Aaaaaa! Ten koleś chce ode mnie kasę!!!

8

Są w życiu momenty, kiedy w głowie powstaje myśl: “a, fuck it, ROBIĘ!“. I się robi.

A potem się albo żałuje, albo nie żałuje :). Różnie bywa. Nieczęsto spotkasz w Polsce treści takie jak poniżej, więc zostań przez chwilę.

U mnie taki moment nastał kilka tygodni temu, kiedy to założyłem konto na portalu Patronite. I w tym tekście napiszę o wszystkim. CO TO JEST? Dlaczego to zrobiłem? Po co to zrobiłem? Czego się obawiam (ale to na końcu)? I wreszcie: czy powinno Cię to zainteresować?

Po pierwsze: gdzie to?

Mój profil Patronite znajdziesz pod adresem https://patronite.pl/maniserowicz. Tam opisane jest wszystko: jak ja siebie widzę, w jaki sposób można mi pomóc i co zamierzam w najbliższym czasie zrealizować.

Zapraszam na https://patronite.pl/maniserowicz!

Zachęcam Cię do lektury! Nawet jeśli niniejszy tekst Cię nie zainteresuje i nie przekona. Dlaczego? A choćby z czystej ciekawości świata. Bo to coś, czego na dzień dzisiejszy nie ma wiele. A w przyszłości: będzie sporo.

Oznacz me słowa ;). Czy tam… “mark my words“.

Czym jest Patronite?

Tylko w skrócie, bo nie ma co się nad tym rozwodzić. Patronite to implementacja koncepcji “mecenatu”, czyli dobrowolnego wsparcia twórców i przedsięwzięć. A bardziej technicznie: klon zachodniego rozwiązania “Patreon“.

W tym przypadku twórcą jestem ja. Przedsięwzięciami: blog devstyle, podcast DevTalk, devstyle VLOG, konkurs Daj Się Poznać… żeby wymienić te najbardziej rozpoznawalne. A mecenasem: TY!

W uproszczeniu: doceniając pracę Twórcy przekazujesz mu co miesiąc równowartość kawy, browarka, biletu do kina, dobrego obiadu, książki czy baku benzyny ;). U każdego Autora te kwoty są różne. U mnie startujemy od 16zł i idziemy w górę kolejnymi potęgami dwójki, wpadając tym samym w coraz to inne benefity. Szczegóły znajdziesz w moim Profilu.

JA, wspierając Mirka Burnejko, traktuję Patronite jako sposób na powiedzenie “dzięki stary! za to, co robisz… rób to dalej“.

Budując swój profil chciałem pokazać dokąd zmierzam. I gdzie razem wylądujemy za jakiś czas, jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiedniej konfiguracji, a eksperyment z Patronite się powiedzie.

Czym Patronite NIE jest?

Przekazane w ten sposób środki nie są “jałmużną”. Nie są “wypłatą”. I nie są sposobem na “kupienie” sobie twórcy.

To nie jest sposób na wyciągnięcie kasy od naiwniaków.

Cokolwiek negatywnego jesteś w stanie wymyślić: ta relacja tym nie jest, przynajmniej w moim wykonaniu.

Dlaczego i po co?

O Patronite dumałem od sierpnia 2016. Wejść tam czy nie wejść? Namawiało mnie wiele osób. Kilkukrotnie zmieniałem zdanie.

No i w końcu, wreszcie, pod koniec kwietnia 2017: odpaliłem.

Zanim przejdziemy dalej: jeśli w trakcie lektury tego tekstu zastanowisz się choć raz “czy to DO MNIE? czy to TERAZ?”. To odpowiedź brzmi: TAK, powodzenie tego przedsięwzięcia zależy OD CIEBIE. Mój profil na Patronite kieruję do Ciebie właśnie. Jeśli znasz/cenisz/czytasz/słuchasz/oglądasz wymienione wyżej inicjatywy i chcesz zrobić coś więcej poza przybiciem wirtualnej piątki to… to jest okazja. TU I TERAZ :). A raczej: TAM. I teraz.

devstyle, DevTalk, Daj Się Poznać, VLOG… jeśli to cenisz i chcesz zrobić coś poza przybiciem mi wirtualnej piątki to możesz zrobić to właśnie na Patronite!

