Dziewczyno! Nie nadajesz się do programowania!

109

Jeżeli usłyszysz kiedyś takie plugawe słowa, to ich bezmyślnego autora kopnij mocno prosto w jaja. Będzie je miał, bo kobieta tak Ci nie powie.

Świnka morska

Ostatnio jedna dziewczyna podzieliła się ze mną swoją historią. Na uczelni (informatyka) usłyszała od jednego z prowadzących zajęcia protekcjonalne: “nie nadajesz się”. I “poszukaj sobie innego zajęcia”. Dopiero dołączenie do studentów z koła naukowego, z gotującą się w nich pasją, pozwoliło jej odkryć w sobie programistkę. I idzie teraz jak burza.

Dziewczynki bywają zniechęcane do krytycznego myślenia i zajmowania się sprawami technicznymi już od wczesnego dzieciństwa. Chłopców często chwali się za spryt i kreatywność, dziewczynki za to, że ładnie wyglądają. Układ półek w standardowym sklepie z zabawkami również “delikatnie” sugeruje dziewczynkom ich miejsce w społeczeństwie. Durne dowcipy o programistkach to wierzchołek góry lodowej. Warto pochylić się nad tym, jak ukierunkowywane są nasze dzieci już we wczesnym dzieciństwie.

Justyna Walkowska (http://namiekko.pl)

Demotywujące “idź sobie” częściej słyszą dziewczyny niż faceci. Bo to przecież takie nietypowe: kobieta-programistka? Krąży nawet dowcip: kobieta-programistka jest jak świnka morska, ani świnka, ani morska. Kiedyś mnie to bawiło, ale im dłużej się nad tym zastanawiam, tym mniej mi się to podoba.

Daleki jestem od potępiania ogólnie pojmowanych “dowcipów o płci”, bo bawi mnie wiele mało wysublimowanych rzeczy. Ale w tak wąskim kontekście jak “kobiety w IT”… moglibyśmy trochę uważać. Takie coś tylko dlatego, że komuś nic między nogami nie dynda?

Kobiety są tak samo dobrymi programistami jak mężczyźni. Albo i lepszymi.

Success stories

Na pewno część dziewczyn zmaga się z problemami na tym tle. Trafiły na prymitywnych pseudo-Conanów chroniących swojego terytorium… które wcale nie jest ich. Co prawda z moich rozmów wynika, że to na szczęście mniejszość, ale taka próbka o niczym nie przesądza.

Droga IT-Lady, czy Ciebie to dotyczy? Zastanawiasz się, czy nie rzucić tego wszystkiego w cholerę? Jeśli tak to spójrz:

Mam żonkę-programistkę. W firmie mojej Joanny znajdziesz kilka programujących kobiet, stanowiących około połowę całego dev-zespołu. Mało tego, tylko u niej na monitorze widziałem odpalone: Visual Studio 2005 do .NET Compact Framework, IDE do Visual Basica, Eclipse do Javy i w tle jeszcze konsolę do konfiguracji GlassFisha. Jednocześnie. I ona to ogarnia. Ja nie byłbym w stanie.

Przez wiele lat mojej kariery zmagałam się łatką kobiety w IT. Dzisiaj wiem, próby udowadniania innym, że prezentuję wartość, nie mają większego sensu.
Zmiana w traktowaniu płci musi odbyć się na innym poziomie. A jedyną sensowną motywacją jest ta wewnętrzna, a nie pochodząca od innych.
Zabrzmi to banalnie, ale sposobem na osiągnięcie sukcesu zawodowego jest przede wszystkim ciężka praca. Inna sprawa, że kobiety w IT wciąż często muszą napracować się bardziej niż koledzy-mężczyźni.

Basia Fusińska (http://basiafusinska.com)

Jest też Basia. Mniej więcej w tym samym czasie co ja postanowiła: “będę występować na konferencjach!”. Minęło trochę czasu. Basia jest… wszędzie. Największe eventy w Europie ją chcą. Do USA ściągnęli ją organizatorzy przynajmniej dwóch imprez w ciągu ostatnich miesięcy. Niedługo leci do Sydney. A potem nawet w jeszcze bardziej oryginalne miejsce (sic!). Da się? Da się!

Zerknij na blogi w polskim IT. Poczytaj Anię na Kobiety Do Kodu. Zajrzyj do Justyny z Na Miękko. Zainspiruj się Iwoną z programistka.net czy Emilią na emi.gd. One nie zastanawiają się, czy ktoś na nie krzywo nie spojrzy “bo to tylko baby”. One działają. Ba, trzy z nich zajęły 3 miejsca w pierwszej czwórce konkursu programistycznego Daj Się Poznać. Da się? Da się!

IT stwarza niezwykłe możliwości – zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Podstawy są proste, kilka miesięcy intensywnej nauki wieczorami wystarczy, żeby je opanować. Dopiero wtedy zaczyna się robić ciekawiej – żeby być konkurencyjnym, musisz ciągle się rozwijać, uczyć, próbować i specjalizować. Jeśli masz w sobie wystarczająco dużo samozaparcia – osiągniesz sukces niezależnie od płci czy wykształcenia. Jest tylko jeden warunek – trzeba uwierzyć w siebie i spróbować. I to był chyba dla mnie ten najtrudniejszy krok, podjęcie decyzji o zmianie branży.

Ania Pietras (http://kobietydokodu.pl)

Ostatnio miałem okazję wziąć udział w zjeździe polskich Microsoft Student Partners. To aktywne, pełne pasji i zaangażowania, wybijające się młode osoby. W sumie poznałem ok 20 studentów, a w tym: 5 czy 6 dziewczyn. Nie były tam jako “maskotki”, tylko normalne, pełnoprawne uczestniczki.

Chcesz więcej inspiracji? Podejrzyj karierę Pauli. To jest już legenda.

Dwa lata temu postanowiłam podjąć się nowego wyzwania w życiu i tak rozpoczęłam przygodę z programowaniem. Od samego początku czułam ogromne wsparcie ludzi z branży. Według mnie, nie liczy się płeć, ale wiedza, umiejętności i wytrwałość w dążeniu do celu.

Aneta Bielska (http://aneta-bielska.github.io)

Nie musisz być konieczne jak one. Nie musisz się wychylać, udzielać. Ale możesz. Wystarczy dużo chęci, dużo czasu i dużo pracy. Tylko tyle. I aż tyle. Nie potrzebujesz specjalnego pozwolenia. Nie zwracaj uwagi na zdziwione spojrzenia czy durne komentarze bezmózgich matołów. Po prostu… zakasaj rękawy i DO ROBOTY, jak wszyscy!

Po więcej ciekawych treści… dopisz się do mojego newslettera!

Nie czaruj rzeczywistości

Kultowe stały się już rewolucyjne odkrycia, że “programistki lepiej programują, ale ich projekty są odrzucane z powodu płci”. W iluż miejscach widziałem tę informację kilka miesięcy temu! Po bliższym spojrzeniu okazało się, że to wierutna bzdura. Poszukiwanie taniej sensacji, podłapane przez wiele łasych na kliki portali. Linkować do żadnego nie będę, zaciekawieni znajdą sami. Choć nie polecam.

Obecnie nie identyfikuję się z żadną działalnością “dla kobiet”. Decyzja ta narastała we mnie od kilku lat, od kiedy jak grzyby po deszczu zaczeły pojawiać się spotkania dla kobiet w IT, promujące programowanie dla kobiet (jakby kobieta potrzebowała specjalnych narzędzi do tworzenia dobrego oprogramowania).
Ze swojego doświadczenia mogę śmiało stwierdzić, że kobiet w IT – specjalistek w swojej dziedzinie – jest sporo. A gdzie one są? Robią po prostu swoje. Nie potrzebują prowadzić blogów, nie potrzebują występować publicznie i chwalić się swoją wiedzą, bo dobrze im tam gdzie obecnie są.
Niestety w ich imieniu często wypowiadają się kobiety, które uważają, że bardzo dobrze znają środowisko IT, ponieważ mają kolegów z IT, zrobiły kurs z podstaw programowania, a w codziennej pracy robią aktualizację treści w wordpressie. I to jest przykre, że utwierdzają one stereotypy, z którymi ja osobiście w swojej karierze się nigdy nie spotkałam.

