devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
0 8 minut

Czy mogę zostać programistą?


26.09.2013

Raz na jakiś czas, od dawna, dość regularnie, szczególnie w okresie około-wakacyjnym, dostaję maile z pytaniami od osób zastanawiających się nad własną, szeroko pojętą, przyszłością. Przyszłością w kontekście zostania słodkim, wymiatającym, wypasionym programistą. Nie wiem właściwie skąd przeświadczenie że ja, „complete-stranger”, mogę posiadać odpowiedź na to pytanie:), ale jako że do mnie jest ono właśnie adresowanie, w niniejszym poście postaram się parę swoich refleksji na ten temat wylać.

Pytających można podzielić na dwie grupy.

Student / licealista

W przypadku grupy pierwszej, czyli osób „na edukacyjnym dorobku”, sprawa jest bardzo prosta. Oczywiście, że wrota do programistycznej nirwany stoją przed Tobą otworem! Wiem, że naokoło możesz spotkać głosy zniechęcenia.

Czy trzeba zacząć kodować w podstawówce, żeby być dobrym programistą? BZDURA!

„Masz w tym roku maturę a jeszcze nie napisałeś pasjansa/notatnika/gry? Jeszcze nie spędziłeś miliarda nocy poznając tajniki C++, tylko jednym okiem zerkając na Różową Landrynkę, zamiast oboma? Zapomnij, wszyscy aktualni programiści byli już w Twoim wieku wymiataczami!”.

Bzdura.

Owszem, są tacy, co do od podstawówki kodują. Są nawet tacy, co już wtedy jakieś tam grosze zarabiali. Ale co to oznacza? Nic.

Podobnie rzecz się ma z bieżącymi studentami. Kończysz pierwszy czy drugi rok a nie czujesz się jeszcze profesjonalistą? To po prostu pora zacząć się nim stawać. Na tym etapie już powinieneś wiedzieć czy to lubisz czy też nie. Jeśli nie to po prostu daj sobie spokój. A jeśli tak, to… DO ROBOTY!

Skoro ja jestem adresatem pytania, to i swój przykład tutaj podam. W podstawówce komputer służył mi jedynie do odpalania kolejnych płytek z CD-ACTION. W liceum – też, do tego doszło bluzganie ludzi na różnych czatach. Przez połowę studiów też nie robiłem zbyt wiele poza czerpaniem z uciech życia studenckiego. Dopiero na trzecim roku coś mnie tknęło i zacząłem na poważne zastanawiać się „co dalej”. Padło na .NET, i od tamtej pory uczyłem się praktycznie non stop. A to projekty własne, a to konkursy, a to praktyki, a to wreszcie próba pracy zawodowej… Pod koniec studiów byłem już ze swojego poziomu całkiem zadowolony. Ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że „programistą” zacząłem być mając dopiero jakieś 22-23 lata, czy ile tam się ma w połowie studiów.

Ja programistą stałem się w połowie studiów

Czyli „na to nigdy nie jest za późno„. Ale… czy na pewno?

Zobaczmy jak to wygląda u grupy drugiej.

„Poważny dorosły”

Grupa druga to ludzie z wykształceniem, zawodem, prawdopodobnie rodziną. Zobaczyli, że oprogramowanie jest WSZĘDZIE. Że bez tego nie ma życia. Że gdyby nagle wszystkich programistów na świecie jakaś tajemnicza zaraza zdjęła, to wkrótce ludzkość ponownie mieszkałaby w jaskiniach, rzucała odchodami, żarła robaki z ziemi i jeździła na rowerach z kwadratami zamiast kół. Bo bez nas współczesny świat nie istnieje. I do tego jacy oni skromni.

A jak się jeszcze takiemu jednemu czy drugiemu programiście do portfela zajrzy, to i pozazdrościć czasem można. Siedzi ćwok przy komputerze, w klawiaturę tępo klepie tłustymi łapami, kawę chleje, pizzę żry, a jeszcze mu tyle płacą. I po co, skoro kaszuli flanielowych można w sekonthendzie nabrać po dwapińdziesiont za kilogram? I jeszcze ich głaszczą wszyscy, stół do piłkarzyków do biura wstawiają, konsole dają do dyspozycji, dbają czy aby nic im nie brakuje „bo z roboty odejdą i kto będzie klepał?”.

