Wasze Historie #9: Wiosna zmian

3

Mroźny luty powoli zmierzał ku swojemu końcowi. Dzień jak co dzień od ostatnich kilku miesięcy – siedziałem wtedy wygodnie w swoim pokoju realizując kolejne zlecenie w zdalnym trybie pracy.

Niniejszy post jest częścią cyklu "Wasze Historie".
Autor: Piotr

Kilka godzin później otrzymałem telefon – okazało się, iż projekt nad którym aktualnie pracuję zostaje wstrzymany, ergo moje źródło utrzymania nagle wygasło. Nie przejąłem się tym zbytnio, można by rzec, że nawet poczułem swego rodzaju ulgę – bynajmniej nie pracowało mi się źle (wręcz przeciwnie), niemniej jednak w pewien sposób brakowało mi trochę “wolności”. Zastanawiałem się co robić dalej – pieniędzy miałem pod dostatkiem, aby spokojnie bimbać przez kolejne miesiące, do pierwszej lepszej pracy wybierać mi się nie chciało. Ale z drugiej strony byłem w pełni świadomy tego, że czas nie powinien mimowolnie przelatywać przez palce, gdyż jakby nie patrzeć jest to nasza najcenniejsza waluta.

Ignore mode… a może jednak?

O konkursie “Daj Się Poznać” coś tam, gdzieś tam, kiedyś dane mi było zasłyszeć.

Będę z Wami szczery – wiedziałem tylko tyle, iż coś takiego w ogóle istnieje oraz, że prawdopodobnie trzeba się w nim nieźle namęczyć aby dotrwać do końca, nie wspominając już o ścisłym finale. Przejrzałem opis, zajrzałem do regulaminu, machnąłem ręką po czym pod nosem życzyłem powodzenia startującym aby następnie zmienić kartę przeglądarki.

Niemniej jednak coś mnie tknęło – w końcu od zawsze chciałem spróbować swoich sił w blogowaniu. A do tego wszystkiego, o tyle o ile uważałem tworzenie projektów open source za stratę czasu (mimo, że uwielbiałem ich używać w swoich aplikacjach jak chyba każdy z nas), to jednak chęć wypuszczenia swojego kodu w świat aby zniósł on krytykę innych brała górę nad (zdrowym?) rozsądkiem. W końcu nie po to człowiek uczy się i programuje od lat czytając w wolnym czasie o różnych dobrych wzorcach aby nie pochwalić się światu swoim dziełem, nieprawdaż?

Kości zostały dość szybko rzucone, pozostał jeszcze tylko jeden (najistotniejszy) problem – co ja w ogóle zrobię? Czy wspominałem już, że zarejestrowałem się w konkursie w przedłużonej rejestracji, dosłownie rzutem na taśmę? Czasu do namysłu zbyt wiele nie miałem jednakże ostatecznie padło na życiowy problem (takie są zaiste najlepsze) – a zaklepmy sobie bibliotekę dotnetową, taką co nam to pomoże w monitorowaniu różnego rodzaju zasobów jak np. witryn internetowych, API, plików, baz danych itp. – jak to już bywa w naszym “stacku technologicznym” takich rozwiązań było jak na lekarstwo, więc prawdopodobnie udało mi się trafić w pewną niszę. Jak się później okazało, nie myliłem się.

Początki

Pierwsze tygodnie były bardzo wymagające – przygotowanie kilku postów na bloga zajmowało mi średnio ponad 2 godziny per artykuł. Później się już wyrobiłem, aktualnie zdarza mi się nawet napisać posta w 30 min. po angielsku – wszystko zależy tylko i wyłącznie od mitycznego “flow”.