Gosia Borzęcka (http://gosiaborzecka.net)

Krąży po internetach historia 21-letniej dziewczyny-trenera. Źli, starsi, bardziej doświadczeni mężczyźni “niestety dawali jej odczuć”, że nie posiada wiedzy wystarczającej do prowadzenia szkoleń. Czy tutaj na pewno płeć ma jakiekolwiek znaczenie? Prowadzenie – w wieku 21 lat! – eksperckich szkoleń, kierowanych do specjalistów? Czy nie jest możliwe (albo pewne?), że ta wiedza naprawdę nie była wystarczająca?

Czy TY chciałabyś być non stop chwalona tylko dlatego, że jesteś kobietą? Chcesz być świnką morską w złotej klatce?

Po co robić z siebie ofiary, antagonizować i wzmacniać podziały, jak choćby w tym viralnym video: “Why can’t girls code?” Jaki jest w tym cel?

Gender!

Tajest! Na tym polu – jesteśmy równi! W programowaniu podział ze względu na płeć jest tak samo głupi jak podział ze względu na kolor skóry. Albo wyznanie. Albo narodowość. Albo liczbę mieszkańców w rodzinnej miejscowości. Albo producenta przerzutek w rowerze.

Kilka razy na rozmowach kwalifikacyjnych a także na blogu zadawano mi pytanie o to, dlaczego jako dziewczyna zajmuję się programowaniem? Zawsze odpowiadam, że dokładnie z tego samego powodu co chłopcy – bo mnie to pasjonuje i ciekawi, bo lubię komputery i tworzenie nowych rzeczy – to wszystko jest uniwersalne – bez względu na płeć.

Iwona Lalik (http://programistka.net)

Nie potrzebujesz specjalnej troski. I nie oczekuj jej. Idź przed siebie, rób swoje, i tyle.

A w chwilach zwątpienia… wróć do podanych wyżej przykładów.

Czytaj dalej: “Demonstracja dyskryminacji“.

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET.Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze.Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

109 Comments

  1. pandominox on

    Witam, mogłabym wymienić więcej, ale wypiszę tylko dwa nazwiska: Ada Lovelace i Grace Hopper. Więcej nie potrzeba… :)

    Pozdrawiam wszystkich, niezależnie od płci!
    pandominox

  2. Cholera musiałem sprawdzić na google co to GlassFish :) A Twoją żonę poznałem – fajna dziewczyna (gratuluję!).

    Mam wrażenie, i to nie tylko na polu IT, że to faceci są większymi feministami niż kobiety. W żadnym wypadku nie śmiałbym negować wyników daj się poznać, ale zakładam, że co najmniej 80% głosujących to byli mężczyźni. Więc skoro kobiety w sumie wygrały (2 miejsca na podium i jedno zaraz za pudłem) to chyba super. (Ja pewnie nawet w 50-tce się nie zmieściłem, ale wiem dlaczego :) ) Oznacza to, że nie jest z rynkiem tak źle.

    A z przykładów z życia, moim kierownikiem jest kobieta. I jest super. W przeciwieństwie do mężczyzn kierowników nie startuje w wyścigu kto dalej nasika. Jest rzeczowa, strasznie profesjonalna, ale jednocześnie empatyczna. No i czasami potrafi się zachować jak prawdziwa mamusia troszcząca się o swoje dzieci i to jest też coś co mają kobiety, a mężczyźni nie. No i dobrze programuje, potrafi poprawić mój kod, za co jestem wdzięczny, bo na koniec liczy się czy coś jest dobrze napisane, a nie kto to napisał.

    Swoją drogą Uncle Bob też zajmował się tym tematem, fajne przemyślenia miał:
    http://blog.cleancoder.com/uncle-bob/2014/10/26/LaughterInTheMaleDominatedRoom.html
    http://blog.cleancoder.com/uncle-bob/2013/03/22/There-are-ladies-present.html

    • Paweł,
      Thx za linki. Z rynkiem nie jest “źle”, ale czasami aż strach w internety spojrzeć. I jeszcze niedawno tego nie zauważałem.

    • Też mi się od razu Uncle Bob skojarzył, I fakt, że do lat osiemdziesiątych proporcje były pół na pół. Pytałem osób, które w tamtych czasach programowali, potwierdzają.

  3. Ah, fajnie że wspomniałeś o Anecie. Chciałem tylko zaznaczyć że u nas w firmie zawsze było stosunkowo dużo kobiet. Nie ma za tym żadnej ideologii czy nawet specjalnych starań z naszej strony, tak zwyczajnie wychodzi kiedy się zatrudnia ludzi nie patrząc na ich płeć tylko umiejętności :P.

    W tym momencie jest 10 mężczyzn, 4 kobiety + 2 nowe które dołączą pod koniec miesiąca do zespołu.

  4. Monika K. on

    Kolejny tekst, który daje nadzieję, a także kopa do działania – dziękuję!

  5. Ostatnio byłam na rozmowie o pracę (właśnie w roli programistki). “Egzaminowało” mnie dwóch chłopaków – programistów z teamu, do którego miał trafić kandydat/ka. Kiedy zobaczyłam, że to ONI będą ze mną rozmawiać, przeleciała mi przez głowę myśl “Oho…”. Ale okazało się, że w ogóle niepotrzebnie się pojawiła. Panowie byli w 100% profesjonalni: żadnych żartów, hihów czy śmichów. Zadawali miliony konkretnych, chwilami bardzo trudnych pytań , żadnej taryfy ulgowej, a przy tym było bardzo sympatycznie. Po zakończeniu rekrutacji otrzymałam feedback, że z całej rekrutowanej grupy to ja wypadłam najlepiej z zakresu wiedzy teoretycznej na temat programowania. A piszę to tylko po to, by pokazać, że panowie nie bali się tego przyznać.
    Coś w tym trochę jest, że mity “nakręcają” głównie osoby, których te mity dotyczą. Pracowałam przez jakiś czas ze środowiskiem bibliotekarzy, gdzie głównie dominują kobiety. Jednym z czołowych , niepisanych postulatów bibliotekarek była walka ze stereotypem “starszej pani w swetrze i koczku”. Kiedy przyjrzałam się temu bliżej, okazało się, że takie wyobrażenie samych siebie miały głównie wspomniane bibliotekarki, bo czytelnicy przychodzący na co dzień po książki, widzieli, kto im je wypożycza. Warto więc nie zatracić się w tej „walce o siebie”, bo czasami można się zagalopować do tego stopnia, że coś, co miało z pozoru nam pomóc, zaczyna nas stygmatyzować i szkodzić, kiedy walczymy z problemem w przejaskrawiony, przesadny sposób.
    Oczywiście nie neguję naszej „walki” o równość w IT, ale jeżeli na naszej drodze spotkamy jakiegoś buraka, to po prostu go zignorujmy, bo dla takich ludzi zawsze znajdzie się ktoś kto jest za brzydki, za gruby, za chudy, za bardzo ze wsi, za bardzo z miasta, za żółty, za czarny, za biały, za bardzo kobiecy… Róbmy swoje, miejmy z tego satysfakcję i szukajmy ludzi, którzy nas obdarzą szacunkiem. I takich szanujmy :)

    • Agata,
      Ano właśnie, dokładnie! Mimo ewentualnych przykrych doświadczeń nie można tego od razu skalować na ogół. Generalnie generalizowanie nie jest okej ;).

      • Myślę też, że sedno problemu tkwi nie tyle w samej dyskryminacji jako takiej, bo w gronie poznanych przeze mnie programistów był tylko jeden o nastawieniu wyraźnie mizoginistycznym. Problem polega na tym, jak przekonać dziewczyny, że MOGĄ tak samo jak chłopaki. Że programowanie (i w ogóle samo IT) to nie jest jakaś wiedza tajemna zastrzeżona dla hermetycznej grupy. Następne pokolenia nie będą miały już raczej takich oporów. Natomiast my dzisiaj musimy przełamywać bariery, które często stawiamy sobie sami. We własnych głowach.

        • Ha, ja zaś sie zastanawiam skąd ten pęd do przekonywania wszystkich do programowania – nie zauważyłam tego przy jakimkolwiek innym zawodzie. ;) Nie ma np spotkań “Cars Girls” które przekonują kobiety, żeby zostały mechanikami samochodowymi, nie ma biegających elektryków których misją jest usuwanie barier z głów.

