poznać ludzi, wykorzystać czas na to aby wziąć udział w różnych konkursach, hackatonach, konferencjach i innych spotkaniach. A i wiedza zdobyta na tych “nieprogramistycznych” przedmiotach prędzej czy później się przyda – nie cała, nie za często, ale kiedyś się przyda. Chociażby po to żeby zrozumieć o czym inni programiści dyskutują o 3 nad ranem przy kolejnym… Read more »

Klaudia
Klaudia

Podjęty przez Ciebie temat ostatnio stał się bardzo modny. Wręcz must-have na każdym blogu programistycznym. Skąd w ogóle te rozważania? Kiedyś to że informatyk powinien mieć skończone studia było czymś oczywistym i nikt nawet nie stawiał studiów oraz braku studiów jako równorzędnych ścieżek kariery. Widzimy absolwentów, którzy pokończyli studia i nie mogli znaleźć pracy. Widzimy też osoby, które nauczyły się czegoś z książki czy internetu i ktoś je zatrudnił. I TU WPADAMY W PUŁAPKĘ MYŚLOWĄ. Bo wymienionym skrajnym przypadkom wypada nadać jakiś kontekst, żeby rozumieć czego dotyczą. 1) “Student, który nic nie umie”. Przez 3 lata wkładał w studia więcej… Read more »

Koko
Koko

Tylko tak dla przypomnienia przytoczę, że Bill Gates, Steve Ballmer czy Mark Zuckerberg nie skończyli studiów, a pewnie jakby poszukać to znajdzie się więcej takich. Oczywiście w porównaniu z ludźmi na stanowiskach kierowniczych po studiach to zaledwie błąd statystyczny. Nie ma co tak uogólniać, każdy może mieć własne cele i własne sposoby ich realizacji. To, że ty masz ambicje bycia architektem to nie znaczy, że każdy programista o tym marzy. Poza tym z umiejętnościami jest tak, że łatwo jest poznawać podstawy, lecz im dalej w las tym trudniej i większość programistów zatrzymuje się na poziomie deva/seniora. Osoby na studiach czasami… Read more »

Klaudia
Klaudia

Cześć, dzięki za odpowiedź. Zdaję sobie sprawę że “ja to nie inni”, stąd w swojej wypowiedzi jako bardzo istotną kwestię poruszyłam to jakie kto ma cele w życiu. Niech każdy robi co chce, ale świadomie! A niestety teraz można poczytać bardzo dużo rewelacji, zgodnie z którymi jak nie idziesz na studia to będziesz jak Steve Jobs, a jeśli pójdziesz to tak jakbyś nic nie robił przez kilka lat, bo nie masz “cennego doświadczenia”. Skupiamy się na szczegółach zamiast postarać się spojrzeć na “większy obrazek”. Mówisz, że często studenci są próżni – a pomyśl jaką próżnością wykazują się maturzyści, którzy z… Read more »

Klaudia
Klaudia

To nie jestem jak Bill Gates? :( Ale jesteś…
Zaraz cofnę Ci suba jak tylko otrząsnę się z goryczy porażki :)

Dawid K

@Klaudia, ja w kilku firmach pracowałem z architektami bez studiów. I nie ma w tym nic dziwnego, architekt to ktoś, kto się ma znać na farmeworkach, inżynierii oprogramowania i jego architekturze, nie na informatyce, która jest znacznie szerszym pojęciem.

Klaudia
Klaudia

Dzięki za informację. Czy mógłbyś jeszcze dodać jakiej mniej więcej wielkości były te firmy?
Myślałam, że architekt to zawód gdzie poza znajomością inżynierii oprogramowania ważne jest dobre rozumienie zagadnień związanych ze środowiskami rozproszonymi, z bezpieczeństwem oraz właściwym wykorzystaniem infrastruktury informatycznej, a mając skończoną informatykę trochę nie mam pojęcia jak taki architekt miałby radzić sobie z tymi tematami bez wiedzy informatycznej. Dlatego zastanawiam się w jak dużej firmie może pracować architekt bez studiów.

