Kto i po co może zostać programistą… ciąg dalszy

12

Niedawno zostałem poproszony o wypowiedź na niekończący się temat: “Kto może zostać programistą?”. Poprosił mnie o to dziennikarz portalu naTemat.pl, po czym wziął moją wypowiedź i wstawił dwa zdania do artykułu “Nie masz pomysłu na życie, zostań programistą. Jak legenda o 6 tys. zł na rękę napędza (owczy) pęd do programowania“.

Pisałem już o tym jakiś czas temu (“Czy mogę zostać programistą?“). Ustosunkowałem się też do ich głośnego artykułu przedstawiających nas jako “arystokratów” (“O arystokracji”: część 1, część 2). Zahaczyłem o tę kwestię również w swoim “Obligatoryjnym komentarzu do afery wyborczej“. Pewnie dlatego wyskoczyłem teraz w guglu.

I a piać od nowa, rozgorzała dyskusja.

W rozmowie powiedziałem oczywiście o wiele więcej niż dwa zdania, więc niniejszym dzielę się swoimi dalszymi refleksjami.

Starość nie radość, a głupiemu programerka?

Nieco kontrowersji wywołał ten cytat, wyrwany trochę z kontekstu:

“Jak mówi z kolei Maciej Aniserowicz, ci, którzy dają sobie wmówić, że praca i szkolenie programisty to lekki kawałek chleba, szybko mogą paść ofiarą takiego rozumowania. – Zapomina się o tym, że to profesja jak każda inna – wymaga bardzo dużo nauki i pracy. Często motywacją są wyłącznie zarobki. Przekwalifikować się chcą nawet 40 i 50-latkowie. Nie zawsze to wychodzi – zaznacza.”

Pojawiło się pytanie: a co ja mam do 40 i 50-latków? Czy to nie dobrze, że chcą się przekwalifikować? Czemu im żałuję?

Odpowiadam więc: nikomu niczego nie żałuję. Niech i 70-latek próbuje swoich sił. Tylko… czy znacie 40-, 50- albo 70-latka chcącego zostać nie programistą, a na przykład prawnikiem albo lekarzem? Pewnie nie. Dlaczego? A bo to trudne i się dużo uczyć trzeba. I tu jest moim zdaniem pies pogrzebany. Ludzie naoglądają się w TV programistów, którzy po prostu siedzą przed kompem, żrą pizzę, walą w klawiaturę i tyle. Poczytają w gazetach o programistach jako aroganckich 18-25-latkach, którzy mleko mając pod nosem zarabiają krocie, a wszystko im przychodzi ot tak, tylko dlatego że “jakieś szlaczki” na ekranie piszą. I TO jest problem.

Chcesz zostać programistą? Proszę bardzo! Ale nie traktuj tego zawodu jako banalnego sposobu na zbicie kasy. To nie jest tylko kwestia postanowienia “od dziś będę programował, klękajcie narody i płaććie mi milion”. Ja na przykład, zanim sam siebie określałem mianem “programisty”, przez trzy lata (czyli ponad połowę studiów) spędzałem na budowaniu swoich kwalifikacji mniej więcej 12-15 godzin dziennie. Codziennie, przez 7 dni w tygodniu. Ten proces się nie zakończył i nie zakończy się nigdy, tyle że teraz już w mniejszym stopniu. Znam wiele osób, które postępowały podobnie. I to WIDAĆ na pierwszy rzut oka. Z takimi osobami pracuje się świetnie. One są zaangażowane, one mają doświadczenie, one są po prostu… dobre. Reszta niekoniecznie jest “do niczego”, ale… to już nie to.

Nie jestem w stanie pojąć dlaczego ludzie, którzy pojęcia o naszej pracy nie mają kompletnie zielonego, stawiają ją niżej niż inne profesje. Skąd przekonanie, że szast-prast i z kogokolwiek programistą można się stać w ciągu kilku tygodni?