          Ciekawe z czego to wynika. :)

          • @EMI, bo jak masz bezrobocie na poziomie 8.8% to masz problem z pracownikami. W IT bezrobocie jest obecnie na poziomie 1%, 0,5%?

            Branża IT ma problem ze znalezieniem jakichkolwiek pracowników. Pomimo, że zarobki są znacznie lepsze niż w innych branżach. Stąd też wszystkie akcje od zera do (słabego)kodera, bo trzeba dostarczyć klientowi odpowiednią ilość klepaczy.

            • @KOZIOŁEK, to też prawda. Nie każdy musi być przecież od razu wirtuozem, wykonywanego przez siebie zawodu. Potrzebni tutaj są zwykli rzemieślnicy, którzy dostaną zadanie i zrobią swoje. A prawda jest też taka, że każdy na początku jest klepaczem, a dopiero potem z tego grona klepaczy rodzą się talenty. Tak samo nie każdy lekarz jest genialnym chirurgiem. Jest rzemieślnikiem i chwała mu za to, że wykonuje swoją pracę, bo ona też jest potrzebna. Jest wiele “nietwórczych” prac, ale to nie zmienia faktu, że przez to te prace są mniej potrzebne ;)

              • @Agata, ale tu nie chodzi o rzemieślników (nie mylić z ruchem Craftmanship), a właśnie o klepaczy. Takich samych jakich korporacje zamawiają na pociągi w Indiach. Zresztą Indie są doskonałym przykładem degeneracji rynku IT. Kiedyś programiści z tamtego rejonu byli naprawdę mocni. Dziś… no cóż…

          • @Emi pewnie z potrzeb rynku pracy ;) (Pamiętasz hasło “Kobiety na traktory!”? ;) ) Oferty pracy dla programistów zalewają internet. W przypadku elektryków, spawaczy, mechaników, kowali czy górników – już trochę mniej.
            Myślę, że na kwestię zachęcania kobiet do pracy w IT każdy też patrzy przez swój pryzmat. Takim pryzmatem może być np. miejsce zamieszkania. W większym mieście, Warszawa, Wrocław itp. kobieta w IT nie jest żadnym novum. Natomiast w mniejszych miastach, gdzie pokolenie dzisiejszych dziewczyn dobiegających do trzydziestki było wychowywane do występów na apelach, recytowania wierszy itp. jest to problem. Bezrobocie jest duże, płace na poziomie najniższej krajowej (jak nie gorzej). A programowanie jest fajne, bo co by nie mówić, daje niezależność finansową. Wiem, trzeba się dużo napracować, często wiele sobie odmówić, ale coś za coś. Nikt nie obiecuje, że będzie łatwo. I też, co chciałabym wyraźnie podkreślić, nie każdy ma do tego predyspozycje. Ale ludzie (w tym przypadku dziewczyny), które mają, więc dlaczego miałyby z tego nie skorzystać i nie polepszyć jakości swojego życia?

    • Czytam jeszcze raz swój komentarz i chyba niechcący zabrzmiałem, jakbym uważał kobiety za gorszych programistów. W ramach sprostowania: wydaje mi się, że różnice w wynikach rozmów kwalifikacyjnych to efekt głownie mniejszej pewności siebie programistek. Ktoś, kto słyszy ze wszystkich stron, że się nie nadaje, może mieć trochę pod górkę, gdy trzeba zaprezentować umiejętności i “sprzedać” swoją osobę.

  6. Znany mi jest przypadek że kobieta dostała pracę w korpo tylko dla tego, że jest kobietą i studiowała informatykę. Jest to bardzo krzywdzące nie tylko dla środowiska, ale i dla niej samej. Jeśli chcemy równości, to bądźmy konsekwentni w dążeniu do celu.

    • Bart,
      A ile jest przypadków kiedy to facet dostaje pracę m.in. dlatego że jest facetem i studiował informatykę a potem okazuje się tępym tłukiem? Na pewno częściej :).
      Oczywiście, że faworyzowanie z takiego powodu jest złe. Co zarówno ja, jak i moje rozmówczynie, podkreślaliśmy w tekście.

      • No właśnie jestem gotów się założyć, że w tym momencie sytuacja na rynku pracy jest na korzyść kobiet, a jeśli nie to jeszcze parę debat na temat parytetu w IT i tak się stanie. Zatrudnianie kobiet jest w modzie, a firmy dwoją się i troją żeby z każdej rekrutacji odsetek kobiet otrzymujących pracę był jak największy.

        • Bart,
          Na jakiej podstawie twierdzisz, że sytuacja jest na korzyść kobiet? Do mnie dotarło stosunkowo niedawno, że “obserwacje własne” w takim kontekście to zbyt mało.
          Co do “mody” na zatrudnianie kobiet – nie zauważyłem (“obserwacje własne”). Parytety – podobnie (j/w).

          • Pozwolę sobie jako baczny obserwator trendów w rekrutacji odpowiedzieć: większość firm, która stawia na procentowy udział kobiet w firmie jest zupełnie zadowolona, jak w HR siedzą same panie, a w IT sami panowie, bo procenty liczy się dla firmy nie dla działu.
            Jak już to chodzi o to, żeby uwzględniać kobiety w procesie, ale nie na siłę i z całą pewnością nie spotkałam się z zatrudnianiem kogoś ze względu na płeć a nie kompetencje – na polskim rynku chyba prędzej pójdzie o kasę niż o biust.
            Ale co ciekawe, firmy, które próbują przyciągnąć kobiety, wcale świadomie nie dbają o to, aby kobiety mogły wyobrazić sobie pracę tam. Ile jest świeżych filmików rekrutacyjnych, w których jeśli już pojawi się programistka, to ma ogromne okulary i ewidentnie reprezentuje te same stereotypy, które krzywdzą absolutnie wszystkich w środowisku bez względu na płeć: “jak ich zamkniesz z kompem w piwnicy i od czasu do czasu rzucisz w nich darmową pizzą, to już nic więcej im do szczęścia nie potrzeba”.
            Więc nie ma co się martwić, że kobiety uprzedzą któregoś z Panów i dostaną stanowisko, które się Panom marzy. Od małego są przyzwyczajane, jak wspomina wpis, że to nie jest dla nich. I ciągle za mało ich, żeby zmieniać rzeczywistość rekrutacyjną. Więc chyba wszyscy możemy spać spokojnie… albo właśnie nie :)

  7. Dla rozluźnienia :)

    Swego czasu pracując w nieistniejącej już firmie “Polska Online” chcieliśmy rozbudować zespół o kolejnego programistę na poziomie Junior. Podchodziliśmy z wielką powagą do wszystkich osób, które przyszły na rozmowę kwalifikacyjną. A przychodzili nie tylko chłopaki, ale pojawiały się także dziewczyny. Tak naprawdę to było tylko dwie. Pierwsza, okazało się, że szuka pracy na pół etatu, choć ogłoszenie było na cały etat, więc odpadła w przedbiegach. Druga, ogólnie ok, technicznie troszkę słabo, ale jak na Juniora niby ok, ale na koniec zabiła nas jednym zdaniem:
    – My: Nie wymagamy angielskiego perfect, ale czy znasz angielski w takim stopniu, aby przynajmniej zrozumieć dokumentację/MSDN? Kod także piszemy po angielsku.
    – Ona: No…. niestety nie bardzo… ale mąż zna i będzie mi czytał i tłumaczył.

    8)

    • Darek,
      Założę się, że jest więcej facetów-programistów słabo znających angielski niż kobiet-programistek słabo znających angielski. A że mąż będzie pomagał to źle? Sam żonie pomagałem niejednokrotnie. I ona mi też pomagała. I to jest fajne.

      • I bardzo fajnie, zapewne, gdyby moja żona pracowała w IT to też pewnie bym jej pomagał… choć znając temperament mojej żony to pewnie szybko pogoniła by mnie klawiaturą po łbie… :)

        Tłumaczenie msdn’a wieczorami do poduszki to troszkę inna sprawa poniekąd. ;)

    • A jeszcze jedno dopiszę: szerzenie takich anegdotek dlatego, że kandydatka miała płeć W a nie M, jest moim zdaniem średnie, nasila głupie stereotypy. Krąży masa ciekawych historyjek z rekrutacji i żadna z nich nie jest śmieszna WYŁĄCZNIE dlatego, że rekrutowana osoba była kobietą. Więc nie trzeba tego podkreślać.