Dawid K

I niby 30-60 godzin zajęć na studiach nauczy kogokolwiek przetwarzania rozproszonego, bezpieczeństwa albo stosowania infrastruktury? :) Do tego trzeba tysięcy godzin PRAKTYKI, a nie pitu-pitu z teoretykami podczas studiów. Poza tym, studia nie są jedynym źródłem wiedzy. Istnieją np. książki i internet – z nich można się nauczyć generalnie dużo więcej niż podczas zajęć na uczelni.
Firmy, o których piszę były różne – od 30 do 400 osób. Żeby nie było – każda z nich to software house lub dostawca SaaS.

Klaudia
Klaudia

To nie jest “pitu pitu” tylko niezbędne podstawy żeby coś porządnie zrozumieć. Trochę tak jakby ktoś próbował uczyć się liczenia całek bez przerabiania wcześniej trygonometrii czy funkcji kwadratowej. Wie że “w praktyce” wystarczy podstawić do wzoru, ale to jest nic nie warta wiedza jak ktoś nawet nie wie z czego właściwie liczy tą całkę ani jakie ma znaczenie to co właśnie obliczył. Rozumiem że możesz mieć własne postrzeganie znaczenia takiej “niskopoziomowej” wiedzy w praktyce, jednak mógłbyś wyrażać to w trochę mniej pogardliwy sposób, bo taka dyskusja robi się nieprzyjemna.

Dawid K

Świetna analogia z tymi całkami, więc będę ją kontynuował. Ty uważasz, że wystarczy komuś pokazać wzory całek wybranych funkcji, aby umiał rozwiązywać równania różniczkowe, do tego wzory pokazać musi profesor na wykładzie, inaczej się ich zobaczyć nie da.

Bynajmniej nie dezawuuję wartości podstawowej wiedzy informatycznej, jest wręcz przeciwnie. Po prostu nie trzeba studiów, aby ją zdobyć, a już na pewno studia z informatyki nie wyprodukują specjalisty w dziedzinie wytwarzania oprogramowania. Chociażby dlatego, że nie jest to fizycznie możliwe z uwagi na ograniczony czas zajęć na uczelni.

Klaudia
Klaudia

Chyba jednak była słaba, bo nic z niej nie zrozumiałeś. Nigdzie nie pisałam, że wiedzę da się zdobyć wyłącznie na uczelni, więc nie będę tego dalej rozwijać.

Dawid K

Jasne, ale nawet ci porządni ludzie nie skompresują czasu, którego na zajęciach jest po prostu za mało, żeby przekazać tak wiele wiedzy i doświadczenia, ile wymaga profesjonalne programowanie, a co dopiero projektowanie systemów.
Gdyby tak się tak dało, to od dawna ktoś by oferował kursy “Zostań solution architectem w 60h, 20k na miesiąc gwarantowane!” ;)

Arek

Jak zwykle prawda leży po środku :) Znam przypadek gdzie senior dev bardzo młodemu podrzuca kolejne książki do przeczytania i dyskutują nad tematem i gość się świetnie rozwija i będzie świetnym specjalistą – bez studiów. To jest typowy przypadek mistrz-uczeń i tak edukacja przez setki lat wyglądała. To jest świetne pod warunkiem że i uczeń chce się uczyć a mistrz jest kompetentny. Uczelnia to po prostu zunifikowana wersja tego samego na większa skalę. Z tą różnicą, że jak uczeń chce to się nauczy a jak nie to się prześliźnie. Inna sprawa plus studiów to taki, że nawet zajawkowo ale dowie… Read more »