Niezależność

Tajemnicą nie jest, że od ponad roku nie pracuję “na etacie”. Nie przyjmuję zleceń. A żyję z dwóch źródeł: działalności “społecznościowej” (w uproszczeniu: reklama/PR) oraz prowadzenia szkoleń.

Szkolenia zabierają baaardzo dużo czasu. Jedno szkolenie to tydzień wyjęty z życia. Zarabia się dobrze i satysfakcja jest niemała lecz nie jest to proces twórczy, na którym zależy mi najbardziej.

Z drugiej strony: nieustanna konieczność myślenia o kasie zabiera mi nieco przyjemności z działalności codziennej w postaci bloga, vloga, podcasta, konferencji itede.

Już prawie kwartał temu nagraliśmy z Andrzejem i Sławkiem “DevTalk Trio“. Świetna akcja, na efekty której wiele osób (włącznie ze mną zresztą ;) ) czeka. A co wstrzymuje publikację? Poszukiwania partnera/sponsora.

Od wielu tygodni na moim VLOGu dostaję pytania o produktywność, efektywność. Prośby o podzielenie się moimi trikami, sposobami, narzędziami i praktykami. I ten materiał jest ułożony w głowie, gotowy do nagrania. Dlaczego go zatem nie ma online? Bo… szukam partnera/sponsora tej akcji.

To tylko dwa przykłady. I zżera mnie to od środka, jestem nieco rozdarty. Bo z jednej strony: bardzo nie podoba mi się, że kasa stała się tu tak istotna. Ale z drugiej: cóż, z tego żyję. Patronite ma być częściowym rozwiązaniem takich problemów. Nie spodziewam się wsparcia na poziomie “normalnych” dotychczasowych zarobków – to nierealne. Ale gdybym dzięki tej akcji mógł nie zastanawiać się: “puszczać już coś fajnego, czy jeszcze poszukać sponsorów?” to byłby ogromny sukces i zdjęcie z moich ramion wielkiego ciężaru.

Więc po pierwsze: uniezależnienie się od firm. Korzystanie ze sponsoringu i promocji firm, gdy nadarzy się okazja – z tego oczywiście rezygnować nie zamierzam. Ale fajnie byłoby “robić spontanicznie bez wahania” z odpowiednim zapleczem. Więcej działania, mniej biznesu.

Kontakt

Pod koniec roku cofnąłem się pamięcią o parę blogowych lat. Poczytałem stare teksty, gdy blog był jeszcze czarny, tekst nieczytelny, a na stronie głównej straszyły chińskie smoki. Gdy nie było “devstyle”, a beznadziejne pod każdym względem “. jak .NET” i “Maciej Aniserowicz o Programowaniu”. Przejrzałem posty, komentarze i łezka się nieco zakręciła.

To, co robię, nieuchronnie musi prowadzić do zataczania coraz większych kręgów, wypłynięcia “do mainstreamu”. Zabiegam o to i cieszę się tym. Co nie zmienia faktu, że czasem brakuje mi takiego poczucia “działania w niszy”. Gdy większość regularnych Czytelników znałem z awatara i ksywki, a potem poznawałem na żywo na konferencjach. Gdy na fejsie było nas 500 osób, a nie 11 tysięcy. Gdy teksty na blogu – moim najpopularniejszym kanale – były czytane przez mniej osób niż teraz mam wyświetleń zdjęcia kwiatka na niszowym Snapie.

Wtedy właśnie, pół roku temu, dumałem jak ponownie “zbliżyć się” do społeczności zgromadzonej wokół devstyle i wszystkiego co z nim związane. Idealnie nadaje się do tego Snapchat, lecz to tylko jedno małe grono. Bardzo fajne, przyjazne i dające mi dużo więcej niż się spodziewa, ale: niereprezentatywne.

Patronite spełnia ten cel.

clip_image001

Na Facebooku założona została specjalna grupa “devstyle army” gromadząca Patronów. Tam się poznamy, tam porozmawiamy, tam odtworzymy własną niszę i “klimat”. Z tą grupą pospotykamy się online, jako “gadające głowy”. A być może i offline, kiedyś, gdzieś.

