Projekt devstyle: osiągnięto milestone!

21

Odchodząc prawie rok temu z pracy nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Czy za kwartał nie będę szukał kolejnej roboty, czy nie będę żarł gruzu, chlipiąc w poduszkę i kudły z głowy rwąc. Planów sprecyzowanych nie miałem, bo i nie mogłem mieć. Ale…

Akcja: BLOGvember! Post nr 10.
W listopadzie w każdy roboczy poranek na devstyle.pl znajdziesz nowy, świeżutki tekst. W sam raz do porannej kawy na dobry początek dnia.
Miłej lektury i do przeczytania jutro! :)

Na początku roku, czwartego stycznia, napisałem coś takiego:

Teraz los zdecyduje, czy “da się” żyć tak jak sobie wymarzyłem, czy jednak za kilka miesięcy będę musiał wracać do pracy. Jeśli przed jakąś konferencją zobaczycie czerwone Subaru BRZ z rejestracją B0 DEV to będzie znaczyło, że mi się udało.
devstyle.pl, “Wspomnień (2015) i wizji (2016) czar

Bardzo dokładna specyfikacja, prawda?

I co?

“Udało mi się”. W ubiegły czwartek z trasy Wrocław-Białystok puściłem tweeta:

Twitter: GT86

Nie BRZ, ale bliźniacza GT86. Nie czerwona, ale równie piękna. A może i piękniejsza, tym bardziej, że mocno “dojrzałem” od stycznia. Zresztą czerwona jest w środku :). I nie B0 DEV, ale jedyny wpływ jaki miałem na blachy, to rejestracja w Białymstoku.

W każdym razie: JEST! Od kilku dni chodzę z niezmazywalnym bananem pod nosem, od jednego ucha aż do drugiego. Jaram się jak małe dziecko zapałkami i na świat przez róż spoglądam. Z jednej strony: lepiej być nie może. Ale również: nie może być źle.

No i…?

Piszę to, by swej przyszłej jaźni ślad tego pięknego momentu zostawić. Oraz aby zaraportować stan “projektu devstyle”, nie po raz pierwszy zresztą. Nie pod względem finansowym (o tym będzie w grudniu), ale… ogólnym. Mimo perypetii, wzlotów i upadków: wszystko ma się dobrze. Na tym etapie mógłbym nawet z radością działalność zakończyć, bo wydaje się, że absolutnie niczego więcej mi do szczęścia nie potrzeba.

Jak widać na obrazku: aktualnie nie mam marzeń. I strasznie mi z tym lekko. Może to się wydać proste i płytkie, ale… od prawie 2 lat głównie o tej furze myślałem. Praktycznie codziennie.

Ruskie najeżdżali na Ukrainę, a u mnie w głowie: “no nie, jak będzie wojna to nigdy BRZta nie będę miał!
Doniesienia o coraz to bardziej fascynujących postępach prac nad “self-driving cars”, a u mnie w głowie: “fuck you, ja chcę BRZtem pośmigać, a nie żeby mi coś samo jeździło!“.
Wywrotka na motocyklu, a u mnie w głowie: “jak na wózku wyląduję to BRZtem nie pojeżdżę!“.

Serio, nie przesadzam…

Dlatego też z przeolbrzymią radością obudziłem się w dzień ogłoszenia wyniku wyborów w USA. Widzę, że świat zaczął panikować, a ja miałem tylko jedną myśl: “Po furę dziś jadę! A potem niech się dzieje co chce.“.

Na blogu w tym roku wielokrotnie wspominałem o przeróżnych kryzysach. Podejrzewam, że źródło większości z nich właśnie… zniknęło. Bo gdybym miał do wydania nawet milion dolarów i mógł sobie kupić tylko jedną, jedyną rzecz na świecie to kupiłbym właśnie dokładnie to.

To moje największe marzenie mogłoby się pewnie ziścić wcześniej, gdybym po prostu klepał szerpojnta za 20 koła miesięcznie. Ale satysfakcja nie byłaby tak przeogromna jak teraz. Bo naprawdę bardzo, ale to bardzo musiałem się postarać.

Pielęgnacja jest ważna

Nie, nie fury :). Marzeń. I celów bardzo długoterminowych, jakie by one nie były.

