fbpx
devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
devstyle.pl - Blog dla każdego programisty
8 minut

Czego nie robić na finałach Imagine Cup


07.03.2011

[Uwaga: pisząc "Imagine Cup" mam na myśli "Imagine Cup, kategoria Projektowanie Oprogramowania"]

Polskie finały Imagine Cup 2011 zbliżają się wielkimi krokami. Postanowiłem skorzystać z okazji i podzielić się kilkoma refleksjami na ten temat.

Miałem przyjemność dwukrotnie uczestniczyć w tym evencie jako startujący, i dwukrotnie jako widz. Oraz kilkukrotnie o tym pisać. Przez lata (właściwie od prawie samego początku konkursu w Polsce, czyli roku 2005) obserwowałem jak zmienia się formuła rywalizacji, jak cała inicjatywa dojrzewa. Dyskutowałem ze znajomymi nad rosnącymi oczekiwaniami jury, oraz nad tym, jak prezentowane rozwiązania powodują coraz głośniejszy stuk szczen widzów o podłogę.

I jak, niestety, powiększa się przepaść między nowymi drużynami a starymi wyjadaczami.

Mam nadzieję, że te kilka poniższych akapitów zmniejszy wspomnianą przepaść. Po lekturze startujący być może będą mieli okazję zweryfikować swoje dotychczasowe postrzeganie konkursu, i – co za tym idzie – skorygować kurs. Póki jest jeszcze na to czas.

Nie łudźcie się, że prezentacja to 50% oceny

W regulaminie konkursu widnieje podział oceny na czynniki mające wpływ na końcowy wynik drużyny. Są tam różne punkty, a między innymi: prowadzenie prezentacji na finałach. Nie pamiętam dokładnie ile tam ona miała przypisane, ale na pewno nie było to 95%. Zatem moja pierwsza i najważniejsza ze wszystkich sugestia: przyjmijcie do wiadomości, że końcowa prezentacja projektu jest najważniejsza. We własnych kalkulacjach dajcie jej 95% wartości oceny.

Co za tym idzie? Opłaca się mieć w drużynie osobę odpowiedzialną tylko i wyłącznie za ten jeden aspekt projektu. Taką, która po angielsku mówi lepiej od George’a Busha. Która nie zacznie się jąkać na scenie. Która powie co ma do powiedzenia bez przerw, bez zerkania na kartkę, bez ślimaczenia mikrofonu i bez "yyyy, eeeee". Która będzie po prostu niczym dobry konferansjer. Która porwie publiczność.

Reszta niech zapieprza nad kodem. I tak powodzenie projektu zależy od tej jednej osoby.

Nie dla każdego flesze i scena

Z poprzedniego punktu powinno wynikać to jasno, ale podkreślę jeszcze bardziej: prezentacja nie jest okazją do pokazania "patrzcie na mnie, jaki jestem arcyzajebisty, to JA napisałem ten soft". Jeśli zespół ma na tyle szczęścia że któryś z jego członków faktycznie potrafi zaprezentować się na scenie, to niech reszta nie psuje efektu i nie włazi mu w drogę. To co możecie robić to siedzieć przy komputerze i zmieniać slajdy. W każdy inny sposób po prostu zaszkodzicie i sobie, zespołowi i projektowi.

Raz stałem na ImagineCupowej scenie i była to kompletna, absolutna porażka. Po prostu się do tego nie nadaję. Im wcześniej takie osoby sobie to uświadomią i przyznają otwarcie że mają w życiu inne przeznaczenie tym lepiej. Nie ma sensu wypychać każdego uczestnika z kilkoma słowami do Ojca Dyrektora tylko po to, żeby się pokazał. Na to będzie czas wieczorem, na mniej oficjalnej części dnia.

Nikogo nie obchodzą technikalia

Jest to konkurs technologiczny, ale nie dajcie się zwieść. Nikt nie chce oglądać diagramu UML, diagramu wdrożenia, czy słuchać o protokole komunikacji między jedną a drugą częścią systemu. O ile samo w sobie na pewno jest to bardzo interesujące, to… akurat nie tego jednego dnia. Techniczne detale możecie przedstawić sędziom dzień wcześniej, na sesji plakatowej. Ale publiczności tego oszczędźcie. Nie ma nic bardziej nudnego niż zestresowany programista stojący przed setką ludzi dukający o tym, że jego web service może przyjąć milion żądań na sekundę ponieważ dystrybuuje je do roboczych procesów umieszczonych w chmurze.

