Po akcji #BLOGvember 2016. Nablogował się jak nigdy.

20

Przez kilka miesięcy przygotowywałem się do listopada “mentalnie”. Zminimalizowałem liczbę prezentacji, szkoleń, wyjazdów, zapychając sobie miesiące poboczne. Finalnie takich akcji wyszło mi 7. I tak prawie 2 tygodniowo, ale to mało w porównaniu z innymi miesiącami. Planowałem nie robić prawie niczego poza tym, co lubię najbardziej: tworzeniem niniejszego bloga. Obiecałem: w listopadzie codziennie nowy post. #BLOGvember.

Udało się! Dziś jest trzydziesty dzień listopada, a to 24. post. Nic nowego nie pojawiło się tylko w soboty i święta.

Akcja: BLOGvember! Post nr 24.
W listopadzie w każdy roboczy poranek na devstyle.pl znajdziesz nowy, świeżutki tekst. W sam raz do porannej kawy na dobry początek dnia.
Miłej lektury i do przeczytania jutro! :)

Wbrew pozorom nie jest to taka prosta sprawa. Niby dość regularnie piszę od prawie 9 lat (boszszsz…), ale taki eksperyment przeprowadziłem po raz pierwszy. Gdybym normalnie pracował na etacie to nie byłbym w stanie tego dokonać. Tym większy szacun dla Gutka, który tak działa już od 3 miesięcy.

W systemie do logowania czasu pokazuje mi się 31 godzin spędzone nad 24 postami. To właściwie mniej, niż się spodziewałem. Czyli nie jest źle, bo w tych godzinach zawarte jest także wyszukiwanie grafik, planowanie postów w social media, formatowanie tekstu itd. Wygląda na to, że pisząc full-time, przez 160 godzin, byłbym w stanie książkę w miesiąc machnąć :). Wydawać by się mogło, że 1/4 etatu nie powinna nastręczać żadnych trudności. Ale jednak… nastręczała. Niektóre posty musiałem pisać “po godzinach”. Na przykład ten piszę późną nocą, po kilkuset przejechanych kilometrach, po 8 godzinach w samochodzie, po prowadzeniu kilkugodzinnego warsztatu. Normalnie bym sobie czytał teraz Achaję, ale postanowienie to postanowienie.

Pod tymi tekstami pojawiło się w sumie prawie 350 komentarzy! W okresach ciszy na blogu zawsze najbardziej brakowało mi interakcji z Wami. Taka aktywność bardzo cieszy. A nawet: uzależnia.

Nie miałem żadnych konkretnych oczekiwań jeśli chodzi o statystyki bloga. Spodziewałem się dużego wzrostu odwiedzin, jednak bez żadnych wyliczonych dokładnie “procentaży”. Finalne rezultaty wyglądają lepiej, niż się to zapowiadało po pierwszych dwóch tygodniach. W ciągu miesiąca blog odwiedziło 15% Czytelników więcej niż miesiąc temu. Natomiast samych odwiedzin było aż o 45% więcej. Wniosek jest jeden: akcja się przyjęła :).

Ten miesiąc miał być dla mnie czasem “czyszczenia” folderu “szkice”. Mam ze 200 “pomysłów” na posty zapisane w specjalnej sekcji w OneNote. Myślałem, że się to przetrzebi. A gdzie tam! Teraz tych szkiców jest tam jeszcze więcej. Podczas pisania jednego posta pojawiają się czasami pomysły na kilka kolejnych.

Widać było, że bardzo przypadł Wam do gustu nowy cykl: Wasze Historie. Dwie się pojawiły, dwie kolejne pojawią się niebawem. Bardzo zachęcam do podsyłania swoich!

Z kolei moim ulubionym postem z listopada jest “Czy na społeczności można zarabiać? O community i liderowaniu.“. Nawet jeśli zawartość nie była dla części z Was interesująca, to pod względem warsztatu i realizacji jest to jeden z moich lepszych tekstów, ever. Wróciłem też do publikowania treści technicznych, skupiając się na testach, Dependency Injection i (wreszcie!) CQRS. Mam nadzieję, że ten trend się utrzyma – obrzydzenie do kodu zaczyna mi chyba na szczęście mijać.

I to tyle, jeśli chodzi o listopadową przygodę! Nie dam rady w taki sposób działać non stop, ale zamierzam wprowadzić inną zasadę. Od tej pory każdy dzień spędzony w domu będzie musiał skutkować nowym tekstem. Jednak na szkoleniach czy konferencjach dam sobie luz, żeby nie zbrzydło.

Dzięki za listopad i do ponownego przeczytania wkrótce!