Nie chodzi nawet o to, że programista musi być pasjonatem (co zresztą roztrząsam w poście o wszystko-mówiącym tytule “Czy programista musi być pasjonatem?” :) ). Tylko… legendy krążą o ilości wiedzy, jaką przyswajają studenci prawa czy medycyny. A o studentach IT takich legend nie ma. Bo często program studiów nie NARZUCA takiej konieczności, ale ci dobrzy po prostu uczą się sami. I uczą się naprawdę dużo, intensywnie i… SROGO.

I teraz: czy Ty, drogi kandydacie do przekwalifikowania, znajdziesz czas na naukę choćby podstaw, które pozwolą na podjęcie pierwszej, najmarniej płatnej, innej niż sobie wyobrażasz, żmudnej pracy jako “początkujący programista”? Ja nie byłbym w stanie doskonalić się w ten sposób teraz – mając rodzinę i stałą pracę. Dlatego podchodzę do całej sprawy bardzo sceptycznie. Pół godziny dziennie czytania poradników w necie albo pójście na weekendowy “kurs HTML dla początkujących” – nie wystarczy!

Nie każdy musi być dobry, ale…

Owszem, można wyjść z założenia że “wyrobnicy też są potrzebni”. I jest to prawda. Jednak bardzo rzadko mówi się o odpowiedzialności, jaka ciąży na programiście. Czy wszyscy zapomnieli już o aferze towarzyszącej niedawnym wyborom samorządowym? Tam winna była cała masa ludzi, ale gdzieś na samym dole, pod spodem, w programistycznej kopalni… ktoś ten felerny program napisał. A teraz wychodzi kolejna – z oprogramowaniem wykorzystanym w urzędach w całej Polsce.

To nie jest tak, że programista może sobie filuternie, bezstresowo zrobić co ma do zrobienia a 16 godzin, które pozostaje mu z doby po wyjściu z pracy, spędzić na wydawaniu tego majątku który mu za to płacą. Abstrahując już nawet od wyborów samorządowych… programista może sparaliżować działanie ogromnej korporacji, niechcący kasując kilkadziesiąt tysięcy skrzynek mailowych dla jej pracowników, generując olbrzymie straty nawet w ciągu jednego dnia. Może źle skonfigurować aplikację, przez co użytkownicy zarejestrowani na portalu X będą co 15 sekund, na okrągło, otrzymywać te same SMSy, aż do zapełnienia skrzynki w telefonie – i na miejsce każdego skasowanego SMSa czeka kilkaset kolejnych. Może jednym kliknięciem wysłać setki klientów sklepu internetowego do windykatora długów. Może popełnić masę innych rzeczy. Nie jest przyjemnie mieć coś takiego na sumieniu. I wcale nie trzeba być nic nieumiejącym debilem, aby taką “gafę”, mającą przykre konsekwencje w “prawdziwym życiu”, popełnić.

To nigdy nie jest tylko i wyłącznie wina programisty. Ale jednak to on jest tym, który naciska na spust. Zastanówcie się nad tym, bo mało kto wam o tym powie.

Czy warto próbować?

Pewnie, że warto. Ale jak ze wszystkim: trzeba wiedzieć DLACZEGO i PO CO.

Czy chcesz zostać programistą, bo naoglądałeś się jakie to fajne i proste? Fajne – tak, choć nie dla każdego. Proste – nie.

Czy chcesz zostać programistą, bo wszędzie słyszysz, jaka to z nas arystokracja? Najczęściej są to bzdury.

Czy chcesz zostać programistą, bo myślisz, że łatwo jest znaleźć pracę? To akurat często prawda – jeśli się COKOLWIEK umie.

Czy chcesz zostać programistą, żeby dużo zarabiać? Zdefiniuj “dużo”, podziel przez przynajmniej 2 (jeśli mieszkasz w Warszawie) albo 3 (jeśli mieszkasz gdzieś indziej) i zastanów się jeszcze raz.

Czy chcesz zostać programistą, żeby “nie musieć harować”? Bzdura, programiści często siedzą przy komputerze dniami i nocami.

Czy chcesz zostać programistą, żeby doświadczyć przynależności do uprzywilejowanej klasy społecznej, czy jak to nazwać? Poniekąd tak jest, ale patrz punkty poprzednie: musisz już coś umieć i musisz być gotowy na wyrzeczenia.