Jestem zaszczycony. I zarumieniony.

Na razie jest nas już kilkadziesiąt osób. Jestem zaszczycony, że tylu Patronów zdecydowało się wesprzeć moją działalność w ten sposób. Dzięki!

Więc po drugie: Patronite ma zbliżać. Pomóc zbudować wzajemną “grupę wsparcia”. Dać lepszy kontakt z Wami. Z Tobą. I to będzie działać nie tylko na polu “ja-reszta”, ale “wszyscy-wszyscy”.

Deklaracja

Co kilka miesięcy chce mi się “rzucić to wszystko” w p… Wrócić na etat, wygodnie poklepać po 8h dziennie, doczekać emeryturki, popodlewać ogródek i spokojnie pójść w piach. Pod koniec ubiegłego roku miałem największy kryzys pod tym względem. Na tyle, że w “planach na 2017” wpisałem sobie “powrót do pracy”.

A potem mi przechodzi. Potem się okazuje, że jest tyle fajnych rzeczy do zrobienia! Ktoś poklepie po ramieniu, ktoś inny napisze maila, komentarz, miłą wiadomość. Ktoś na konferencji rzeknie parę przemiłych słów. I wraca cała chęć do działania, a etat wydaje się nierealnym i głupim pomysłem.

Jak pozbyć się takich durnych myśli? Zamknąć sobie drogę powrotną! W jaki sposób? Poprzez Patronite! Na moim profilu zobowiązuję się do pewnych aktywności. Osiąganie kolejnych celów skutecznie uniemożliwi mi nawet zastanawianie się nad etatem. Co – mam nadzieję – stłamsi kolejne nawroty nieprzyjemnych myśli w samym zarodku. I zamiast zastanawiać się “what if” będę mógł skupić się na działaniu, na tu i teraz.

Firmy i współpraca

Jak już pisałem, bardzo dużo czasu spędzam szukając możliwości utrzymania się przy współpracy z firmami w charakterze “dostawcy PRu”. I udane akcje są zwykle świetne, z korzyściami dla wszystkich. O czym świadczy długa lista dotychczasowych “klientów”.

Jednak na każdą udaną inicjatywę przypada kilkadziesiąt nieudanych, a także zabierających masę energii. Dlatego też na Patronite stworzyłem specjalny “korpo-próg” :) dedykowany do firm. Dwóch firm, chcących (stosunkowo niewielkim kosztem) poeksplorować niezbadane tereny, jednocześnie korzystając z fajnych przewidzianych w tym progu benefitów.

Obawy

No i właśnie, dochodzimy do sedna…

Długo myślałem, czy ten akapit publikować. Ale… niech tam. Jeśli Twe oczy dowędrowały aż tutaj, to niech otrzymają “bonus content” :).

Co się może nie udać? Wszyscy mogą totalnie zlać tę inicjatywę. Układam, piszę, mówię, trąbię: bez odzewu. Co by to oznaczało?

Patronite jest często postrzegany jako wyznacznik “jakości” społeczności. Mi osobiście takie podejście się nie bardzo podoba, ale co zrobisz. Najczarniejszy scenariusz jest więc taki: “imperium devstyle” okazuje się golemem bez “prawdziwego” wsparcia.

Patronite jako miernik “jakości społeczności”… Fuj.

Firmy się odwracają, bo się nie udało.

Ja tracę to źródło dochodu. I muszę kombinować. Z kombinowania nic nie wychodzi. Wracam do roboty.

Normalna praca nie pozwala mi na kontynuowanie działalności. Wiem, bo przechodziłem przez to. I nawet opisałem dość obrazowo.

devstyle obumiera. Mi jest smutno. Tobie jest smutno. Wszystkim jest smutno.

Uff… ale czarno się zrobiło.

Na szczęście tak się nie stało. I już jest całkiem dobrze! I – sądząc po reakcji na Facebooku, Twitterze, Snapie czy YouTubie – może być jeszcze lepiej. Let’s do this!

K’mon! Nawet ten najniższy próg znaczy bardzo wiele. Dołącz do nas! Tak, TY!

