Po kolejnym roku, czyli rachunek sumienia 2010/2011

11

To już trzeci taki post na moim blogu. Czas leci, nie ma co. Poprzednie podobne tajemne wynurzenia (2008/2009, 2009/2010) dla mnie samego okazały się o wiele bardziej przydane niż się tego spodziewałem. Ot, taki online’nowy nastolatkowy periodo-pamiętnik. Zatem, pomimo absolutnego braku czasu na tak podstawowe nawet rzeczy jak sen, siadam… i piszę tegoroczne wydanie.

(BTW: da się całkiem sprawnie funkcjonować przeznaczając na sen 3-4 godziny na dobę, sekretem jest Tiger;) bo gdy życie płata figle to trzeba być cyber-gotowym póki w ciele młody duch… )

2010

Na początek rozliczenie się z zamierzeń poczynionych równo rok temu… Czy było dobrze?

Nie ma co kokietować – było bardzo dobrze. Udało się nam wrócić z Warszawy do Białegostoku, udało się dostać kredyt, udało się kupić i urządzić zajebiaszcze mieszkanie. Cała operacja (od pierwszego spotkania z “doradcą kredytowym” do wprowadzenia się, z dwoma przeprowadzkami po drodze) trwała 7 miesięcy – od maja do grudnia. Wszystko to było tak strasznie czasochłonne, że właściwie nie wiem gdzie ten cały rok się podział. Ale nieważne – było warto. Tym samym mam nadzieję zakończyć cykl przeprowadzek, które mnie ścigały od kilku lat (przeprowadzałem się 8 czy 9 razy w ciągu ostatnich 7 lat, co potrafi dać się we znaki…) i nareszcie osiąść w jednym gnieździe na stałe.

Właściwie gdyby to było wszystko do napisania o roku 2010 to i tak byłoby git. Ale do życia prywatnego dochodzi jeszcze zawodowo-hobbystyczne (czyli wszystko co związane z programowaniem), gdzie też wcale nie było źle;).

W całym zawirowaniu związanym z przeprowadzkami i wykańczaniem mieszkania udało mi się zorganizować konkurs Daj Się Poznać, bardzo ciepło odebrany przez programistyczną społeczność. Na tyle ciepło że dostałem już kilkadziesiąt maili z pytaniami o kolejną edycję:). Pożyjemy – zobaczymy. Niestety z powodu mieszkaniowego zamieszania nie miałem możliwości obserwować wszystkich zgłoszonych projektów tak aktywnie jak bym chciał, ale cóż… I tak wyszło o wiele, wiele lepiej niż się początkowo spodziewałem.

Oprócz zorganizowania konkursu zostałem także moderatorem w serwisie devPytania. Wielkiego zaangażowania ta rola nie wymaga, ale poczułem się całkiem miło dostając od jego autorów takie wyróżnienie.

Moje drugie online’nowe wcielenie zaproszono z kolei do dołączenia do grona Ekspertów CodeGuru. Kilka dni temu sytuacja potoczyła się trochę dalej i od nowego roku jestem jednym z Redaktorów tego portalu. Co z tego wyjdzie – zobaczymy, mam nadzieję że same pozytywy – i dla portalu, i dla mnie.

Dodatkowo dość niespodziewanie otrzymałem voucher na egzamin, więc korzystając z okazji zdałem sobie 70-536.

I przeżyłem największy zawodowy w swojej dotychczasowej karierze kryzys programistycznej osobowości, czego wyrazem był post “Skazani na Devshank“. Na szczęście dość szybko udało mi się to pokonać.

Sam przełom roku wiąże się u mnie także z oczekiwaniem na decyzję Wszechmocnej Korporacji co do mojego statusu MVP. Dadzą renominację czy nie dadzą? Po raz czwarty – dali. I git.

