devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
6 minut

O robieniu rzeczy TRUDNYCH


08.11.2016

Bicie głową w mur nie jest przyjemne. Nieraz zdarza się zmagać z zadaniem, które… nijak nie wychodzi. Fail za failem, mimo wielu prób. “Nie poddawaj się” i “spróbuj ponownie” przestaje działać po kilku podejściach.

Akcja: BLOGvember! Post nr 6.
W listopadzie w każdy roboczy poranek na devstyle.pl znajdziesz nowy, świeżutki tekst. W sam raz do porannej kawy na dobry początek dnia.
Miłej lektury i do przeczytania jutro! :)

Może to być problem programistyczny. A może to być coś bardziej życiowego.

Przykład

Zabrzmiało dość poważnie, nie? Bo takie jest. Rozpatrywanie takiej walki tylko na poziomie kodowania i technologii byłoby dość… płytkie. W końcu wszystko się tam udaje. A nawet jeśli nie, to z reguły nic strasznego się nie dzieje (przynajmniej nam, odpowiedzialnym).

Gdyby więc rozważania rozszerzyć? Co, jeśli wzięlibyśmy na tapetę… rzucanie palenia? Jaram sobie beztrosko od bodajże 17 czy 18 lat, przez ponad połowę żywota swego. Czynność tę uwielbiam, przez pewien czas ona mnie nawet “definiowała”. Nie żałuję, ze zacząłem, bo było świetnie. Ale wypadałoby z tym kiedyś skończyć.

Krok 1: decyzja

Kilkukrotnie próbowałem rzucać. Bo to niezdrowe, bo śmierdzi, bo coraz więcej kosztuje. Raz rzuciłem na rok, innym razem przestawiłem się na 2 lata na te elektryczne chińskie badziewie. Ale ciągle do prawdziwych, żywych fajeczek wracałem.

Część z Was pewnie wie jak to jest… Rzucanie fajek? Banalne! Robiłem to już wielokrotnie! I za każdym razem się udawało. To tak jak z SVNem: chwalą się, że branchowanie świetnie działa, ale nie wspominają o tym, że przy merge można się pochlastać.

Jaki był mój motyw do tej pory? Widocznie niewłaściwy. Więc:

Krok 2: “to nie działa”

Albert Einstein powiedział kiedyś piękne słowa:

The definition of insanity is doing the same thing over and over again, but expecting different results.

Ja dokładnie to robiłem. Gdzieś tam w środku chciałem nie palić, ale nie potrafiłem tego wystarczająco dobrze uzasadnić. Za każdym razem rzucałem dla SIEBIE.

Ale skoro JA CHCĘ jarać i JA NIE CHCĘ jarać to na jakimś poziomie, w pewnym momencie, ten konflikt powodował wygaszanie postanowień. Neutralizacja.

Trzeba było zacząć się zmóżdżać:

Krok 3: nowy sposób

Potrzebowałem nowej motywacji. Self-hack. Nie da się jedną drogą? Nie da się rzucić dla siebie samego? To spróbujemy inaczej. Rzucimy dla kogoś ważniejszego niż ja.

Takie coś powinno zadziałać: bardzo, bardzo bym nie chciał, żeby moja Córeczka siedziała kiedyś przy moim łóżku i patrzyła, jak wydaję w szpitalu ostatni kaszlący dech. Jak wiję się i cierpię, bo po całym życiu cudownego palenia nadchodzi czas spłaty długu. Zapukał rak-windykator, i nie ma ucieczki. Kilka lat temu siedziałem z żonką Joanną przy takim szpitalnym łóżku. Razem patrzyliśmy.

Nieraz można się było uśmiać, gdy kobieta w kasie podaje paczkę z napisem “Palenie tytoniu powoduje bezpłodność“, a klient na to: “da pani inną, na przykład to z zabijaniem albo chorobami skóry“. Ale napis “PALENIE ZABIJA” to nie ściema. Podążanie dalej zadymioną drogą byłoby z mojej strony bardzo… egoistyczne.

OK, więc oto mój nowy sposób: rzucę dla kogoś, kto znaczy więcej niż ja. Dla mojej Córeczki. Nic jej nie mówiąc (właściwie to ona nie wie nawet, że palę). A dla spotęgowania efektu przed samym sobą: zrobię to w jej urodziny.