A jeśli NIE chcesz tego zrobić to bardzo chętnie dowiem się dlaczego. Wszystkie argumenty mile widziane, nawet jakieś takie siakieś brzydkie. Serio! Tylko takie to może lepiej na priv ;).

Obawy dotyczą również oczywiście porównań z innymi Twórcami, którzy mieli odwagę założyć tam swój profil. Ilu tych Patronów masz, chłoptasiu? O, mniej niż XXX! No to coś nie tak się dzieje. Słabeusz. Mam fajniejszych fanów niż TY!

Nienawidzę słowa “FANI”

U mnie problem od lat jest taki, że nie bardzo umiem -jak to się fachowo mówi – “animować i budować społeczność”. To temat na osobny tekst z takimi wyznaniami, ale wiem, że latami popełniałem różne błędy, jeden za drugim. Największy to chyba ten, którego nie wyzbyłem się do dzisiaj: nienawidzę słowa “FANI”. A wizja “moich fanów” mierzi mnie niesamowicie i jest mi cały czas obca. To błąd, jeśli chodzi o numerki, statsy, czy pewnie nawet start z Patronite, ale… dla mnie są Ziomeczki i Ziomkinie, którym podoba się devstyle i okolice. A nie fani.

Patronite to dla mnie sposób na “dzięki, stary, działaj dalej!“. A jednocześnie musi być także “ofertą”…

Dodatkowo: Patronite wystartowany “ot tak, bez niczego dodatkowego“, byłby bez sensu. Miesiącami zmóżdżałem się między innymi nad tym: co mogę zaoferować, skoro nie jestem w stanie robić NIC WIĘCEJ niż teraz? No i wymyśliłem: takie przedsięwzięcia, które bardzo chcę zrobić. Ale z pewnych względów: nie mogę, póki co. I obawa: zostaną uznane za głupie, bezsensownie, w ogóle niepociągające i niesexi. I to jest pewien problem związany z faktem, że dla mnie cały czas Patronite jest sposobem na powiedzenie “dzięki, stary, działaj dalej!“. A jednocześnie musi być także “ofertą“.

Przyznam, że zrobienie tego kroku i napisanie tego posta kosztowało mnie wiele zdrowia. I niejeden siwy włos na mojej skroni (dłoni?) się w słońcu przez to posrebrzy. Ale… uciekłem się do poszukiwania odpowiedniej perspektywy. Posiedziałem na “końcowym przystanku“, podumałem… I nagrałem odcinek “Jak ROBIĆ mimo STRACHU? [devstyle vlog #46]“. Jeśli będzie katastrofa to profil się zamknie, kasę się odda i za pół roku nikt nie będzie o niczym pamiętał.

Co dalej?

Zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi. Póki co: startujemy, już tak na serio. I zobaczymy co z tego wyjdzie.

Ja trzymam kćuki.

Zapraszam też na VLOGa na ten temat, którego nakręciłem tego samego dnia:

Niezależnie od Twojej decyzji: dzięki za dotarcie aż tutaj!
Procent, paznokcia obgryzający z deka

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

8 Comments

    • A nie znałem :)
      Takie coś powstawało z głowie już kilka razy ale finalnie nie zostało utworzone, bo i chyba nie ma sensu. Do przodu trzeba, a “haters gonna hate”.

  1. Bardzo dobre, szczere słowa. Inicjatywa świetna i mam nadzieję, że już niedługo będziemy widzieć tego owoce ;) Pozdrawiam!

  2. Procencie – super, że się zdecydowałeś i że masz zdrowe podejście do tego. I tak jak piszesz – gdyby się nie udało (w co mi się średnio chce wierzyć) – nic w zasadzie nie tracisz. A plusów z tego pomysłu jest zdecydowanie więcej niż minusów!

    I może nie jestem developerem, może nie jestem Twoją grupą docelową, ale czytam regularnie, inspiruję się niektórymi rzeczami u Ciebie i naprawdę widzę super robotę, którą robisz! :)

  3. Trzymam kciuki. Blogerski światek polskiego IT chyba wpadłby w depreche jakby Ci się nie udało i musiałbyś wrócić na etat – no bo kto jak nie Ty ma torowac te drogę i pokazywać, że tak się da. :)