      • Współpracowałem z kilkoma dziewczynami – specjalistkami w swojej dziedzinie w IT i bardzo sobie tą współpracę cenię. Natomiast powyższa anegdotka jest tylko anegdotką i tyle. Ot tak mi się przypomniało z zamierzchłych czasów :)

      • nosound87 on

        Czy jesteś pewien aby tępić każdy stereotyp?
        Nie lepiej stwierdzić przecież, że:
        “Droga dziewczyno! Masz pełny etat? Rodzinę? A może wychowujesz dzieci? Zatem zapraszam do kuchni i daj se spokój z programowaniem” ;)
        Nie chcij tępić Twoich przekonań odnośnie szansy na programowanie osobom, które chcą się przebranżować.
        Ledwo dołączyłem, a już mam ochotę zrobić unsubscribe po przeczytaniu pierwszego artykułu.
        Ziemia obiecana nie dla każdego.

        • NOSOUND87,
          Zalecam przeczytanie definicji słowa “stereotyp”. Tak, każdy trzeba tępić.
          Odnośnie unsubscribe – sorry, nikogo siłą nie trzymam.
          A o ziemi obiecanej nie ma tutaj ani słowa.

  8. O,o,o, zgadzam się z Gosią! ;d Gdyby ktokolwiek wpadł na pomysł zrobienia spotkać o programowaniu “dla mężczyzn” od razu rozpętałaby się burza, ale spotkania nazwane “dla kobiet” zyskują powszechną aprobatę (wiem, że nikt nie zabrania chłopakom tam wpadać, ale ta nazwa…).

    • Kasia P. on

      Powiem tak. Uważam, że takie “nawoływanie” do traktowania kobiet na równi jest w naszych dzisiejszych czasach też jakieś takie… jakby nie na miejscu już. Słowa, mówienie o tym, jeszcze bardziej wszystko rozdmuchuje. Nie wiedziałabym nawet o takich przejawach niechęci wobec kobiet w IT, gdyby nie artykuły, które próbują niby z tym walczyć, ale też jednocześnie wskazują na to. Jeśli jakiś mężczyzna traktuje jeszcze kobiety jako płeć “głupszą”, to znaczy, że jest po prostu burakiem i niedobitkiem ostatniego pokolenia, które nie uznaje równości płci. Najlepszym wyjściem jest nie straszenie na wstępie dziewczyn, że w IT mogą być postrzegane jako gorsze i muszą z tym walczyć. I wierzyć w siebie nie muszą wcale kobiety bardziej niż mężczyźni, tylko dokładnie tak samo, bo trzeba wiele samozaparcia i chęci, żeby zajmować się IT. IT to wiedza ścisła i bardzo łatwo mierzalna, albo się ma umiejętności albo nie. Jak też przychodzi dziewczyna na rozmowę i myśli, że trochę sobie pomoże pięknymi oczami, to jest w błędzie (a przynajmniej powinna być). A i też mi się nie chce wierzyć, że jak przychodzi mężczyzna i kobieta do firmy i kobieta ma większe umiejętności, to i tak wezmą mężczyznę. Jeśli tak jeszcze jest, to bardzo rzadko i to zaniknie w ciągu najbliższych lat.

      • Kasia,
        Hola hola, w tym tekście nie nawołuję do traktowania kobiet na równi – bo jest on do kobiet właśnie kierowany. Ty możesz nie potrzebować “wsparcia” czy nawet poklepania po ramieniu, ale nie odbieraj go innym. Nie wiedziałabyś o problemach kobiet gdyby nie artykuły… to może jednak dobrze, że dzięki nim o tym wiesz? Może jesteś szczęściarą?
        To już któryś z kolei komentarz, w którym napiszę: spróbujmy wyobrazić sobie, że rzeczywistość może być większa niż nasze własne doświadczenia. Łatwiej się wówczas rozmawia.

      • Zgadzam się. Ja o “problemach kobiet w IT” dowiedziałam się na spotkaniu wspierającym kobiety w IT po roku pracy :)

        • Ania,
          To i bardzo dobrze, co nie znaczy że problem nie istnieje. Ja latami byłem przekonany, że to sztucznie rozdmuchana sprawa, dopóki się głębiej nie zastanowiłem i nie zacząłem zwracać uwagi na pewne objawy tego zjawiska.

        • Magdalena on

          Kiedyś kobiety miały o wiele mniej takich problemów, dzięki ich rozdmuchwaniu więcej buraków dowiedziało sie ze moznadyskryminować kobiety, skoro inni tak robią. Paniusie od zarabiania na walczeniu z nierównością se zarobiły reszta dziewczyn ma przes*

    • Emi,
      Wiesz co, miałem na ten temat wyrobione zdanie i jak zacząłem o tym bardziej myśleć to… jednak nie jestem taki pewien. Pewnie o tym będzie w przyszłości na blogu.

  9. Zorganizujmy imprezę IT, która w nazwie będzie miała „dla mężczyzn” i obserwujmy jak internet płonie.

    A na serio, problem jest wydumany. W IT umiejętności i wiedza są do bólu mierzalne. Rzecz w tym, że niektóre panie nie za bardzo chcą zaakceptować wyniki pomiarów, które dotyczą ich umiejętności. Stąd też biorą się wszelkiego rodzaju dziwne akcje o “seksizmie w IT”. Jeżeli do tego dorzucimy różne naprawdę nietypowe zarzuty w rodzaju „na waszej konferencji nie było prezentacji prowadzonej przez kobietę” i nieważne, że na c4p nie wpłynęła żadna prezentacja od kobiety to zaczyna się robić dziwnie.

    • Koziolek,
      Piszesz to z tej “drugiej” strony. Na jakiej podstawie stwierdzasz “wydumanie” problemu? Też tak myślałem dopóki bardziej się kwestią nie zainteresowałem. Powstrzymajmy się przed pohopnymi wnioskami.
      A wszelkie parytety czy pretensje o “braku kobiet-prelegentów” są swoją drogą bezsensowne.

      • Robiąc Chambera trafiła nas taka „luźna” uwaga co do płci. Przy czym tam jest trochę inaczej, bo dobór prelegentów jest dość specyficzny :)

        Co do wydumania – nie ma żadnych ograniczeń co do płci. Jak pisałem IT jest do bólu mierzalne, ale miałem nieprzyjemność spotkać się z osobą, która tego nie akceptowała (test oceniał automat napisany w JUnicie) i oskarżała nas (organizatorów technicznej części rekrutacji) o seksizm.

        Choć miałem też inny ciekawy przypadek. Pan był bardzo niezadowolony, że będzie w procesie rekrutacyjnym oceniany przez kobietę. Przy czym był z zupełnie innego kręgu kulturowego.

        • O problemach organizatorów konferencji wiem doskonale i dużo o nich słyszałem. Na szczęście na Programistoku nas to ominęło rok temu, mam nadzieję że w tym roku również się uda. Może na płn-wsch większe luzaki niż u Was ;).
          Co do mierzalności umiejętności w IT to się zgadzam całkowicie. Kwestia tylko… co z tej mierzalności wynika. I nie chodzi tylko o samą rekrutację, ale też o to co później.

          • To też trochę omija Polskę, ale już spotkałem się z osobami, które miały nieprzyjemności z powodów, naruszania poprawności politycznej w prezentacjach. Przy czym łamanie było na zasadzie, że w przykładzie płeć miała tylko dwie wartości.

    • Ktoś jakiś on

      Zgadzam się. Trend pchania płci jako czynnika znaczącego jest “kartą argumentową” niektórych ludzi, którzy nie potrafią poradzić sobie inaczej i muszą rekompensować braki na przykład płcią czy kolorem skóry. Zdecydowanie jestem za tym by nie oceniać po tym ludzi ani by ich odsiać ani na ich korzyść.
      Trend zatrudniania osoby bo jest kobietą, “parytety” uważam za bardzo szkodliwy, gdyż nie promuje rozwoju osobistego, a pokazanie się jako “ofiary”. Nie trzeba już dużo umieć, wystarczy pokazać się jako uciskana mniejszość, która potrzebuje pomocy.