Gdybym teraz się złamał… oznaczałoby to, że mój nałóg jest ważniejszy niż obietnica złożona Córce. Co prawda niejawnie, co prawda potajemnie, co prawda z własnej inicjatywy, ale jednak. To się po prostu nie może wydarzyć w naszym uniwersum.

Plan obmyślony. Super! Co dalej?

Krok 4: “a little helping hand”

Przechodziłem przez to wielokrotnie, więc wiem, co mnie czeka. Wiem też, że tym razem się nie złamię. Ale może da się ten proces jakoś… uprościć? Żeby nie zaburzyć zbytnio normalnego funkcjonowania na te kilka najgorszych dni/tygodni.

Okazało się, że się da. Kiedyś o wiele więcej osób paliło, i jakoś tak porzucali. Może nie lubili tego aż tak bardzo, jak ja? :) Zresztą to uczyniło palenie jeszcze fajniejszą czynnością. Kilka rozmów wystarczyło, by dowiedzieć się, że jest jakaś “magiczna książka”. Książka, która coś przestawia w głowie.

Sceptycznie do tego podchodziłem. Ale co mi szkodzi? Otworzyłem książkę, otworzyłem głowę na oścież, przygotowałem się na pranie mózgu. Dobrowolnie pozwoliłem jakiemuś kolesiowi przestawiać moje synapsy. Łykałem wszystko “jak świnia obiery”.

W końcu… Po co walczyć zgołodupo, jeśli można jakiś zbrojny “fartuch nieustępliwości” nałożyć?

Krok 5: deklaracja

Układałem to sobie w głowie przez długi czas. Dopóki myśl nie opuści czachy to wszystko jest okej. Bezpiecznie. Mogę się wycofać bez wstydu, postanowić że “jednak nie, to głupie”. Albo “za trudne”.

Dlatego też stosunkowo szybko powiedziałem o tym żonie, żeby nie było odwrotu. Tylko jej.

Potem, mimochodem, niektórym znajomym. Tu coś bąknę, tam coś szepnę. Nie, żeby to kogoś specjalnie obchodziło, ale od razu zmieniło się moje wewnętrzne nastawienie. “Wymyśliłem jak zrobić” zmienia się w “zrobię”.

Na konferencjach i szkoleniach często spotyka się na fajeczce nowe osoby. A o czym rozmawia dwóch nieznajomych przy popielniczce? No o paleniu, oczywiście :). Zacząłem to rozpowiadać każdemu, z kim rozmowa choć na chwilę zeszła na temat jarania. Nudne? Nieważne, to miało służyć mojemu celowi, nastawieniu, przygotowaniu, a nie cudzej rozrywce.

Wreszcie… heloł, co czytasz od 5 minut? Moją najbardziej publiczną deklarację. Nie ma odwrotu.

Krok 6: wykonanie

Urodziny Córki są dzisiaj. Ostatniego papierosa wypaliłem wczoraj wieczorem.

Jeśli zobaczysz mnie kiedykolwiek z fajką to masz pełne prawo zaserwować mi kopa w pysk. Nawet z półobrotu, jeśli umiesz. Nie żartuję.

Nie żartuję, bo wiem, że tak się nie stanie.

Jestem niepalący.

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Notify of
Tomek Onyszko

Oprócz procesu całego, który ma sens oczywiście, uważam że to jedna z bardziej zajebistych decyzji, które mogłeś podjąć.

Szymon Liszewski

Super decyzja. Wiele osób potwierdza, że to co zrobiłeś jest najlepszym rozwiązaniem, czyli powiedzieć wszystkim co chce się osiągnąć. Dzięki temu w chwilach słabości się nie poddasz. Czy to przez fakt, że wszyscy o tym wiedzą i po ludzku byłoby głupio wyjść na kogoś, kto łamie swoje postanowienia. Gratuluję postawy i wszystkiego najlepszego Córce!

