fbpx
devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
6 minut

Początki mojej “kariery” – odpowiedź na maila


28.09.2011

Wczoraj Gutek opublikował swoją odpowiedź na maila zatytułowanego “Prośba o radę…“. Los chciał, że dostałem maila o identycznym tytule, jednak innej zawartości. Jakaś zorganizowana akcja, żeby dać piątaka?:). Odpisanie na niego zajęło mi dobre półtorej godziny i doszedłem do wniosku że publikacja tego co się urodziło może być faktycznie dobrym pomysłem.

Streszczenie maila, aby wprowadzić wszystkich w kontekst:

Jestem studentką drugiego roku studiów informatycznych i mam pewne obawy wobec dalszego przebiegu sytuacji. (…) Wiem, że wszystko zależy ode mnie. Wiem też, że pracodawcy cenią głównie doświadczenie. (…) Nie wiem jak powinnam zabrać się za to przygotowywanie. (…) Czy mógłby mi Pan powiedzieć jak u pana przebiegał ten start? Co taka adeptka jak Ja powinna umieć nim rozpocznie swoją pierwszą pracę?

W tym roku dostałem podobnych maili 4 albo 5, zatem temat wydaje się być interesujący dla sporej rzeczy Czytelników (nie żebym 4 czy 5 osób uważał za “rzeszę”, ale wiadomo OCB).

W takim razie, aby nie przedłużać, poniżej moja nieznacznie wyedytowana odpowiedź:


Jesteś na drugim roku studiów, więc moim zdaniem nie masz w ogóle powodów do obaw. Na tym etapie jesteś i tak dużo bardziej “zaangażowana zawodowo” niż ja wtedy byłem – cokolwiek w kierunku zostania dobrym programistą zacząłem działać dopiero na III roku. Wcześniej interesowało mnie jedynie tak zwane “życie studenckie”. Rozterki w Twoim przypadku są więc bardzo dobrym znakiem – zmarnujesz mniej czasu niż ja zmarnowałem:).
Ja po otrząśnięciu się (tzn. po poważnym zadaniu sobie pytania “co dalej z tym życiem? niedługo koniec studiów a ja nic nie umiem!”) zabrałem się na poważne do roboty. Zdecydowałem się na poznanie platformy .NET bez jakiegoś szczególnego powodu. Wiedziałem tylko tyle, że bardziej mi się podoba C# niż Java (chociaż uzasadnić tego nie potrafiłem).
Nie ma co się zbytnio rozpisywać nad kolejnymi etapami w “edukacji”, więc wymienię je tylko w punktach, poczynając od początku III roku studiów:

  • zapisanie się do akademickiej grupy .NET i nauka na każdym spotkaniu masy nowych rzeczy
  • samodzielne poznawanie platformy poprzez pisanie małych programików (jak ściągacz/wyszukiwarka rozkładów autobusów z netu, wysyłanie wiadomości na GG, budzik/timer/zegar, etc…)
  • po kilku miesiącach czegoś takiego – dołączenie do drużyny startującej u mnie na uczelni w konkursie Imagine Cup – najlepsza decyzja w moim programistycznym życiu
  • zgłoszenie się do zespołu studentów rozwijających portal codeguru.pl (już nie ma takiej możliwości, a szkoda, bo była to fajna opcja dla ludzi szukających udziału w sporym projekcie)
  • zdanie pierwszego certyfikatu MS – voucher dostałem z uczelni za start w IC, a nauka do niego dość dużo mi dała
  • wyjazd na sokrates-erasmus do danii na IV rok (tam też sporo nauki we własnym zakresie oraz realizacja 2 projektów semestralnych, co pozwoliło mi na poznanie asp.net, bo wcześniej programowałem tylko w winforms)

Tutaj przerwę żeby napisać: na tym etapie, czyli 2 lata po podjęciu decyzji “czas coś ze sobą zrobić”, byłem już na zupełnie innym poziomie. Nawet porównując się z rówieśnikami mogłem być zadowolony. Rok w Polsce i rok w Danii bardzo ciężkiej pracy (oczywiście za darmo) pozwolił mi na ogromny wręcz skok umiejętności, rozeznania w narzędziach, doświadczenia… Aż sam się zdziwiłem, że w tak niewiele czasu można zdziałać aż tyle. Co prawda odbiło się to na drastycznym zmniejszeniu liczby imprez, ucierpiały też na tym studia (zależało mi tylko na nauce .NET, olałem całą resztę… a na uczelni żaden przedmiot nie był prowadzony w C#/.NET, więc siłą rzeczy cały materiał na studiach zaliczałem po najmniejszej linii oporu) – ale było warto. Po powrocie z Danii, gdy szukałem praktyk, dostałem się na wszystkie stanowiska na jakie aplikowałem (finalnie wylądowałem w Erze, ale przyjęli mnie też do jakichś 2 banków i do Siemensa… nie pamiętam czy gdzieś jeszcze).
Więc po takim wtrąceniu, dalej, V rok studiów:

