devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
6 minut

O arystokracji, część 2, ostatnia


23.06.2014

Ostatnio odniosłem się (“O arystokracji, część 1“) do artykułu “IT-arystokracja. Najbardziej zepsuta pensjami i przywilejami grupa zawodowa“. Dziś – kontynuacja, z trochę innej strony.

Rzeczywistość

Czy faktycznie autor artykułu po prostu wylał swoje frustracje, bezpodstawnie biorąc nas na celownik… “bo tak”? Bo siłą rzeczy rozniesie się to po internetach i podbije statystyki na stronie? A racji w tym artykule zero absolutne? Wydaje mi się, że niekoniecznie.

Kończy programista studia i idzie do pierwszej lepszej roboty. Dostaje… 3-4k na rękę, albo i więcej? Albo nawet studiuje programista i już zarabia 7-8k (znam takie przypadki)? Rozejrzyjmy się. Zobaczmy ile zarabiają znajomi z innych kierunków i jakie mają perspektywy. No właśnie…

Nie ma co ukrywać – my, programiści, JESTEŚMY uprzywilejowani. Arystokracją bym tego nie nazwał, bo to strasznie durne porównanie, ale świat idzie w takim kierunku, że potrzeba nas coraz więcej. I zapotrzebowanie to rośnie o wiele szybciej niż nasze grono. Stąd też nie ma co się dziwić, że na rynku rządzonym przez pracownika warunki mamy naprawdę dobre, szczególnie “na start”, od razu po studiach. Nie będę się rozwodził nad prawem “popytu i podaży”, bo relacja ta wydaje się dość oczywista.

Jednak co oczywiste dla niektórych być może nie jest to fakt, że części z nas naprawdę w dupach się już poprzewracało. I to tak kompletnie. Jak słyszę historie z rozmów kwalifikacyjnych, gdzie delikwent żąda poważnych, dużych pieniędzy mimo kompletnego braku kwalifikacji za samą CHĘĆ NAUKI, to ręce mi opadają. Chomąto bym takim nałożył i orał nimi pole. Ale co poradzić – prędzej czy później i taki robotę znajdzie, bo ludzi po prostu brakuje. Żadne z nas gwiazdy czy celebryty – tak po prostu JEST, czy ktoś tego chce czy nie.

Czy to jednak usprawiedliwia teksty w stylu “to trzeba było iść na informatykę” skierowane do tych, którzy znaleźli się na pozycji mniej komfortowej niż nasza? Zdecydowanie nie. To jest szczyt arogancji. A wiecie dlaczego? Dlatego, że aktualna sytuacja kompletnie nie jest naszą zasługą. Tak się świat rozwinął, i tyle. To, że “świeżak po infie”, absolwent-obibok kupujący projekty na zaliczenie za kratę browara, pójdzie na 10 rozmów kwalifikacyjnych na “juniora” za stawkę większą niż górny limit zarobków w większości innych zawodów i na połowę tych stanowisk zostanie przyjęty, to tylko jego głupie szczęście. A wydaje się kolesiowi, że rozumy pozjadał wszelakie i najmędrsiejszy w otoczeniu jest, szacunku do takiego zbiegu okoliczności zero mając.

Niejednokrotnie się zastanawiałem nad tym, czy moja praca jest warta tyle, ile za nią dostaję. Z jednego punktu widzenia – nie, bo zarabiam więcej niż przeciętny Kowalski, a praca tego Kowalskiego wcale nie musi być ani mniej wymagająca ani mniej istotna. Ale z drugiego punktu widzenia – i jego się trzymam – tak! Bo to nie jest tak, że ja zarabiam za dużo, tylko inni zarabiają za mało. I ja na to akurat zbyt wiele poradzić nie mogę. Więc bez żadnych wyrzutów sumienia poprosiłem niedawno o podwyżkę.

Zresztą… tyle pisze się o tych naszych zarobkach, a tak prawdę mówiąc – żaden ze mnie krezus. A z was? U nas w domu powinniśmy w teorii odpalać fajki od 200-złotówek, bo moja Joanna też jest programistką. No ale niestety tak nie jest. Mieszkanie kupiliśmy na kredyt. Samochód – tak samo. Nie wyjeżdżamy na wakacje, więc możemy sobie pozwolić na wydanie więcej na to czy owo. Nie liczymy każdej złotówki, ale też nie jesteśmy kompletnie zwolnieni z “trosk finansowych”. Autor tekstu zdaje się tego nie wiedzieć i kreuje nas (i was) na taplających się w talarach mckwaczy.

