Wasze Historie #7: Moja utopia

4

Luty roku pańskiego 2016. Kilka dni temu dowiedziałem się o rozpoczęciu zapisów na konkurs Daj Się Poznać. I mimo wielu obaw, związanych głównie z brakiem wiedzy i doświadczenia, poważnie zastanawiam się nad startem…

Niniejszy post jest częścią cyklu "Wasze Historie".
Autor: Rafał

Musiałbym prowadzić bloga. Programistycznego bloga. A przecież jeszcze nawet nie jestem programistą!

Co ma zrobić… nieprogramista?

Zadałem więc Maćkowi proste pytanie – “czy taka zielonka jak ja, powinna w ogóle rozważać wzięcie udziału w konkursie?”. Otrzymałem wtedy odpowiedź twierdzącą i postanowiłem spróbować swoich sił.

Już w teraźniejszości, niecały miesiąc temu, a niemalże rok po wydarzeniach z poprzedniego akapitu, przy okazji nowego roku postanowiłem podsumować sobie ubiegły. Jednym z efektów mojego podsumowania było podziękowanie Maćkowi za tamte krótkie “tak”, które choć nie sakramentalne to popchnęło mnie w kierunku wielu bardzo pozytywnych zmian w moim życiu.

Zmienia się… życie

Wielokrotnie pisałem i mówiłem, że rozpoczęcie blogowania było jedną z najlepszych rzeczy jakie mogłem dla siebie zrobić. O ile z blogiem można wystartować w każdej chwili, to nie jestem w stanie sobie wyobrazić na to lepszego czasu niż konkurs Daj Się Poznać.

Przede wszystkim było to wydarzenie, którym całe community żyło przez około 3 miesiące. Duża liczba czytelników z zaciekawieniem zaglądających na konkursowe blogi i naprawdę ogromna ilość otrzymanego feedbacku przyczyniły się do tego, że wytrwałem do samego końca konkursu. A bloga prowadzę do dzisiaj.

Ewolucja

Pisząc pierwszego posta i projekt konkursowy nie wiedziałem jeszcze zbyt wiele. Dziś, po prawie roku patrzę na tamte posty i kod prowadzonego projektu z uśmiechem politowania.

Wiem o wiele, wiele więcej i prezentuję sobą o wiele wyższy poziom niż w tamtym okresie. Nie sądzę jednak, że byłbym w tym miejscu gdyby nie tamte pierwsze kroki na ścieżce, która zaprowadziła mnie do tego wspaniałego tu i teraz, w którym się znajduję (i wciąż idę do przodu).

Co właściwie się stało i zmieniło?

Struktura króluje

Przede wszystkim dzięki pisaniu bloga technicznego musiałem nauczyć się strukturyzować i uporządkować wszystko co miałem w głowie, co bezpośrednio przełożyło się na o wiele lepsze zrozumienie wielu problemów z którymi się spotykałem. Nauka nowych rzeczy, a z takimi jako programiści spotykamy się bardzo często, przychodzi o wiele łatwiej.

A gdy już ogarniemy umysłem jakiś temat i napiszemy o nim kilka słów, to zdobyta wiedza naprawdę nieprędko uleci z głowy.

Podczas trwania konkursu cały czas mamy “bat” nad głową. Niby w każdej chwili można przestać, niby nikt nie każe i nie ciśnie, ale mamy konkretny, ustalony cel. Przez takie 3 miesiące o wiele łatwiej nabrać dyscypliny niezbędnej do regularnego pisania. Nie wiem czy zmobilizowałbym się do tego bez tej zewnętrznej motywacji i czy długo byłbym w stanie klepać banalne pościki, których nikt nie czyta.

Na blogowaniu się jednak nie skończyło.

Scena

Niedługi czas przed galą finałową konkursu Maciek namówił mnie na moją pierwszą prezentację techniczną. Od tej pory i przełamania pierwszych lodów wystąpiłem jeszcze kilka razy.

O jednym wystąpieniu dowiedziałem się wieczór wcześniej, o jeszcze innym, krótkim lightning talku, dowiedziałem się jakieś 10 minut przed prezentacją i musiałem znaleźć jakiś ciekawy temat.

Każde ze swoich wystąpień uważam za bardzo udane i rozwijające doświadczenie. Spodobało mi się to na tyle, że kolejna prezentacja jest już w drodze.

Pierwszy raz na scenie, podczas gali finałowej konkursu, był naprawdę stresujący. Widownia oglądana z tej perspektywy wydaje się być o wiele liczniejsza niż w rzeczywistości, język nie do końca chce robić to co masz dla niego w planach, ale najstraszniejsze jest to, że wszyscy patrzą na Ciebie. Nikt jednak nie życzy Ci źle, to po prostu Twoja chwila, Twój moment. Było to moje 20 minut i wykorzystałem je najlepiej jak umiałem.

