Po konferencji GET.NET Łódź 2015

0

Piątek 17 kwietnia 2015 rozpoczynał nieprzerwane dziesięciodniowe tournee po różnych eventach. Po raz pierwszy od wielu lat na tak długo z domu wybyłem, a po raz pierwszy w życiu aby w tym czasie wziąć udział aż w 6 (zależy jak liczyć) wydarzeniach związanych z IT!

Jak to często bywa gdy w grę wchodzi wyjazd na polską konferencję, załadowaliśmy się z Joanną do naszej Elantry i pognaliśmy w stronę Łodzi. O 18:00 miałem wystąpić na Łódzkiej Grupie .NET z tematem CQRS. W trakcie okazało się jednak, że po drodze musimy zgarnąć jeszcze Gutka, przez co bezlitosna, żarłoczna, złowroga i bestialska Warszawa zjadła nam półtorej godziny życia. Ale czego się nie robi dla Gutka ;). Koniec końców – do pubu 6. Dzielnica na Piotrkowskiej dotarliśmy z półgodzinnym poślizgiem, a tam już na scenie dzielił i rządził Marcin, znany też jako @orientman. Z jego prezentacją o programowaniu funkcyjnym gościliśmy go już na białostockiej grupie .NET więc wiedziałem czego się spodziewać – miażdży czachy. Potem ja swoje powiedziałem, a jak było to nie wiem bo nikt się feedbackiem nie podzielił:).

Po prezentacji musiałem od razu zmywać się na inne spotkanie, bowiem nazajutrz zaplanowany był właściwy cel naszego wyjazdu: konferencja GET.NET! Z tej okazji organizator – firma SII – zaprosiła prelegentów na tzw. “speakers diner”, czyli żarcie i chlańsko w gronie innych prelegentów. Z tym że tym razem to było bardziej “konsumowanie i spożywanie napitków”, bo elegancja miejsca i “wykwintność” proponowanych potraw aż onieśmielała. Moja białostocka paszcza nie zna się na takich frykasach ;). Ale wieczór wspominam przyjemnie.

A co do samej konferencji… To po prostu szok jak bardzo ta inicjatywa się rozwija. Rok temu w Łodzi miała miejsce pierwsza edycja (o czym pisałem tutaj), jesienią w Gdańsku – druga (o czym tutaj) i postępy za każdym razem widać gołym okiem.

Poczynając od takich pierdół jak żarcie… Tym razem na lunch dostaliśmy wypaśne leczo i gulasz, co niezmiernie wpasowało się w zaplanowany na kolejny tydzień wypad do Budapesztu na CraftConf (ale o tym kiedy indziej). Przechodząc przez piękną miejscówkę (ta sama co rok temu: Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna) i ogólną organizację… A kończąc wreszcie na mięchu, czyli prezentacjach! Dawno nie byłem już na konferencji, na której podobał mi się dosłownie każdy występ. Co prawda nie wszystkie widziałem w całości, ale merytorycznie: bomba! Bardzo ciekawie było oglądać jak Iris Classon bardzo sprawnie daje dwie niezaplanowane prezentacje (Microsoft Band oraz OCR) zamiast jednej zaplanowanej, bo zapomniała ze sobą odpowiedniego laptopa i Visual Studio jej się “reperowało” przez całą noc, i nie skończyło, przez co nie mogła pokazać Cordovy. Albo jak żywiołowo Gutek, dosłownie skacząc po scenie :), prezentuje nowości w ASP vNext. Albo jak Bartosz Adamczewski ciekawie opowiada o “false sharing” – pojęciu tak trudnym, że spodziewałem się flaków z olejem, a okazało się że nawet tak niskopoziomowe tematy, których sam bym się nigdy nie podjął, można przedstawiać profesjonalnie i interesująco. Albo jak Michał Bartyzel z prawdziwie światowym warsztatem prelegenckim zastanawia się czy Bruce Lee znał Kung Fu, dywagując o różnych aspektach związanych z tak wyświechtanym przecież Agilem. A na koniec Paula Januszkiewicz po prostu pozamiatała scenę z tematem, jak zwykle, związanym z bezpieczeństwem, tak że nad sceną brakowało tylko transparentu z napisem “patrzcie, tak się prezentuje na największych światowych eventach”.

Ja miałem przyjemność jako drugi wkroczyć na scenę ciepłą jeszcze po Iris i przedstawić swoje “mechanizmy zwiększające produktywność”, czyli podobnie jak wcześniej w Rzeszowie: “GMD – Getting More Done”. Tym razem sam czułem, że jest po prostu bardzo dobrze. A feedback, jaki po prezentacji otrzymałem, do dziś mnie grzeje ;). Jeden ze słuchaczy podziękował mi za to, że kilka lat temu “zmieniłem jego życie”, bo po przeczytaniu któregoś z postów wziął się DO ROBOTY a jakiś czas później wygrał Imagine Cup. Ktoś inny podzielił się doświadczeniami z przekwalifikowywania się na programistę, o czym też pisałem (na przykład tutaj: “Kto i po co może zostać programistą… ciąg dalszy“). Inna osoba stwierdziła, że każdego wypowiadanego przeze mnie zdania powinno się nauczyć na pamięć. I tak dalej… A oceny z ankiet aż mnie zszokowały, ok 90% z ponad 150 słuchaczy dało mi najwyższą notę. Wielkie dzięki!

A wisienką na torcie (a raczej pod tortem, bo to miało to miejsce na początku) były bardzo ładne słowa, jakimi Maciej Topczewski, dyrektor łódzkiego SII, wspomniał o DevTalku podczas otwarcia konferencji. Miło się zrobiło od pięt po pachy :).

Szczerze mówiąc nie mogę się już doczekać kolejnej edycji GET.NET. A że apetyt rośnie w miarę jedzenia, czy jakoś tak, to wcale bym się nie zdziwił gdyby pojawił się tam Hanselman… a za kolejny rok na przykład sam Gates ;).

Po raz kolejny bardzo dziękuję za zaproszenie, wikt i opierunek. Negatywnych uwag: absolutnie brak. Good job!

Share.

About Author

Programista, trener, prelegent, pasjonat, blogger. Autor podcasta programistycznego: DevTalk.pl. Jeden z liderów Białostockiej Grupy .NET i współorganizator konferencji Programistok. Od 2008 Microsoft MVP w kategorii .NET. Więcej informacji znajdziesz na stronie O autorze. Napisz do mnie ze strony Kontakt. Dodatkowo: Twitter, Facebook, YouTube.

Comments are closed.