  • praktyki w Erze
  • kilka miesięcy pracy zdalnej jako programista ASP.NET
  • ponownie start w Imagine Cup
  • stanowisko architekta w projekcie ITCore.pl – to już legenda, klasyczna porażka Microsoftu i całego naszego zespołu, oraz wywalenie do kosza 9-miesięcznej pracy kilkudziesięciu studentów, ale mimo to zdobyłem masę doświadczenia oraz imponujący wpis w CV (mimo porażki projektu)
  • magisterka

Potem nadszedł czas szukania pracy… i problemów nie było żadnych. Przy pierwszym podejściu dostałem się do 4 firm w Warszawie. Potem zmieniałem pracę dwukrotnie, i też znajdowałem nowe firmy właściwie w ciągu tygodnia.

Z tego wszystkiego co zrobiłem jestem bardzo zadowolony i nie chcę się nawet zastanawiać jak wyglądałoby teraz moje życie, gdybym w porę nie zorientował się, że po studiach wypada coś sobą reprezentować. Było oczywiście bardzo ciężko, pieniędzy nie miałem z tego żadnych (co chyba irytowało mnie najbardziej, bardziej niż pracowanie/nauka po kilkanaście godzin dziennie, 7 dni w tygodniu) – ale tak czy siak opłaciło się.

Zatem napisać mogę jedynie: niczym się nie przejmować, głowa do góry i moje motto: DO ROBOTY :).


Potem było jeszcze prawie drugie tyle “ustosunkowywania się” do kilku poszczególnych linijek z maila, ale wyrwane z kontekstu nie do końca będą miały tutaj sens, więc pozwolę sobie je pominąć.

Może dorzuci ktoś jakieś porady, wskazówki?

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Notify of
LaM

Wstąpienie w szeregi grup / kół naukowych to chyba najlepsza inwestycja na starcie ;]
Podobnie było w moim przypadku. Dzięki grupie zmieniło się kompletnie moje, życie.

@rek

W ramach uzupełnienia, widok na „świeżaków” od strony rekrutacji. Miałem taką sytuację, w której przeglądaliśmy dosyć pokaźną paczkę CV osób aplikujących na stanowisko programisty (.NET). Po odsianiu tych CV, które nie były związane z zawodem oraz tych, które były napisane po prostu niechlujnie pozostała garstka zawierających praktycznie to samo aplikacji. Studia, kursy Microsoftu (w ramach studiów ofc), kusy Cisco (również w ramach studiów), zainteresowania: podróże, muzyka, filmy – standard. Praktycznie mogliśmy wylosować jedno z nich bez krzywdy dla projektu. Jednak tak nie zrobiliśmy, wybrane zostało CV gościa, który jako JEDYNY podszedł do egzaminu (któryś Microsoft-owy) i go zdał. I nie… Read more »

(Wojtek)szogun1987

Ja uzupełnię listę rzeczy które można zrobić o udział w konferencjach. Nawet jeżeli nie znajdziesz tam pracy to będzie okazja porozmawiać z ludźmi z branży którzy często później mają wpływ na rekrutację. Dobrym pomysłem jest też wzięcie od nich wizytówki. Jeżeli później taka osoba będzie przeglądała stos takich samych CV to fakt że nas chociaż trochę znają (np. wiedzą że posiadamy jakąś wiedzę, albo potrafimy precyzyjnie zadawać pytania) sprawi że wylądujemy trochę bliżej wierzchu tego stosu. Ja otwarcie przyznaję się że dzięki znajomości z konferencji miałem ambitne i płatne praktyki, na których zdobyłem wiedzę która pozwoliła mi znaleźć pracę już… Read more »

soku
soku

@rek,
Po to też jest rozmowa, żeby o te dodatkowe aktywności zapytać!
Przypuszczam , że moje CV też byście odrzucili w ten sposób. Bo jak to w CV jest tam wykształcenie i doświadczenie oraz znane technologie/języki.
Z jakiej racji mam wpisywać do CV konferencje czy publikacje.
Z mojej strony wpisywanie konferencji to chwalenie się, a publikacje może przecież kierownik sobie sam znaleźć…
Jedyne co zawsze wpisywałem do CV to uczestnictwo/współtworzenie kół naukowych.
Na egzamin np. gdy miałem czas go zrobić nie miałem kasy i odpuściłem sobie.