Poza tym – droga wolna. Nie piszę takich tekstów, aby komukolwiek bronić dostępu do naszego zawodu. Pracy jest więcej niż ludzi, o swoją “posadkę” obawiać się nie muszę, zarówno roboty jak i kasy starczy dla wszystkich. Nikomu nie żałuję, zarabiajcie i milion, ja jestem zadowolony póki mam tak jak chcę mieć, nie oglądając się na innych. Tylko zdawajcie sobie, proszę, sprawę z tego, że to naprawdę nie jest taka bułka z masłem jak się wam wydaje.

Jak pisałem już ze sto razy na tym blogu: nie pytaj czy warto. Nie pytaj “jak”. Nie pytaj “za ile”. Po prostu zakasaj rękawy i DO ROBOTY. W trakcie zobaczysz czy jesteś w stanie temu podołać. Jeśli tak – to będzie dobrze. Jeśli nie – to stracisz czas. Nikt za Ciebie nie zdecyduje.

Baśń o pełnym skarbcu

Kilkukrotnie nawiązałem w tym tekście do legendarnych zarobków programistów. Zrobiłem to celowo. Bo czy to nie jest motywacją do całego tego pędu, nakazującego tysiącom nie-programistów kwestionować swoje dotychczasowe życie i wkraczać na ścieżkę “programistyczną”?

Ale wiecie co… to jednak będzie temat na inny raz.

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

12 Comments

  1. Pingback: dotnetomaniak.pl

  2. Czyli generalnie ” Jeśli pytasz, czemu po co i jak… Nie rób tego! Jeśli znasz odpowiedzi na te pytania, już dawno to zrobiłeś” :)

  3. Moim zdaniem te wnioski dotyczą większości ludzi w IT. Panuje, przekonanie, że pracy w bród i wszystko jest świetnie płatne. Tylko, że większość zapomina, że w IT postęp wymusza ciągłą naukę. Nie uczysz się nowych rzeczy, które akurat teraz wchodzą do użycia i wypadasz z obiegu. To nie jest tak, że się nauczysz i masz z głowy. Swoją drogą, moim zdaniem, na pewno jest łatwiej w wieku 40 lat zostać programistą mając doświadczenie w IT, w innej specjalizacji. Np. komuś kto długo pracuje z sql serverem będzie na pewno prościej, choć nadal dużo pracy przed nim.

  4. @Tomasz (…) Panuje, przekonanie, że pracy w bród i wszystko jest świetnie płatne. Tylko, że większość zapomina, że w IT postęp wymusza ciągłą naukę. Nie uczysz się nowych rzeczy, które akurat teraz wchodzą do użycia i wypadasz z obiegu (…) – chwilowo tak jest, pracy jest dużo a kudiz mało, są duże firmy które drenuja rynek i podbijają piłeczkę. Wymagania finansowe kandydatów rosną a wiedza … maleje … nie jest to nawet tylko nasz problem. Dzisiaj rozmawiałem o tym z kims poza naszym pieknym krajem i jest tak samo … kandydat ma wymagnaia finansowe na poziomie bardzo wysokim, określa sie jako ekspert w dziedzinie … i nie potrafi odpowiedziec na 3 pytania podstawowe.

    Problem polega tez na tym, że i tak znajdzie zatrudnienie … zatrudni go jedna z wielkich firm, która jego średniość rozłoży na dużą ilość klientów i na czas nauki u klientów . Rachunek finansowy sie w końcu zapnie. Przynajmniej po stronie firmy.

  5. Niedawno zmieniałam pracę i wk… mnie to trąbienie, że tyyyle roboty dla programistów i firmy się po nich ścigają. Bzdura. Po rozmowach w kilku firmach poczułam, że moja wartość to null, choć jestem sporo przed czterdziestką.