  10. Agnieszka on

    Uważam, że spotkania dla kobiet są potrzebne i zachęcanie ich do programowania też. Osobiście uważam, że większość kobiet niestety jest słabszymi programistami niż mężczyźni (nie mówię że każda). Tak samo jak facet jest lepszym górnikiem niż kobieta, a kobieta częściej lepszą przedszkolanką. Po prostu. Co nie znaczy że kobietom powinno się zabronić programować, bo jak najbardziej mogą być bardzo dobrymi programistami, ba nawet bardzo dobrymi, ale uważam że bardzo dobrych mężczyzn programistów będzie więcej.
    I mimo takiego poglądu bardzo nie lubię być oceniana tylko przez płeć i wygląd.
    Byłam na targach pracy i większość firm (tak przynajmniej 10) była zainteresowana, miła, ale… na stoisku pewnego banku, który szukał programisty stało 2 panów. Wysokich, ze dwa razy wyższych ode mnie. Gdy próbowałam porozmawiać zmierzyli mnie wzorkiem i popatrzyli na siebie, a miny im zrzedły. Ewidentnie bez zamienienia ze mną słowa uznali, że się nie daje. Nie byli chętni do konwersacji. Ale jak to? Kobieta? Z różowymi paznokciami? I zadbana? Nie w okularach i wielkim swetrze? o.O
    To była tylko jedna firma, ale przyznam, że odebrała sporo pewności siebie i zagwarantowała że nie będę nigdy w przyszłości tam pracować…
    Niestety takie sytuacje się nadal zdarzają. Uważam, że mimo że więcej jest dobrych mężczyzn programistów nie powinno się człowieka oceniać tak pochopnie. Może jest nas mniej, ale to nie znaczy, że nie ma wyjątków :)

    • Agnieszka,
      Nie ma czegoś takiego jak “większość kobiet to słabsze programistki” bo… na jakiej podstawie? Jest więcej dobrych programistów niż programistek, ponieważ jest więcej programistów niż programistek. I w jednej i w drugiej grupie są eksperci, pasjonaci, wyrobnicy i nieudacznicy.
      A że człowieka się nie powinno oceniać pochopnie to 100% zgody :).

  11. Świetny post, czekałam na niego od kiedy zapowiedziałeś go na snapie. W sumie zgadzam się, że nie powinnyśmy robić z siebie ofiar, bo to, jak komu idzie w programowaniu, na pewno nie zależy od płci, a bardziej od pasji, ilości czasu poświęconej na naukę, praktykę itp. Z drugiej strony zgłaszam się do wszystkich studenckich konkursów i stypendiów dla dziewczyn, bo jak dają to dlaczego nie brać ;)
    Pracuję w małej firmie w której jestem 1/10 teamu i jedyną dziewczyną i nie czuję się gorsza od kolegów programistów z powodu bycia dziewczyną. Myślę, że mimo wszystko branża się zmienia. W wielu firmach, gdzie rozmawiałam z programistami czy rekruterami, jeszcze nie spotkałam się z mocno szowinistycznymi docinkami.
    Anyway, keep coding (everyone!)

    • Natalia,
      To i dobrze że tak wychodzi :). Przez długi czas szukałem kobiet, które jednak spotkały się z dyskryminacją. A jak już znalazłem to post wykluł się dość szybko, a za nim podążą kolejne.
      Keep coding – dobry apel! Niech Dev będzie z Tobą! ;)

  12. Od jakiegoś czasu jest to bardzo popularny temat. Pracuję jako programistka 3 lata i powiem szczerze, że taka sytuacja mnie nieco dziwi. Na studiach i w pracy oczywiście było/jest mniej dziewczyn niż facetów. To jest wolna wola każdego człowieka co robi ze swoim życiem. Nie spotkałam się nigdy z żadnymi zachowaniami, które mogłabym uznać za dyskryminację. Oczywiście, nie raz słyszałam, że czegoś nie umiem, albo pytania na uczelni czy na pewno sama napisałam program. Jednak wielu z moich kolegów słyszało takie same słowa i nie są one dla mnie niczym dziwnym, a już tym bardziej nie dyskryminacją ze względu na płeć. Po prostu trzeba się rozwijać i nadrabiać wiedzę, a nie załamywać ręce i się nad sobą rozczulać…

    Wydaje mi się, że zamiast edukować kobiety, że mogą podejmować decyzje same za siebie (co wydaje się podstawowym prawem człowieka) i same wybierać pracę i ścieżkę edukacji taką na jaką mają ochotę to powinno się edukować rodziców. Mam brata i byliśmy wychowywani “równo”, każdy miał swoje obowiązki i każdy miał wolność wyboru. Chciałam bawić się żołnierzykami, a nie lalkami to się bawiłam i nigdy nie czułam się z tego powodu gorsza. Jeśli rodzice od małego ograniczają wybór dzieci to ich należy edukować!

    Boli mnie jeszcze jedna sprawa. Czasami na wydarzeniach mających na celu wspierać kobiety, które chcą dołączyć do IT słyszałam “jest pięknie, cudownie, musicie dołączyć, będzie fajnie”. Prezentacje były dość powierzchowne i właściwie można było odnieść wrażenie, że IT to żyła złota, której wystarczy dotknąć, żeby świat zamienił się w bajkę. Mniej już było o tym, że trzeba w to włożyć masę czasu, ciężko pracować, dużo się uczyć i czasami poświęcać więcej niż by się chciało, że “działka” jest skomplikowana i z dnia na dzień się niczego nie osiągnie. Raczej mało kto powie o tym, że zamiast iść z przyjaciółkami na zakupy w sobotę, albo na piwo w piątek wieczorem czasem warto wybrać naukę nowej biblioteki, bo to jest ważniejsze dla Twojego rozwoju. Mam wrażenie, że jeśli faktycznie kobiety posłuchały takich wypowiedzi, to później mogły się po prostu sparzyć rzeczywistością.

    • To nie było sparzenie, a kąpiel w basenie olimpijskim pełnym napalmu.

      Powiedziałaś o ważnej rzeczy. Duża część „hajpu” na programowanie (i pośrednio na „kobiece IT”) opiera się o założenie, że będzie wspaniale i cudownie. Pieniądze leżą na ulicy i wystarczy tylko się po nie schylić. Rzeczywistość okazuje się jednak brutalna, a w połączeniu z małą wiedzą (jak to u początkujących) i dużym ego (jak to u młodych) mamy różne dziwne sytuacje.

    • Ania,
      Temat ten jest tak samo popularny od przynajmniej 5 lat, jednak zwykle nasila się to albo przez jakieś bzdurne badania albo drama robione przez primadonny. Tego starałem się uniknąć.
      Masz rację we wszystkim co piszesz. I częściowo pokrywa się to z zacytowanymi wypowiedziami dziewczyn.
      O źródle problemu rodzącym się bardzo, bardzo wcześnie pisała Justyna. O “spotkaniach dla kobiet” – Gosia.
      Problem rodzi się jeszcze przed studiami, często pewnie nawet przed podstawówką. Co nie znaczy, że nie da się choć trochę temu zaradzić tu i teraz, na tym poziomie, więc próbuję.

      • Moja mama na szczęście całe życie wspierała moje wybory, a i ja już podstawówce zakochałam się w HTMLu i poczułam że to jest to ;)
        Dlatego jestem programistą, mimo że wymaga to ogromu pracy i samozaparcia – w końcu programiści codziennie mają jakiś (jakieś) problem(-y) ;) co na początku bywa przytłaczające…

      • Nie hejtuje wpisu, bo mi się podoba. Jeśli komuś brakuje pewności i wiary w siebie, to myślę, że może go zmotywować.
        Wydaje mi się, że dobrym wyborem jest pojawianie się na spotkaniach/konferencjach grup bardziej technicznych jak JUG czy idealny dla początkujących Jinkubator. Nie wspominając o większych konferencjach jak Warsjawa, Confitura itp. Społeczność mamy świetną, więc nawet początkujący się tam odnajdą. Pamiętam, jak pojechałam na pierwszą konferencje – wybrałam po prostu lżejsze tematy – refaktoring, testy jednostkowe itp. Jednak sama obecność otworzyła mi oczy na wiele spraw i poznałam masę fajnych osób, które dodały mi energii do dalszej nauki.