Ja, gdyby się zastanowić, to strasznie prosty jestem. Ale dla kogoś innego takim marzeniem może być wydanie własnej książki po mandaryńsku. Albo przebiegnięcie ultramaratonu. Albo usmażenie steka z argentyńskich szczeniąt. Albo przejście Quake na poziomie Nightmare. Albo…

Cokolwiek by to nie było: pielęgnuj. Myśl o tym, dąż do tego. Wyobrażaj sobie, wizualizuj. Upewniaj się, że to jest właśnie TO! Nakręcaj się, motywuj.

Nie słuchaj innych. To TY wiesz lepiej. Wystarczy, że TY wierzysz w sukces. Bo on ma być TWÓJ!

Wiesz, ile razy usłyszałem “ta, akurat, przestań”, dzieląc się swoimi marzenio-celami?
“Gdy spotkamy się następnym razem, będę niepalący!” “Ta, akurat, przestań.”
“Posłuchasz mnie – programistę – w radio albo zobaczysz w telewizji” “Ta, akurat, przestań.”
“Na programistycznej działalności online można zarobić 100 koła w ciągu roku” “Ta, akurat, przestań.”
“Kiedyś podczas rejsu sam zagram na gitarze ‘Hiszpańskie dziewczyny'” “Ta, akurat, przestań.”
“Tutaj w tym miejscu będzie wydziarany przewspaniały tatuaż” “Ta, akurat, przestań.”

No i wreszcie:
“Niedługo będę jeździł BRZem albo GT86” “Ta, akurat, przestań.”

Powtarzaj sobie te pokrzepiające słowa:

TIME IS ON MY SIDE

Bo to prawda.

Celebracja też jest ważna

Gdy w końcu dotelepałem się do Wrocławia i po raz pierwszy wsiadłem pod salonem do samochodu to poczułem się jak w filmie “Obcy”. Pamiętacie tę scenę, gdy potworek rozrywa od środka klatę? O mało moje serducho (które, jak się okazało – posiadam) tak nie uczyniło. ŁUP ŁUP ŁUP! To już! ŁUP ŁUP ŁUP! To właśnie teraz. ŁUP ŁUP ŁUP!

Siedziałem na parkingu z kwadrans, delektując się tą chwilą. Powtarzając sobie w kółko: to jest TEN moment! Zapamiętując każdy szczegół.

A potem… no cóż. Najpiękniejsze 550km w moim życiu. Gdyby mnie wtedy nagrać jakimś GOPRO, tylko skierowanym do środka, to można by ten filmik puszczać na terapiach walki z depresją. Czysta, niczym niezmącona dziecięca radość. Musiałem wyglądać jak batmanowy Joker. I w sumie dalej tak trochę jest.

Ale wiesz co? Gdy taka chwila nadchodzi, to nie wszyscy się nią cieszą razem z nami. Większość ma to gdzieś (i dobrze), ale znajdzie się ktoś, kto postara się to zepsuć. Takie starania najlepiej zwalcza się uśmiechem pokazującym: “ależ jest mi teraz ultra zajebiście“.

Ciekawi mnie jedynie… co jest dalej?

When all of your wishes are granted
Many of your dreams will be destroyed
Marilyn Manson “Man That You Fear”

Na razie żadnych złych oznak nie odczuwam. Wręcz przeciwnie: nawet gdybym musiał od stycznia tego wspomnianego szerpojnta zacząć klepać, to… wcale bym nie płakał. Byleby nadal były okazje do śmigania po naszych pięknych polskich drogach.

I to tyle, koniec raportu. Do przeczytania jutro, już mniej osobiście. Ten chaotyczny tekst ledwo udało mi się sklecić i nie jestem w stanie stwierdzić, czy ma jakiś sens. Najwyżej się kiedyś poprawi. Teraz spadam cieszyć się dalej. Na razie jesteśmy razem od 4 dni, zrobiliśmy 740km i bardzo przypadliśmy sobie do gustu.

Zresztą ja mam skrzywienie jakieś w tym temacie, bo ponad 8 lat temu posta o takiego napisałem: “Drimkomtru“.

P.S. Gdyby ktoś się zastanawiał: moja fajna żonka Joanna egzamin zdała celująco! Na poniższy filmik (a polecam obejrzeć) zareagowała tylko słowami: “przesadzają“.

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET.Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze.Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

21 Comments

    • Marcin,
      HAHA normalnie padłem :). Akurat dziś po raz pierwszy w życiu pojechałem na śniadanie do miasta w tygodniu (żeby się gdzieś z rana przejechać :) ) i się gapią teraz bo rozwyłem japę. Thx!