Lebron
Lebron

Cześć, z tej strony adepciak dziedziny programowania, ale myślę, że swoje dwa grosze do dyskusji spokojnie mogę dorzucić. Czytając twój tekst drogi Macieju muszę Ci przyznać 10 punktów za celny strzał a props idei studiów. W sieci póki co nie spotkałem się z trafniejszą definicją. Sam swoją przygodę z programowaniem rozpocząłem dopiero rok temu. Mam na karku 24 lata, kilka nieudanych akademickich podejść. Studiuje po raz trzeci, ale w końcu z pozytywnym skutkiem, choć moje studia są niepotrzebne, nieciekawe, niefajne z perspektywy przyszłego programisty, bo studiuje górnictwo. Pomijając całą historię związaną z tym dlaczego zainteresowałem się programowania , czytając twój… Read more »

Michał
Michał

A co myślicie o mgr ? Mam inżyniera i ponad 2 letnie doświadczenie jako .NET developer. Czy wykształcenie wyższe z tym tytułem wystarczy :)? Jakie są Wasze opinie.

Łukasz
Łukasz

Ja uważam że straciłem na tym że nie poszedłem na studia. Jest dokładnie tak jak Macieju piszesz. Nauczysz się wielu rzeczy, których nie użyjesz jeżeli nie będziesz wiedział że istnieją. Dużo własnego wysiłku wkładam w to, żeby na własną rękę przerobić to czego mogłem dowiedzieć się na studiach. Niby nie mam z niczym problemów, znam wiele tricków, algorytmów, wzorców, często więcej niż orły z uczelni, ale gdzieś jednak siedzi w głowie taka niepewność – co jeszcze istnieje czego nie wiem – może po studiach nie miał bym tej niepewności, ale i przez to – nie miał bym tej pokory. A… Read more »

tomaszk-poz
tomaszk-poz

“ktoś kto poszedł na skróty, ” dlaczego uważasz, że praca programisty bez studiów to pójście na skróty? Albo inaczej – dlaczego programista MUSI mieć studia, Idąc tym tokiem myślenia elektryk czy tokarz też musiałby mieć studia, a to bzdura. “firmach “tradycyjnych” nigdy nie wynegocjowałem takich pieniędzy jakie bym chciał, bo dla nich bez studiów jestem programistą z niższej półki.” Tak, to fakt, ale sądzę, że po prostu skorzystali z okazji, aby Cię “skroić” z kasy. Co jest lepszego w liźnięciu wzorców na studiach od użycia wzorców w pracy? Jeszcze niepokojący jest fakt, że w internecie dużo jest głosów, że studia… Read more »

V
V

U mnie sytuacja wyglądała nieco inaczej, bo najpierw zacząłem pracę w IT (w wieku 20 lat) zagranicą – z programowaniem nie miało to wiele wspólnego, ale myślę że można było mnie uznać za junior web developera. Solidny HTML/CSS, drobne poprawki czyjegoś kodu w PHP tak, by działał, podłączanie CMS-ów, e-commerców, przeklejanie kodu jQuery ze stackoverflowa, rozmowa z klientami, prowadzenie projektów, etc. Bardzo dobrze to wspominam, bo poza podstawami IT dało mi to solidną wiedzę i praktykę soft-skilli. Nadal zdarza mi się “wygrywać” z kimś dzięki tymże. Z powodu wrodzonej ciekawości jednak brakowało mi głębokiej wiedzy. Pewnie można bez studiów dowiedzieć się… Read more »

tomaszk-poz
tomaszk-poz

Bylem tu i tu. Jak nie cisnie z kasa i mozesz pracowac – przenies sie na dzienne.

