Programisto: ludzie na ciebie czekają!

23

W mijającym roku pojeździłem trochę po Polsce, porozmawiałem z ludźmi, popatrzyłem jak funkcjonują “lokalne” grupy .NET. Sama idea takich grup bardzo mi się podoba i cieszy fakt, że jest ich tak dużo i że większość z nich regularnie działa. Ale do jednego można się przyczepić: gdzie są, kurde, ci wszyscy programiści?

Białystok: średnia liczba uczestników od 7 do 20, raz było osób ok 50. Kraków: 50-60 osób. Warszawa: 30-50. Łódź: 20-40. Niektóre z tych liczb nie są może do końca prawdziwe, ale rząd wielkości: jak najbardziej. Rodzi się pytanie: gdzie jest reszta z Was (nas?) ?

W takiej Warszawie musi być z milion programistów .NET. To samo w Krakowie, Łodzi czy Wrocławiu. W moim Białymstoku pewnie mniej (bo większość wyjechała do Wawy:) ), ale i tak sporo firm w tym .necie jednak dłubie.

Apel: Czytelniku Drogi, znajdź w internetach lokalną grupę .NET, sprawdź termin kolejnego spotkania i… po prostu tam pójdź! Chociaż raz, jak się nie spodoba to przekaż “liderowi” swój feedback i nie pojawiaj się więcej, ale wyściub nosa na choć jedno spotkanie. Poznaj fellow-devs, posłuchaj o ciekawych rzeczach, opuść na chwilę swój codzienny projekt, dowiedz się co robią inni, otwórz się trochę na zewnętrzny świat. Wpuść do swoich codziennych obowiązków trochę świeżości. A gdzieniegdzie dostaniesz za to jeszcze browara za friko.

Te spotkania są naprawdę fajne. I nie wymagają nie wiadomo jakiego poświęcenia: raptem jeden wieczór w miesiącu. Warto skorzystać z tego, że mamy w Polsce naprawdę dość prężne community. Dlaczego jest nas tam tak mało?

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

23 Comments

  1. I tutaj pojawia się swoisty dylemat – grupa .NET czy sport. Postawiłem na sport.
    Niestety w terminie spotkań grupy .NET mam zorganizowane/zaplanowane aktywności sportowe. Tylko to odwodzi mnie od uczestnictwa w tychże spotkaniach. Zawsze doceniałem te meetingi, dlatego też staram się uczestniczyć we wszystkich innych wydarzeniach, np nadchodzącym CodeRetreat.

    • Mirosław Pragłowski on

      I naprawdę nie da się wykroić 1 wieczoru w miesiącu?

      SOA#1 dla mnie działa. BTW nie jeden, minimum 3 wieczory. A sport także – czemu nie – głównie rano :P

  2. Sebastian on

    Ja dodam do tego jeszcze jedną rzecz, kolejny krok: “Rusz się i zaprezentuj coś! Nie musisz wiedzieć wszystkiego na dany temat, może to być nawet technologia której nauczyłeś się w zeszłym tygodniu! Niech jedna osoba po spotkaniu popatrzy na tą technologię, może nawet coś podłubie .. Sukces! Nie mówiąc o tym, że sama/sam ułożysz sobie w głowie czego się nauczyłaś/eś”.

  3. Sebastian,
    Prawda, ale takie namawianie może ludzi moim zdaniem wystraszyć:). W Wawie świetnie mają takie coś zorganizowane: na spotkaniach oprócz dłuższej sesji są tzw. “snacki”: krótkie (5-15 minut) minisesje. Takie coś pozwala na oswojenie się z mówieniem, a czasu jest i tak wystarczająco dużo żeby jakiś temat skrobnąć po powierzchni. Do tego często dyskusja która się wywiązuje trwa dłużej niż sama prezentacja, a dyskusje to to co napędza prelegenta i wzmaga chęć dalszych wystąpień :).

  4. Nie wiem w jakiej formie/lokalizacji odbywają się spotkania, ale może warto byłoby udostępnić taką sesję online. Przypuszczam, że na początku pojawiłoby się kilku nowych, zdalnych uczestników, którzy po jakimś czasie pewnie pojawiliby się na miejscu.

  5. Lech,

    z całym szacunkiem dla zdalnych i niemobilnych: to tak nie działa. póki co większość grup działa napędem jednej, dwóch osób. I na kontrolę nagrywania/streamu zwykle nie ma zasobów :). A i tak większość magii odbywa się w kontakcie bezpośrednim. I dość ciężko prowadzić równolegle sesję dla publiczności on-site i online. Np. co ma priorytet gdy jest jakiś problem z internetem? (jak dla mnie oczywiście, że goście lokalni, to oni przyszli i zainwestowali zasoby w dotarcie).