Po drugiej stronie barykady stał projekt – pierwszy miesiąc spędziłem na tworzeniu i ciągłym refaktoringu podwalin całej biblioteki – tak aby była jak najlżejsza, spójna, wygodna w użyciu (Fluent API, bo przecież cała reszta jest passé), a przede wszystkim rozszerzalna, ponieważ wszystkie dodatkowe komponenty w zamierzeniu miały stanowić osobne paczki – udało się. Po tym etapie tzw. grubej rozkminy dodawanie kolejnych rozszerzeń nierzadko powstało metodą “kopiego-pasta”, okraszonej zmianami koniecznymi do integracji z wybraną usługą (np. innym rodzajem bazy danych), niemniej jednak było to już nader proste przedsięwzięcie. W międzyczasie stworzyłem jeszcze aplikację webową jako tzw. proof of concept, a do tego landing page. Równolegle powstała pełna dokumentacja projektu na GitHubie. Tak się z tym wszystkim rozpędziłem, że nawet komentarze w kodzie dodałem, ot co.

Community

Projekt i blog to jedna (dobra, dwie) sprawy. Jednak równie ważne było to, co działo się u reszty uczestników konkurs – gdyby nie specjalnie utworzony w tym celu Slack, nie dowiedziałbym się tego co robią inni uczestnicy. Jak się później okazało miało to m.in. krytyczne znaczenie odnośnie szeroko pojętych “kanałów dystrybucji” swoich treści. Odkryłem m.in., że reddit to bardzo fajny portal, a gdy trafiłem swego czasu na główną stronę na Hacker News to niemalże świętowałem ze szczęścia. Poza tym kontakty i nowe znajomości – mimo, że nikogo osobiście wtedy nie znałem, nie czułem się sam w tym co robię. Jako uczestnicy tego konkursu szybko odnaleźliśmy wspólne tematy (nie tylko programistyczne) i nawiązaliśmy pierwsze (aczkolwiek wirtualne) znajomości – świetne uczucie.

Końcówka konkursu zbliżała się wielkimi krokami, udało mi się wypełnić wszystkie jej założenia i to z nawiązką. Od samego początku kierowałem się następującym (w gruncie rzeczy bardzo trywialnym) dogmatem: “failure is not an option”, który do dziś mi przyświeca w co bardziej ambitnych przedsięwzięciach. Poza tym przez ten okres pozostawałem na wesołym bezrobociu i była to w pełni świadoma decyzja (przepraszam, wiem, że miałem przysłowiowe “fory”).

Traktowałem ten czas jako inwestycję – patrząc z perspektywy czasu z ręką na sercu mogę przyznać, że była to dotychczas jedna z moich najlepszych inwestycji w życiu. Aby nie zanudzić się na śmierć, od czasu do czasu (dla sportu, wiadomo) wybierałem się na rozmowy kwalifikacyjne. Ostatecznie praca i tak mnie znalazła zupełnym przypadkiem i to taka, której nie zmieniłbym obecnie na żadną inną – zostałem współzałożycielem “turkusowej” organizacji Noordwind.

Finał

Do Warszawy przyjechałem zupełnie sam – jak wcześniej wspominałem nie znałem nikogo z uczestników osobiście, a w naszej krakowskiej społeczności programistów .NET też przestałem się udzielać już dość dawno temu. Można powiedzieć, że czułem się trochę nieswojo, widząc grupy ludzi, które po prostu się znały – ja kojarzyłem tylko niektórych po awatarach ze Slacka.

clip_image001

Niemniej jednak postanowiłem wystąpić jako jeden z prelegentów w trakcie gali finałowej – i tak mnie nikt nie zna, to przynajmniej wstydu nie będzie jak coś skaszanię. Był to mój pierwszy występ w życiu przy publiczności liczącej blisko 100 osób.

Prawdę mówiąc nie odczuwałem jakiegoś stresu – może tylko przed samym wyjściem na scenę. Na szczęście mam chyba taki przełącznik, który po aktywacji pozwala mi po prostu na luzie przemawiać do publiczności bez, jak to się potocznie mówi, spiny. W domu jedynie ćwiczyłem na sucho aby wyrobić się w 20 minutowym limicie czasowym – udało się wstrzelić idealnie :).