    • Magdalena on

      super ze masz takich rodziców
      o do tych prezentacji czy przyadkiem nei chodziło o to żeby sprzedać narzedzia a nie kogokolwiek nauczyc i zainteresowac?

  13. Artykuł dobry i w ogóle, ale przynajmniej u mnie spowodował, że zaczęłam zastanawiać się nad swoim życiem i zrobiło mi się zwyczajnie smutno. Niby jest takie równouprawnienie, niby nam wszystkim jest tak dobrze a jednak coś jest nie tak. Już miałam napisany komentarz gdzie chciałam poruszyć parę problemów, ale trochę nie mam ochoty by mi teraz wszyscy odpisywali że to pewnie ze mną jest coś nie tak. To akurat wiem, czuję się dziwolągiem całe życie a zrozumieją to tylko ci którzy sami wiedzą jak to jest gdy nie możesz znaleźć dla siebie miejsca i gdy traktują cię jakoś inaczej z czynników od ciebie niezależnych. W temacie kobiet w IT jest dokładnie to, nie ma może jawnej dyskryminacji, przecież wyrażenie zdziwienia, niedowierzania czy wypowiedzenie głupiego żartu to nie jest jeszcze dyskryminacja prawda? Mamy wrzucić na luz co nie? Jak ktoś np. jest rudy i całe życie ma się perliście śmiać z dennych dowcipów które mają go poniżyć to pewnie też ma wrzucić na luz? To przecież tylko całe życie wypominania że nie pasujesz do innych, kto by się przejmował. Mam nadzieję, że dzięki Twojemu artykułowi choć parę osób zda sobie sprawę że jakiekolwiek przytyki co do płci są denne i krzywdzą ludzi.

    • Dzięki, Klaudia, za ten wpis, bo już miałem trochę dość czytając komentarze tutaj. Trochę mnie śmieszą teksty dziewczyn z komentarzy typu “mnie nikt nie dyskryminował, więc nie ma problemu dyskryminacji”, bo to straszna anec-data i rzecz w ogóle niedotycząca problemu.

      Jest dużo prawdy w tym, co napisałaś. W dzisiejszych czasach ta “dyskryminacja” w IT nie jest bezpośrednia. Nikt nie mówi przecież “weź idź zmywać gary, a nie za javascript się bierzesz”. Problemem jest wychowanie i normy społeczne, które SPRAWIAJĄ że wiele kobiet czuje się imposterem próbując wejść w IT. Problemem jest to, że po 3. klasie podstawówki chłopcy dostają “Podstawy programowania w Turbo Pascalu”, a dziewczynki “Podstawy haftu artystycznego”. Potencjalnym problemem jest to, że wydarzenia w IT nęcą ludzi darmowym piwem i pizzą, które nie jest jednakowo atrakcyjne dla kobiet i mężczyzn. I tak dalej…

      To nie jest dyskryminacja jednostek przeciwko jednostkom i naprawdę nie to jest (powinno być) istotą dyskusji. Bo oczywiście mamy na drugiej stronie szali osoby twierdzące, że każdy biały heteroseksualny mężczyzna jest zły i nie ma prawa się wypowiadać. Sam tego padałem nie raz ofiarą. Problemem są ogólne uwarunkowania; i właśnie dlatego eventy zachęcające dziewczyny do spróbowania swoich sił są dobre (może nie: potrzebne). I dlatego o obecności kobiet w IT warto rozmawiać z innych pozycji niż swoje ulubione, bezpieczne, okopane. Bo jest to problem złożony, delikatny i trudny tak naprawdę do uchwycenia przy pomocy prostych narzędzi.

      • Bardzo rozsądne wypowiedzi, dzięki. Jest totalnie oczywiste (a wystarczyć powinna odrobina empatii żeby to zrozumieć) że wszelkie krytykowane w poście viralowe kampanie czy akcje zachęcające są bardzo, bardzo potrzebne. Najlepszym dowodem niech będą wciąż pojawiające się komentarze o “zrobieniu tylko męskiego meetupu”, co ma być doskonałym argumentem zbijającym konieczność tworzenia takich wydarzeń dla kobiet. Męska konferencja nie jest nikomu potrzeba, bo każda taka jest. Podejście “HEHE wolna wola, przecież nikt nie zabrania, zobacz tam jest spotkanie 100 nerdów, wystarczy pójść” naprawdę nie jest jedyną możliwą opcją kiedy chcemy trochę pomóc i uzdrowić społeczeństwo.

        “Wystarczy chcieć” to często za mało – jest wielu ludzi, dla których pewne społeczne sytuacje są tymi najtrudniejszymi do pokonania. I byłoby strasznie głupim wykluczać ich z tego powodu, bo mogą być nieziemsko utalentowani, a zmarnują swój potencjał bo nie mieli odwagi żeby się przebić w niekorzystnej aurze.

        Kampanie mają pomóc uzmysłowić niektórym że wciąż żywe stereotypy nie mają najmniejszego sensu, a ukierunkowane grupy stworzyć platformę dla tych, którzy nie mają odwagi pojawić się na pierwszym lepszym spotkaniu “dla każdego”.

        Nie potrafię zrozumieć i ręcę opadają mi za każdym razem kiedy widzę jak wielkim problemem jest dla niektórych to, że można chcieć pomóc pewnym grupom. Nie ma równego startu dla wszystkich, wyścig nie jest równy. Ja nie mam problemu z tym, że ktoś może potrzebować więcej pomocy czy zachęty niż ja. Daleka droga przed nami gdy społeczeństwo nadal będzie myślało kategoriami jednostki.

        • Oskar,
          Moment moment… Ten tekst, mimo że krótki, powstawał godzinami i każde słowo w nim jest przemyślane. Nie ma tutaj krytyki “wszelkich viralowych kampanii czy akcji zachęcających”… – jest krytyka jednego video, które nie zachęca do programowania a jedynie wzmacnia wrogość.
          Na temat kampanii/meetupów będzie wkrótce kolejny tekst, bo to osobna kwestia i wcale nie jest taka czarno-biała i “totalnie oczywista”.

      • Magdalena on

        gorzej jak wydarzenia nęcą też goła babą co juz w oóle dla kobiet hetero jest nei aktracyjne a obraźliwe

    • Klaudia,
      Chyba pod każdym wpisem o podobnej tematyce zostawiałaś komentarz i dziś też liczyłem na Twoją wypowiedź. Fajnie obrazowo scharakteryzowałaś problem, dzięki!

      • Poczułam się taka Zapamiętana, to miłe :)
        Gdybyś miał ochotę dokładniej przestudiować subtelności z którymi borykają się kobiety, nie tylko IT lecz w każdej dziedzinie zdominowanej przez mężczyzn, polecam książkę Sheryl Sandberg “Lean In” (po polsku “Włącz się do gry. Kobiety, praca i chęć przywództwa”). Problem ma bardzo złożoną naturę a rozbija się generalnie o to, że choć “wiemy” że kobietom i mężczyznom należą się te same prawa, to jednak na nasze zachowanie mają wpływ przede wszystkim emocje, a te wciąż pozostają silnie zakorzenione w stereotypach. Stąd też zgadzam się z przedmówcami, że wszelkie akcje mające na celu osłabiać te stereotypy są dobre. To przyspiesza proces dążenia do takiego świata, w jakim chcielibyśmy żyć.

        • Klaudia,
          Dzięki za książkę, nie wiem czy przeczytam ale dobrze wiedzieć że jest coś takiego. O złożoności problemu przekonałem się gdy zacząłem o tym pisać – głębiej i głębiej, odkrywałem coraz to nowe perspektywy i zagadnienia. Aż sam się zdziwiłem jak płytko to traktowałem przez tak wiele lat.

  14. Hehe, temat drażliwy, już napisałam parę odpowiedzi do komentarzy które następnie skasowałam, żeby nie wywoływać burzy.

    Powiem tak – każdy programista doceni dobry kod. Jak kobieta jest po prostu dobrym programistą to jej kod ją obroni. Chciałabym bardzo, żeby takie właśnie przekonanie dominowało, zamiast rozmyślania gdzie jest “błąd” i “problem”, że jest mało kobiet w it. Jest ich mało w it, a dużo gdzie indziej. Jest mało mężczyzn nauczycieli angielskiego i nikt nie płacze z tego powodu.