Serio… tłum chce chleba i igrzysk. Świateł, muzyki, przedstawienia. A nie wykładu – wykład będą mieli następnego dnia na uczelni.

Live demo pomysłem najlepszym nie jest

Wiadomo, że prezentowany projekt nie jest gotowy do włożenia do pudełka i postawienia na półce w sklepie internetowym. Jest to absolutnie zrozumiałe – prawdopodobnie większość rozwiązań to wczesna pre-alfa, wrażliwa na wszelki zły dotyk jak ministrant zostawiony sam na sam z lubieżnym księciem w pustej plebanii. Ostatnie czego chce publiczność to śledzenie wraz z zespołem źródła wyjątku, który nie miał prawa wyskoczyć, a jednak… Ja już wolę UMLa.

Rozwiązanie jest banalne, a jednak stosowane rzadziej niż powinno. Wystarczy nagrać filmik z działania programu i stopniowo puszczać go na prezentacji. Zyskujecie pewność, że będzie działać jak powinno. Wystarczy kliknąć "play" i śmiga. Ba, powiem więcej: jeżeli nie używacie ścierwiastego Windows Media Player, to nawet wystarczy wcisnąć spację!

Z takim podejściem wiążą się dodatkowe plusy. Do filmiku możecie wstawić fajny motyw muzyczny, animację, jakiś śmieszny efekt… Po prostu rozwiązanie to nie ma wad.

Zostawcie w spokoju afrykańskie dzieci!

Motyw ten przewija się co roku. Większość programów zbiera co rano rosę dla biednych spragnionych afrykańskich dzieci, masuje ich nabrzmiałe z głodu brzuszki, pozwala ich zaniedbanym mamom zrobić USG i urodzić kolejnego zdrowego szkieletorka. Na Boga Wszechmogącego! Zostawcie takie bzdury Brandżelinie i Madonnie. To już dawno zrobiło się nuuuuudne!

Zacznijcie od początku…

Przed finałami zaprezentujcie się rodzinie czy znajomym. Albo na uczelnianej grupie .NET. Po pierwszej minucie przerwijcie i poproście obecnych aby to ONI opowiedzieli WAM jakie zadania ma stworzony system. Jeśli mają z tym problem – to wywalcie prezentację do kosza i zaczynajcie od nowa. Powód jest bardzo prosty: widz nie absorbuje informacji o projekcie do momentu dowiedzenia się CO ten projekt robi. Wy wiecie o projekcie wszystko, bo był waszym życiem przez ostatnie miesiące. Ale my nie wiemy. Powiedzcie nam to, zanim zaczniecie mówić cokolwiek innego.

Zaskakująco dużo prezentacji zawiera te informacje zdecydowanie za późno. Macie tylko 15 minut, a do momentu załapania "aHA! czyli program robi TO!" my, widzowie, widzimy tylko gadające głowy. Niech ten moment nastąpi od razu.

Zakończcie z przytupem – dajcie się zapamiętać

Rok temu jeden z zespołów zakończył prezentację, wplatając w ostatnie słowa narastającą muzyczną falę piosenki "Right here, right now". Tak świetnie pasowało to do całego wystąpienia i taką miało w sobie moc, że po prostu wbiło wszystkich w krzesła. Jest to chyba jedyna rzecz jaką dzisiaj pamiętam z całego dnia. No i to, że wygrali.

Dajcie nam popalić. Zagrajcie na uczuciach (mając na uwadze punkt o Afryce), wprowadźcie w jakiś (nie ma znaczenia jaki) nastrój. Nie pozwólcie, żebyśmy pozostali obojętni. Bo wtedy wy i wasz projekt będzie "jednym z miliona". Nie mylić z "jednym na milion".


To tyle z moich refleksji. Mam nadzieję że sam przekaz jest bardzo jasny i klarowny: dobra prezentacja to klucz do sukcesu. Przy złej prezentacji wszystko inne nie ma znaczenia. Swego czasu bardzo mnie to irytowało, ale… ma to sens.

Zapraszam stałych bywalców IC do dodawania kolejnych porad w komentarzach – im więcej porad -> tym wyższy poziom -> tym lepiej dla nas:).