A w oczy takiemu czasami spojrzyjcie, jak do komputera siada, zadanie nowe dostanie, problem zaczyna rozwiązywać! Przecież on to KOCHA! Czy to nie jest wspaniałe, pracować dzień w dzień, a mimo to nie pracować ani jednego dnia? Bo przecież praca będąca jednocześnie hobby to nie prawdziwa „praca”. To tak jakby ktoś inny mógł całymi dniami modele samolotowe sklejać, znaczki lizać czy w karty rżnąć.

I wtedy pojawia się pomysł: a może mogę i ja?

Predyspozycje, zawziętość, chęci, samozaparcie, dyscyplina… I przede wszystkim: dużo czasu. Masz to wszystko?

Jeszcze półtora roku temu powiedziałbym: a pewnie że możesz, każdy może! Potrzeba tylko trochę predyspozycji, trochę zawziętości, trochę czasu, trochę chęci, trochę samozaparcia, trochę dyscypliny, trochę….

Ale właśnie: trochę dużo tego „trochę”.

Od kilkunastu miesięcy uczestniczę w pewnym… eksperymencie. Pomagam jednemu „dojrzałemu” osobnikowi (którym kierują akurat motywy inne od przedstawionych przeze mnie, ale mniejsza o to) zgłębić tajniki programowania. Okazuje się, że to wcale nie jest takie proste.

Bo spróbuj wrócić z roboty, olać rodzinę czy rozrywkę, i zabrać się za coś kompletnie obcego. Za coś, co po kwadransie czy nawet godzinie niekoniecznie przyniesie jakieś rezultaty. I rób to regularnie, codziennie, przez miesiące lub nawet lata, zanim zobaczysz jakikolwiek efekt.

A jak już o efekcie mowa to… jaki miałby on być? Pewnie zawodowa codzienna praca jako programista. Zanim staniesz się komukolwiek przydatny jako etatowy programista to – nie czarujmy się – sporo wody w Styxie upłynie. Ja w poprzednim „rozdziale” pisałem o swoim początku drogi. Przez ponad 2 lata harowałem naprawdę dużo, żeby w ogóle samego siebie uznać za godnego jakichś poważniejszych zadań. Nie były to 1-2 godziny, raz na parę dni, a kilkanaście godzin dziennie. Codziennie. 7 dni w tygodniu. Mając jakiekolwiek dodatkowe zobowiązania nie byłbym w stanie tego osiągnąć.

Co będzie mierzalnym sukcesem? Czy jest to realne i zadowalające?

Ale załóżmy, że dasz radę chociaż parę godzin dziennie posiedzieć przed kompem. I że Ci się to spodoba, nie odrzuci już po tygodniu. Przegryziesz się przez początki, pokonasz frustrację, nadrobisz zaległości i podstawy, które inni zdobywali chociażby na studiach… Nadchodzi ten moment, kiedy myślisz „Yes we can!”. Wysyłasz CV, idziesz na rozmowę, i na najniższe stanowisko (bo przecież doświadczenie „komercyjne” masz zerowe) musisz konkurować z rzeszą studentów, którym wystarczy pensja pozwalająca na wynajęcie pokoju i imprezy. Tak realnie patrząc, Twoi konkurenci nie będą mieli na karku kredytu, dzieci, rodzinnych wczasów, ubezpieczeń… tego wszystkiego, co przychodzi wraz z „dorosłym” życiem. A dodatkowo: będą mieli możliwość rozwijać się szybciej od Ciebie.

Więc… nie?