Podium

Zanim jednak na scenę wyszedłem, wcześniej zapadł już ostateczny werdykt, a nawet dwa. Najpierw okazało się, iż zdobyłem nagrodę specjalną od Microsoft za wykorzystanie platformy Azure w swoim projekcie – to już mnie w pewien sposób podbudowało. Niemniej jednak gloria i wieczna chwała dopiero miały nadejść ;). Ogłoszenie finałowych wyników było dla mnie wspaniałym uwieńczeniem ostatnich miesięcy pracy nad projektem oraz blogiem – zająłem I miejsce i ciężko słowami opisać uczucia jakie mi wtedy towarzyszyły.

clip_image002

Myślę, że każdy z Was kto brał kiedyś udział w jakimś konkursie, niezależnie od skali oraz dziedziny i znalazł się w gronie ścisłych finalistów dobrze wie o czym teraz mówię (piszę).

W tym miejscu chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim tym, którzy w tym okresie mnie wspierali, oddali na mnie swoje głosy i trzymali za mnie kciuki – było Was tak wielu, a znacznej części z Was nawet nigdy nie dane mi było poznać – jeszcze raz dzięki!

Afterek

Jednak najlepsze dopiero miało nadejść – po zakończeniu oficjalnej części wydarzenia nastał czas na after-party.

clip_image003

Długie rozmowy na wszelakie tematy w bardzo luźnej atmosferze, masa nowo poznanych osób, wśród których zarówno byli “świeżacy” jak ja, jak i wymiatacze w branży i znane dobrze nazwiska w naszej programistycznej społeczności, z którymi można było usiąść przy browarze i odbyć konwersację na luźne tematy – świetna sprawa, nie potrafię tego opisać w bardziej wyrafinowany sposób.

3 x TAK!

Część z Was zapewne zastanawia się jaki wpływ na moje dalsze życie miał ten konkurs? Czy warto było poświęcić tyle czasu? Czy osiągnąłem z tego jakieś wymierne korzyści? Czy zachęciłbym Was do udziału w nim? Odpowiedź oczywiście brzmi 3xTAK.

Ale po kolei.

Tak jak wspomniałem na początku nie planowałem w ogóle udziału w Daj Się Poznać.

Nie planowałem rozwijać żadnego projektu open source, co najwyżej myślałem aby kiedyś uruchomić swojego bloga ale to wszystko odnośnie moich społecznościowych ambicji.

Z drugiej strony nie chciałem tkwić w tym “piwnicznym marazmie” tzn. po prostu brać kolejne zlecenia, zarabiać coraz więcej kasy ale tak naprawdę pozostać kolejnym z programistów, którzy zachowują wiedzę dla siebie i nikt o nich w gruncie rzeczy nie słyszał. Marzyłem o tym aby kiedyś “wyjść do ludzi”, spróbować swoich sił na scenie, podzielić się z innymi swoim kodem, a przede wszystkim sprawdzić czy to co robię i produkuję wstukując kolejne klawisze na klawiaturze faktycznie ma sens i może stanowić dla innych jakąś wymierną wartość.

Jeżeli spytacie kogoś, komu udało się osiągnąć cokolwiek w swoim życiu czy było warto, byłbym niezmiernie zdziwiony w przypadku uzyskania negatywnej odpowiedzi. Osobiście wychodzę z założenia, że im więcej czasu zostanie spożytkowane na produktywne zajęcia, choćby nie miały one wymiernego przełożenia np. na materialne korzyści, sam proces nauki, pobudzania szarych komórek oraz niezmywalnego doświadczenia uzyskanego w całym tym procesie jest po prostu tego warty. Czas to najcenniejsza waluta jaką posiadamy i pamiętajcie, że każdy z nas ma skończony limit uderzeń w klawiaturę, więc wykorzystajcie je jak najlepiej.