Arek

Niejako wywołany do odpowiedzi pozwolę sobie powiedzieć jak moja droga wyglądała. Miałem łatwo bo po podstawówce (czasy bez gimnazjalne) wiedziałem, że chcę iść w “komputery”. Niestety jedyna opcja jaka była to LO mat-fiz-inf albo technikum i teleinformatyka. To drugie wygrało bo ..informatyka. Niestety tego było mało głównie tele za to z wieloma ludźmi pracującymi w telekomunikacji (obecne orange) i laborkami na uczelni. Było super i studia były kontynuacją, tak się wszystko potoczyło, że skończyłem na bielskiej ATH – wówczas odrywająca się od Politechniki Łódzkiej i stawiająca pierwsze samodzielne kroki. Najbardziej do dnia dzisiejszego cenię sobie wykłady z praktykami. Tam było… Read more »

Arek

Wyszło tego strasznie dużo więc może to jakoś poskładam w posta. Jedna rzecz, ogromnie się cieszę że tyle osób miało szczęście trafić na świetnych wykładowców, którzy zarażali pasją. I to jest chyba najważniejsze :)

Dawid
Dawid

Bardzo dobry tekst ;) Ja za to studiowałem (i studiuję, w zasadzie…) na Politechnice Wrocławskiej Informatykę. Na całe moje szczęście, w sumie nie wiem czemu, od dziecka wiedziałem, że pójdę na Informatykę, mimo, że do czasów samych studiów praktycznie w ogóle nie programowałem. Same studia inżynierskie dały mi bardzo solidne podstawy w różnych aspektach – od programowania w C, C++, assembly, pisaniu skryptów w bashu, poprzez dość zaawansowane programowanie w Javie, aż po UML i projektowanie oprogramowania. Po 2. roku studiów zacząłem pracę na 3/4 etatu jako programista .NET – na początku było bardzo ciężko pogodzić pracę ze studiami dziennym,… Read more »

miguel
miguel

Świetny tekst. Ja skończyłem informatykę na studiach dziennych. Czy było warto? Tak, chociaż przez 5 lat czasem miałem dość, czasem się mocno wynudziłem itd. Natomiast bardzo pomogły mi słowa ówczesnego dziekana, z którym miałem na pierwszym roku jakiś przedmiot totalnie nieprzydatny, otóż powiedział on tak (słów dokładnych nie pamiętam, sens zachowuję): “z tego czego nauczycie się na studiach przyda wam się w życiu 10-20 %. Reszty uczycie się po to, żeby nauczyć się uczyć”. Chyba dzięki tym słowom udało mi się przebrnąć przez te studia, totalnie zmieniłem dzięki temu swoje pierwotne podejście i przestałem tak jęczeć, że muszę się uczyć… Read more »

tomaszk-poz
tomaszk-poz

“z tego czego nauczycie się na studiach przyda wam się w życiu 10-20 %. Reszty uczycie się po to, żeby nauczyć się uczyć”” Kwintensencja polskiego szkolnicwa. Nie byłoby lepiej, gdyby uczono na studiach: 50-60% tego co sie przyda, 20% procent poświęcając na rozwój umiejętności miękkich, a resztę na naukę dla nauki (i jako wybór fakultatywny)? Przecież uczymy się, żeby polepszyć życie (swoje, rodziny, ogółu) i nie mam tu na myśli pieniędzy. Nauka dla samych informacji – bez zastosowania jest marnotrawieniem środków. Zabawy z elektroniką etc. to mogłoby być wlasnie na zajeciach dodatkowych – jeden wybralby to, drugi budowę kompilatorów, trzeci… Read more »

Dawid K

Nie, nie byłoby lepiej. Studia to nie jest kurs zawodowy.

Maciek
Maciek

Jestem po 4 latach technikum informatycznego, teraz studiuję zaocznie na PWr(2 rok), i pracuję. Zacząłem pracę jako programista tuż po maturze(PHP, startup, web development, teraz od roku siedzę w korpo i kodzę w C#+JS), więc widzę ile dają mi studia. Jestem dopiero na drugim roku, ale stwierdzam że dużo więcej się nie nauczę. “Polibuda” już mi poprzestawiała trybiki w mózgu na myślenie inżynierskie. Nic więcej mi nie da. Skąd ta pewność? Mam znajomych na tym samym wydziale, tym samym kierunku, tylko że na dziennych. I rok wyżej. Często do mnie piszą “Możesz pomóc mi z tym/tamtym?”, bo nie mogą sobie… Read more »