Nie lubię być pesymistą i „zniechęcaczem”, ale po dość długich przemyśleniach do takich wniosków właśnie dochodzę. Że jednak czasem jest już za późno. Chyba że możesz sobie pozwolić na rok przerwy od pracy zawodowej i takie ryzyko „a nuż się uda”. Jeśli tak jest to… droga wolna! Przejrzyj ogłoszenia pracy dla programistów, zobacz jaki język/technologia jest w Twojej okolicy najbardziej popularny, zakasaj rękawy i do dzieła. Znajdź jakiś tutorial, których w sieci jest pełno, wymyśl dowolny program do napisania, i próbuj swoich sił. Tylko od zastrzegam: próbuj radzić sobie sam. To część pracy programisty: rozwiązywanie problemów bez wysyłania maili czy pisania na forum gdy tylko napotka jakąkolwiek przeszkodę – to jest programistyczny chrzest i chleb powszedni. A wtedy, może… „a nuż się uda”?

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Powiadom o
trackback

„Czy mogę zostać programistą?” | Maciej Aniserowicz o programowaniu…

Dziękujemy za dodanie artykułu – Trackback z dotnetomaniak.pl…

G
G

Jest dokładnie tak jak napisałeś. Programowanie to hardcorow’a rzecz do nauczenia i nie dla osoby dorosłej. Jak ja zacząłem swoją naukę to po prostu codzienne 6.00 wstawałem później szybki „body maintenance” i do 22 ciapanie. Oczywiście całkowita olewka wykładów, ćwiczeń na studiach (mimo iż była to informatyka na PW) oraz życia towarzyskiego. No ale po 2 latach przyszły efekty :)

Tommi
Tommi

Witam,
Niektórzy tutaj piszą o ograniczeniu czasu wolnego, skupieniu się na programowaniu aby „przebić się” przez podstawy i zdobyć jakąś minimalną wiedzę.
Moje pytanie : jak czas wolny wygląda później. Ile go posiadamy, gdy pracujemy w jakiejś firmie jako programista. Czy zdarza się pracować w domu nad jakimś projektem po godzinach. Jak wygląda to ciągłe kształcenie?
Pozdrawiam.

Tommi
Tommi

Dziękuje za odpowiedź, która rozwiała kolejną wątpliwość.
Pozdrawiam,

Bartek
Bartek

Wydaje mi się, że w nauce programowania ważna jest jedna umiejętność – analityczne myślenie. Umiejętność podejścia do problemu metodycznie i rozłożenie go na mniejsze podproblemy. To jest podstawa. Składni języka można się nauczyć. API też. Ale nikt nie nauczy myśleć.
Maćku, zastanawiam się od czego w swoim eksperymencie rozpoczynałeś? Jak wyglądały pierwsze „zajęcia”?

Tomasz

Jest tak jak mówisz, ja zacząłem na poważnie na drugim roku z minimalną znajomością programowania i do końca studiów udało mi się uzyskać wystarczający poziom na dobry start. Inna sprawa, że nie ważne ile się uczysz, dopiero prawdziwa praca w firmie daje kopa i weryfikuje co jest wartościowe w praktyce (oczywiście wciąż wcześniej trzeba zdobyć podstawową wiedzę, żeby było co weryfikować). :) Co do dorosłych, myślę, że ilość czasu do dyspozycji na naukę jaką ma się na studiach stanowi poważną konkurencję i znów – tak jak napisałeś – może być to trudne do osiągnięcia dla osób, które pracują i mają… Czytaj więcej »

mswietlicki

Znajomy zauważył kiedyś, że osoba „dorosła” może nauczyć się programować jeżeli uda jej się wciskać programowanie w aktualną pracę. Np. jeżeli pracujesz w Excelu zacznij pisać małe makra. Jeżeli masz liczby w pracy naucz się Matlaba. Może masz coś wspólnego z giełdą? Są programy pozwalające pisać analizy nawet a javie. Jesteś grafikiem 3d? Naucz się Maya Embedded Language. A później gdy już zdobędziesz trochę doświadczenia możesz się łatwo przenieść na „prawdziwy” język programowania. :)
PS: Mam też w pokoju kolegę który przebranżowił się z IT na DEV, ale to się raczej nie liczy.