Ze swojej strony będę brał czynny udział w promowaniu, a przede wszystkim zachęcaniu Was do wzięcia udziału w kolejnej (trzeciej) edycji Daj Się Poznać. Z ręką na sercu powiem Wam, że była to jedna z najlepszych decyzji, a zarazem inwestycji jakie podjąłem dotychczas w swoim życiu. Nigdy bym się nie spodziewał, że jakiekolwiek pojedyncze wydarzenie będzie w stanie zmienić moje podejście w niektórych (bardzo istotnych) sprawach o przysłowiowe 180 stopni.

Daj Się Poznać to był istny katalizator do moich kolejnych działań – nadal rozwijam projekty open source m.in. konkursowy Warden, który ma się szansę stać pełnoprawnym produktem, niedawno temu doszedłem do wniosku, że brakuje mi pewnego rozwiązania w związku z czym postanowiłem stworzyć kolejny projekt o nazwie Lockbox, a do tego wszystkiego w naszej organizacji Noordwind doszliśmy do wniosku, że i nasz własny projekt rozwiniemy w ramach open source – niechaj inni programiści z tego skorzystają, bo dlaczego by nie?

clip_image004

Do tego wszystkiego w końcu ruszyłem swoje 4 litery i zacząłem jeździć po konferencjach, nawiązując kolejne znajomości i utrwalając więzi z poznanymi już wcześniej osobami z całej Polski (i nie tylko). Miałem również szansę wystąpić kilkakrotnie na lokalnych grupach .NET w naszym pięknym kraju i mój apetyt powoli rośnie aby spróbować swoich sił w jakichś pomniejszych konferencjach. Idąc za ciosem, ostatnio zacząłem się sprawdzać (testować) w roli mentora i wspólnie z moim kolegą Patrykiem Huzarskim postanowiliśmy stworzyć kurs online o tym, jak stać się dobrym programistą. Oczywiście publikujemy go w pełni za darmo, aby szerzyć wiedzę i pomóc wszystkim tym, którzy nie wiedzą za co się złapać, a chcieliby zostać programistami.

Mam również w planach otwarte warsztaty z programowania, bo jak już iść, to na całość, nieprawdaż?

Do dzieła!

Tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć niniejszy wpis – jeśli wytrwaliście do jego końca, szczerze Wam gratuluję, a zarazem dziękuję za wytrwałość :).

Mam nadzieję, że przynajmniej część z Was uda mi się przekonać do spróbowania swoich sił w kolejnej edycji Daj Się Poznać. Gdybym miał rozwinąć nazwę tego konkursu to brzmiałaby ona “Daj Się Poznać, nie zawiedziesz się”!

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

3 Comments

  1. Gratuluję wygranej i podziwiam za wytrwałość. Zrobiłeś kawał dobrej roboty!
    Blog bardzo fajny, dobrze się go czyta, a w Twoich tekstach widać łatwość przekazywania myśli. Miałeś tak od początku czy to przyszło z czasem?
    Miałeś momenty zwątpienia i chęć porzucenia projektu lub blogowania?

    • Dziękuję! Jeśli chodzi o przekazywanie myśli, to myślę, że od zawsze była we mnie jakaś cząstka humanisty, bo nigdy nie miałem problemów z polskim w szkole i rozprawki itp. pisałem bez zastanowienia całkiem sprawnie ale oczywiście im więcej praktyki, tym bardziej warsztat twórzczy się rozszerza :).
      Prawdę mówiąc nie miałem takich chęci, ponieważ jak już się za coś biorę to jestem “all in”, zwłaszcza, że wtedy nie pracowałem i to było jedno z moich głównych zadań w ciągu dnia, które mnie bardzo jarało.

  2. Pingback: When it all started 100 posts ago… | Piotr Gankiewicz

Newsletter devstyle!
Dołącz do 2000 programistów!
  Zero spamu. Tylko ciekawe treści.
Dzięki za zaufanie!
Do przeczytania wkrótce!
Niech DEV będzie z Tobą!