Co było w przeszłości (2013), co będzie w przyszłości (2014)

4

Aż zapomniałem jak literki w słowa sklecać. Okazało się, że sztuka relaksu prosta nie jest. Dopiero niedawno się jej nauczyłem, i od razu zabrałem się za praktykę z zapałem godnym lepszej sprawy. Koniec i początek roku to 15 dni wolnych od pracy, w ciągu których miałem zrobić tyyyyyle rzeczy! A to sporo różnych “egzystencjalnych” tematów przemyśleć, a to postów na pierwszy kwartał milion napisać, a to w podstawy netduino się wgryźć, a to nie wiadomo co jeszcze. Zamiast tego jednak grałem w Heroes 3 i czytałem Wiedźmina, które to czynności zdecydowanie polecam.

Przez to przyjemne odmóżdżenie pisze się ciężko, ale spróbujmy.

2013 Priv/Pro

Prywatnie miniony rok upłynął pod znakiem naszej małej Moniki, która dzielnie nowe skille zdobywa i levele w nich nabija jak ja w Heroesach. Stworzeń takich małych nie lubię z reguły, ale na szczęście okazało się, że z własnym to jest inaczej i ojcowanie, mimo że momentami ciężkie, jest zdecydowanie fajne. Może się nie opłaca, ale warto;). I tyle.

Zawodowo – miniony rok to kolejna zmiana pracy, o czym osobnego posta uzewnętrzniającego pisałem. Coś mnie dość często z miejsca na miejsce los nosi. Teraz jest lepiej niż było, bo w końcu jak mogłoby nie być, skoro TfuFSa i Sharepointa na oczy nawet, pominąwszy parę nocnych koszmarów, od miesięcy nie widziałem? Udało mi się dość mocno wgryźć w słodką Nancy i geekowego Angulara. Angular, swoją drogą, to najciekawsza i najbardziej pasjonująca biblioteka (czy framework, who cares) z jaką miałem do czynienia przez ostatnie… wiele lat programowania.

2013 Blog

Zanim, jak co roku, rzucę statystykami, to parę słów opisowych skrobnę. W roku minionym udało mi się opublikować 86 postów. Całkiem sporo, jednak większa część z nich pojawiła się w pierwszym półroczu, kiedy to jeszcze działała metoda porannego wstawania (opisana w “Kto rano wstaje…“). Potem działać przestała, a i priorytety jakoś się poprzestawiały. Na szczęście, jeszcze w tym “płodnym” okresie, udało mi się wydać najbardziej udany wg mnie cykl na tym blogu, czyli Devkalog. Wpływ na bloga (i na mnie zresztą też) miał on dość znaczący, więc tym bardziej blogowy rok 2013 Rokiem Devkalogu mianuję.

Wspomnieć jeszcze muszę o postach “Windows 8 i UAC” oraz “Czy mogę zostać programistą?“, które mimo upływu wielu miesięcy do dziś mnie jeszcze prześladują. Dostało mi się za nie, oj dostało. Nadal się dostaje, bo nie dalej jak w ubiegłym tygodniu ktoś mnie mailowo za UAC pojechał (dorzucając przy okazji krytykę mojej pięknej fotki), a niewiele wcześniej wypracowanie niemalże na swój temat przeczytałem od nie-programisty zawiedzionego moim poglądem na jego szanse programistą zostania opisane w drugim poście. Ale kto wie, może faktycznie jestem pretensjonalny bufon, któremu skromności by się trochę przydało?

Ale czas na szczęśliwe numerki, coby się w archiwum zachowały:

  • odwiedziny: 136 304 (wzrost o ponad 55%)
  • unikalni użytkownicy: 67 714 (wzrost o 60%)
  • odsłony: 253 663 (wzrost o 50%)
  • subskrypcje RSS: max 1031 (wzrost o ponad 200; po ubiciu google readera ta liczba bardzo mocno skacze, jednak cały czas łudzę się, że to właśnie najwyższa, a nie najniższa – ok 200 – wartość jest tą prawdziwą:) )
  • subskrypcje Twitter: 721 (wzrost o ponad 100%, z czego duża większość doszła po publikacji posta “Nie izoluj się“, co mnie niezmiernie raduje)
  • “lajki na fejsie“: 411 (wzrost o 100%)

Wniosek: wszystko poszło dość mocno w górę, szczególnie “społecznościówki”. Fajnie, dzięki! Miło takie coś oglądać i z przeszłością porównywać, mam nadzieję że uda się taki trend utrzymać.

W ciągu roku parę razy popadłem w blogową niemoc i do dziś się z niej jeszcze do końca nie podniosłem. Nie wiem też, czy w ogóle jest szansa na odrodzenie się jak fenis z popiołów, bo myśli same w trochę inne obszary społeczności wędrują. Ewolucja? O blogowych dylematach nudzić więcej nie będę, po prostu jakoś to wszystko musi się samo poukładać i pójść w “jakimś” kierunku, albo sobie przez jakiś czas stać jak stawało niejednokrotnie do tej pory:).