orientman

Znam 2 przykłady, oba zupełnie przypadkowo z Australii. 1) Negatywny: architekt z Polski, który na emigracji przekwalifikował się na programistę, ukończył 2-letnie „przysposobienie” (wiem, bo miał dyplom nad biurkiem :) i parę lat pracował jako programista zdaje się przy automatach do gier. Po jakimś czasie wrócił do Polski i tu go spotkałem w mojej pierwszej „prawdziwej” (40h) pracy po studiach… I była masakra, bo facet ewidentnie nie kumał czaczy. Tj. API zawołać potrafił, ale jakiś drobny problem i zatrzymywał się jak na ścianie. A że kod można organizować logiczne ponad poziomem instrukcji to zapomnij. Sam produkowałem wtedy spaghetti (teraz przekwalifikowałem… Czytaj więcej »

Ziemek Borowski
Ziemek Borowski

zdefininiuj programistę. W kontekście dojrzałych ludzi i migracji: kluczowe jest założenie po co mi to? Bo koderów robiących coś co kto inny zkonceptualizował jest od groma. I nie ma sensu próbować być ich konkurencją. A znośnym analitykiem można być mając umiarkowane (choć działające) umiejętności pozwalające na wyobrażenie sobie różnych uwarunkowań czy zrobienia prototypu.

Srebrny

Jeżeli jakaś nawrócona duszyczka potrzebuje do życiowego szczęścia Pythona – to służę pomocą. piszcie na mail : pawel@srebniak.pl Wybacz Marcinie za reklamę :) Mnie spotkała następująca sytuacja – przyjechała ciocia ze swoim synem. Po chwili oboje mówią, że mam firmę – to mam zatrudnić tego syna. Gość był wtedy w 3 gimnazjum. Komputer służył mu do wrzucania zdjęć na FB. Jako argument za tym, abym go zatrudnił podali, że On lubi siedzieć przy komputerze :D Po ciężkich próbach uczenia go, wytłumaczenia mu co i jak – stwierdził, że nie poświęci grania w siatkę i jeździe na skuterze dla programowania. Dlaczego… Czytaj więcej »

Tomasz

@Srebrny stronka Ci się na Chromie rozłazi, sprawdź np. dział projektów.

Łukasz K.

Na pierwszym roku studiów byłem jednostką, która kompletnie nie miała doświadczenia z programowaniem (never ever). Do końca pierwszego roku prawie nic nie kumałem. Pomoc kolegów pomogła mi przetrwać tak długo. Pod koniec pierwszego roku dostaliśmy za zadanie napisać grę (nie ważne w jakim języku programowania). Przedmiot należało zaliczyć, toteż siedziałem po blisko 10 godz. dziennie by nadrobić zaległości oraz napisać coś co działa i otrzyma pozytywną ocenę prowadzącego. Właśnie wtedy przekonałem się, że programowania jest super, ponieważ jeden problem można rozwiązać na 100 różnych sposobów. Konkluzja jest taka, iż jeśli chcesz się nauczyć programować, to musisz poświęcić temu trochę czasu.… Czytaj więcej »

niezdecydowany

„bo przecież doświadczenie “komercyjne” masz zerowe” – zawsze można zacząć od ciupania zdalnie, jakiś małych zleceń, np: android, masa małych projektów za groszę, ale to już jakeś doświadczenie z któym można startować. Ewentualnie nauczyć się niesmiertelnego zestawu Apache+PHP+MySQL i zrobić kilka zleceń dla małych firm(jakiejś rzeźni, piekarni, etc.).