    • Tomek,
      Takie posty są właśnie po to, żeby zainspirować i pokazać że “się da”. Gdyby rok temu ktoś mi powiedział że tak będzie, to bym się w łeb popukał. A jednak…

  1. Gratulacje!

    Ja od siebie mogę dodać że miałem podobnie z marzeniami i chęcią zakupu konkretnego modelu samochodu więc wiem jak się odczuwa taka radość z realizacji takiego długoterminowego celu. Co prawda ja marzyłem o innym modelu i choć marzenie zrealizowałem ponad rok temu to zadowolenie z realizacji celu nadal pozostało a każda przejażdżka o tym przypomina.

  2. Hej,
    fajnie, że udało Ci się zrealizować swoje marzenie! Nad swoimi też pracuję – dzięki za słowo wsparcia ;)

  3. Haha, ciesz się, że nie zdecydowałeś się na rejestracje B0 DEV. Sytuacja wygląda tak, że płacisz 1000 zł i wybierasz 5 znaków. Powiedzmy DEV00. Nie ma znaczenia. Pierwsze dwa znaki to ilość osób, która taką wybieraną rejestrację juz wykonała. Pierwsza osoba będzie miała B0, druga B1 itd itd. Tak się składa, że całkiem niedawno mój znajomy zrobił rejestrację i był pierwszy. Dostał B0. TY byś dostał B1. BI DEV już nie brzmi tak dobrze :D

    • Kuba,
      WHAAAAT!!! Hahaha no to faktycznie byłaby zmuła :). Thx za info, czyli muszę o takiej rejestracji zapomnieć :). Chociaż z drugiej strony… firma produkująca IDE mogłaby zarejestrować 2 fury, z czego druga miałaby B2DEV – idealnie!

      • Z tego co mówił kolega, nie da się dowiedzieć jaki numerek przypadnie tobie. Pewnie zależy jak bardzo ktoś się postara :) Ciesze się, że mogłem Ci pomóc :P

  4. Świetny wybór. Gdyby tylko BRZ magicznie zamieniał się w kombi kiedy potrzeba :D. Dlatego jestem na etapie szukania wymarzonego Legaca/Outbacka. Gratuluję spełnienia marzeń.

    • Kuba,
      U mnie magicznie zmienia się w Elantrę :). Chociaż ona też nie jest ultra-rodzinna, gdybyśmy mieli więcej niż jedno dziecko to by była za mała.

  5. Przede wszystkim fajnie, że udaje Ci się ciągnąć robotę i to Cię cieszy. Fascynacja autem przejdzie niedługo – w końcu marzenia są po to by je realizować i wymyślać nowe :) No i fajnie, że jednak to, a nie jakieś stare gówno. Życie jest za krótkie, by jeździć gównianymi autami :)
    Z innej beczki – niedługo wymienię hujdaja – liczę na mały wyścig :) Kiedy wpadasz do Łodzi?

    • Pawelek,
      Jak wiesz miałem takiego samego Hyundaia i on nieprzerwanie sprawiał mi wielką frajdę przez 4 lata. Więc nie spodziewam się, żeby tojotka się szybko znudziła :).
      Czy wyścig to nie wiem, zależy co kupisz :). A w Łodzi już 29.11 najprawdopodobniej.

  6. Pingback: Zapraszam na KMD MeetUp w Warszawie! Porozmawiajmy o testowaniu scenariuszy wielowątkowych. | devstyle.pl | Maciej Aniserowicz

  7. Jak to tak czytam, to w sumie nie czuję się już dziwnie wspominając dzień i czas w którym mi się udało spełnić swoje samochodowe marzenie. Miałam dokładnie tak samo! Tylko u mnie czas oczekiwania był dużo dłuższy, bo to było marzenie z dzieciństwa niemalże. Niestety samochodzik już odszedł w zapomnienie. Ale nigdy nie zapomnę jak kupno go mnie ucieszyło:)
    Tylko po spełnieniu marzeń (w tamtym czasie udało mi się jeszcze parę takich długo wyczekiwanych zrealizować) nie do końca poczułam się lekko. Właściwie dopadła mnie trochę pustka i pytanie – i co dalej? No i niestety od tamtego czasu żaden cel nie był w stanie mnie tak bardzo pochłonąć ani dać podobnej radości:(