Na sam koniec zostawiłem sobie spojrzenie na moją blogową aktywność w minionym roku. Spodziewałem się że w obliczu takiego natłoku “pozablogowych” zajęć wypadnie to dużo gorzej, a było… całkiem nieźle. Znowu ponad setka postów, znowu wzrost liczby czytelników/subskrybentów. Widziałem na innych blogach screeny z google analytics, więc i ja takowy zarzucę:

2010-stats

Dzięki wszystkim za cierpliwość i stale rosnący poziom zainteresowania moim blogiem, nawet pomimo tak niewybaczalnych przerw jakie miały miejsce w tym roku.

2011

Kontynuując temat bloga…

Podczas realizacji kilku projektów pojawił się u mnie w minionym roku pomysł na napisanie cyklu postów o testach jednostkowych. Temat ten przewijał się co prawda w kilku notkach, jednak dopiero niedawno porządnie przysiadłem do tego aspektu programowania co skutkowało dość ciekawymi spostrzeżeniami i całkiem zgrabnym sposobem pisania takich testów i zarządzania nimi. Czy się uda – zobaczymy, ale w głowie zamierzenie takie wygląda fajnie.

Planuję też maksymalne zoptymalizowanie procesu blogowania tak, aby generowanie treści 3-4 razy w tygodniu nie wymagało ode mnie 18-20 godzin jak do tej pory (gdy utrzymywałem taką częstotliwość). Na razie nie mogę sobie na to pozwolić, ale mam nadzieję wrócić do tego za jakiś czas.

Z kilku stron dostałem również feedback mówiący jasno: “odpuść sobie posty czysto techniczne i pisz więcej o rzeczach luźniejszych“. Mam to nieustannie na uwadze i po włączeniu regular-blog-mode-on być może uda mi się wrócić do zwyczaju cotygodniowego puszczania swoich kosmatych myśli spod znaku Refleksje. To one miały zawsze największą liczbę komentarzy i wywoływały najciekawsze dyskusje.

Z nieukrywanym podekscytowaniem patrzę również na nadchodzące miesiące, gdyż wreszcie mój największy w życiu projekt dla mojego “stałego klienta”, realizowany właściwie przez dwie osoby, ujrzy światło dzienne. Po prawie dwóch latach pracy system callcenter oparty o komponent FreeSWITCH, będący teraz w fazie “testów w produkcji”:), powinien niedługo zostać opatrzony jakimś w miarę stałym numerem wersji… Będzie ciekawie. Gdy pojawią się konkrety więcej to z pewnością napiszę coś więcej.

Kołaczą się też po głowie luźne zamierzenia głębszej refleksji nad życiem zawodowym. Co prawda teraz jest mi bardzo dobrze, ale trzeba zastanowić się czy na pewno chcę obudzić się za 10 lat przy tym samym biurku, w tym samym pokoju, z tymi samymi obowiązkami… Może tak, a może nie – na to chcę sobie odpowiedzieć w roku 2011:).

Inny luźny plan to poczynienie jakichś kroków w celu legalizacji trwającego już dobre 8 lat konkubinatu. Nic specjalnie palącego, ale warto mieć to wreszcie z głowy.

I… chyba nic poza tym. W tym roku nic sobie nie narzucam, niczego nie planuję. Ewentualnie – wreszcie odpocząć. Po przeprowadzkach, urządzaniu mieszkania, a teraz pracy do granic możliwości nie mogę się już doczekać chwili gdy będę mógł za kilka tygodni poczytać normalną książkę, pograć na perkusji, pojeździć dla frajdy samochodem po Podlasiu, zagrać w grę etc. Ale… to jeszcze nie teraz. I póki co – niespecjalnie chce się nawet wymyślać nowe rzeczy tylko dlatego że dopiero co był 1 stycznia.


Tym samym życzę i sobie, i Wam, aby rok 2011 był… po prostu spoko.

Nie przegap kolejnych postów!

Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

Tym samym wyrażasz zgodę na otrzymanie informacji marketingowych z devstyle.pl (doh...). Powered by ConvertKit
Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

11 Comments

  1. Ja oczywiście czekam na więcej luźniejszych postów, żebyś w końcu pokazał całego siebie ;)
    Tymczasem gratuluję kolejnego roku prowadzenia najlepszego dev-bloga w Polsce (moje subiektywne zdanie, jak ktoś ma inne to się nie zna :P)
    p.s. jeżeli chcesz mieć więcej wejść na bloga to daj znać (wiesz ocb :))

  2. "Inny luźny plan to poczynienie jakichś kroków w celu legalizacji trwającego już dobre 8 lat konkubinatu. Nic specjalnie palącego, ale warto mieć to wreszcie z głowy."