Srebrny

@Tomasz wiem – cała jest w trakcie przenoszenia pod django z innym szablonem więc nie będę poprawiał.
Dzięki za informacje

Karlos
Karlos

Cześć, ja jestem jedną osobą z tych „dorosłych” która pisała do autora :) po studiach ekonomicznych trafiłem na branży zarządzania nieruchomością i pracuje właśnie w firmie programistycznej no nie programistycznym stanowisku ;). Łącznie „kariery” po studiach leci 3 rok i mam zaplanowaną wkrótce zmianę branży. Rozpocząłem naukę SQL do pracy jako analityk (finansowy/statystyczny/ryzyka) i to może faktycznie zadziałać bo: SQL jak się już zacznie jest b. prosty, do tego podstawy VBA, jakieś makra i myślę że za kilka miesięcy mogę startować. To jest wątek nie programistyczny ;) I teraz tak: hobbystycznie zacząłem uczyć się hiszpańskiego bo jakoś od zawsze chciałem.… Czytaj więcej »

Sołtys
Sołtys

Ja przez 4 lata nienawidziłem programowania chociaż studiowałem informatykę.Szukałem swojej dziedziny informatycznej aż w końcu wybrałem sieci jako specjalność. Na pierwszym i drugim roku zadania programistyczne brałem gotowe od kolegów, choćby nawet narysowanie takiej choinki ze znaczków ‚*’. Ponieważ studentów było od groma nikt nie był w stanie zapanować nad tym czyj program jest czyj więc jakoś to szło. Na kolejnych latach, laborki i projekty, prowadzący pytali z kodu, ale ja dalej brałem programy od kolegów ale żeby je bardziej zrozumieć wywalałem wszystkie klasy i przerabiałem na pojedyńczą funkcję :D Na 4 roku zrozumiałem że sieci są nie dla mnie… Czytaj więcej »

MK
MK

Tak na prawdę, to trzeba być trochę dziwnym;
cieszyć się jak dzieciak, że gdzieśtam,
po kilku godzinach patrzenia się w ekran,
z zera zrobiła się jedynka :)
to jest myślę najważniejsze

Adam
Adam

Czy mogę zostać programistą? To jest właśnie pytanie, które sam sobie zacząłem dopiero teraz zadawać, w chwili gdy zbliżam się do przekroczenia wieku 30 lat, a moja dotychczasowa kariera zawodowa, jak i całe życie to krótko mówiąc porażka. Lubiłem to przez całe życie, ale moje cechy charakteru (słomiany zapał, prokrastynacja, brak motywacji do działania) były dużo silniejsze od tych chęci, w związku z czym kończyły się one głównie na chęciach samych w sobie, nie wspominając o małych przebłyskach, jak np. krótkotrwałe zapalenie się do programowania w BASICu za czasów Commodore, które zostały przygaszone słomianym zapałem. Niedawno się obudziłem i postanowiłem… Czytaj więcej »

lukasz
lukasz

Podoba mi się wpis Adama , bo jestem w podobnej sytuacji tylko że 5 lat młodszy ;) Osobiście spodobały mi się technologie związane z .NET i w tym kierunku chcę się nadal rozwijać. Podstawy ogarniałem kilka miesięcy, nieregularnie. Teraz planuję ok pół roku codziennego kilkugodzinnego pisania, od małych rzeczy. Często się spotykam z wpisami lub odpowiedziamy doświadczonych kolegów, którzy uważają że pozjadali wszystkie umysły. Tutaj musze Macieja pochwalić za obiektywny wpis i co ważniejsze , nie demotywowanie początkujących i chwalenie się swoją wiedzą. Uważam że wystarzą odpowiednie umiejętności a reszta to jest kwestia tego co z nimi zrobimy. Możemy je… Czytaj więcej »

Mirek
Mirek

Mam trochę podobną sytuację do Adama, tyle że jestem w porównaniu do niego już prawdzimym „staruszkiem” (już niestety pokolenie 50+). Ale chcę spróbować. Programowaniem zajmowałem się na przełomie lat 80 i 90-tych kiedy królował DOS, a najbardziej popularny był Clipper. Potem kilkanaście lat przerwy i teraz nie mogę zrozumieć programowania obiektowego. Byłem na szkoleniu EFS z .Net-u ale z braku podstaw niewiele z tego wyniosłem. Teraz (mam nadzieję, że nikt ze znajomych tutaj na ten blog nie trafi, bo to moja tajemnica) zapisałem się na Informatykę – studia inżynierskie w szkole bardziej o charakterze zawodowym niż ogólnym jak Politechnika, którą… Czytaj więcej »