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

20 Comments

  1. Achaja – przyzwoita kniga. Zwróć uwagę jak widać w tekście, w sensie w treści pory roku. Widać fragmenty pisane wiosną, są pełne soczystości, seksu i namiętności, pisane jesienią są bardziej przygnębiające. Dość dobrze widać było zabawę formą. Fajna książka technicznie a i historia niczego sobie :)

    A co do blogowania gratulacje :)

    • Pawełek,
      Właśnie jeśli chodzi o warsztat to nie bardzo mi podeszło, przez połowę pierwszego tomu zastanawiałem się czy nie rzucić tego w cholerę. Jakieś takie… naiwne, sporo powtórzeń, błędów stylistycznych. Albo jestem przewrażliwiony.
      Na szczęście fabuła mnie wciągnęła finalnie i będę kończył 2gi tom, widzę że potem jest jeszcze “Pomnik…”.

  2. Michał Kuliński on

    Słowo drukowane ma w sobie coś pociągającego, więc jeżeli wyjdzie coś w rodzaju Maciej Aniserowicz “Lepszy Procent”, Helion 2017, to już teraz zapisuję się na egzemplarz.

    • Michał,
      Oł jea! Chociaż jeśli już to nie Helion, a raczej Procent Publishing :).
      Ktoś mi powiedział kiedyś że powinienem napisać książkę “o byciu programistą, dla każdego, która będzie leżała przy kasie w biedrze”.

  3. Eh, szkoda ze koniec akcji :D fajnie było tak codziennie zaglądać :)

    • Emi,
      Zaglądaj nadal, bo i tak planuję 2-4x tygodniowo wrzucać nową treść :). Nadal bardzo mi się to podoba, tylko nie do końca jest kompatybilne z wyjazdami.

  4. pandominox on

    P.S. Może nie na temat, ale zamiast (albo “po”) trylogii o Achai, zdecydowanie polecam Archiwum Burzowego Światła Brandona Sandersona, a więc Drogę Królów czy Słowa światłości…
    Pozdrawiam i życzę miłej lektury, pandominox.

    • Pandominox,
      Dzięki! Podcast Writing Excuses jest prowadzony m.in. przed Sandersona właśnie i zdecydowanie jest u mnie w kolejce. Kiedyś zrobiłem podejście do “Mistborn”, ale mi nie podeszło. Po przesłuchaniu setki odcinków podcasta będę próbował ponownie.

  5. Super akcja. Poranna kawa i Devstyle stały się małym rytuałem na dobre rozpoczęcia dnia pracy. :)

    • Rafał,
      I git, tak miało być :). Postaram się nadal jak najczęściej pisać, bo “od tego jestem”, tyle że teraz już bez takiej spiny i poczucia “konieczności”. Np jutro niczego nie będzie, ale pojutrze już tak.

  6. Też przechodziłem przez taki maraton, ale mój był monotematyczny. W sumie trochę kusi coś podobnego, np. z CQRS-em, ale najpierw musiałbym to podejście dobrze przestudiować i to w kontekście aplikacji, w jakich można go stosować (ten kontekst na razie wynika mi z Twoich na ten temat wpisów).

    Tylko kto to by czytał ;)

    • Paskol,
      Monotematyczne też są spoko, choć ja lubie robić to na to aktualnie mam ochotę. I nie potrafię przewidzieć o czym danego dnia będzie mi się chciało popisać :). Dziś np. nie będzie mi się chciało w ogóle, zamiast tego będę chciał pójść po południu do kina najprawdopodobniej.

  7. Nie podoba mi się.
    Nie podoba mi się, ze wolniej czytam Twoje posty niż je piszesz :)
    Gratulacje.

    Kiedyś zrobię podobne wyzwanie. W mojej implementacji będzie 1 post/tydz. I jak mi się uda przez miesiąc będę przeszczęśliwy :)

    • Artur,
      To trzeba na kurs szybkiego czytania :).
      Zrób wyzwanie jakiekolwiek, najlepiej przy okazji jakiejś zorganizowanej akcji (Daj Się Poznać np, jeśli będzie kolejna edycja?).

  8. Gratki wytrwałości i powrotu do technicznych postów :)

    Co do zmuszania się… powiem tak, mam założenie, jeżeli powiem, że muszę to przestaje. Do tej pory nie musiałem się zmuszać by coś napisać. Nie musiałem rezygnować z czegoś by coś napisać.

    Jak jest mus to jest smutek.

    • Gutek,
      Dzięki :).
      No właśnie, nienawidzę się do niczego zmuszać, tylko lubię robić to co aktualnie chcę robić. Dlatego nadal będę się starał często pisać, ale bez siedzenia po nocach, bo wszystko co zrobiłem w 2016 miało spowodować właśnie brak konieczności siedzenia nocami przy kompie.