  6. No ale czy nasza branża nie jest sama sobie winna?
    Czy kiedyś widzieliście “tygodniowy kurs nukleoplastyki” albo site zatytułowany “hardcore anaesthetist trainings”.
    Niestety kursów programowania skierowanych do przysłowiowej ‘pani z warzywniaka’ jest mnóstwo. Zresztą kursy/tutoriale skierowane dla bardziej zaawansowanych również pozostawiają bardzo dużo do życzenia – kwestia może być sporna, czy niektóre tutoriale nie są rozumiane zbyt dosłownie przez tych mniej doświadczonych czytelników.
    Osobiście nie jestem aż tak liberalny w dostępności naszego zawodu i zgadzam się, z wypowiedziami R.C. Martina, że może przyjść czas że zapłacimy za całą tą rzeszę nieprzygotowanych osób, zapłatą będą regulacje prawne, nakazy, zakazy itd. itd.

    • tomaszk-poz on

      Jak sobie wyobrażasz zakazy nakazy? Dostaniesz certyfikat z java na 5 lat, a za 2 lata wchodzisz w clojure. W IT jest taki postęp, że wszelkie regulacje nie mają sensu.
      Klienci sami są sobie winni, jak zlecają stronę za małą kasę, to mają, za co zapłacili.

  7. Media sprzedają wszystkim bajeczke o złotych górach pod tytułem “Programować każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej”, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że to nie jest praca dla każdego.
    Po pierwsze trzeba mieć charakter i predyspozycje. Charakter: jednorazowo odwalić jakiś prosty kurs HTMLa czy C# to bułka za masłem, ale trzeba być naprawdę maniakiem żeby do końca życia połykać opasłe tomy kolejnych wersji .NETa, Angulara, C#, Javy, Scali czy co tam jeszcze jest teraz w modzie, kiedy za oknem np. świeci piękne słońce ;) Programista, który się nie uczy jest z góry skazany na porażkę.
    Po drugie predyspozycje: żeby być dobrym programistą trzeba mieć analityczny umysł, profil matematyczno-fizyczny, a tylko część społeczeństwa może się tym pochwalić.
    Praca zawsze będzie, ale dla najlepszych, a nie “wanna be” programistów z Koziej Wólki.
    Sam wchodzę w buty rekrutera i wolę zatrudnić jednego dobrego fachowca za bardzo dobre pieniadze niż trzech słabych, po których tylko trzeba poprawiać i stresować się co tam teraz na produkcji wybuchnie. “wanna be” programmerom wolę zostawić testowanie, helpdesk i customer support.

  8. hmm…to ja jestem tą panią z warzywniaka. Nie wiem jak u innych ale u mnie myśl o przekwalifikowaniu wzięła się z poszukiwania zawodu dającego twarde umiejętności i wykorzystujacego zdolność analizy i myśłenia

    ( inaczej byłbym już spawaczem w Norwegii :)

    Przez ładnych parę lat byłem prawnikiem-całkiem niezym jak sadzę. Ale do kompletnej frustracji doprowadzało mnie to, że zdecydowanie większe znaczenie niż moja wiedza i umiejetnosci ma to czy jestem krewnym lub znajomym królika a moja praca polegała na dostarczaniu d…krytek dla ignorantów.

    O same zarobki tez nie chodzi- bo w czasach prosperity miewałem ponad 10 tysi na rękę i potrafilem taką pracę rzucić z dnia na dzień.

    Jak dla mnie programowanie wyróznia to, że będąc dobrym mam szansę ( nie gwarancję) zaistnieć dzięki swoim umiejetnościom a nie tylko czyjemuś widzimisię, układom. A osobiście pociąga mnie konkretny sprawdzalny efekt pracy i mozliwość użycia logicznego myślenia

    Autor tego bloga ma niepotrzebny kompleks wobec ‘tradycyjnych’ profesji – np takie Prawo wymaga znacznie mniej nauki niż programowanie.

    Medycyna, owszem wymaga sporo nauki, ale 6 letnie studia plus późniejsze specjalizacje to już sztucznie wymyślony wymóg formalny.

    Po 5 latach solidnej nauki programowania i samozaparcia będe fachowcem, po pięciu latach medycyny ( albo czegokolwiek innego poza spawaniem :) niezaleznie od posiadanej wiedzy i np pierwszej lokaty będę dopiero absolwentem.