Z górki

Te lody musiałem przełamać jeden raz. Mimo stresu poszło mi całkiem dobrze, dostałem sporo pozytywnego feedbacku, a każdy kolejny raz uważam za coraz lepszy. Jest też coraz mniej stresujący, chociaż stres pewnie będzie mi towarzyszył zawsze. Trochę szkoda, bo idzie za tym też o wiele mniejsza dawka adrenaliny.

Prezentacje, blogi i sława. Wszytko związane z kodem i technicznymi rzeczami. Mało to klepiemy kodu w pracy? A przecież nie samymi technicznymi rzeczami człowiek żyje i nie na same techniczne rzeczy przełożył się mój udział w konkursie. Wszystkie doświadczenia, które opisałem powyżej, oprócz rozwijania moich kompetencji zmieniły jeszcze jedno – mnie.

Pewność siebie i poczucie własnej wartości wzrosły mi bardzo mocno, czasem zastanawiam się nawet czy może nie zbyt mocno. Podobnie stało się z satysfakcją z codziennego życia, bo przecież robię coś innego niż osiem dupogodzin w pracy i piwko przed telewizorem po fajrancie. Od naprawdę długiego czasu nie chodziłem spięty, podenerwowany czy niezadowolony. Najzwyczajniej w świecie nie mam powodów, nie wiem nawet czy potrafiłbym je znaleźć gdybym się postarał.

Utopia

Wiedza techniczna, życie prywatne i ogólne zadowolenie. Moja mała, wewnętrzna utopia.

A nawet jeżeli coś zakłóci mój wewnętrzny spokój, to rozwiązywanie wszelkich problemów jest o wiele łatwiejsze. Bo jeśli jesteś w stanie wyjść przed ludzi i podzielić się trochę swoją wiedzą, doświadczeniami i sobą, to naprawdę możesz chyba wszystko. A przynajmniej taki uczucie będzie Ci towarzyszyć.

Jeśli ogarniał Cię strach na myśl o na przykład rozmowie kwalifikacyjnej, to po prezentacji technicznej przed kilkudziesięcioma osobami wyda Ci się ona śmieszna.

Trochę powtórzę wnioski z mojego podsumowania ubiegłego roku i powiem, jeżeli ktoś jeszcze się nie domyślił, że 2016 rok był dla mnie pasmem sukcesów w chyba każdym aspekcie życia. Udało mi się zrobić i osiągnąć o wiele więcej niż planowałem, a rok 2017 zapowiada się przynajmniej tak samo owocnie.

2017

I analizując sobie dokładnie te 12 miesięcy doszedłem do wniosku, że nawet gdybym miał możliwość, to nie zmieniłbym absolutnie nic. Dlatego też w tym roku zamierzam powtórzyć przygodę pod tytułem Daj Się Poznać, która zdecydowanie była punktem początkowym dla wszystkiego, co udało mi się osiągnąć i o czym piszę.

A jeśli chcesz zakończyć rok 2017 równie pozytywnie jak ja opisuję poprzedni i za te 11 miesięcy cieszyć się podobną satysfakcją, to zachęcam Cię do tego samego. Obiecuję, że warto.

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

4 Comments

  1. No nie, tu się kompletnie nie zgadzam “Jeśli ogarniał Cię strach na myśl o na przykład rozmowie kwalifikacyjnej, to po prezentacji technicznej przed kilkudziesięcioma osobami wyda Ci się ona śmieszna.”

    Od rozmowy kwalifikacyjnej zależy dalszy komfort życia (czy będzie praca ciekawa, czy dobrze płatna), nie daj Boże jak pracy szuka ktoś aktualnie niezatrudniony, świadomy że MUSI coś znaleźć, a tu stres, podchwytliwe pytania i nakaz programowania na papierze.

    A prezentacja? Jak pójdzie źle, to trudno, najwyżej zrobie z siebie bałwana, wróce do domu i będę sobie żyć dalej. : P

    • Nigdy się jakoś specjalnie nie stresowałem rozmowami kwalifikacyjnymi. Może za wyjątkiem kilku pierwszych dawno, dawno temu :). Jak dla mnie prezentacje są o wiele bardziej stresujące (i ciekawsze).

Leave A Reply

Newsletter: devstyle weekly!
Dołącz do 1000 programistów!
  Zero spamu. Tylko ciekawe treści.
Dzięki za zaufanie!
Do przeczytania w najbliższy piątek!
Niech DEV będzie z Tobą!