    • Każdy wyjątek potwierdza regułę. Ja mam koleżankę na roku, na początku kulała trochę na programowaniu, ale prowadzący nie traktował jej inaczej przez to że była jedną z dwóch kobiet u nas w grupie. Wszystko jest kwestią poświęconego czasu. Mówiła że w domu się doszkalała, fora, tutoriale na yt, wideokursy eduweba, grunt to się nie poddawać. Bardzo szybko do nas dorównała poziomem. Ten temat jest drażliwy, ale to już się powoli zaciera.

  15. ‘Jeżeli usłyszysz kiedyś takie plugawe słowa, to ich bezmyślnego autora kopnij mocno prosto w jaja.’

    Z przykrością donoszę, że skopanie po klejnotach profesora, który zarykuje się nad slajdem ze zdjęciem pralki – ‘przemysł zadbał, by panie też mogły programować’ może być końcem dobrze zapowiadającej się kariery w IT.

    Podobnie obtłuczenie jąder 3/4 grupy dziekańskiej, gdzie wszyscy zgodni są co do jednego, że dobrą ocenę mogłaś dostać tylko jak ‘dałaś dupy’ może być trudne technicznie i potencjalnie niebezpieczne.

    • To jest właśnie sedno. A i tak przyjdą dobrzy koledzy i powiedzą że viralowa kampania to bzdura, bo każdy wie że kobiety mogą być dobrymi programistkami. Nie ma tak wielu rozsądnych ludzi. Kampanie to jakaś droga.

  16. Rozmyślałam o tym bardzo długo i sięgnęłam myślą do czasów, kiedy faktycznie dopiero rozmyślałam o programowaniu. Tak naprawdę do czasów liceum programowanie mnie kusiło ale uważałam że jestem za słaba. o.0 W gimnazjum chodziłam na koło informatyczne na którym robiłam stronke o Władcy Pierścieni w jakimś CMSie – kątem oka widziałam jakieś kawałki kodu nad którymi nauczyciel pracował z chłopakami z koła ale uznałam, że to normalne że mnie to nie dotyczy. xD Do tego w sumie ten sam nauczyciel zasmiał sie jak mu powiedziałam że na drugim miejscu wpisałam klase mat-inf.Do tego jeszcze dochodzi fakt, że dwie osoby mi powiedziały jak szłam na studia, że nie dam rady i to osoby które dobrze mi życzyły.

    Zapomniałam o tych wszystkich rzeczach, bo akurat miałam na to wywalone, ale mogę sobie wyobrazić, że osoby bardziej nieśmiałe i niepewne siebie mogłyby się łatwo zniechęcić przez takie “dobre rady”.

    Także brawo Maciek, zmieniłeś moje myślenie (a może nie tyle zmieniłeś co sprawiłeś, ze to wszystko dokładnie przemyslałam). pozdro! ;)

    • Emi,
      Dzięki! Informacja o sprawieniu, że ktoś sobie coś “dokładniej przemyślał” jest największą nagrodą za publikację treści w sieci. Pozdro!

  17. Dorzucę swoje 3 grosze :)
    Ludzie nie są równi, tzn:
    – kobiety mogą rodzić dzieci, mężczyźni nie mogą – natura tego nie chciała
    – nie każdy rodzic funduje dzieciom taką samą wysokość kieszonkowego – podział materialny
    – różne poglądy polityczne
    i tak dalej, i tak dalej.
    Nie każda kobieta kobieta w związku z tym będzie miała utrudniony dostęp do programowania. Pomyślmy o tym, że może dzieci programistów, kiedy rodzice pokazują im programowanie marzą o karierze w graniu na oboju ;) I tak samo nie każdy facet będzie miał tak łatwo, np taki urodzony po-prlowskiej wiosce gdzie dziadek miał pole, łojciec miał pole, to Ty też smarkoczu będziesz mieć pole ;)
    Reasumując, nie ma się co żalić, bo nie każdy ma zawsze wszystko z górki, ale każdy może się starać osiągnąć co chce i jeśli zniechęcą go komentarze w stylu – nie dasz rady, etc.. To szczerze, wcale mu nie zależało ;)
    Polecam np głupkowaty film – “Eddie zwany orłem” w tym temacie, jako taka mała motywacja ;)

    • Michał,
      Dużo z tego to prawda, ale to stwierdzenie:

      “jeśli zniechęcą go komentarze w stylu – nie dasz rady, etc.. To szczerze, wcale mu nie zależało”

      jest właśnie “core” do zrozumienia problemu. Piszesz to z pozycji NIEpokrzywdzonego, bez doświadczeń z drugiej strony. Na jakiej podstawie?

      • Ojj tam :-) zacząłem studia matematyczne, pomimo tego, że codziennie, przez całe liceum słyszałem, że to bezsensu (od rodziców, znajomych, nauczycieli, nie mam ochoty opisywać tutaj wszystkiego). Nie skończyłem ich, bo jednak po pół roku uznałem, że mnie to nie jara. Ale poszedłem na nie, bo bardzo tego chciałem. Nigdy nie myślałem w tej sytuacji o sobie jako o osobie pokrzywdzonej, chociaż nie raz trafiał mnie szlak. Ot takie życie :-) nie daje po równo.

        • Jak zacząłeś te studia to znaczy, że nie jesteś pokrzywdzony – pokrzywdzeni są ci którzy się przejęli złymi słowami. To klucz do zrozumienia problemu. :) Dlatego ja myslałam że nie ma problemu bo opierałam swoje myślenie na doświadczeniach z dziewczynami ze studiów informatycznych. ;)

          • Dlatego moje zdanie w tej sytuacji jest takie, że jeżeli zniechęca Cię choćby lawina złych słów, to tak naprawdę Ci nie zależy. Śledziłaś Uero? Spójrz na MIlika, po meczach wylewała się zawsze na niego fala hejtu, albo głupich docinków. Ale on grał dalej, a mógł powiedzieć pier*** nie robię ;)
            Jak mawiał klasyk – rób wszystko najlepiej jak potrafisz, a potem rozłóż parasol i pozwól się opluwać :)

            • Tak, problem kobiet w IT (a właściwie nie w IT; bo się zniechęciły do tego pod wpływem presji społecznej) to dokładnie to samo co problem zarabiającego kilkadziesiąt tysięcy euro miesięcznie gracza Ajaxu. Way to go…

              • Problem jest oczywiście zupełnie różny, ale wniosek wydaje mi się wspólny, ojj tam, moja racja jest najmojsza ;)

  18. Malo konkretow a duzo rantowania, przykladow cherry-picking i emocji ale pewnie ciezko bylo inaczej :) Twoja znajoma uslyszala ze “sie nie nadaje”, no coz moze to bylo straszne zachowanie a moze po prostu prawda prostu w oczy? Styl zaklada ze to pierwsze ale hmm… nie wiemy :)
    Ja pracuje w branzy ponad 10 lat i zarowno w kraju i za granica nigdy nie spotkalem sie z negatywnymi zachowaniami wobec kobiet – burak pewnie wszedzie sie znajdzie ale mi nie dane bylo ich uswiadczyc wiec wnioskuje ze to moze byc raczej margines (za to nota bene juz dwukrotnie spotkalem calkiem zdolne panie ktore zacieta ‘walka o siebie’ i przejawami seksizmu na kazdym kroku potrafily rozwalic prace calych zespolow, choc faceci z podobnymi grzechami tez sie znajda). Spolecznosc programistow jest raczej bardzo otwarta i egalitarna, choc pewnie tez nie w kazdym kraju. Fajna koncowka – tak, prawie nikt nie potrzebuje specjalnej troski :) Pozdrowienia dla Pan, wszystkie z ktorymi pracuje sa bardzo kompetentne :)