    Poza tym faktycznie mam wrażenie,że wśród dzisiejszych dwudziestoparolatków logiczne myślenie i umiejętność samodzielnego budowania związków przyczynowo-skutkowych jest b. słaba.

    jeśli to ma być moja konkurencja na rynku pracy to proszę bardzo.

    • Tomaszk-poz on

      “Po 5 latach solidnej nauki programowania i samozaparcia ”
      Będziesz fachowcem jak będziesz pracował w zawodzie. Samozaparcie to za mało jak nie pracujesz przy realnych projektach. Jak mam samozaparcie i sam się uczę od ładnych paru lat + ma na koncie parę projektów nie za dużych ale nie błahych (plus część uwalonych z braku warsztatu) i widzę, że osiągnąłbym o wiele więcej, jakbym pracował jako programista. Był moment, że wiedziałem już czego nie wiem, teraz mam moment, że obszary wiedzy powoli mi się łączą, ale też wiem, czego nie chciałbym wiedzieć czyli w jakie technologie powinienem pójść od razu te 7 lat temu. Jakbym pracował w firmie, ta wiedza przyszłaby (tak mi się wydaje) o wiele szybciej. Inna sprawa, że teraz mamy wybuch rozwiązań, kiedyś było prościej i trudniej wybrać tę właściwą technologię (zwłaszcza w świecie rozwiązań web).

  9. Ja mam 48 lat i też się zastanawiam nad zostaniem programistą. Nie sądzę, że będę więcej zarabiać niż teraz (z zarobków jestem w sumie zadowolony), ale że praca będzie ciekawsza (z ciągle robię to samo i teraz jest już strasznie nudno). Od 25 lat pracuję przy zagadnieniach sieciowo-serwerowych. Budowa serwerowni i sieci, potem utrzymanie tego. Programowaniem zajmowałem się trochę przez te lata w wolnym czasie. Najpierw w C++, potem w Javie. W Javie napisałem kilka takich programów realizujących różne skomplikowane algorytmy, z tych algorytmów potem nawet obroniłem doktorat, co i tak wiedziałem, że mi do niczego nie będzie potrzebne, ale postanowiłem to zrobić dla zabawy (bo już wtedy mi się nudziło w pracy). Mam więc pewien kontakt zarówno z branżą IT, jak i z programowaniem, ale po pierwsze z tych wszystkich technik J2EE jestem słaby, a po drugie nie mam żadnego doświadczenia komercyjnego. Oczywiście nie chciałbym swojej aktualnej pracy po prostu rzucić, tylko zacząć tak pomału przesuwać akcent na programowanie. Obmyśliłem sobie, że najpierw zaproponuję swoim znajomym, co mają różne małe firmy, że im za darmo zrobię strony oczywiście razem z bazą danych, ORM, wykorzystaniem wzorców projektowych, TDD i ogólnie tego, czym się programista powinien wykazać. Na tym przykładzie po pierwsze sobie to przećwiczę i nauczę się praktycznie, bo jak już wspomniałem, o ile samą Javę znam dobrze i SQL-a też, to już to wszystko inne słabo. No i jak to będę miał, to spróbuję pomału zdobywać większe projekty już za jakąś odpłatnością. Jak się biznes rozkręci na dobre, to będę mógł zrezygnować z aktualnej pracy. Zdaję sobie sprawę, że w tym wieku mnie już nikt nie zatrudni, więc liczę tylko na własną działalność. Co o tym myślicie? Ma to sens?

  10. Marcin,
    Jak najbardziej ma to sens, tym bardziej że masz już jakiś start i nie zaczynasz od zera. Dodatkowo: z tego co piszesz to masz na to czas i możesz sobie pozwolić na naukę w praktyce bez oczekiwań finansowych. Sytuacja idealna :).

Newsletter: devstyle weekly!
Dołącz do 1000 programistów!
  Zero spamu. Tylko ciekawe treści.
Dzięki za zaufanie!
Do przeczytania w najbliższy piątek!
Niech DEV będzie z Tobą!