Poza tym Pan Dziennikarz zdaje się koncentrować na górnych limitach naszych możliwości zarobkowych. Niech przyjedzie do Białegostoku, Kielc, Olsztyna, Lublina, Rzeszowa i znajdzie takich zadufanych programistów dostających pensje w granicach 10k. No niech. Gdyby faktycznie zrobił research przed napisaniem swojego tekstu to pewnie połowę akapitów musiałby wykasować. Bo to, że ułamek % programistów w warszawskiej korporacji czy banku zarabia krocie i że inny ułamek % programistów w Krakowie dostał po służbowym samochodzie nie oznacza wcale, że tak jest wszędzie. Ale po co taki research robić, skoro można po całej grupie pojechać jak po burej suce, domalować im kły i ogony i walić do nich z armaty?

Kiedy to się skończy?

Czy rynek się kiedyś nasyci? Czy doczekamy czasów, kiedy programy będą pisać się same, a tych kilkuset programistów pozostałych na świecie będzie tylko utrzymywać systemy bankowe napisane w COBOLu 100 lat wcześniej?

Moim zdaniem – nie. Moim zdaniem – nasza, programistyczna, era, dopiero się rozkręca i będzie się kręcić dalej w dającej się przewidzieć przyszłości. Zapotrzebowanie będzie coraz większe mimo, że i nas będzie coraz więcej. I nic tu nie da “nauka kodowania dla każdego”, “przyprowadź do nas trzylatka a zrobimy z niego developera” ani “rozkmina wordpressa dla gospodyń domowych”…

Ale to tylko moje zdanie i się z nim zgadzam (LOL!). I to temat na osobnego posta. Póki co: ja się o przyszłość nie boję.

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Notify of
jdoe
jdoe

Maciej, warto dodać że wielu w IT musi się ciągle uczyć. Dotyczy to nie tylko programistów, ja jestem IT PRO i jest tak samo. I własnie za ciągłe rozwijanie umiejętności i doskonalenie warsztatu osiąga się wysokie zarobki. Ktoś, kto osiadł na tym, czego nauczył się na studiach i może kilku szkoleniach raczej nie ma co liczyć na wysokie zarobki w branży i ciekawą pracę. Po moich znajomych widzę kolosalną różnicę pomiędzy osobami, które są ambitne i cągle się uczą i takimi, które są bierne i wcale nie mają ochoty się uczyć. Pięć lat po studiach dzieli te grupy przepaść. Też… Read more »

trackback

O arystokracji, część 2, ostatnia | Maciej Aniserowicz o programowaniu…

Dziękujemy za dodanie artykułu – Trackback z dotnetomaniak.pl…

pawelek
pawelek

No generalnie prawnicy muszą się szybciej uczyć IMHO. A czy więcej? Ale na pewno zmiany mają szybciej. U nas język przeważnie staje się standardem po ok 5 latach, u nich prawo działa od ręki.

Śmiem twierdzić, że większość programistów zarabia w granicach połowy tych wymarzonych 10.000 – wystarczy wypełnić te śmieszne stronki z anonimowym ile Ty zarabiasz. Chociaż pewnie Ci najlepsi nie mają na to po prostu czasu :)

patrzący w ciemności
patrzący w ciemności

Z jednym się trochę nie zgodzę: pozycja informatyków na rynku pracy to nie bańka ostatnich dwóch lat, ta sytuacja trwa od lat co najmniej kilkunastu. Dla przykładu, ja przekwalifikowałem się na programistę jakieś 10 lat temu, gdy zmieniła się sytuacja i ukończony przeze mnie na polibudzie kierunek stał się bezwartościowy. I była to już wtedy świadoma decyzja, oparta na jakiejś tam analizie ówczesnej teraźniejszości i prognoz na przyszłość. Więc hasło „trzeba było iść na informatykę” nie jest takie całkiem bez sensu.

Agnieszka
Agnieszka

I to widać gołym okiem. Jest coraz większe zapotrzebowanie na programistów. I coraz trudniej jest dostać pro seniorów, którzy mocno kontrastują z młodszym często jedynie roszczeniowym pokoleniem juniorów.
http://wiadomosci.onet.pl/wielka-brytania-i-irlandia/tysiace-miejsc-pracy-w-sektorze-it/t45ln

Tomek

“Niejednokrotnie się zastanawiałem nad tym, czy moja praca jest warta tyle, ile za nią dostaję.”
Jeśli wyznajesz teoria laborystyczną Marksa – tak. W innym wypadku – nie. :)

Tomasz

*Oczywiście miałem na myśli coś odwrotnego. :) Jeśli popyt i podaż kształtuje rynek, to każda płaca jest uzasadniona.

P
P

Mam pytanko jakie kroki powinien podjąć, aby mieć szansę na ciekawą, rozwojową i dobrze płatną (niekoniecznie od razu) pracę w branży IT?