gs
gs

"Zatem napisać mogę jedynie: niczym się nie przejmować, głowa do góry i moje motto: DO ROBOTY :)."
To twoje motto kojarzy mi się niestety z: http://www.youtube.com/watch?v=6T0hzPwwkoU :)

procent

gs,
A mi bardziej z tym http://www.youtube.com/watch?v=hMLYz_WuRT8 :)

procent

soku,
Oj, nie powiedziałbym… CV ma przekonać pracodawcę, że warto zaprosić Cię na rozmowę. Jak ma spełnić to zadanie skoro nie wpisujesz tam tak ważnych rzeczy, zostawiając je na spotkanie do którego nie dojdzie?

Gutek

@procent, @soku CV powinno zawierac tylko tyle informacji by zaciekawic. wypisywanie wszystkiego nie ma sensu bo nie ma sensu Cie zapraszac na rozmowe – all jest czarno na bialym. nalezy tak je ulozyc by nie pominac istotnych rzeczy ale tez nie podawac szczegolow a tym bardziej nie zasmiecac go informacjami na jakich konf sie bylo :) jednak wszystko mozna ladnie i skromnie ulozyc na przyklad zamiast wypisywac 2-3 zdan napisac pregelegnt: MTS 2009-2011, TechEd 2008-2010. to powinno na tyle zaciekawic by zaprosic na rozmowe. Co do pub to sie zgadzam z @procentem, powinny byc. nie nie art na blogu a… Read more »

l.b
l.b

Mam takie zwyrodnienie (bo nie kazdy to uwaza za normalne) zeby zmiescic CV na jednej stronie. Jest ono wypelnione slowami kluczowymi i nie zawiera prawie zadnych opisow. Tak jak @% i @Gutek pisza – chodzi o ‘zdobycie’ rozmowy kwalifikacyjnej i w tym celu bardziej efektywna jest (w moim przypadku) wizytowka a nie zyciorys. Sam z reszta preferuje 5 sekundowa selekcje, gdzie wylapuje wszelkie "Imagine Cup", "WCF", "PRISM" i tym podobne slowa kluczowe. Decyzja o zatrudnieniu i tak zostaje podjeta dopiero po rozmowie kwalifikacyjnej. Do czego pije… dobre CV jest krotkie zwiezle i na temat. Warto spojrzec na nie pod tym… Read more »

Łukasz

Od siebie dodam, że warto szukać dosyć "małych" zleceń/ofert pracy np. na gumtree.pl. Jest tam sporo śmieci, ale też kilka dobrych projektów na początek. Pierwsze trzy czy cztery zlecenia miałem właśnie stamtąd i byłem przeszczęśliwy :).

@rek

soku: imho CV musi zawierać inforamcje o publikacjach powinny być (za Gutkiem, duże poważne a nie spis teksów na blogu ;) ), konferencje na których byłeś prelegentem również (nie ma sensu wypisywać konferencji na których się było uczestnikiem). CV to jest właśnie chwalenie się tym co zrobiłeś i co potrafisz. Co do egzaminów – umieściłem link do egzaminów beta które możesz zdawać za free i które w grubej większości dają Ci potem normalny tytuł (taki jak normalny egzamin). l.b: jednostronnicowe CV nie jest złe. Warto zauważyć, że firmy szukając pracowników zazwyczaj dostają >20 CV a często >100 dlatego osoba czytająca… Read more »

Łukasz K.

Moim zdaniem ważne jest również: czytanie artykułów, szeroko pojęte uczestnictwo w życiu/świecie developerskim, interesowanie się nowościami technologicznymi oraz w miarę możliwości testowanie/próbowanie ich oraz nade wszystko własna praca (oczywista oczywistość).
Nie ma bezsensownie straconych godzin – nawet długotrwałe ślęczenie nad problemem owocuje umiejętnością radzenia sobie z kłopotami.

twk
twk

Świeżaku, Twoja wartość rynkowa jest mierzona doświadczeniem w funkcji zdolności. Skoro na początku doświadczenie = 0, to zdolności niewiele pomogą, ale to dobry kapitał początkowy. Wszyscy z tego pułapu zaczynaliśmy, więc nie ma się co wzruszać.