Marcin
Marcin

Gratuluję! Palenie to ohyda, sam o tym doskonale wiem :) Ale nie palę już z jakieś półtora roku i naprawdę świetnie mi z tym :) Powodzenia nie napiszę, bo Tobie ono nie potrzebne, wiem, że dasz radę :)

PS. Najlepszego dla Córeczki! :)

Lech
Lech

Powodzenia! :-)

Brtq
Brtq

Brawo i powodzenia. A to piosenka o tym samym :
https://www.youtube.com/watch?v=XJSX5idazi8

mała
mała

A mnie się skojarzyło to:
https://www.youtube.com/watch?v=xfZKkCc9By0
Nie bądź gnojkiem. ;)

Marek Stój

Powodzenia! Ja też akurat odstawiłem dwa dni temu :)

Roman
Roman

Nie znamy się osobiście ale mocno trzymam kciuki!

Kuba
Kuba

Jak jeszcze do przedszkola chodziłem, zapamiętałem akcję w stylu “stop papierosom, zabijajo niszczą, śmierć, zniszczenie i w ogóle co najgorsze”. Zawsze byłem wrażliwy, więc powiedziałem do mamy “nie pal mamo bo mi umrzesz”. Nie pali do dziś, czyli już ze 20 lat :)
A fajki to syf, można raz na dwa tygodnie-miesiąc zapalić sobie do piwka w weekend w pubie ze znajomymi, ale tak codziennie? No way. Szkoda zdrowia i pieniędzy.

kombain
kombain

Miałem podobnie jak Ty, rzucanie dla siebie nic nie dawało, rzucenie dla kogoś bliskiego dało efekt – sześć lat bez fajek.
Najgorzej było w pracy – chodzenie na wspólną fajkę to był rytuał. W końcu nauczyłem się wychodzić na fajkę i nie palić. Rytuał pozostał, pogaduchy też, win – win :)

Paweł

Powodzenia.
Sam miałem problem z paleniem. Nie pale chyba z 10 lat i jakoś mi brak papierosów nie przeszkadza.
Stań się leniem i jak zachce się Tobie palić niech Ci się nie chce iść po nową paczkę.

Jakub
Jakub

Ja rzuciłem z pomocą tej książki o której piszesz (Allen Carr?). Z kolei moja żona rzuciła bez książki. Efekt jest ten sam. Nie palimy już z 5 lat, albo więcej. Ja ceniłem sobie, to że po przeczytaniu samo rzucenie palenia nie wydawało mi się jakąś wielką stratą i moim zdaniem o to chodzi w tym całym praniu mózgu. Żeby po prostu poczuć, że się tego nie potrzebuje. (to jest taki stan, że nawet po paru piwach (albo lepiej) lub przy dużym zmęczeniu, gdzie siła woli już nie istnieje, nie chce się palić, a po jakimś czasie już całkiem zapomina się… Read more »

tomaszk-poz
tomaszk-poz

Niestety, ale Twoje poświęcenie dla dziecka może przyjść za późno. Przez tyle lat palenia nie ma szans, żebyś nie miał zmian w płucach, zwłaszcza, że zacząłeś w młodym wieku, więc masz teraz staż.
Poza tym trudno mi zrozumieć pomysł palenia papierosów: niszczenie organizmu, smrodek z ust, żółte zęby, przewalanie kasy.
Życzę powodzenia – moi rodzice palili długo i rzucili bardzo szybko jak policzyli za i przeciw (tych za było 0).

Konrad Kokosa

Wierzę, że się uda więc gratuluję!

Marcin
Marcin

Trzymam za Ciebie kciuki, dasz radę! Wszystkiego najlepszego dla Córy, moja też z 8. listopada ;)

pawelek

Z tym kopem to będę pamiętał, bo ostatnio na piwie zapomniałem, że wisisz mi 2 browary :D

Scooletz

Dość ciekawe badania na temat zmiany swojej osoby i tego jak się zmieniać, podaje ten artykuł: http://jamesclear.com/master-one-thing
Pracowanie nad jedną (małą liczbą) rzeczy naraz pomogło mi w rzuceniu… słodyczy, które zawsze mnie kusiły. Od trzech miechów nie jem cukru i jest mi z tym dobrze.

piotrek p
piotrek p

Tym samym masz szansę stać się… wzorcem nie projektowym:). Powodzenia

Moja książka

Facebook

Zobacz również