tomaszk-poz
tomaszk-poz

” Możesz być programistą bez studiów, ale nie inżynierem. Programistów zatrudniają w Indiach. W Polsce szukają inżynierów – kogoś kto rozwiąże problem, a nie naklepie kod.” Nominalnie tak, ale z drugiej strony możesz być inż. po technologii żywienia i być dietetykiem :-D Sam sobie zaprzeczasz – ktoś kto rozwiąże problem to dla Ciebie inżynier. Ktoś kto nie ma studiów nie jest inżynierem. A co jak rozwiązuje problemy i nie ma studiów? Handlowiec rozwiązuje problemy (także techniczne, jeżeli musi dopasować), kierownicy projektów rozwiązują problemy (inne natury), chirurg rozwiązuje problemy, armia techników rozwiązuje problemy. Oczywiście są to problemy różnego kalibru, ale liczy… Read more »

Marcin

Zadajecie sobie czasem pytanie, co to znaczy programista? Czy programista to definicja kogoś kto skończył informatykę i zna w jakimś stopniu narzędzia do tworzenia oprogramowania (płytka definicja), czy to ktoś kto potrafi oprogramować przycisk by wyświetlał wiadomość “Witaj świecie”. Czy to ktoś kto potrafi z NICZEGO zrobić coś? Mam wrażenie, że dzisiaj pojęcie programisty bardzo się spopularyzowało. Każdy chce nim być i każdy się za niego uważa, chociaż wie mało lub prawi nie wie nic… Ja przyznam się, że pracuję jako programista, ale jakoś do końca nie potrafię nazwać się nim. Zdaję sobie sprawę, że przez większość czasu składam jedynie… Read more »

tomaszk-poz
tomaszk-poz

“frameworka żadnego nie napisze, gry tym bardziej, sterownika dla urządzenia nie oprogramuję…” Dlaczego? Dostaniesz polecenie służbowe i jazda?
Przecież to też opiera się na klockach, tylko takich, których nie znasz.
Dla mnie programista to ten, który wprowadza / buduje nowe działanie.

absolwentzaoczny
absolwentzaoczny

Zaletą studiów zaocznych jest to, że możesz pracować w zawodzie już w czasie studiów, ja pracowałem przez cały okres studiów w IT, co prawda dopiero od 3 roku jako programista bo wcześniej jako administrator/helpdesk. Według mnie rodzaj studiów nie ma znaczenia, ważne jak wykorzystujesz ten czas. Ja podobnie jak autor bloga zmarnowałem 2 lata, na 3 się ogarnąłem i zacząłem je traktować poważniej, np gdy na uczelni było stworzenie aplikacji webowej w JSP, to zapytałem prowadzącego, czy mogę spróbować w JSF (nie znając ich! ale mając wiedzę, że na rynku są używane). Utrudniając sobie życie na studiach ułatwiłem je sobie… Read more »

Nenke
Nenke

Ja z tych, co to najpierw praktyka (po licencjacie z zupełnie innej bajki) i po pół roku olśnienie, że przy tak dużych brakach w podstawach, bez studiów się nie obędę. Wydaje mi się, że jeśli ktoś przez lata się tematem interesował, czytając i szukając info o programowaniu czy szeroko pojętej informatyce ma inny start w programowanie bez studiów niż osoba, która nagle się “ocknęła”, że chce (lub została złapana w pułapkę kodu ;) ). Mimo, że wielu znajomych odradzało mi pójście na informatykę (“I tak nic cię tam nie nauczą”, “mnie tam kodu nie nauczyli”, “musisz po prostu programować”, “wszystko… Read more »