Tomasz

@Mirek
Bardzo inspirujący wpis. Czasem myślę sobie, że programowanie jest trochę jak majsterkowanie – nawet niewykorzystywane na co dzień w pracy, potrafi przydać się w codziennym życiu. Życzę powodzenia. :)

Michał
Michał

Dawno nie trafiłem na tak dołujący i demotywujący wątek. Mam 28 właśnie wywalili mnie z roboty i nie chce szukać znów stanowiska jako helpdesk, to nie ma przyszłości, rynek się kończy. Kiedyś trochę programowałem w PHP, nie dokończyłem projektu, ale napisałem sporo formularzy i funkcji. Jednak to było kilka miesięcy programowania. Przez ostatni rok zabierałem się jak pies do jeża, z nauką pythona. Tweraz mam dużo czasu bo dostałem odprawę na 3 misiące i wierzę, że mi się uda, nauczyć tyle, żeby na jakiegoś juniora się załapać. Moi znajomi programiści tez we mnie wierzą. Ruszyłem z kopyta robie jakieś 10%… Czytaj więcej »

Adam
Adam

@Michał
„Without work you will not catch any fish in the pond”

Rafał
Rafał

Witam Ciekawa rozmowa rozwineła się tutaj, a że temat również mnie dotyczy, chciałbym zabrać głos i podzielić się swoimi refleksjami . Czy można zostać programistą w wieku 28+ mając kilka lat doświadczenia w innym zawodzie czyli będą „poważnie dorosłym” jak to „delikanie” ujął autor. Nie wiem. Sam zadaje sobie to pytanie. Moja historia jest podobna do wielu. W tym roku skończyłem 30 lat, 4 lata temu skończyłem studia dzienne na państwowej uczelni z krajowej „pierwszej trójki” ale niestety na kierunku informatyka stosowana czyli tak naprawde nie nauczyłem sie ani informatyki (czytaj programowania) ani jak/gdzie ją stosować. Nie że bym nie… Czytaj więcej »

Tomi
Tomi

Witam, nigdy nie jest za późno aby zmienić coś w swoim życiu. Studia zacząłem mając 23 lata(oczywiście informatyczne), gdy moi rówieśnicy zdobywali tytuł ja byłem dopiero na początku mojej edukacji. Było ciężko, programowania wręcz nie cierpiałem i w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy aby ta branża zwana IT jest dla mnie odpowiednia. Wtedy odpowiedź brzmiała NIE i mało brakowało abym zrezygnował ze studiów. Ale po jakimś czasie urodziło mi się dziecko i obiecałem sobie że skończę studia i zdobędę tytuł chociaż nie myśląc jeszcze o pracy w IT. No właśnie, a gdzie ja wtedy pracowałem? A bywało różnie. Branża… Czytaj więcej »

niezdecydowany

Historia(jeżeli oczywiście prawdziwa) to rzeczywiście imponująca, gratulacje ;D

tn
tn

Mobilność zawodowa nie wynika bezpośrednio z wieku, ale z odebranego wykształcenia i predyspozycji umysłowych. Im bardziej generyczne wykształcenie tym większa późniejsza elastyczność umysłowa. Osobną sprawą jest sytuacja osobista, no ale jak ktoś się kredytuje pod korek 1.5h jazdy do pracy tak, że jego życie wygląda jak jazda jednokołowcem po namydlonej linie zakotwiczonej w ruchomych piaskach to już sam sobie jest winien. Zostać programistą mając 30-40+ lat nie jest technicznie problemem, o ile zdobyło się sensowne wykształcenie i ma nieco umiejętności analitycznych. To nie są „przypadki skrajne”. Widziałem ludzi którzy zaczynali od zera i w rok zostawali niezłymi programistami. Inni po… Czytaj więcej »

Moja książka „Zawód: Programista”

Facebook

Zobacz również