  6. Lech,
    Zgadzam się z Ziemkiem, moim zdaniem sesje online są bez sensu. Na każdy temat można znaleźć masę informacji w sieci, nie trzeba oglądać spotkania grupy akurat. A taki streaming czy nagrywanie sesji to masa zachodu którego lepiej uniknąć jeśli nie jest konieczny. A nie jest. Wystarczy spojrzeć na statystyki obejrzeń sesji z tak wypasionych konferencji jak DevDay czy nawet NDC/Oredev żeby się przekonać, że w skali całego świata (!) nierzadko sesje mają raptem kilkaset odsłon. W skali kraju jeszcze mniej. W skali miasta będzie to… no właśnie, ile? Moim zdaniem od 0 do 5. Jeśli ktoś nie przychodzi bo ma w tym czasie coś innego do roboty to sesji live i tak nie obejrzy. A jak przyjść może ale mu się nie chce to również nie będzie jej oglądał.
    Poza tym, jak napisał Ziemek, te spotkania są offline właśnie dlatego żeby pogadać z ludźmi, a nie posłuchać i pójść do domu. Bo posłuchać/pooglądać to można w domu i bez grupy .net.

  7. Jeśli chodzi o kwestię nagrywania to przecież nie trzeba kamerować. Wystarczy nagrać przez Camtasia i potem ewentualnie wrzucić na stronę grupy.
    Inna kwestia jest taka, że może to zniechęcić ludzi do przychodzenia, bo ‘po co przychodzić jak mogę nagranie potem obejrzeć w sieci?’…

  8. Mirosław Pragłowski on

    Jakub,

    Niestety nie jest to prawda – same slajdy czy tez to co jest na ekranie to IMHO mniej niż połowa “contentu”, nawet dodajac do tego dźwiek (tu już masz dodatkową obróbkę) to dalej nie oddaje to tego jak wygląda prezentacja.

    Na WrocNet mamy nagrywanie – ale tylko dlatego że zgłosił się do nas chętny do pomocy Tomek (zastępowany czasem przez Pawła). Jednak samo nagranie to także mało – trzeba jeszcze:
    – dostać slajdy od prowadzącego
    – dokonać synchronizacji slajdów z nagranym dzwiękiem i obrazem
    – wykonać kompresję
    – wrzucić na youtube

    Wbrew pozorom nagranie spotkania to sporo pracy (naprawdę sporo).

    Co do ‘po co przychodzić jak mogę nagranie potem obejrzeć w sieci?’ to IMHO nie przychodzi się na spotkania tylko dla prezentacji – dużą wartość ma networking, poznanie z ludźmi, dyskusje w przerwach i po spotkaniu przy piwie w knajpie obok.

    Właśnie kilka godzin temu wróciłem z BuildStuff – jakbym pojechał tam tylko oglądać prezentacje to pewnie by mi było szkoda tych ponad 300 EUR wydanych na bilet – jednak ludzie którzy tam byli i to zarówno prelegenci jak i uczestnicy sprawiają że nie będę się nawet 5 min zastanawiał i jeszcze w styczniu kupie bilety na przyszły rok :)

  9. Mirek,
    Fakt, że magia dzieje się w kuluarach to coś o czym wiesz Ty i wiem ja, ale niekoniecznie ludzie którzy na spotkania nie uczęszczają. Dlatego napisałem, że zamieszczanie nagrań może zniechęcić.

  10. Mirosław Pragłowski on

    Jakub,
    Chyba nie zauważyliśmy zmiany liczby osób które przychodzą na spotkania po tym jak zaczeliśmy publikować nagrania. Zdecydowanie pomogło za to jak PGS Software (sorry za reklamę) zaczął płacić rachunki za piwo po spotkaniach ;)

  11. Mirek,
    Czasem nawet jeden wieczor w miesiącu jest trudno wykrzesać. W szczególności kiedy uprawia się sport w duecie, a tak właśnie jest w moim przypadku.

  12. Nie lepiej zamiast chodzić na spotkania grupy .net rozwijać wspólnie jakiś produkt open source?

  13. Mirosław Pragłowski on

    lukiasz: Nie, to IMHO zupełnie 2 różne rzeczy, lokalne grupy offline na których poznajesz ludzi i projekty open source które IMHO nie ma sensu “przypisywać” do miejsca. 2ga sprawa że też juz to przerabialiśmy – nic z tego nie wyszło.

  14. sceptyczny realista on

    Wszystko pięknie wygląda w teorii, gorzej z praktyką, zwłaszcza gdy się zna niektórych prelegentów aż za dobrze. Po co mam iść na prelekcję gościa, który korzysta z ISession w razorowych widokach, hardcoduje “localhost” w każdym możliwym linku, i pisze modelbindery zapisujące dane w bazie? Czego ja się od niego nauczę? Jak jeszcze bardziej spieprzyć kod? Nie, dzięki. Wystarczy mi tego, że muszę po nim poprawiać w pracy.