mp
mp

Zatem na mnie pora ;-). Pierwsze studia – dzienne- rozpocząłem w 94r . Było to budownictwo na polibudzie. Otoczenie było takie, że albo się szło na studia albo na 2 czy też 3 lata do wojska co było kompletnym marnowaniem życia. Studia dzienne to przyswajanie ogromnej ilości materiału teoretycznego na wykładach i odrobinę praktycznego niekiedy na ćwiczeniach/laborkach. Ludzie o pierwszej pracy wtedy mogli myśleć dopiero na 4 roku studiów bo wcześniej nie było na to czasu. Wtedy też studia dawały dostęp do unikalnej wiedzy która dzisiaj jest obecna w Internecie( jednak!). Ponieważ studia mnie nudziły i wkurzali wykładowcy to postanowiłem… Read more »

mp
mp

a.. zapomniałem dopisać, że technicznego reżimu inżynierskiej pracy nauczyło mnie… technikum. Zasady, sposób pracowania, tok myśleniowy czy przyzwoitość i odpowiedzialność zawodowa. Ja z dumą mówię, ze jestem INŻYNIEREM!

tomaszk-poz
tomaszk-poz

Dałeś bardzo cenny wpis, ja zaczynałem studia po techniku w ’95 i tez pamietam stres, gdy baba z dziekanatu spozniala sie z zaswiadczeniem do WKU, pamietam bezrobocie, problem z praca na studiach i rozwalone zajecia po calym dniu i 8 godzin czekania na egzamin, bo taka byla kolejka. Faktycznie, teraz mlodzi z studenci z informy maja sielanke (o ile maja chec do pracy). Zycia studenckiego wtedy praktycznie nie prowadzilem ale bylem na kilku imprezach i nic pociagajacego, a wyjazd do pracy za granice to byla mecyja, jesienia trzeba bylo wysylac podania do pracy na farmie (w polu) w Wielkiej Brytanii… Read more »

yergo
yergo

Mimo, że programowałem jeszcze w gimnazjum, na studia wybrałem się z zarządzania. Pierwsza przygoda ze studiami skończyła się pod koniec drugiego roku, bo brakowało mi dyscypliny i umiejętności uczenia się. Wyniosłem tyle, że “liznąłem” C# i VS, z którymi nie miałem wcześniej do czynienia jako hobby-programmer PHP. Na szczęście nie miałem tego farta, żeby przejechać po dyplom bez uczenia się. Z mojej drugiej uczelni, także z zarządzania, wyniosłem sporo przydatnej u mnie w pracy wiedzy biznesowej. Od momentami wydawałoby się nadmiernie maglowanych kwestii dofinansowań UE i biznesplanów, przez podstawy schematów UML (te z kolei trochę po macoszemu, ale wystarczająco by… Read more »

Paweł Wiszowaty

Elo Macieju, kopę lat :)

Szukałem czegoś w necie co by podsumowało moje przemyślenia na ten temat. Post się wpisał idealnie. Będę nim rzucał w kolegów bez studiów i bez pokory ;)

trackback

[…] Czy programiście potrzebne są studia? […]

.
.

Ja słyszałem, że studia jednak są wymagane np. przez “poważniejszych” pracodawców, przez duże międzynarodowe korporacje. Chciałbym rzucić studia, ale boję się tego. Kolega z roku działał w branży bez wykształcenia i po latach poszedł na studia żeby mieć papierek, on mi to stanowczo odradza. Mówił mi, że nawet jak już dostawał pracę był gorzej traktowany, mniej zarabiał. Jak to rzeczywiście jest?

tomaszk-poz
tomaszk-poz

Skoro kolega tak miał to tak, nie? Mnie ciekawi czy muszą być studia stricte informatyczne czy wystarczą także z serii automatyka, elektrotechnika.

.
.