  19. Dzięki za ważny głos w dyskusji. Bardzo podobne zdanie usłyszałam na studiach na pierwszych zajęciach pod szyldem “Projektu Systemu Informatycznego”. Wydźwięk był taki, że kobiety generalnie powinny myśleć o karierze na stanowisku testerek-klikaczek, projektantek GUI, itp, ale pisanie kodu to raczej zostawić facetom..
    Programowanie pociągało mnie zawsze, praca w IT była tą wymarzoną i nie wyobrażałam sobie że mogłabym robić coś innego. W trakcie studiów, nawet jeszcze w liceum, często spotykałam się z niedowierzaniem, że oddany projekt był mojego autorstwa, bo to takie dziwne że dziewczyna nie odstaje od reszty męskiego grona, a czasami nawet lepiej sobie radzi.
    Studia rozpoczynałam pełna obaw, nie czułam się z początku zbyt pewnie, ale dałam radę. Jestem bardzo ambitna i wzięłam się ostro do roboty żeby nadrobić braki. Po pewnym czasie zdałam sobie sprawę, że ci co najgłośniej szczekają, mają już mniej do powiedzenia, kiedy przychodzi do konkretów..
    Od 8 lat pracuję jako programistka: od juniora do team leadera :) Trafiłam do świetnej firmy i wspaniałego zespołu, który dał mi na początku duży kredyt zaufania. Uczyłam się głównie poprzez analizę kodu bardziej doświadczonych kolegów. Staram się dobrze wykonywać swoją robotę i jestem za to doceniana. Małym sukcesem był krótki artykuł o mnie i moich aplikacjach w “Wysokich Obcasach Extra” parę lat temu :) Nie angażuję się specjalnie w jakieś akcje “dla kobiet”, ale też mało społeczny ze mnie typ :) Inicjatywę popieram, dla dziewczyn które “i chciałyby i się boją” jest to być może dobry początek żeby liznąć nowych technologii w bardziej sprzyjających okolicznościach.
    W moim zespole nie ma innej programującej dziewczyny, więc 100% złego kodu, który widziałam był autorstwa jakiegoś mężczyzny ;)
    A co do pana z zajęć z początku mojego wywodu: po tym jak oddałam swoją pracę, przeprosił za swoje słowa i dopisał adnotację, że zdeklasowałam wszystkie inne projekty, które do tej pory widział. To było miłe, zachowałam tę pracę na pamiątkę :)

  20. Michał Kuliński on

    Bardzo się cieszę, gdy w zespole, w którym pracuje jest przynajmniej jedna kobieta. Koleżanki łagodzą obyczaje, często podają różne sposoby na rozwiązanie problemów, pocieszą, jak potrzeba. Zespoły programistyczne IMHO bez kobiet są niepełnosprytne.

  21. Pingback: Demonstracja dyskryminacji | devstyle.pl | Maciej Aniserowicz

  22. Pingback: webMASTAH.weekly.018 – Dziewczyno! Nie nadajesz się do programowania! – webMASTAH

  23. Mowie jak bylo on

    Jest mniej kobiet w programowaniu (i w szachach, brydzu czy pokerze) poniewaz kobiety sa na ogól mniej inteligentne niz mezczyzni.

    Dam przyklad z zycia.

    Kiedys interesowalem sie zawodem kontrolera ruchu lotniczego. Co jakis czas Panstwowa Agencja Zeglugi Powietrznej organizuje rekrutacje skladajaca sie z kilku etapów. Pierwszym z nich jest ogólny test inteligencji odbywajacy sie w ciagu kilku dni – kazdego dnia po kilka sesji, na której jest okolo 400 kandydatów. W sumie ponad dwa tysiace osób.

    Na pierwszym etapie bylo widac, ze liczba kobiet i mezczyzn jest mniej wiecej równa. Nawet spotkalem stara kolezanke ze studiów, z która nie gadalem kilka lat, byla tez wtedy na tym tescie moja ówczesna dziewczyna.

    Nastepnym etapem byl specjalistyczny test FEAST który sprawdza predyspozycje do tego zawodu. W mojej grupie bylo 15 osób – jedna kobieta i 14 mezczyzn.

    Na trzecim etapie (druga czesc testu FEAST) równiez bylo 15 osób – ale tym razem juz sami mezczyzni.

    Po pierwszym etapie gdzie podział płciowy był mniej więcej równy, do samego końca doszli prawie sami faceci.

    O czym to swiadczy?

    • Mowie jak bylo on

      Aha, osobiscie uwazam, ze jak najwiecej kobiet powinno programowac. Serio.

      Bo programowanie uczy logicznego myslenia, a z tym wiele kobiet ma problem – co widac bardzo czesto przy okazji roznych klotni z facetem/mezem. Kobiety podczas klotni nie kieruja sie logika, tylko emocjami. Programowanie powinno kobiety nauczyc logicznie myslec a wtedy bedzie mniej glupich klotni z chlopakiem/mezem i mniej fochow.

      Dlatego dzieki wiekszej liczbie programujacych kobiet w pewnym sensie zyskaja faceci. Beda mieli wiecej spokoju. A i kobieta wiecej kasy przyniesie do domu niz mialaby pracowac w barze czy sklepie.

    • Hoł, hoł, hoł. Kolego, proszę się nie galopować ;)

      Większość badań pokazuje mniej więcej taką tendencję jak na tym wykresie: http://imgur.com/a/bwWqw – czyli, że faceci są zarówno inteligentniejsi jak i głupsi od kobiet. Trochę nie fair brać tylko samą końcówkę wykresu…

      A to że wśród 2000 osób akurat znaleźli się mężczyźni którzy byli inteligentniejsi (albo po prostu lepsi na testach – nie chcę niczego kwestionować) jeszcze chyba o niczym nie świadczy…

      Kobiety po prostu procesują informacje w inny sposób niż mężczyźni. Inaczej podchodzą do wielu kwestii.

      • Ktoś jakiś on

        No nie wiem, większość tych “badań” jest albo niepełnych, albo skupia się na tym, by dostarczyć dane do gotowych już wniosków, którymi są “kobiety są lepsze/mądrzejsze”.
        Grupa 2000 osób to już całkiem spora grupa, z której można wyciągnąć wnioski dla “podgrupy”, w której się znajdują ci ludzie, czyli np. pracownicy IT. Jeżeli z 2000 osób na początku, gdzie stosunek mężczyzn do kobiet jest podobny zostaje więcej mężczyzn po testach świadczy to o tendencji do tego by więcej mężczyzn takie coś wygrywało.

        Polecam przeczytać faktyczne badania z danymi, nie ręcznie rysowanym wykresem:
        http://www.sciencevsfeminism.com/the-myth-of-equality/sex-differences-general-intelligence/

        • Grupa 2000 osób jest spora, ale to nie znaczy, że jest reprezentatywna w jakimkolwiek stopniu. A to z kolei oznacza, że wyciąganie na jej podstawie jakichkolwiek ogólnych wniosków jest nieuprawnione. Krótko mówiąc: chłodna anecdata, milordzie.

          • Ktoś jakiś on

            Co to znaczy że grupa jest “reprezentatywna”? Co musi spełniać by była taka?
            Grupa 2000 osób wystarcza żeby wyciągnąć wniosek, że w niej samej panuje konkretna tendencja. Wiele badań, którymi posługują się ludzie, by uzasadnić wnioski że kobiety są mądrzejsze jest przeprowadzona gorzej na mniejszych grupach, jednak wtedy dumnie się chwali takowymi…

            • Skoro tak szafujesz badaniami, które, jak twierdzisz, są lepsze, to założyłem, że posiadasz chociaż minimalne pojęcie o statystyce i metodyce naukowej. Cóż, najwyraźniej kompletnie się pomyliłem…

              • Ktoś jakiś on

                Załóżmy że nie posiadam i proszę byś wytłumaczył mi rzeczy, o które pytałem. Możesz to zrobić?

              • Nie, nigdy nie pisałem się na edukowanie przypadkowych ludzi w internecie. Jeżeli uznasz to za swoje wielkie zwycięstwo w dyskusji to strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.

  24. Ile razy ja słyszałam że kobieta to może sobie pralki poprogramować. A później przy końcach semestru kiedy były projekty do napisania okazywało się że moje rady były pomocne. Nie ma zasady czy kobieta czy mężczyzna, akurat nie przy programowaniu. Kwestia rozwijania logicznego myślenia – to może każdy. Ja się podpierałam mocno materiałami z eduweb.pl, kiedy już człowiek złapie solidne podstawy, przejrzy przykłady projektów wykonanych przez profesjonalistów to łapie dryg. A na takie docinki odnośnie programowania już nie zwracam uwagi. Niech sobie pogadają, tyle ich.