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Notify of
(Wojtek)szogun1987

Czytałem ostatnio książkę o NLP sam mam jeszcze problemy z wprowadzeniem rad tam zawartych w swoim życiu (chyba jestem już na to za stary) ale warto wiedzieć jakie techniki się stosuje. Znajomy będący jeden z najlepszych prelegentów Javy w Polsce polecał mi też książkę Zen Prezentacji http://helion.pl/ksiazki/zen-prezentacji-proste-pomysly-i-wazne-zasady-garr-reynolds,zenpre.htm sam jej jeszcze nie czytałem więc jej nie oceniam.

procent

@(Wojtek)szogun1987
Z tego co wiem to każda drużyna dostaje jakieś miniszkolenie z technik prowadzenia prezentacji, gdzie dowiaduje się o tych najbardziej podstawowych zasadach. Nie wiem jednak jak to wygląda w praktyce.

Mariusz Kędziora

Procent… Już wiem czemu lubię czytać Twój blog :) Bo zawsze się z niego czegoś ciekawego dowiem, nawet w temacie, który na pierwszy rzut oka nie jest dla mnie… I tym razem kilka rzeczy na pewno mi się przyda (mimo, że nie biorę udziału w IC). Ale wracając do tematu – uważam, że to co napisałeś to 100% obowiązkowa lektura każdego uczestnika IC. I o ile chłopaki z zespołu akademickiego nie czytali tego, to na pewno im podeślę z sugestią, żeby włączyli to (być może już to jest?) do szkolenia z technik prezentacji. Trzeba by tu jeszcze Barta ściągnąć, żeby… Read more »

procent

@Mariusz Kędziora:
No to miło:)
A co do uczestników… to ja sam bym takie coś chciał dostać do przeczytania przed startem. Wiem jakie można mieć nastawienie przed uczestnictwem i jak można zignorować prezentację przekreślając swoje szanse na cokolwiek. Więc pokazanie tego startującym to dobry pomysł, w końcu głównie do nich pisałem:).

barozi
barozi

Powiem tylko tyle: Na rynku informatycznym jest dokładnie tak samo. Nie ważne jak działa, ważne jak wygląda…

silk

Z jednym się nie zgodzę:

"Reszta niech zapieprza nad kodem. I tak powodzenie projektu zależy od tej jednej osoby."

Z moich doświadczeń – cały zespół powinien wspólnie opracować prezentację, filmiki z "softu", etc. Kodowanie? Nie ma takiej potrzeby, najlepiej w ogóle się nie przemęczać tworzeniem softu. Potrzeba tylko trochę GUI, żeby było z czego filmik i prezentację złożyć.
I warto mieć dziewczyne w teamie, nie musi nawet wiedziec o czym jest projekt :P

noisy

Tak sobie czytam.. [quote]Miałem przyjemność dwukrotnie uczestniczyć w tym evencie jako startujący[/quote] "zaraz, zaraz" sobie myślę… przecież ten konkurs jest dość świerzy, a tam chyba było(?) jakieś ograniczenie wiekowe. On to chyba za stary jest… Szybki skok do Twojej zakładki "o mnie". Tam na wierzchu daty żadnej nie ma, nurkuje do CV, a tam już widzę… a tam 1983, czyli 27 lat! Powiem sobie szczerze, że jakoś (chyba przez zdjęcie :P) miałem Cię za osobę starszą o kilka lat (szacowałem Cię tak na 30-34 lata). Poziom postów jakie pisujesz pasował mi nawet do takich moich wyobrażeń, gdyż emanuje z nich… Read more »

procent

@noisy:
To teraz sam nie wiem czy się cieszyć czy smucić, tym bardziej że zdjęcie było zrobione ze 3 lata temu – teraz muszę zatem wyglądać na ile, 50?:)

noisy - Krzysztof Szumny

Może to była siła sugestii. Miałem na studiach prowadzącego, który z wyglądu był dość podobny do Ciebie, więc to może stąd ;)

joorva
joorva

W sumie święta racja co do prezentacji, ale też nie przesadzajmy, żeby ją móc przedstawić, sam projekt też musi coś sobą prezentować ( niezbyt dużo, ale musi ;)). Chyba że mówimy tylko i wyłącznie o sytuacji "jestem w finałowej piątce, i co dalej?". Aczkolwiek waga sposobu prezentacji w ogólnej ocenie jak i to, jak ważny jest film w 2 rundzie, powoduje że "na mieście" ludzie mówią, że za rok w kategorii projektowanie oprogramowania wygra Łódzka Szkoła Filmowa ;). Niby żart ale trochę w tym prawdy – sprawny marketing i do finału może dojechać zespół nie posiadający absolutnie nic ciekawego, wypychając… Read more »

Moja książka

Facebook

Zobacz również