    Uważaj na ten wniosek, że to nic palącego! Tobie może się tak wydawać, ale być może Twoja druga połówka, nie jest nawet już zniecierpliwiona, lecz może nawet już wściekła z powodu czekania (oby nie ;) )

    W każdym razie z tego wszystkiego ja Ci życzę powodzenia szczególnie właśnie w tym temacie :)

    PS. organizując wesele w czwartek da się zaoszczędzić ok 20-25% na sali/zespole/kamerzyście itd. I bez problemu da się znaleźć wolne terminy nawet na przyszłe wakacje ;)

  3. "(BTW: da się całkiem sprawnie funkcjonować przeznaczając na sen 3-4 godziny na dobę, sekretem jest Tiger;) bo gdy życie płata figle to trzeba być cyber-gotowym póki w ciele młody duch… )"
    Pierwszy komentarz na Twoim blogu i muszę moralizować ;/
    A chodzi mi o to, że całkiem ładny czas jechałem dopalając się Plusssz Active (50mg/100ml kofeiny) pisząc równocześnie pracę magisterką i inżynierską na dwóch kierunkach. Może to odpowiadać Twojemu Tigerowi (32mg/100ml kofeiny) więc radzę uważać bo przedawkowanie jest naprawdę niemiłe – ciężko powiedzieć ile ładowałem w siebie ale znacznie więcej niż zalecane (max) 2 tabletki dziennie.

    Owocnego roku :)

  4. @jj:
    Doskonale wiesz że "pokazanie całego siebie" nie byłoby dobrą opcją:)
    Za resztę dzięki.

  5. @noisy:
    Co do zapatrywań drugiej połówki na tą kwestię to spoko wodza, oboje wiemy jak jest i bynajmniej konfliktów na tym polu nie przewiduję:).
    Dzięki za życzenia oraz czwartkowy tip, postaram się pamiętać.

  6. @ptw:
    Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, miewałem już różne sytuacje związane z przepracowaniem. Ale… you’ve gotta do what you’ve gotta do, czasami nie bardzo jest inne wyjście.
    Co do roku – dzięki i wzajemnie:)

  7. Procent wiec jeszcze raz gratulacje i trzymaj tak dalej!

    Zas co do tak zwanych 3-4h snu na dobe, to naprawde nic do tego potrzebnego nie jest. Wrecz zauwazylem ze jezeli staram sie wytrzymac na srodkach roznego rodzaju to sie to nie udaje lub bierze mnie do nich obrzydzenie – wystarczylo dwa razy napic sie tigera w nocy bym go juz nigdy wiecej do ust nie wzial. To co mnie trzymalo swojego czasu to motywacja. Spac o 3/4 pobudka 6/7. Gorzej jest gdy nie ma tych 3-4h snu. Wtedy trzeba juz kombinowac z spaniem w trakcie dnia – drzemki i/lub mocne srodki (kawa, mate czy inne do wyboru do koloru). Ale to dla mnie dziala i nie musi na innych.

  8. Co do snu 3-4h na dobe, to odsyłam do snu polifazowego(Uberman sleep schedule). Zakłada on w skrócie 6 drzemek po 25min (optymalna drzemka, wg NASA, ma długość 24 min) co daje 4h snu na dobę. Podobno według takiego harmonogramu odbywa się praca na wahadłowcach w czasie misji.

  9. @Gutek:
    Na samej motywacji się nie pojedzie dłużej niż kilka dni, potem potrzeba jakiś magiczny "external ingredient":)

  10. @rupo76

    dla mnie to nie dzialalo, znajomi z PJW moga to potwierdzic :)

    @Procent

    Da rade… te magiczne napoje tylko utrudniaja pozniej zycie :/ a moze ja po prostu jestem dziwny i max 4h snu mi wystarczalo :)