Ja spotkałem się też z opinią, że najważniejsze żeby jakikolwiek dyplom był (jestem ciekaw czy dotyczy to także studiów z przedmiotów “nieścisłych”)

Matoł
Matoł

Uważam, że studia są jaknajbardziej potrzebne, tylko broń boże nie w Polsce. Studiowalem informatyke na renomowanej polskiej uczelni, na ktora ciezko sie dostac. Od samego poczatku bylem swiadkiem bezsensownego gnojenia studentow przez kadre, nauczania archaicznych rzeczy oraz ogolnego traktowania studentow jako zlo konieczne. Moich 2 dobrych kumpli(laureaci olimpiad przedmiotowych z fizyki i matematyki) zrezygnowali ze studiow, teraz prowadza firmy i zatrudniaja wiele ludzi, a na studiach mieli problemy ze zdaniem egzaminow. Ja sam po 3 roku studiow przenioslem sie za granice, gdzie zdobylem tytul magistra. Moim zdaniem studiowanie w Polsce zabija kreatuwnosc i przygotowuje ludzi do bycia korporacyjnym trybikiem. No,… Read more »

.
.

Ale potrzebne jako papierek, czy tylko pod kontem “wiedzy akademickiej”?

Tomek
Tomek

Zaraz po liceum poszedłem na studia informatyczne, tylko po to żeby zaraz z nich zrezygnować. W tamtym czasie głównym problemem w rodzinie były finanse, ale też nie ma co ukrywać, nigdy nie lubiłem matematyki, zwłaszcza po liceum zraziłem się do niej. Jako że wtedy już pracowałem, to też wolałem się skupić jednak na zarabianiu pieniędzy. Z perspektywy czasu, żałuję że nie poszedłem na mniej wymagającą uczelnię, trochę jednak wiedzy ogólnorozwojowej mogłoby się przydać. Z perspektywy zawodowej, nigdy ten papierek nie był mi do niczego potrzebny, choć na początku swojej drogi głupio mi było że nie rozumiałem o czym rozmawiają koledzy… Read more »

trackback

[…] Czy programiście potrzebne są studia? STUDIA […]

Karol

Sam byłem na studiach, po czym z nich zrezygnowałem, aby pójść na nie po raz kolejny i tak w sumie w kółko teraz 2 gi raz podchodzę :P mimo to ciągle pracując zawsze polegnę na jakiejś matematyce, fizyce czy innym przedmiocie :D PS. jestem na studiach informatycznych

mfc

Ja nie poszedłem i nie pójdę na studia bo po co zarabiam 5 tysięcy, to mi wystarcza na życie, mogę sobie nawet odłożyć a jak chcę dorobić biorę zlecenia na boku

Szuman
Szuman

Kiedyś u mnie na studiach jeden z profesorów powiedział bardzo mądre słowa. Dyplom da wam tytuł który macie dożywotnio, ale to czy będziecie informatykami czy nie zależy tylko od tego czy będziecie się rozwijać w tym kierunku. I dużo w tym racji jest. Czy informatykiem jest osoba która 10 lat temu skończyła studia i przez ten czas nie robiła nic w tym kierunku? Moim zdaniem nie. Tym bardziej jeśli się jest programistą, siedzisz w tym, rozwijasz się – znaczysz coś na rynku. Nie jestem przeciwnikiem studiów, bo sam mam skończone II stopnia, ale później dochodziły do tego szkolenia, warsztaty m.in.… Read more »

Progremista
Progremista

Ja rzuciłem studia na II roku i po tej decyzji przesiedziałem w domu calutki rok, zeby uczyć sie programowania. Obecnie mam 4 lata doswiadczenia zawodowego w 2 rożnych firmach jako Full stack dev. Decyzja o rzuceniu studia była jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. Obecnie doswiadczenie zawodowe przyćmiewa brak papierka. Na studia jest mało prawdopodobne, że wrócę, bo juz mi tak obrzydły, że na wspomnienie o nich robi mi się niedobrze. Studia nie są dla wszystkich i nie musicie na nie isc na siłę tak jak było w moim przypadku, bo taka moda i inni znajomi tez poszli. Jak… Read more »

Moja książka

Facebook

Zobacz również