A co do tych “innych społecznościowych obszarów” i “ewolucji”…

2013 Community

Wreszcie się przemogłem. Wreszcie, po wielu latach walki, mogę zacząć mówić o sobie “prelegent“. Łatwo nie było, i pamiętnik z tej drogi pisałem pod tagiem “prelegenctwo“. Ale póki co – było warto! Wystąpiłem w Warszawie, Łodzi i Białymstoku na spotkaniach grup .NET. Wystąpiłem na jednej darmowej, jednej płatnej i jednej online’owej konferencji. Wystąpiłem nawet na swojej byłej uczelni, gadając do największej póki co publiczności.

Tak naprawdę przysłowiowego “bakcyla połkłem” wiecie kiedy? Kiedy stres przestał mnie zżerać, a nadchodzące wystąpienia przestały mnie budzić w nocy? Po DevDay, na który w końcu udało mi się pojechać! Wtedy to dotarło do mnie, że występując nie gadam do sztywnej, oficjalnej, złej “publiczności” czekającej tylko na moje potknięcia. Że tam, po drugiej stronie sceny, nie siedzą złowrogie ludy, przed którymi muszę wypaść perfekcyjnie, bo jak nie to… Wtedy to właśnie doznałem olśnienia: przecież to są moje dev-ziomy, z którymi zaraz po zakończeniu spotkania pójdziemy na shoty do baru, więc nie ma co się spinać:). I od tamtej pory jest dużo lepiej niż było. A będzie jeszcze lepiej. Dlatego też na każde moje wystąpienie od tamtej pory nakładam koszulkę DevDay, dumnie promując event odpowiedzialny za kolejny, największy jak do tej pory, krok na mojej spikerskiej drodze.

I ten kierunek zamierzam na pewno kontynuować. Na rok 2014 mam już trzy wystąpienia zaplanowane z nadzieją, że niedługo pojawią się kolejne.

Ba, mało tego! Od samego samego samego początku, kiedy to, w programistyczne pieluchy jeszcze robiąc, oddawałem się fantazjom na temat publicznych wystąpień, miałem gdzieś z tyłu głowy myśl: “może nawet szkolenie jakieś kiedyś poprowadzę?”. I miałem zamiar wkrótce w tym kierunku coś działać, gdy niespodziewanie “zadziało się samo”. Pewnego dnia dostałem maila “Cześć, czy może chciałbyś przygotować i poprowadzić u nas szkolenie z Gita?”. Chciałem, przygotowałem, poprowadziłem i dostałem bardzo satysfakcjonujący, jak na pierwszy raz, feedback. Więc może jeszcze i w tym obszarze będą ze mnie ludzie? Frajda jest niesamowita, a power po zakończonym szkoleniu – nieziemski. Ale o tym może jeszcze osobno za jakiś czas.

Dzięki wszystkim tym wyjazdom udało mi się poznać całą masę świetnych ludzi. Musiałem zrewidować swoje dotychczasowe poglądy na temat zawierania nowych znajomości, co mnie bardzo zaskoczyło. Okazało się, że… warto! To było chyba moje objawienie roku 2013, jakkolwiek infantylnie by to nie zabrzmiało.

I, standardowo, już siódmy rok z rzędu, Microsoft mi tytuł MVP przyznał. Mimo, że nie do końca to rozumiem, to dziękuję, bo miło.

2014

Co planuję na rozpoczęty właśnie rok? Nie planuję niczego, bo już niejednokrotnie okazało się, że takie planowanie nie ma sensu. Po prostu: “niech się dzieje wola nieba”. Nie jest tak, że bezwolnie z nurtem płynąć będę, ale też nie łudzę się już, że powiedzenie sobie “napiszę X postów”, “wystąpię Y razy”, “zarobię Z kasy” cokolwiek daje. Bo nie daje.

Dość ogólnie: postaram się żeby było to samo, tylko lepiej/więcej/bardziej intensywnie.

Czego i Wam życzę.

Do napisania i, co już z czystym sumieniem mogę napisać, zobaczenia!

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

4 Comments

  1. extstopcodepl on

    Witaj,
    oby tak dalej trzymać i wszystko będzie dobrze. Właściwie to miło zobaczyć post po tak długiej przerwie. Możesz popełnić kilka postów o Nancy, mimo, że jest masa takich tutoriali. Fajnie by było poczytać i samemu zacząć. Na co warto zwracać uwagę itp. :)

    Pozdrowienia w nowym roku, Ja. ;)

  2. Fajny wpis, miło poczytać, Btw, chyba słowo feniks zderzyło Ci się z innym słowem. :]