Mam magistra z ekonomii czy wystarczy, żebym zrobił dwuletnie studia podyplomowe + nauka we własnym zakresie jakiś konkretnych języków programowania a reszty nauczę się już po znalezieniu pracy?

A może niepotrzebny mi papier i wystarczy tylko konkretna wiedza i umiejętności, a doświadczenie zdobędę już w praniu? Jakiego języka/języków programowania najlepiej się nauczyć w pierwszej kolejności, aby mieć jakiś punkt zaczepienia?

jedmac

Na Twoim miejscu olałbym studia podyplomowe z IT w chwili obecnej, natomiast będziesz musiał się w takim przypadku obronić wiedzą na rozmowie kwalifikacyjnej. Z podstawowych wskazówek – naucz się najpierw Core, bez żadnych udziwnień, bibliotek itp. Weź np. C# i leć od początku z jakiejś książki (pisząc przy tym jakieś proste aplikacje). Następnie zdecyduj co Cię bardziej kręci desktop czy web i idź w tym kierunku – możesz zacząć pisać np. aplikację do automatyzacji procesów w firmie. Podczas pisania napotkasz górę problemów, z którymi będziesz musiał sobie poradzić (celowo wybrałem taką aplikację :) ), poznasz nowe rozszerzenia i sposoby rozwiązywania… Read more »

jedmac

Ja ująłbym to tak – nie jest ważne jaki kierunek studiów ukończysz. Wszystko zależy w dużym stopniu od samego człowieka – zauważyłem, że w naszym społeczeństwie ludzie boją się podejmowania “dużego” ryzyka oraz są zbyt wygodni, a bez tego ani rusz, jeśli ktoś chce zarabiać przyzwoite pieniądze. Nikt nikomu nie broni założenia własnej działalności, dokształcania się w swoim własnym zakresie po godzinach (sam z resztą Procent o tym wiesz :) ). Problem polega na tym, że wiele osób bazuje tylko i wyłącznie na tym co wyniosło z zajęć na studiach (a gdzie dodatkowa praca, nawet w jakichś marnych projektach czy… Read more »

coffeina
coffeina

Jeśli chodzi o mnie to ja np. kończę informatykę ale nie pracuje jako programista, zajmuje się testowaniem oprogramowania. Jednak w przyszłości będę developerem, dlatego po pracy siadam z książką i piszę, robię tutoriale, załapałem się do kilku projektów i kodzę w nich za darmo. Są tego plusy i minusy ale w tym momencie nie widzę innej drogi. Do niektórych z Was pisałem maile z podobnym pytaniem jak: ‘P’. Nie ma innej rady jak: ‘Do roboty!’ i tyle.

Tomasz
Tomasz

Myślę, że dyskusja jest trochę bezpodstawna. Każdy zawód ma swoje pięć minut i nic na to nie poradzimy (no chyba że będziemy mordować :-) ). Zarabia się tyle ile da szef. Jak ktoś zazdrości, niech siada w piękny letni dzień przed kompa na 12 godzin, wytrzeszcza oczy i napręża pośladki. Jak ktoś tego nie czuje, niech się przełamie albo idzie do łopaty. Poza tym praca nie musi być przyjemna – wiele ludzi robi coś, co nie chciałoby robić i żyją, bo robią to dla pieniędzy i wyplata jest nagrodą. Jedyny problem, który widzę wyraźnie, to fakt, że w tym popieprzonym… Read more »

jedmac

@Tomasz, “w tym popieprzonym kraju aby żyć na względnym poziomie trzeba mieć dobry zawód i/lub być sk***synem”. Po pierwsze, kto komu broni “posiadania” dobrego zawodu. To raz. Dwa – dlaczego od razu “sk***synem”?. To, że komuś lepiej się powodzi nie oznacza, że nim jest – zazwyczaj nie chodzi tu o żadne cwaniactwo i inne tego typu rzeczy, a właśnie o przedsiębiorczość, umiejętność podejmowania dobrych decyzji oraz chęć podejmowania ryzyka. Trzy – takie UK nie miało problemu z tym, że było najpierw pod zaborami, a potem pod kolejnym “zaborem”. Weź pod uwagę fakt, że ten kraj narodził się tak na dobrą… Read more »

Tomasz
Tomasz

@jedmac Nie zrozumiałeś mnie… Ale co to znaczy dobry zawód ? Wszyscy mają być programistami ? Miałem na myśli zawody, które są także społecznie potrzebne (np. pielęgniarka, przedszkolanka, listonosz, etc), a ich przedstawiciele zarabiają grosze. Zauważ, że część ludzi “pasie się” kosztem innych – mam na myśli tych, którzy przypadkiem lub intrygą uzyskali stanowisko związane z władzą i kurczowo się trzyma takiej posady gnębiąc podwładnych. Dobry przykład – urzędy, czy np. Policja (wiem z pierwszej ręki). Mierny, bierny ale wierny… Co mają zabory do rozwoju ? Cała Europa Centralna i Wschodnia była pod zaborami. Albo co ma do tego UK… Read more »