Z autopsji i obserwacji wnioskuję, że najlepsza rada to: przyklej się do jakiejś firmy (projektu) i tam zdobądź szlify. Obojętnie czy za darmo czy za kilka groszy. Tam wyszukaj najmądrzejszą osobę i popracuj u jej boku lub podglądaj styl działania. Pierwsze efekty zobaczysz już po kilku miesiącach.

Karim
Karim

To i ja dorzucę od siebie radę, tylko to już bardziej też zahacza o typ osobowości niż o same zdolności informatyczne – sądzę jednak, że skoro owa studentka nie bała się napisać wiadomość do nieznajomego, to ma w sobie potencjał na to, żeby być całkiem udanym wolnym strzelcem lub założyć startup. Ale może po kolei, najpierw zacznę od kwestii skill-ów technicznych, bo bez nich cała reszta jest bezużyteczna: Moją radą, w przeciwieństwie do tego co napisałeś, będzie to, żeby nie koncentrowała się na nauce .NET/Java/RoR czy innego wysokopoziomowego środowiska tylko raczej poznała takie języki jak C i C++. Czemu? To… Read more »

b.
b.

Jestem ciekaw czy również kiedyś uczelnie opuszczali studenci nie przygotowani do pracy zawodowej. Starsze osoby często mówią o niskim poziomie dzisiejszego nauczania. Może wina tkwi w sposobie pracy uczelni, dla których pieniądze jakie dostają za każdego studenta są znacznie ważniejsze niż poziom nauczania.

jj
jj

Wina tkwi w tym, że teraz studia są dla wszystkich, więc muszą być dostosowane do poziomu wszystkich. Ot i cała filozofia :)

Sromotnik
Sromotnik

Marność studiów wynika głównie z powodu oczekiwań studentów. Wielu startuje z zamiarem nauczenia się robienia lepszych stron internetowych, aplikacji desktopowych, mobilnych, czy też gier i bywa mocno rozczarowanych, bo zastają tam burdel. Na co komu matematyka i przedmioty o czysto teoretycznym podłożu skoro to strata czasu w żaden sposób nie budująca CV? Procent w jednym z blogpostów pisał, że w trakcie 3 roku zaczął uczyć się TYLKO .Net, a reszte potraktował z buta[1]. Innym razem czytam jak zawodowy programista php opłakuje na blogu, że stracił 2 lata na studiach, bo nic praktycznego wtedy się nie nauczył[2], a innym razem czytam,… Read more »

nerdinnewyork

hmm, Może i ja dorzucę moje 2 centy, 3 grosze czy też inne wielkości monetarne… Po pierwsze (o czym mało kto wspomniał) czytać…. Czytać blogi i czytać książki. JEst co namniej kilka pozycji, które jeśli skończysz studia i zaaplikujesz do pierwszej pracy i będziesz miała opanowane, to będziesz lepsza niż niejeden z gości z którymi będziesz rozmawiać: Code Complete (obowiązkowo CAŁA), 50 ways to improve your c#, c# in depth, agile principlees PAtterns and Practices (in c#)…. JEst tego dużo więcej jeśli chodzi o sam c# ale potem to już czytasz kawałki (bardzo warto jeszcze parrallel programming in windows ale… Read more »

TroYan

Jestem w bardzo podobnej sytuacji co ta dziewczyna, z tymże mi się wydaje, że wiem co robić. Jestem na drugim roku studiów informatycznych (a powinienem być na 3-cim) – jednak uwalony rok to moje największe błogosławieństwo wbrew pozorom. Na pierwszym roku na jeden z moich wykładów wpadł @LaM (pierwszy komentator tego posta) i powiedział o istnieniu grupy .NET. Tak więc po wykładzie "Przyszedłem na chwilę, zostałem na dłużej". Grupa pochłonęła całą moją energię edukacyjną i koniec końców więcej uczyłem się w domu .NET Framework’a niż algebry i rachunku prawdopodobieństwa. Bach.. koniec 3 semestru a ja mam taki deficyt punktów ECTS,… Read more »

Moja książka

Facebook

Zobacz również