    • Ziemek Borowski on

      Rozumiem ból. Często widuję ironiczny uśmiech współpracowników, gdy opisuję coś na temat czego długo dyskutowaliśmy i ja nadal robię po swojemu, a nie po ich… I zwykle moja odpowiedź brzmi: ludzie się zmieniają. Trzeba im pomóc. Niekoniecznie cicho poprawiając kod a robiąc awanturę. Lub publicznie pokazując jak co-nieco robić inaczej. Dobre grupy jednak to takie gdzie stale nie występują te same osoby, a zwłaszcza nie(tylko) organizatorzy. I tych dobrych parę jest (choć zwykle nie mówimy o tych studenckich).
      A naprawdę: z dokładnością do ew. pokrycia kosztów podróży i zapewnienia jakiegoś dachu nad głową (bo spotkania późno się kończą), większość ciekawych prelegentów chętnie do innych wpada. Przy całej ich kontrowersyjności np. Maciek (Maćku – dla mnie jesteś kontrowersyjny z powodu http://www.maciejaniserowicz.com/2013/05/06/windows-8-i-uac/) jest tego fajnym przykładem. Ale trzeba przez chwilę pomyśleć i poprosić. I choć odrobinę się zaangażować. Tak, wiem, jest ryzyko, że prowadzący grupę przesiąkł zwyczajami Karola W. z MSFT i na każdą sugestię zmian reaguje – “to znaczy że się zobowiązujesz do… jakieś rzeczy, będącej rozwinięcem tej sugestii do kosmicznych rozmiarów”.

  15. sceptyczny realista on

    Ziemku (wybacz bezpośredniość, ale znamy się osobiście stąd, że kiedyś pracowałem w firmie na “d” nad projektami dla dużego “O”, a że nie dane mi było się kulturalnie pożegnać, to też nie moja wina, lecz dłuższa chyba historia), może i masz rację… Ale ja nie płacę za produkt tylko klient, więc mnie to nawet nie boli specjalnie. ;) I ja nie będę tracił czasu na kłótnie z zadufanymi w sobie pseudoekspertami, bo szkoda mojego czasu. Ja wiem, że potrafię, nie będę uczył gościa, który twierdzi, że zjadł wszystkie rozumy. Bo nie oszukujmy się, ale jak ktoś ma ok. 30 lat i uważa, że jest najmądrzejszy na świecie, to nic mu już nie pomoże. To jest nieuleczalne.

    I to jest chyba taka spirala pozerstwa, która się nakręca tym, że ktoś jest świetnym senior architect turbo developerem, bo przecież jest prelegentem WG.NET, a z drugiej strony jest prelegentem, bo jest takim super hiper ekstra senior programistą… I chyba dwie strony się na to nabierają (pracodawca i słuchacze grupy), a tak naprawdę w środku jest wielka kupa.

    Co do wpisu o UAC, to mimo, że Maćka bardzo cenię, powiem po prostu, że dał ciała, i jest to moim zdaniem najbardziej irracjonalny wpis na jego blogu. Bo poświęcanie bezpieczeństwa ssytemu kosztem kliknięcia raz na dobę jednego “Yes” jest po prostu absurdem.

    Ale jeśli Maciek wpadnie do Wrocławia, to chętnie przyjdę na spotkanie grupy. Mogę nawet dach nad głową zapewnić, o ile dmuchany materac i dwa koty skaczące po próbującym spać człowieku się do tego zaliczają. ;)

  16. Ziemek,
    Za UAC mi się już dużo dostało:) ale mimo że z niektórymi argumentami się zgadzam, to nadal mam wyłączony bo tak mi wygodniej
    Tak czy siak argumenty przyjmuję, ignorancji swojej już nie bronię, ale jest jak jest

  17. sceptyczny realista,
    W grupach chodzi przecież o coś więcej niż same prelekcje. Dodatkowo w tym konkteście prelegentów nie powinno się traktować jak alfy i omegi. A po pierwsze oni sami nie powinni siebie tak traktować i przedstawiać. Tak czy owak, nawet jeśli ktoś hardkoduje localhost to może mieć coś interesującego do powiedzenia na inne tematy, z hardkodowaniem localhosta niezwiązane.

    Co do Wrocławia: widzimy się w lutym w takim razie! Termin już na stronę wrzuciłem ( http://www.maciejaniserowicz.com/speaker/ ) , niedługo dodatkowo posta na ten temat puszczę. Za ofertę dachu nad głową dzięki, ale już mam :).

  18. Powiem jedno: Microsoft is dead, .NET is dead, ja juz sobie z tego zdalem sprawe i dlubie w javie

  19. @jarex możesz uzasadnić swoją wypowiedź i decyzję o przejściu na Javę? Co Cię do tego skłoniło, ile pracowałeś z .NETem, nad jakimi projektami itp?

    PS. Jakbym już miał porzucać .NET to poszedłbym raczej w RoRa (jeśli chodzi o aplikacje webowe).