Stefan
Stefan

Macieju, “Bo to nie jest tak, że ja zarabiam za dużo, tylko inni zarabiają za mało.” No i to jest sedno problemu. Poza tym praca w IT wcale nie jest taką sielanką. Gdyby tak popytać pracowników korpo, to okaże się, że niemało osób ma dość użerania się z menedżerami, architektami, innymi ludźmi nie znoszącymi krytyki i właściwie to chciałoby zmienić zawód. “I ja na to akurat zbyt wiele poradzić nie mogę.” Tutaj się nie zgodzę. Zdajesz sobie sprawę, do jakiej ilości osób docierasz, prawda? Dzisiaj wiele osób mówi: “nie mam na kogo głosować”, “wszyscy są tacy sami”. Mało kto interesuje… Read more »

Stefan
Stefan

Macieju,

no właśnie widzę, że zrzucasz z siebie jakąkolwiek odpowiedzialność. I to nie chodzi o to, żeby agitować za konkretną partią, tylko zachęcać ludzi do zwiększenia swojej świadomości politycznej. Jako osoba z pewnym autorytetem w swoim środowisku mógłbyś o coś takiego się pokusić. No ale łatwiej rzucać frazesami typu “świnie”, “koryto”. Tylko proszę nie powtarzaj powtórnie hasełek typu “nic nie mogę zrobić”, bo tym samym potwierdzasz tezę artykułu o IT jako arystokracji. W sumie skoro zarabiasz X*średnia krajowa, to co miałoby Cię obchodzić, kto rządzi naszym krajem?

Janek
Janek

“programisci” po informatyce to nie programisci

Stefan
Stefan

Macieju, nie poczuwasz się do odpowiedzialności za swoją rodzinę? Zakładam, że tak. Oddanie głosu w wyborach, to nie jest “nic”, szczególnie przy tak niskiej frekwencji. Na prawdę uważasz, że nie ma znaczenia, kto rządzi tym krajem? Uważasz, że podwyższenie minimalnej krajowej, ozusowanie śmieciówek albo podatek 75% dla najbogatszych (jak we Francji), nie będzie miał wpływu na Twoją rodzinę? Z dwoma pensjami z IT można te sprawy olać i ja nic do tego nie mam. Tylko nie mów, że nie da się nic zrobić. Ludzie, którzy przychodzą na Twoje prezentacje, są tymi, którym się chce odrobinę więcej. Jeśli nie tego typu… Read more »

tomasz
tomasz

@Stefan Nikt tego nie zrobi, bo Polacy w większości przypadków myślą sercem a nie mózgiem. Jak łapią się na hasła: sprawimy, zwiększymy, ulepszymy, poprawimy w kilka lat – bez jasnej i logicznej ścieżki postępowania, to nic się nie zmieni w tym kraju. Wystarczy popatrzyć na historię: za wolność waszą (że co ?) i naszą, powstania (tylko trzy udane) inne to raczej hekatomby, brak patriotyzmu na co dzień w drobnych sprawach. Dobra, kończę, bo jeszcze kogoś zdołuję. A co do zarobków w IT, to kwota rzędu 8-10 tyś. to nie jest jakaś kosmiczna kasa jak ktoś ma rodzinę i chce żyć… Read more »

atru
atru

Wszystko fajnie, zarobki, możliwość rozwoju, ciekawe projekty i duża ilość tych projektów. To wszystko jest w IT. Ale czy nie wydaję się Wam, że przez takie ‘rozgłaszanie’ tego wszystkim, nauczanie programowania każdego, organizowanie prelekcji na ten temat. Nie przyczyni się do tego, że zawody związane z IT będą jak np.(nie ujmując nic nikomu) budowniczy dziś – pełno pracowników, mało kto jest wykwalifikowany, ale każdy praktycznie umie to robić… no i robi.

anna

To niestety prawda – trudno znaleźć programistów ze znajomoscią Pythona i CMS Diango, oraz podstawowych narzędzi jak np. git, oraz którzy podjeliby współpracę (zdalną) na rozsądnych warunkach. Chyba jednak wszycy “ogarnięci” wyjechali a zostali amatorzy. Jeśli się mylę, to zapraszam do współpracy.

fx
fx

taki lekki offtop: @procent – co wedlug Ciebie powinien potrafić programista C#? ( junior )

Moja książka

Facebook

Zobacz również